Reklama

Sztuka uwodzenia wyborców

04/07/2012 00:00
Nie uważa się za fenomen w polityce, ale wciąż czuje się potrzebny. Przykro mu patrzeć na rozbite SLD dlatego obiecuje je podnieść z kolan. Z przewodniczącym Sojuszu, Leszkiem Millerem rozmawia Łukasz Opłatek

SLD to jest znak reklamowy, taki jak Coca – Cola, i sam ten znak ma ogromną wartość – tak Pan kiedyś powiedział o Sojuszu. Ta cola odbiła się Panu jednak czkawką...

W 2007 roku było mi nie po drodze z osobami, które chciały zmienić SLD w coś, czym nie jest. Nie chciałem w tym uczestniczyć.

Nie chcieli też wpisać Pana na listy wyborcze. Ale pozostając przy terminologii reklamy, to jaką wartość ma sam Leszek Miller?


Cóż, jestem człowiekiem doświadczonym, z określonym dorobkiem. Chcę wykorzystać swoje walory do odbudowania siły Sojuszu.

Był Pan na piedestale w poprzednim systemie, był Pan i teraz. Na czym polega Pański fenomen?

Nie wiem, czy jestem fenomenem, ale rzeczywiście jestem jedną z niewielu osób, które były u władzy wtedy i teraz. To chyba umiejętność odnalezienia się w określonej rzeczywistości.

To pokazuje, że jest Pan dobry w sztuce uwodzenia?

Polityka jest sztuką uwodzenia wyborców, ale są politycy o wiele lepsi ode mnie. W ostatnich latach to tak bardzo poszło do przodu i dziś liczy się to, by się sprzedać. W ciągu 30 sekund przed kamerą trzeba zareklamować siebie i partię mówiąc coś kontrowersyjnego.

Często wraca Pan myślami do 16 kwietnia 2003 roku, do Aten i podpisania traktatu akcesyjnego?

Czasami tak. Opowiadam też o tej chwili studentom, którzy mnie o to pytają. Nie da się podważyć, że to SLD wprowadziło Polskę do Unii Europejskiej.

Fragment piosenki zespołu Perfect głosi: „Trzeba wiedzieć kiedy ze sceny zejść niepokonanym...”. Pan zmarnował swoją szansę?


Nie, dlaczego? Ja nie schodziłem ze sceny politycznej. Gdyby tak było, to by mnie nie było tutaj dzisiaj. Mam wiele do zaoferowania i dlatego wciąż jestem w polityce.

Mądry myśli o wszystkim co mówi, głupiec mówi wszystko co myśli. A polityk?


Te słowa dotyczą właśnie polityków. Dzisiaj w debacie publicznej mało kto mówi o sprawach programowych, o fundamentach, o istocie problemów. Powtarzane są te same sformułowania obliczone na szokowanie, na zaistnienie.

Pytam o to, bo zarzekał się Pan, że nie wystartuje w wyborach na przewodniczącego partii, a zrobił Pan na odwrót.

Zgodziłem się kandydować, bo nie chciałem patrzeć na upadek SLD. Tyle lat spędziłem w Sojuszu i zwyczajnie żal by było zmarnować ten dorobek, który mamy.

Po co Panu narażanie się na, jak sam Pan to określił, mówiąc o 8% wyniku SLD, kpiny i jadowite uwagi?


Teraz już nikt z SLD nie kpi, bo w sondażach sięgamy 12-14%. To się zmieniło, bo nasze notowania rosną.

Ale kpiono z SLD. Co utkwiło Panu najbardziej w pamięci?

Pamiętam wystąpienia różnych osób, które śmiały się z Sojuszu i przykro mi było patrzeć na ten wynik. Dziś klub liczy 25 osób, a kiedy ja ostatni raz kierowałem partią w kadencji 2001-2005, samo prezydium klubu liczyło 30 osób. Cały klub był tak liczny, że nie mogliśmy znaleźć sali w Sejmie, żeby się pomieścić.

25-sobowy klub SLD w Sejmie to najmniej w historii. Jest kim walczyć?


Jest kim, bo zostali ludzie sprawdzeni. To są ludzie, którzy mają pewien dorobek. Przykładem jest Państwa region. Wielkopolska wygląda dobrze, bo macie tutaj 4 posłów, a np. w województwie pomorskim ja jestem jedynym posłem z SLD.

Uważa Pan, że ważne jest rozszerzenie grona liderów, a nie zawężanie go. Mówił Pan też o grubej kresce. Kogo miał Pan na myśli?

Myślę o ludziach takich jak Krzysztof Gawkowski, który jest sekretarzem partii, czyli drugą osobą po mnie.

Rozumiem, że Pańska obecność w Okonku ma pomóc Romualdowi Duszarze w wygraniu wyborów na burmistrza. Okonek to nie za mało na przyczółek SLD?


Jestem tu z wielu powodów. Zaczynając od tego, że z panem burmistrzem Duszarą znamy się od lat i zawsze z wielką sympatią śledziłem jego działalność. Ale jestem tu też dlatego, że wszędzie tam, gdzie odbywają się jakieś wybory i SLD może ubiegać się o mandat, to centrala Sojuszu musi być bardzo aktywna, musi pomagać.

Bo tych miejsc jest niewiele, prawda?


Widzę, że jest coraz więcej faktów świadczących o tym, że społeczności lokalne są niezadowolone ze swoich władz. W Bytomiu np. przeprowadzono referendum, gdzie odwołano całą radę i prezydenta miasta. Tutaj z innych powodów są przyspieszone wybory. W każdym razie tam, gdzie jest możliwość, żeby Sojusz, nie czekając na wybory do Sejmu czy do samorządów lokalnych mógł wystawić swojego kandydata i sprawdzić się ile znaczy, to trzeba czynnie w tym uczestniczyć.

Do niedawna rządził tu Andrzej Jasiłek (pseudonim Cezar), członek SLD, który kłamał w oświadczeniu lustracyjnym. Takie oblicze ma SLD w tym regionie...


Jeżeli w procesie lustracyjnym udowodniono kłamstwo lustracyjne, to co tu powiedzieć? Można się tylko zastanowić nad dobrym samopoczuciem człowieka, który wie, że musi złożyć oświadczenie lustracyjne i ryzykuje swoje dobre imię i swoją karierę. Niewątpliwie ten fakt będzie się kładł cieniem na życiorysie tej osoby.

To był Wasz człowiek... Sam Pan mawia, że w Sojuszu są nie same orły...


Dlaczego miałoby to godzić w całą partię? To przede wszystkim jest osobiste ryzyko tego, który to robi. Tym bardziej że, zgodnie z ustawą, można się przyznać, że się współpracowało z organizacjami bezpieczeństwa dawnej Polski. Ja znam takie przypadki osób, które się przyznały i zostały posłami.

Ma Pan dość charyzmy, by swoją obecnością w terenie natchnąć do pracy szarych członków? Trudno o mobilizację po takiej porażce jak ostatnie wybory parlamentarne i po takich skandalach jak ten z Andrzejem Jasiłkiem?


Czy mam charyzmę? Myślę, że mam. Inaczej nie przejmowałbym sterów w Sojuszu. Uważam, że uda się odbudować siłę SLD. Chcę też zaprzeczyć tezom ludzi, którzy mówią, że w moim wieku, a mam 66 lat, można się tylko przyglądać temu co się dzieje. Jestem dowodem na to, że można mieć wpływ na to jak zmienia się Polska.

Do Sejmu wrócił Pan po dwóch kadencjach przerwy. Wrócił Pan i co zastał?

Zastałem wielką przewagę ugrupowań centroprawicowych, które mają pełnię władzy i którym ciężko jest się przeciwstawić w obecnej sytuacji. A przeciwstawić im może się tylko silne SLD.

Lewica w Polsce to nie tylko SLD. To także Ruch Palikota. Zaprosi Pan Janusza Palikota do „okrągłego stołu” lewicy? W końcu marzy się Panu ponowne połączenie sił.


Ruchu Palikota nie uważam za lewicę. Jest SLD i są inne partie lewicowe, ale Ruch Palikota się do nich nie zalicza. Oni pozują na lewicę, a głosują tak, jak im Platforma każe.

Nie ukrywa Pan awersji do Ruchu Palikota i jej lidera. A zna Pan ich hymn?


Nie, nie znam.

Pozwolę sobie przytoczyć fragment refrenu: „Zerwę się jeszcze raz. Sieknę w ryj, kogo trza. Jeszcze będą o mnie mówić, będą bać!”

Słyszałem to w trakcie kampanii wyborczej. To wiele mówi o tej partii.

Wracając do Sojuszu, to wielu już wybierało się na jego pogrzeb, a on wciąż trwa. Bo jutro nie umiera nigdy?

Na SLD jest zapotrzebowanie. SLD łączy poglądy wielu grup społecznych i na pewno się odrodzi.

Oglądał Pan mecze Euro 2012 i wie Pan z pewnością, że wielu selekcjonerów stawia przed sobą cel. Jeśli go nie osiągną - odchodzą. Kiedy odejdzie Leszek Miller?

Ja postawiłem sobie dwa cele. Po pierwsze, żeby ludzie SLD nie zapisali się do innej partii i to się udało osiągnąć. Po drugie czekają nas cztery rodzaje wyborów i w nie się angażuję. Celem jest odzyskanie utraconego poparcia. Jeżeli SLD ma milion sto tysięcy głosów, a ja około dwadzieścia tysięcy, to jest nad czym pracować.

A jeśli się nie uda, to Pan odejdzie?


Nie myślę o odejściu. Mam wiele do zrobienia. Ale jeśli się nie uda, to zweryfikuję swoje powiedzenie, że „mężczyznę poznaje się nie po tym jak zaczyna, a jak kończy" na „prawdziwy mężczyzna nigdy nie kończy”.

Będzie Pan pracował aż do śmierci? Protestując przeciw podniesieniu wieku emerytalnego twierdził Pan, że w łódzkiem mężczyźni umierają w wieku 69 lat, czyli 2 lata po przejściu na emeryturę.

Nie, ja nie zamierzam pracować aż do śmierci.
Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo zlotowskie.pl




Reklama
Najnowsze wiadomości