Reklama

Syf w mieście – po co wydawać miliony?

13/09/2018 18:30

W ocenie radnych nie ma sensu przeznaczać ogromnych pieniędzy na tereny zielone w Złotowie, skoro miastu trudno zadbać o to, co już w nim jest

Przeznaczenie większych niż pierwotnie planowano pieniędzy na rewitalizację obszarów zielonych w mieście było jedną z najbardziej dyskutowanych spraw ostatniej sesji Rady Miejskiej Złotowa. Poszło o dwa obszary, które jako pierwsze spośród ośmiu wytypowanych miały być poddane rewitalizacji jeszcze w tym roku. Chodziło o sporej wielkości obszar przy ulicy Promykowej (teren między SP Nr 2, Przedszkolem Nr 2 a osiedlową zabudową) i prace na odcinku wzdłuż brzegu Jeziora Miejskiego, na wysokości przepompowni ścieków. Oferta na wykonanie inwestycji przy Promykowej w pierwszym przetargu wyniosła około 2,1 mln zł, a przy promenadzie 305 tys. zł. Kwoty były szalone, ogłoszono zatem drugi przetarg. Było już taniej, ale i tak drogo, zwłaszcza że miasto dopuściło wykorzystanie kruszywa betonowego z recyklingu do wykonania podbudowy. Aby móc zrealizować pomysły miasto musiałoby dołożyć do inwestycji 625 tys. zł więcej aniżeli wstępnie zakładano. Burmistrz i jego zastępca podkreślali podczas komisji i sesji, że jest z czego dołożyć pieniądze.

Nie spodziewali się

Tyle że radni mieli odmienne zdanie. Dołożenie 625 tysięcy oznaczałoby, że wyraźnie zwiększy się procentowy udział miasta w inwestycjach związanych z zielenią miejska. Na pytanie radnego Jerzego Kołodziejczyka o to, jak po zmianie kształtowałby się procentowy udział w inwestycjach, skarbnik Jadwiga Skórcz przyznała, że prawdopodobnie wyniesie on po połowie, być może nawet 60% po stronie miasta, a 40% po stronie Narodowego Funduszu Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej. Skarbnik przyznała na komisji, że nie spodziewano się, że przetargowe oferty mogą być aż tak wysokie. Gdy radni już na komisji wyrażali wątpliwości, głos zabrała wiceburmistrz.

Reklama

Wszystko leży na stole. Jest spore dofinansowanie, jest możliwość uzyskania sporej kwoty. Już nie mówimy o proporcjach. (…) To wszystko jest kwestia wyboru. Stanowisko pana burmistrza jest takie, że skoro jest dofinansowanie na rzecz, której normalnie byśmy nie zrobili, to trzeba z tego korzystać. Złotów idzie w kierunku miasta zielonego i jest szansa na zrobienie tych ośmiu terenów zielonych. Chcemy być miastem wygodnym do mieszkania, przyjaznym, te tereny zielone są nam potrzebne

– mówiła do radnych Małgorzata Chołodowska.

Reklama

Fontanna z gruzem symbolem

Od początku byłam przeciwna tym ośmiu terenom

– przyznała podczas komisji radna Alicja Andrzejewska.

Nie potrafimy utrzymać w odpowiednim standardzie tej zieleni, którą już mamy – przywołała przykład parku miejskiego, który, jej zdaniem, prezentuje się fatalnie. Ten sam argument radna przytoczyła również trzy dni później, już podczas sesji. Jej wypowiedź była jeszcze bardziej zdecydowana

– radna oceniła, że miasto jest coraz brudniejsze, zaniedbane, a fatalną tego wizytówką jest właśnie park miejski.

Reklama

Przez cztery lata popadł w ruinę. Mimo tegorocznej suszy doskonale mają się chwasty na gruzowisku wokół fontanny, która jest jednym z symboli Wielkopolskich Zdrojów

– stwierdziła radna Andrzejewska.

Zrobić to jest jedno, ale później utrzymać to druga kwestia

– oceniła, że ponieważ będą się z tym wiązać duże wydatki, na finiszu kadencji rada nie powinna już o tym decydować, zostawiając to następcom.

Na komisji głos zabrał także radny Krzysztof Żelichowski.

Do mnie również przemawia argument strasznego zaniedbania miasta. Jak długo tu mieszkam, takiego syfu w mieście jeszcze nie było. I to nie na bocznych ulicach, mówię o głównych. Nie są sprzątane. Nie wiem, z czego to wynika, ale Złotów jest bardzo brudny. Chodzę dużo po mieście i takiego syfu dawno już nie widziałem

Reklama

– przewodniczący rady miejskiej za przykład podał wystającą ponad krawężniki trawę, która nie jest regularnie przycinana.

Porozmawiajcie z prezesem

Do zarzutów o brudnym i zaniedbanym mieście odniosła się wiceburmistrz. Małgorzata Chołodowska stwierdziła, że chętnie zorganizuje spotkanie przewodniczącego rady z prezesem Miejskiego Zakładu Usług Komunalnych, żeby z nim mógł porozmawiać na ten temat.

Proszę bardzo. Niech wyjaśni, dlaczego tak jest, bardzo chętnie wysłucham

– stwierdził Żelichowski, choć Jerzy Kołodziejczyk skomentował, że nie jest rolą radnych, żeby szukali wyjaśnień w MZUK–u.

Reklama

To miasto ma umowę z zakładem i za jej realizację odpowiada MZUK i burmistrz miasta

– mówił do Małgorzaty Chołodowskiej. Wiceburmistrz podkreśliła, że radni powinni się zastanowić nad decyzją, bo jednak w celu pozyskania pieniędzy na to zadanie wykonana została określona praca. Poza tym miasto poniosło już koszty na etapie przygotowawczym do inwestycji: koncepcje, studia wykonalności, opracowanie projektów budowlanych kosztowały łącznie ponad 204 tys. zł. Radny Stanisław Wojtuń uznał, że byłoby jednak szkoda, gdyby miasto odpuściło i przepadłyby możliwe do wykorzystania pieniądze (wszystkie tereny zielone miałyby kosztować około 4,5 mln zł, z czego około dwa miliony to dofinansowanie z NFOŚiGW). Krzysztof Kulasek podkreślał jednak, że mowa jest o zwiększeniu puli po stronie miasta aż o 625 tys. zł. Zaznaczył, że to tylko dwie spośród ośmiu inwestycji, z czego ta przy Jeziorze Miejskim jest jedną z tych najmniej kosztownych. Co będzie w kolejnych latach, gdy miastu przyjdzie dołożyć następne pieniądze? Na pytanie Krzysztofa Żelichowskiego wiceburmistrz potwierdziła, że ostateczne wejście w dwa pierwsze zadania będzie dla miasta wiążące również w kontekście pozostałych sześciu.

Reklama

Stąd obawa, że na te tereny zielone możemy przeznaczyć pieniądze, które nijak będą się miały do celowości

– uznał podczas komisji radny Kulasek.

Kto będzie o to dbał?

Już w trakcie sesji żadnych wątpliwości w tym względzie nie miał Krzysztof Koronkiewicz.

Dokładanie 625 tys. zł jest absurdalne

– radny zaznaczył, że przy takim założeniu inwestycja polegająca na rewitalizacji terenów zielonych już będzie kosztować miasto ponad 2,6 mln zł. Co jeśli w przyszłości rzeczywiście zwiększą się stawki kolejnych sześciu inwestycji?

Reklama

Kiedy mówiliśmy o tej sprawie, były inne informacje niż obecnie

– radny odniósł się do tego, że zupełnie pierwsze, najbardziej optymistyczne informacje o tych inwestycjach zakładały nawet taki scenariusz, w którym miasto dołoży tylko 15% inwestycji, a 85% będzie pochodzić z NFOŚiGW.

W rzeczywistości może się okazać, że dostaniemy 20–30% dofinansowania

– snuł pesymistyczny finał. K. Koronkiewicz uznał, że miasta nie stać na takie koszty i że jest wiele zagrożeń związanych z tą inwestycją.

Nikt do tej pory nie potrafił określić, choć pytałem o to wielokrotnie, jakie będą koszty utrzymania tych ośmiu terenów

Reklama

– radny nawiązał do faktu, że tegoroczne lato było tak upalne, iż nawet utrzymanie kawałka zielonego trawnika przy domu nie było łatwe, a co dopiero tak rozległego terenu.

Jak mamy utrzymać te osiem terenów zielonych, skoro nie potrafimy utrzymać trzech?

– pytał radny Koronkiewicz.

Meta albo... start

Burmistrz kwestionował to, czy miasto stać na rezygnację z zadania, na które są jednak zewnętrzne pieniądze. Przypomniał, że już w 2016 roku zapadła decyzja o wejściu w taką inwestycję, przypomniał o wydanych ponad 204 tysiącach złotych.

Reklama

Jesteśmy chwilę przed metą, mamy się zatrzymać?

– pytał radnych, zanim jeszcze podnieśli ręce w głosowaniu.

Ja mam wrażenie, że ciągle jesteśmy na starcie i nie wiemy, jaki mamy dystans do pokonania. Tak to odbieram

– skomentowała radna Mariola Wegner. Adam Pulit przyznał, że jest możliwość dokonania korekt w harmonogramie i można przesunąć rozpoczęcie inwestycji na przyszły rok.

Radni nie uchwalili zmian w budżecie, a tym samym nie dali zgody na wydanie dodatkowych 625 tys. zł na dwa pierwsze spośród ośmiu terenów zielonych. Trzy dni po sesji w Urzędzie Miejskim w Złotowie odbyła się konferencja prasowa burmistrza. Adam Pulit uznał, że miasto nie może zrezygnować z tych inwestycji i planowane wcześniej na trzy lata zadania będzie chciało przeprowadzić w ciągu dwóch lat: 2019–2020.

Reklama

Nie mamy jeszcze szczegółowego harmonogramu, jak zrobić to samo w krótszym czasie

– zaznaczył.

Piotr Steffen

Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

  • Awatar użytkownika
    gość 2018-09-13 19:12:07

    Plac zabaw dla dzieci przy ulicy Promykowej woła o pomstę. Jestem tam codziennie, stoją dwa kosze na śmieci. Przez cały tydzień kosze były pełne, śmieci walały się wszędzie. Na zwróconą uwagę dzieciom,żeby nie śmieciły usłyszałam......a gdzie mamy wyrzucić? Wstyd. Taka sama sytuacja jest w parku przy ul. Rodła. Kosza nie uświadczysz a gdzie wrzucać psie kupy?

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Awatar użytkownika
    gość 2018-09-13 19:29:16

    Tak, to jest, jak burmistrz zamiast dbać o potrzeby mieszkańców, zajmuje się pierdołami.

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Awatar użytkownika
    gość 2018-09-13 19:56:16

    A park miejski przy al. Piasta? Nic lepiej. A park przy al. Mickiewicza? Tak samo brzydko i mało sympatycznie. Obejrzyjcie sobie zdjęcia z lat Wełniaka, może czegoś się nauczycie. Wydajecie nie swoje pieniądze, więc róbcie do z sensem. Mojego głosu ta ekipa nie dostanie.

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo zlotowskie.pl




Reklama