„W przedszkolu nr 2 w Złotowie panuje straszna choroba – szkarlatyna. Już trzecie dziecko zachorowało (o tylu przypadkach mi wiadomo). (…) Nie każdy rodzic o tym informuje. Ta choroba przenosi się drogą kropelkową i przez kontakt z rzeczami, które chory dotykał. Dzieci mają rodzeństwo i mają przecież kontakt z innymi dziećmi i będą kolejni chorzy. Dziwię się, dlaczego placówka nic z tym nie robi”
– tej treści email nasza redakcja odebrała w poniedziałek rano.
Dyrektor placówki Jolanta Kurowska tylko częściowo potwierdza informacje. Mówi nie o trzech, a o jednym dziecku ze szkarlatyną.
Zgłosił się do mnie jeden z rodziców (…), wywiesiłam informację
– zapewnia. Dyrektor przyznaje jednocześnie, że słyszała, iż w mieście było w ostatnim czasie więcej przypadków, nie wie jednak, czy zostały potwierdzone. Podkreśla, że ten z jej przedszkola również dotyczy małego mieszkańca spoza osiedla za rzeką. Na ile wiadomo Jolancie Kurowskiej, dziecko było nawet hospitalizowane, ale już powróciło do zdrowia i uczęszcza do przedszkola.
Monika Skowrońska ze Stacji Sanitarno-Epidemiologicznej w Złotowie przyznaje, że od początku roku do Sanepidu zgłoszono łącznie cztery przypadki tej choroby. Ostatni 6 lutego.
Jeżeli są kolejne zachorowania, informacja o nich jeszcze do nas nie dotarła.
Podkreśla jednak, że z czterech wspomnianych przypadków tylko jeden miał miejsce w Złotowie, reszta na terenie powiatu.
Lekarze mają obowiązek zgłosić w Sanepidzie każdy przypadek
– zaznacza.
Monika Skowrońska przyznaje, że odnotowana dotychczas liczba i tak jest znacznie mniejsza niż dotycząca wszystkich przypadków z 2016 roku, w którym miały miejsce dwadzieścia cztery zachorowania na szkarlatynę. Pracownica inspekcji sanitarnej porównuje, że w ostatnich latach występowanie tej choroby staje się normą.
To typowa choroba zakaźna wieku dziecięcego. W razie jej wystąpienia po prostu trzeba zgłosić się do lekarza. Leczenie antybiotykami trwa 7-10 dni. Nie ma konieczności hospitalizowania chorych czy zamykania przedszkola
– mówi Monika Skowrońska.
Dyrektor „Dwójki” również wraca do sytuacji z ostatnich lat. Jolanta Kurowska przyznaje, że choroba rzeczywiście pojawia się wśród przedszkolaków częściej niż kiedyś, choć nie każdego roku i z reguły w liczbie jednego-dwóch przypadków rocznie. Zauważa też, że szkarlatyna zaczęła się pojawiać wśród dzieci w Złotowie od 2009-2010 roku. Wcześniej przez lata nie dawała o sobie znać, przynajmniej wśród dzieci z jej placówki.
Jak powiedziano nam w poniedziałek w trzech pozostałych złotowskich przedszkolach, z początkiem tego roku nie odnotowano w nich przypadków szkarlatyny.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Steffen byś się wstydził, robić sztuczną aferę z normalnej rzeczy - statystycznie normalnej. Słabe pióro miałeś zawsze, a od jakiegoś czasu sięgasz dna.
Steffen byś się wstydził, robić sztuczną aferę z normalnej rzeczy - statystycznie normalnej. Słabe pióro miałeś zawsze, a od jakiegoś czasu sięgasz dna.