Reklama

Szkoła nie zając. Nie ucieknie

24/06/2015 00:00
Do Poradni Psychologiczno-Pedagogicznej w Jastrowiu wpłynęło 160 wniosków rodziców o odroczenie obowiązku pójścia ich sześcioletnich pociech do szkoły. W 53 przypadkach wydano taką opinię. Do przebadania zostało 107 dzieci

„Mam 6 lat, chcę poznawać świat! Idę do szkoły” - tym hasłem Ministerstwo Edukacji Narodowej stara się rozwiać wątpliwości tych rodziców, którzy mają obiekcje co do posłania dzieci w tym właśnie wieku do szkoły. Publikujący na stronie www.ratujmaluchy.pl – wręcz przeciwnie. Udostępniają poradnik pod tytułem „odraczanie sześciolatka”, uruchomili też poświęconą temu zagadnieniu infolinię. Rodzic rozdarty pomiędzy jednym a drugim przekazem powinien skorzystać z trzeciej opcji – rozsądku.

W kropce

Rodzice, którzy potrzebują pomocy w ocenie gotowości szkolnej swojego dziecka z prośbą (a w zasadzie z wnioskiem) o fachową pomoc w tej kwestii mogą zawracać się do poradni psychologiczno-pedagogicznych. Do tej jastrowskiej wpłynęło w tym roku 160 wniosków. W 53 przypadkach wydano opinię o odroczeniu obowiązku szkolnego (badania pozostałych dzieci zostaną przeprowadzone do połowy lipca). To bilans gmin Jastrowie, Tarnówka i Okonek, podległych jastrowskiej poradni, w których łącznie w przedszkolach w bieżącym roku szkolnym pozostawało prawie 500 maluchów. Dyrektor Poradni Psychologiczno-Pedagogicznej w Jastrowiu Małgorzata Mieleszko wspomnianej wielkości nie chce oceniać. - Statystyka nie jest najważniejsza. Najważniejsze jest dziecko, które mamy zdiagnozować i któremu mamy pomóc – uważa. Potwierdza natomiast, że 53 odroczenia (pewnie będzie ich więcej) w porównaniu do lat ubiegłych to sporo, przy czym zastrzega, że zespół w składzie dwoje psychologów, dwoje pedagogów i logopeda nie przyznają ich „z automatu”. - Opinia o odroczeniu to nie jest dokument, który rodzic może dostać „na życzenie” - zaznacza Małgorzata Mieleszko, dodając, że wszystkie opinie to suma pracy, nieraz burzliwej, wspomnianych specjalistów. By były one jak najbardziej obiektywne potrzeba i czasu (tego niestety nie ma zbyt wiele), i zaangażowania. Badanie jednego dziecka trwa około 2,5 godziny. - Na poszczególne opinie składają się nie tylko uwagi i spostrzeżenia specjalistów, ale też informacje uzyskane od rodziców i nauczycieli z przedszkola. Oni najlepiej znają dzieci, dlatego są dla nas istotnymi doradcami. My mamy oczywiście swoje narzędzia, ale w tak krótkim czasie nie są one w stanie dać pełnego obrazu dziecka – wyjaśnia dyrektor, przyznając, że dwa, trzy lata temu odroczeń było kilka rocznie. - Nie ma jednak co porównywać, ponieważ kontekst wniosków składanych przez rodzica jest dziś zupełnie inny. - Myślę, że aktualny mały „boom” na odroczenia po części jest wynikiem trybu, w jakim znowelizowano ustawę o systemie oświaty – ocenia nasza rozmówczyni. - Gdyby rodziców zapytano o zdanie, przeprowadzono konsultacje społeczne lub w inny sposób wyciągnięto w ich kierunku rękę, być może takiej sytuacji by nie było. Wielu rodziców wystraszyło się, że ich pociechy sobie nie poradzą, nie będą umiały współpracować czy wysiedzieć na lekcji, stąd wnioski, o których rozmawiamy – dodaje.

Rodzic zrobi, jak uważa

Opinia wydawana przez PPP nie jest dla rodziców wiążąca. To oni decydują o tym, czy ją zaniosą do szkoły, czy nie, a tym samym czy ich dziecko pozostanie w przedszkolu, czy pójdzie do szkoły. Co jeśli wybierze pierwszą opcję? W przedszkolu na pewno znajdzie się miejsce dla ich dziecka. Violetta Krzysztoń, dyrektor jastrowskiego przedszkola samorządowego potwierdza. Wyjaśnia też, że nauczyciele, znając przecież każde z dzieci doskonale, są w stanie ocenić, czy opinia odraczająca obowiązek szkolny zostanie w stosunku do nich wydana, czy nie.

Emocjonalnie niegotowi

Wspomniany zespół specjalistów bada dzieci pod kątem dojrzałości emocjonalnej, a także rozwoju fizycznego i psychicznego (pod drugim z pojęć rozumie się rozwój emocjonalny, społeczny i umysłowy). Ocenia również poziom opanowania umiejętności i wiadomości przygotowujących dziecko do podjęcia nauki pisania, czytania i liczenia.

Najwięcej odroczeń wiąże się z brakiem dojrzałości emocjonalnej. Broń Boże – jak zastrzega Małgorzata Mieleszko – z niewłaściwą pracą przedszkoli. - Doszukiwać się winy w nauczycielach jest nie w porządku, w zasadzie to najgorsze, co można zrobić, bo w przedszkolach pracują naprawdę solidnie – uważa dyrektor. Jest również zdania, że dla sześciolatków byłoby lepiej, gdyby obowiązek szkolny zaczynał ich dotyczyć dopiero w wieku siedmiu lat. Te dwanaście miesięcy, jak zaznacza, to czas, w którym bardzo wiele może się zmienić – na lepsze.

Patrycja Kajewska

[[reklama]]
Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo zlotowskie.pl




Reklama
Najnowsze wiadomości