Do Poradni Psychologiczno-Pedagogicznej w Jastrowiu wpłynęło 160 wniosków rodziców o odroczenie obowiązku pójścia ich sześcioletnich pociech do szkoły. W 53 przypadkach wydano taką opinię. Do przebadania zostało 107 dzieci
„Mam 6 lat, chcę poznawać świat! Idę do szkoły” - tym hasłem Ministerstwo Edukacji Narodowej stara się rozwiać wątpliwości tych rodziców, którzy mają obiekcje co do posłania dzieci w tym właśnie wieku do szkoły. Publikujący na stronie www.ratujmaluchy.pl – wręcz przeciwnie. Udostępniają poradnik pod tytułem „odraczanie sześciolatka”, uruchomili też poświęconą temu zagadnieniu infolinię. Rodzic rozdarty pomiędzy jednym a drugim przekazem powinien skorzystać z trzeciej opcji – rozsądku.
W kropce
Rodzice, którzy potrzebują pomocy w ocenie gotowości szkolnej swojego dziecka z prośbą (a w zasadzie z wnioskiem) o fachową pomoc w tej kwestii mogą zawracać się do poradni psychologiczno-pedagogicznych. Do tej jastrowskiej wpłynęło w tym roku 160 wniosków. W 53 przypadkach wydano opinię o odroczeniu obowiązku szkolnego (badania pozostałych dzieci zostaną przeprowadzone do połowy lipca). To bilans gmin Jastrowie, Tarnówka i Okonek, podległych jastrowskiej poradni, w których łącznie w przedszkolach w bieżącym roku szkolnym pozostawało prawie 500 maluchów. Dyrektor Poradni Psychologiczno-Pedagogicznej w Jastrowiu Małgorzata Mieleszko wspomnianej wielkości nie chce oceniać. - Statystyka nie jest najważniejsza. Najważniejsze jest dziecko, które mamy zdiagnozować i któremu mamy pomóc – uważa. Potwierdza natomiast, że 53 odroczenia (pewnie będzie ich więcej) w porównaniu do lat ubiegłych to sporo, przy czym zastrzega, że zespół w składzie dwoje psychologów, dwoje pedagogów i logopeda nie przyznają ich „z automatu”. - Opinia o odroczeniu to nie jest dokument, który rodzic może dostać „na życzenie” - zaznacza Małgorzata Mieleszko, dodając, że wszystkie opinie to suma pracy, nieraz burzliwej, wspomnianych specjalistów. By były one jak najbardziej obiektywne potrzeba i czasu (tego niestety nie ma zbyt wiele), i zaangażowania. Badanie jednego dziecka trwa około 2,5 godziny. - Na poszczególne opinie składają się nie tylko uwagi i spostrzeżenia specjalistów, ale też informacje uzyskane od rodziców i nauczycieli z przedszkola. Oni najlepiej znają dzieci, dlatego są dla nas istotnymi doradcami. My mamy oczywiście swoje narzędzia, ale w tak krótkim czasie nie są one w stanie dać pełnego obrazu dziecka – wyjaśnia dyrektor, przyznając, że dwa, trzy lata temu odroczeń było kilka rocznie. - Nie ma jednak co porównywać, ponieważ kontekst wniosków składanych przez rodzica jest dziś zupełnie inny. - Myślę, że aktualny mały „boom” na odroczenia po części jest wynikiem trybu, w jakim znowelizowano ustawę o systemie oświaty – ocenia nasza rozmówczyni. - Gdyby rodziców zapytano o zdanie, przeprowadzono konsultacje społeczne lub w inny sposób wyciągnięto w ich kierunku rękę, być może takiej sytuacji by nie było. Wielu rodziców wystraszyło się, że ich pociechy sobie nie poradzą, nie będą umiały współpracować czy wysiedzieć na lekcji, stąd wnioski, o których rozmawiamy – dodaje.
Rodzic zrobi, jak uważa
Opinia wydawana przez PPP nie jest dla rodziców wiążąca. To oni decydują o tym, czy ją zaniosą do szkoły, czy nie, a tym samym czy ich dziecko pozostanie w przedszkolu, czy pójdzie do szkoły. Co jeśli wybierze pierwszą opcję? W przedszkolu na pewno znajdzie się miejsce dla ich dziecka. Violetta Krzysztoń, dyrektor jastrowskiego przedszkola samorządowego potwierdza. Wyjaśnia też, że nauczyciele, znając przecież każde z dzieci doskonale, są w stanie ocenić, czy opinia odraczająca obowiązek szkolny zostanie w stosunku do nich wydana, czy nie.
Emocjonalnie niegotowi
Wspomniany zespół specjalistów bada dzieci pod kątem dojrzałości emocjonalnej, a także rozwoju fizycznego i psychicznego (pod drugim z pojęć rozumie się rozwój emocjonalny, społeczny i umysłowy). Ocenia również poziom opanowania umiejętności i wiadomości przygotowujących dziecko do podjęcia nauki pisania, czytania i liczenia.
Najwięcej odroczeń wiąże się z brakiem dojrzałości emocjonalnej. Broń Boże – jak zastrzega Małgorzata Mieleszko – z niewłaściwą pracą przedszkoli. - Doszukiwać się winy w nauczycielach jest nie w porządku, w zasadzie to najgorsze, co można zrobić, bo w przedszkolach pracują naprawdę solidnie – uważa dyrektor. Jest również zdania, że dla sześciolatków byłoby lepiej, gdyby obowiązek szkolny zaczynał ich dotyczyć dopiero w wieku siedmiu lat. Te dwanaście miesięcy, jak zaznacza, to czas, w którym bardzo wiele może się zmienić – na lepsze.
Patrycja Kajewska
[[reklama]]
Obserwuj nas na Google News
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Komentarze