- Mam świadomość tego, że budynek urzędu gminy wygląda źle, ale mieliśmy inne priorytety - Piotr Lach ponad poprawą komfortu pracy urzędników dotąd zawsze stawiał inwestycje mające służyć mieszkańcom. Z modernizacją obiektu, dużo uboższą niż pierwotnie zakładano, nie można jednak dłużej zwlekać
Planowana na ten rok modernizacja, która objąć ma m.in. docieplenie ścian obiektu, wykonanie elewacji, rozbiórkę balkonu oraz wymianę okien i drzwi balkonowych nijak ma się do wizualizacji z 2010 roku (na zdjęciu), która zakładała kompletną metamorfozę urzędu gminy Złotów. Rewolucja miała się oprzeć nie tylko o stronę wizualną, ale – co najważniejsze – również o funkcjonalną. Niestety – do przemiany architektonicznej nie dojdzie, dojdzie natomiast do ""zagłaskania"" fatalnego obrazu budynku urzędu, który dziś – nie ma co owijać w bawełnę – ma wygląd baraku socjalnego. Brudnobiała elewacja, płaski dach, kraty w oknach (na szczęście już wymienionych) i równie nieszczęśnie wyglądające budynki gospodarcze – mieszkańców gminy Złotów, interesantów, wita obraz dość ponury. W środku wcale nie jest nowocześniej – XXI wieku trudno się doszukać w zabudowach szaf mających czasem i dwie dekady, drzwiach z kultową kiedyś szybką, żeberkowych kaloryferach i widocznych rurach centralnego ogrzewania. Pal licho estetykę, która, koniec końców, nie jest ważniejsza od kompetencji urzędników, ale funkcjonalności również brakuje.
Relikt minionej epoki
Budynek dzieli się na dwa skrzydła. W tym frontowym, gdzie swoje mikro-gabinety mają m.in. wójt Piotr Lach i jego zastępca Ryszard Wiński (przynajmniej w sensie komunikacyjnym) nie jest jeszcze tak źle. Gorzej z drugiej strony, gdzie do pokoi prowadzi wąziutki korytarz, właściwie nie mieszczący dwóch osób. Jest to o tyle problematyczne (a może bardziej: krępujące), że np. udając się z urzędnikiem do konkretnego pokoju ma się go albo za plecami, albo też samemu ogląda się jego plecy. Podobnie rzecz ma się w przypadku wąskich i dość stromych schodów, które prowadzą na piętro, gdzie mieści się m.in. oświata. Tu pojawia się kolejny problem – osoba niepełnosprawna ruchowo nie ma szansy tam dotrzeć. Owszem, urzędnik może zejść do interesanta na dół, obsłużyć go na parterze, ale nie o to tu chodzi. Chodzi o to, że budynek gminy Złotów to (nie tylko wśród powiatowych siedzib innych gmin) prawdziwy relikt minionej epoki.
Ciekawa przeszłość
Układ pomieszczeń w budynku gminy Złotów ma swoje uzasadnienie – na początku lat 70` wybudowano go z przeznaczeniem na siedzibę dawnego powiatowego zakładu weterynarii. W miejscu, gdzie dziś obradują radni, mieściła się sala operacyjna, a we frontowym skrzydle – ""poczekalnia"", w której zwierzęta gospodarskie oczekiwały na badanie, operację czy odbiór przez właściciela. W drugiej części obiektu znajdowały się pomieszczenia biurowe oraz laboratorium, a na piętrze – mieszkania lekarzy (jedno z nich jeszcze do niedawna było zajęte – teraz planuje się je zaadaptować na biuro).
Przeprowadzki
Pierwszą siedzibą gminy Złotów, decyzją Wojewódzkiej Rady Narodowej w Koszalinie, utworzonej w 1973 roku, był budynek dzisiejszej noclegowni przy ul. 8 Marca. Później urzędnicy przenieśli się na al. Piasta, do obiektu, w którym dziś funkcjonuje Starostwo Powiatowe, ostatecznie jednak wrócili do północnej części Złotowa – do budynku po powiatowym zakładzie weterynarii. W 1991 roku na potrzeby samorządu przekazał go gminie wojewoda. Po komunalizacji ruszyły prace adaptacyjne. Urzędnicy rozpoczęli pracę w nowym miejscu w lipcu 1992 roku.
Sprawy ważne i ważniejsze
Dla Piotra Lacha porzucenie planu kompleksowej przebudowy nie jest dotkliwe, nieprawdą byłoby jednak napisać, że wójt zupełnie tego nie żałuje. - Nasz budynek jest... specyficzny – uśmiecha się, zapytany o ocenę miejsca, w którym pracuje (i które jest wizytówką gminy). Mocnych słów nie używa. Tłumaczy też, że pieniądze, które pochłonęłaby realizacja projektu z 2010 roku zawsze znajdowały pilniejszą potrzebę. - Mieliśmy inne priorytety – uzasadnia. W tym roku jest nim budowa hali widowiskowo-sportowej w Radawnicy. A nowa sala sesyjna, która wraz ze wspomnianym projektem przepadła? - Dobudujemy ją kiedyś w parterze – prognozuje wójt. Jak mówi, nie jest to inwestycja pierwszej potrzeby. Budynek urzędu wygląda więc jak wygląda. Fatalnie. Czy to naszego rozmówcy nie drażni? - Owszem, ale drażni mnie też, że nie ma drogi asfaltowej ze Stawnicy do Starego Dzierzążna – odpowiada Piotr Lach.
Już niedługo
Urząd ma zmienić oblicze już niedługo – ogłoszony został przetarg na to zadanie. Przykład ubiegłego roku pokazuje jednak, że wcale nie jest to równoznaczne z realizacją zadania. W 2014 zwycięzca podobnego przetargu, pilska firma Ew-Lux, nie przystąpiła do podpisania umowy. Jak będzie w tym roku?
Patrycja Kajewska
[[reklama]]
Obserwuj nas na Google News
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Komentarze