- Żadna gmina nie może wyjść przed szereg. Dla dobra swojego i ogółu - mówi wójt gminy Lipka. Z Przemysławem Kurdzieko rozmawia Piotr Steffen
Ilu wójtów i burmistrzów z okolic powiatu obraziło się na Pana za założenie Lokalnej Grupy Działania Krajna Złotowska?
Nie wiem, ilu się obraziło, ale wiem, że ósemka wójtów i burmistrzów oraz starosta naszego powiatu są zadowoleni. Uważają naszą wspólną decyzję za słuszną. Społeczne mandaty otrzymaliśmy nie po to, aby przypodobać się innym włodarzom, lecz po to, by skutecznie reprezentować interesy mieszkańców.
Ponoć do końca próbowano odwieść Was od pomysłu – bo wyjaśnijmy, że gmina może przynależeć tylko do jednej LGD. Słyszałem, że do niektórych samorządowców wydzwaniano i przekonywano, żeby ich gminy zostały w dotychczasowych LGD. Do Pana też ktoś telefonował?
Wiem o tym, że do niektórych osób wykonywano takie telefony, ale do mnie nikt nie dzwonił. Pewnie dlatego, że znane jest moje stanowisko w tej sprawie i moje przekonanie o tym, że byłoby grzechem nie wykorzystać siły naszego powiatu w zabieganiu o unijne środki w ostatnim rozdaniu przewidzianym na lata 2015-2020. Powiat złotowski jest trzecim pod względem wielkości w Wielkopolsce, a do tej pory nie miał niestety swojej LGD, która mogłaby zabiegać o pieniądze dla naszego obszaru.
Dlaczego dopiero teraz realizowany jest taki pomysł?
Być może brak było osoby, która by się tego podjęła. Dodam tylko, że jeszcze kilka lat temu pozyskiwanie funduszy europejskich dla nas wszystkich było nowością. Perspektywa 2007-2013 była pierwszym etapem wdrażania środków unijnych w Polsce i uważam, że na ile nasze samorządy mogły, skorzystały z tych możliwości. Teraz czas na drugi, odważniejszy krok. To dobry moment na to, aby wziąć sprawy w swoje ręce.
[[reklama]]
Inne gminy już wtedy potrafiły się zorganizować i założyć LGD, w naszym powiecie tak się nie stało. Pan też nie wpadł na to wcześniej, bo wójtem jest już przecież piąty rok.
Gdy na początku poprzedniej kadencji zaczynałem sprawować urząd – podobnie jak kilku innych nowych wójtów i burmistrzów – trwała już poprzednia perspektywa pozyskiwania środków unijnych. Większość gmin przynależała już do okolicznych LGD, które zostały założone w latach 2006-2008. Ale teraz jest nowe rozdanie na lata 2015-2020 i wszystkie LGD, również te już istniejące, startują na nowo z pozycji zerowej, z tego samego poziomu, co my. Wszystkie muszą napisać nowe Lokalne Strategie Rozwoju, na których wdrażanie otrzymają fundusze europejskie. My zaproponujemy własną strategię rozwoju, która będzie miała wspólne mianowniki dla miast i gmin naszego powiatu. Dodam także, że wcale nie jestem pionierem tego tematu, bo gdy poczyniłem pierwsze kroki w celu zawiązania LGD usłyszałem, że kilka lat temu w powiecie rozmawiano o takiej możliwości. Wtedy się nie udało, ale na szczęście kilka dni temu zawiązaliśmy porozumienie, zaś 30 marca powołaliśmy stowarzyszenie.
Dużo było nad tym pracy?
Dwa tygodnie spotkań, rozmów i czasu spędzonego na słuchawce. Samo zaś opracowanie statutu było formalnością.
Trudno było zachęcić innych wójtów i burmistrzów? Wahali się, czy zrezygnować z innych LGD? W najgorszej sytuacji była chyba gmina Tarnówka – zaledwie kilka tygodni temu tamtejsi samorządowcy zgłosili akces do LGD Krajna nad Notecią.
Nie powiedziałbym, że ktoś był oporny. To były rozmowy na argumenty. Argumenty przemawiające za założeniem naszej LGD były na tyle mocne, że przekonały wszystkich.
W ostatnich latach często słyszałem opinie, że nasze gminy były dość marginalnie traktowane – w kwestii podziału pieniędzy – w LGD, do których przynależały. Pan podziela taki pogląd? Wpłynęło to na decyzje samorządowców o przyłączeniu się gmin do złotowskiej LGD?
Nie chcę krytykować poprzednich lat, nie mam do tego odpowiednich danych, aby wyciągać takie wnioski. Wierzę, że merytoryczne rady, które w ramach poszczególnych LGD opiniowały wnioski, robiły to sprawiedliwie. Dla przykładu Gmina Lipka z LGD oraz LGR pozyskała środki, które idą w miliony.
Gdy macie już swoją grupę, mówi się o pozyskaniu przez kilka lat 10-12 mln zł dla gmin zrzeszonych w LGD Krajna Złotowska. Jest Pan przekonany, że fundusze w tej wysokości są pewne? To gwarantowane pieniądze?
Na to wskazują dane Urzędu Marszałkowskiego. To minimalna kwota przypadająca na jedną LGD, niezależnie od łącznej liczby mieszkańców jej samorządów.
Czyli w przypadku naszego powiatu mówimy o kilkuset tysiącach złotych w kilkuletniej perspektywie na każdą z gmin?
Tak wynika z liczb. Proszę jednak pamiętać, że mówimy wyłącznie o 10-12 mln złotych, które można pozyskać na nasze LGD z Programu Rozwoju Obszarów Wiejskich. Tymczasem my chcemy wejść również w inne programy, nie tylko PROW. Docelowo mówimy zatem o większych pieniądzach.
Jak będzie wyglądał podział zdobytych przez LGD Krajna Złotowska środków na poszczególne samorządy? Czy mała gmina Tarnówka może liczyć na równie duże środki jak miasto Złotów?
LGD będzie najpierw pozyskiwać środki unijne, a później ogłaszać lokalne konkursy dla samorządów, przedsiębiorców, organizacji pozarządowych, a nawet dla osób fizycznych. Dystrybuowaniem tych pieniędzy będzie się zajmować rada stowarzyszenia. Jest to organ, który jest przewidziany statutowo, obok zarządu, walnego zgromadzenia członków i komisji rewizyjnej. Członków rady stowarzyszenia wybierać będzie walne zgromadzenie członków LGD. Według naszego statutu, każdy samorząd będzie miał w tej radzie jednego przedstawiciela, przy czym podmioty publiczne nie mogą przekroczyć 50 % składu rady. To mają być fachowcy, którzy znają się na tej pracy. Jestem przekonany, że choćby z racji równej liczby przedstawicieli, podział pieniędzy będzie się odbywał sprawiedliwie. Ale pamiętajmy, że wnioski będą podlegały ocenie pod względem zgodności z celami konkursu.
Chyba że potworzą się wewnętrzne układy, które będą chciały zyskać więcej kosztem pozostałych?
Nie mówmy o czymś takim już w dniu powołania stowarzyszenia. Nie możemy na starcie jakiejkolwiek inicjatywy od razu zakładać problemów. Zresztą niektórym pesymistom, których spotykam w życiu przytaczam cytat: „kto zawsze przewiduje sztorm, ten nigdy nie wypłynie w morze”.
Nie chcę zabijać zapału, ale z praktyki funkcjonowania podobnych organizacji wiemy przecież, że tam gdzie są pieniądze, jest też walka o nie.
Oczywiście. Każda decyzja dotycząca pieniędzy wiąże się z ich podziałem. Nie wyobrażam sobie jednak sytuacji, kiedy górę mogłyby wziąć nieczyste intencje. W naszej LGD żadna gmina nie może wyjść przed szereg. Dla dobra swojego i ogółu, bo pomysł spaliłby na panewce. Wierzę, że władze naszego LGD będą tego świadome. W najbliższych tygodniach dopełnimy formalności i zabieramy się do pracy.
Praca – kto w LGD Krajna Złotowska będzie za nią otrzymywać wynagrodzenie, a kto będzie udzielał się społecznie?
Wynagrodzenie będą otrzymywać pracownicy biura LGD, które będzie sercem stowarzyszenia. Chcąc pozyskiwać poważne pieniądze trzeba mieć ludzi, którzy to przygotują i trzeba im za tę pracę zapłacić. I podkreślić należy, że to również będzie zadanie sfinansowane ze środków zewnętrznych. Dzisiaj myślimy o dwóch etatach. Rozmawialiśmy z wójtami i burmistrzami o konkretnych nazwiskach, ale nie chciałbym ich jeszcze zdradzać. Tym bardziej, że osoby te zostaną zatrudnione po decyzji zarządu, a ten jeszcze nie funkcjonuje. Natomiast społecznie ma pracować właśnie zarząd, co już jest pewną nowością względem niektórych LGD, w których np. funkcje prezesa są etatowymi. Nie wyobrażam sobie, żeby władze naszej LGD pracowały za pieniądze. Mimo tego, że obowiązków będzie wiele: zarwane popołudnia, zderzanie się z papierologią, przyjmowanie krytyki, konieczność doskonalenia się, czytania przepisów – to wyzwania czekające członków zarządu. Dodam, że w zarządzie również ma być po jednym przedstawicielu każdego z samorządów.
Rozumiem, że liczy Pan na to, że będą nimi również inni wójtowie i burmistrzowie – osoby przyzwoicie zarabiające, które mogą pozwolić sobie na komfort społecznego zaangażowania?
Mam nadzieję, że nie zostanę z tym sam, dlatego liczę w tym względzie również na innych samorządowców. Zresztą każdy z nich jest zaangażowany i deklaruje pomoc.
Będzie Pan prezesem?
Nie zależy mi na tym, dlatego od razu powiedziałem wójtom i burmistrzom, że jeśli ktoś z nich czuje, że podoła, wedle mnie może objąć funkcję. To oczywiście może być również ktoś spoza grona wójtów i burmistrzów. Mam jednak świadomość, że z racji tego, iż podjąłem inicjatywę, oczy skierowane są na mnie. Jeśli powiedziałem A, oczywiście powiem B. To będzie jednak decyzja walnego zgromadzenia, wyrażona w tajnym głosowaniu.
Dlaczego nazwa Krajna Złotowska? Słowo Krajna chyba źle kojarzy się w ostatnich miesiącach.
Właśnie dlatego. Były inne propozycje, ale w ramach aklamacji decyzją wójtów i burmistrzów przyjęliśmy taką właśnie nazwę. Czas pokazać, ile naprawdę znaczy Krajna. Świadomie zaproponowałem taką nazwę, bo Krajna, właśnie ta złotowska, z północy Wielkopolski, ma się teraz mieszkańcom dobrze kojarzyć. Czy tak będzie? Okaże się za kilka lat, po podliczeniu złotówek, które będą zainwestowane na terenie powiatu.
Obserwuj nas na Google News
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Komentarze