Oficjalna wersja, z powodu której od kilku dni dyskutuje się w mieście o tej sprawie jest taka, że wicestarosta wręczył wypowiedzenie dyrektorowi Wydziału Budownictwa i Architektury Starostwa Powiatowego w Złotowie Leszkowi Kasprowiczowi z powodu skargi. Miała być podpisana przez ponad dwadzieścia osób. Miały czuć się pokrzywdzone traktowaniem ich przez dyrektora wydziału. Jak stwierdzono w piśmie, stosunek dyrektora do inwestorów jest skandaliczny, pozwolenia na budowę wydawane są w najdłuższych możliwych terminach, a zapadające tutaj postanowienia często są niesłuszne. Do pisma dołączono listę tych, którzy mieli poprzeć skargę, a pod nieobecność starosty Ryszarda Goławskiego, który przebywał na urlopie, całość trafiła do Daniela Sztycha.
Wicestarosta przeprowadził rozmowę z dyrektorem Kasprowiczem, który w konsekwencji stracił stanowisko. Z nieoficjalnych informacji wiadomo, że wszystko działo się w piątek 6 kwietnia pod koniec dnia pracy.
Dwa dni później, w poniedziałek, po powrocie z urlopu starosta Goławski wydał dyspozycję, aby zweryfikować sprawę, jednocześnie wycofał wypowiedzenie wręczone przez D. Sztycha Leszkowi Kasprowiczowi. Okazało się bowiem, że spośród osób popierających skargę nie wszyscy potwierdzili swój udział w tej inicjatywie...
Starosta miał rozmawiać ze Sztychem – nie wiadomo, czy efektem rozmowy jest to, że teraz to on od kilku dni przebywa na urlopie. Wicestarosta ponoć nie był obecny na ostatnim posiedzeniu zarządu powiatu, podczas którego odbyła się burzliwa dyskusja na temat zaistniałej sytuacji.
Nie wiem, nie widziałem tego, daty nie ma na tej skardze
– mówi starosta Ryszard Goławski, wyjaśniając, że przez sekretariat przeszła oficjalnie prawdopodobnie w piątek 6 kwietnia (tę datę wpływu potwierdził nam skarbnik powiatu Grzegorz Piękoś, który zajmuje się weryfikacją podpisów złożonych pod skargą oraz zasadnością zarzutów).
Zwróciliśmy się do przedsiębiorców, którzy podpisali się pod skargą o sprecyzowanie swoich zastrzeżeń względem dyrektora wydziału budownictwa
– Ryszard Goławski potwierdza, że jedna z osób, której nazwisko widnieje pod pismem, zaprzeczyła, jakoby brała udział w proteście i podpisała się pod skargą. Dlatego ze starostwa wystosowano kilka dni temu pisma do pozostałych osób, których nazwiska widnieją w dokumencie. Mają sprecyzować swoje zastrzeżenia do pracy dyrektora, a tym samym potwierdzić, czy rzeczywiście popierają skargę.
Czekamy na oficjalne ustosunkowanie się tych osób
– mówi Ryszard Goławski.
Czy Daniel Sztych konsultował ze starostą Goławskim podjęcie decyzji o pozbawieniu Leszka Kasprowicza funkcji dyrektora wydziału? Starosta potwierdza, że jego zastępca do niego zadzwonił w piątek 6 kwietnia.
Wicestarosta miał upoważnienia do spraw kadrowych. Mówił, że jest taka sprawa, odpowiedziałem: jeżeli uważasz, że są tak mocne zarzuty, masz upoważnienia, decyduj. Okazało się, że jest inaczej. Wygląda na to, że po prostu nie było tam żadnych wielkich zarzutów. Żeby kogoś zwolnić trzeba skargę rozpatrzeć. Nie można zwolnić kogoś, nie rozpatrując skargi
Reklama
– mówi Goławski.
Jeżeli całe zamieszanie, a w konsekwencji zwolnienie Leszka Kasprowicza przez wicestarostę okaże się bezpodstawne, jaką decyzję Ryszard Goławski podejmie względem Daniela Sztycha?
Nie wiem, co zrobię. Musimy czekać. Nie chcę tutaj niczego uprzedzać, kiedy będą sprecyzowane skargi ustosunkujemy się do tych spraw
– zapowiada starosta. Co jeśli zarzuty względem dyrektora okażą się zasadne?
Dopiero wtedy będziemy nad tym dumać
– odpowiada krótko.
Obojętnie jaki będzie finał sprawy, jedno wydaje się pewne: trzeba będzie podjąć personalną decyzję, czy to względem dyrektora wydziału, czy wicestarosty. Ryszard Goławski zdecyduje o tym osobiście, czy będzie konsultował decyzję z pozostałymi członkami zarządu powiatu? To pytanie w trakcie naszej rozmowy ze starostą pozostało bez odpowiedzi. Ryszard Goławski przyznaje, że jest zaskoczony zaistniałą sytuacją.
To jest zaledwie trzyzdaniowe pismo. Do rangi zwolnienia dyrektora to nie pasuje
– mówi o skardze i wyjaśnia, że przywrócił Leszka Kasprowicza do pełnienia obowiązków, bo to dobry fachowiec.
Jest doświadczonym dyrektorem, a ja nie mogę podejmować pochopnych decyzji. Z panem dyrektorem współpracuję szesnaście lat, mam tutaj pewne doświadczenie. Nikt nie odbierze dyrektorowi, że jest dobrym fachowcem, a o takich w tych czasach trudno.
Czy urlop wicestarosty to pokłosie sytuacji i burzliwych rozmów w starostwie?
Nie. Absolutnie
– mówi Daniel Sztych, wyjaśniając, że już bardzo długo nie był na urlopie, stąd należało go w jakimś stopniu wykorzystać. Po naszej rozmowie z wicestarostą sprawa wygląda jeszcze ciekawiej. Początkowo Daniel Sztych nie chciał zajmować stanowiska, zapowiadając, że w najbliższym czasie najprawdopodobniej wyda w tej sprawie oświadczenie. Zapowiada, że będzie konsultował się z prawnikiem. Zapewnia jednak zdecydowanie, że wypowiedzenia nie wręczył Kasprowiczowi z powodu skargi podpisanej przez wspomnianą grupę osób. Powodem jego decyzji była… inna skarga. Jak bowiem wyjaśnia, skargi są dwie, a ta, o której oficjalnie się mówi, nie miała żadnego wpływu na zaistniałą sytuację. Przyczyną wręczenia wypowiedzenia dyrektorowi miała być skarga dotycząca przeprowadzenia kontroli przez wydział budownictwa. Jak wyjaśnia D. Sztych, dyrektor wydziału przeprowadził ją w sytuacji, gdy kierowany przez niego wydział nie posiada organów kontrolnych.
Dyrektor wydziału budownictwa przeprowadził kontrolę bez upoważnienia starosty. Organy administracyjne nie mogą prowadzić kontroli. Nie ma tego w zakresie prawa budowlanego
– argumentuje Daniel Sztych. Podkreśla, że dyrektor Kasprowicz nie podziela jego zdania, uważa, że miał prawo do podjęcia takiej kontroli…
Ja się z tym nie zgadzam, ponieważ dodatkowo nie otrzymał ode mnie upoważnienia, a w czasie nieobecności przeprowadzał czynności kontrolne, z czego sporządził protokół kontroli. Dyrektor twierdzi, że ma do tego uprawnienia, ja twierdzę, że nie ma do tego uprawnień
Reklama
– zdaniem wicestarosty, działając w taki sposób dyrektor Kasprowicz przekroczył swoje kompetencje.
Nadto niemniej ważne było to, że pan Kasprowicz wydał decyzję administracyjną po wcześniejszej jego decyzji uchylonej przez organ drugiej instancji, gdzie otrzymał od organu drugiej instancji jasne wytyczne, że podlega on wyłączeniu i nie może dokonywać rozstrzygnięć merytorycznych. Pomimo tego zignorował wytyczne organu drugiej instancji, które miał obowiązek uwzględnić i kolejna jego decyzja została uchylona jako nieważna
Reklama
– dodaje wicestarosta.
Raz jeszcze podkreśla, że skarga związana z podpisami nie miała żadnego znaczenia dla podjętej przez niego decyzji. – Nie miałem możliwości tego sprawdzić – nawiązuje do faktu, że decyzję podjął przecież tego samego dnia, kiedy wpłynęła skarga z taką ilością podpisów. Daniel Sztych zaznacza za to, że miał możliwość zweryfikowania drugiej skargi, która była faktyczną przyczyną jego decyzji.
Miałem możliwość sprawdzenia i skonsultowania czynności wykonywanych w aktach spraw. To jest skarga na przekroczenie uprawnień
Reklama
– określa jej charakter.
Jak twierdzi wicestarosta, obie skargi wpłynęły tego samego dnia. „Właściwa” rano, a ta, o której powszechnie się mówi, a która ponoć nie miała wpływu na decyzję Sztycha, kilka godzin później. Wicestarosta zapewnia, że skargę, na podstawie której wręczył dyrektorowi wypowiedzenie, konsultował z Ryszardem Goławskim nawet dwukrotnie.
Poza tym dyrektor Kasprowicz podlegał mi w wydziale budownictwa. Skarg było więcej, tylko nikt nie chciał nigdy tego napisać, a dopóki w Polsce nie ma czegoś na piśmie to nie istnieje
– dodaje.
Nie chcę większej wojny
Skargę napisał Tomasz Helt, który od kilku lat działa w Złotowie i okolicy w branży deweloperskiej. Potwierdza, że powodem sytuacji zaistniałej między wicestarostą a dyrektorem była skarga dotycząca przeprowadzenia kontroli przez wydział budownictwa na jego inwestycjach.
W dwóch przypadkach pan Kasprowicz przeprowadził kontrolę, do której, według przekonania mojego i moich prawników, nie miał uprawnień. Dodatkowo była złożona lista osób, z ponad dwudziestoma podpisami, które nie są zadowolone z funkcjonowania wydziału budownictwa i pracy pana Kasprowicza. Lista powstała przy okazji tej sytuacji
– przekonuje.
Powstała z tego powodu, że skargi są od wielu lat, tylko nikt nie chciał się odważyć, żeby tę sprawę poruszyć
– twierdzi.
Nie może być tak, że napotykamy na ciągłe problemy z wydziałem budownictwa. Jest ich wiele i nie tylko ja mógłbym długo o nich opowiadać. Mam niejedną budowę, gdzie musiałem szukać wsparcia w ministerstwach
– przekonuje, że niejednokrotnie zdarzały się sytuacje, kiedy wydział budownictwa starostwa coś kwestionował.
Odwoływałem się do ministerstwa lub nadzoru budowlanego i wychodziło na moje. To jednak są zawsze niepotrzebne nerwy, przedłużanie inwestycji, walka i ryzyko utraty pieniędzy
– opisuje.
Nie robię niczego bezprawnie, urzędnik nie może utrudniać mi prowadzonej działalności
– uważa Tomasz Helt. Dziwi się, że po tym, jak w piątek zapadła personalna decyzja wicestarosty, w poniedziałek została zmieniona przez Ryszarda Goławskiego. Zaznacza jednak:
Nie chcę rozpętania jeszcze większej wojny
– deweloper twierdzi, że nie było jego intencją pozbawianie kogokolwiek pracy, a chodziło o poprawienie funkcjonowania wydziału budownictwa, o zwrócenie uwagi na problem, który można było rozwiązać w inny sposób, np. upomnieniem czy naganą.
Kwestia skargi z podpisami też nabrała jednak w całej sprawie swojej wagi, choćby w świetle tego, że pod wątpliwość poddano wiarygodność złożonych podpisów.
Nikt za nikogo się nie podpisywał
– Tomasz Helt przekonuje, że każdy, kto złożył parafkę, wiedział, pod czym się podpisuje.
Może obawia się obecnie walczyć o swoje
– deweloper odpowiada zapytany o osobę, która ponoć wyparła się tego, że podpisała się pod skargą.
Do czasu zakończenia trwających w starostwie wyjaśnień dyrektor Leszek Kasprowicz nie chce wypowiadać się w tej sprawie.[[/pay]]
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Nie wiem jak to możliwe. Może to jak wygrana w lotto? Panie z wydziału były miłe i zadzwoniły, że pozwolenie czeka.
Fidler na starostę !jedyny kompetentny na to miejsce
A tak narzekano na dyrektora J.Teusza. Tak to jest już.
Tu bym się skupiła na tym niecodziennym przypadku. Może panie z Wydziału budownictwa pomogą.
Ty tak na trzeźwo?
pobudka, marcin wstawaj, zesrałeś się
Kapitan Hook?
Nasuwa się pytanie! Czy ktoś ma haka?
10%
Jak to możliwe?
Lucky boy...
Wypowiadają się tu tylko te osoby, które nie potrafią współpracować z urzędem. Albo jedna, która czuje się pokrzywdzona... Ja problemów z wydziałem budownictwa nigdy nie miałem, a jak mi się spieszyło, to dzwoniłem i dopytywałem. W końcu to mój interes.
Pozwolenie na budowę otrzymałem w piątym dniu od złożenia wniosku. Skąd ta afera?
no moze to dlugpis jednak ale nic nie zmienia to
a po co Ci ta informacja? to, ze leca nieprzychylne posty to oznacza jedynie to, ze nikt pozytywnego zdania nie chce pisac ani nawet bronic. a poza tym po co ten olowek w rece za miast dlugopisu? zeby zmazac potem jak cos...
Gdyby tekst dotyczył burmistrza i problemów w jego urzędzie tekst Premium byłby udostępniony ponieważ dotyczy kasty która popiera zlotowskie i jest możliwa afera więc czytasz tylko 30% tekstu
Protektorka mamusia miejmy nadzieję na ostatniej kadencji, przyjdzie nowa miotła i powymiata.
Za ich kadencji praca starostwa pozostawia wiele do życzenia, kiedyś było znacznie lepiej
Pytanie do administratora. Czy mogę się dowiedzieć czy wcześniejsze hejty ( 11 ) są nadane z 11 IP czy też to ten sam nadawca. Treść wskazuje, że wyżywa się tu jedna osoba. Pozdrawiam
Jak go znam, to na polu zawsze czuł się leniwo, miał parcie na szkło.
jak ktos juz napisal. starosta G. odpłynął z rozumem juz dawno. udaje nie wiadomo jakiego urzednika co z pola dopchal sie do urzedu
Brawo Panie Steffen. Lubię te wasze świeże informacje. Bo z tą starą informacją to jest tak jak z rybą złowioną dwa tygodnie wcześniej.
Polityczne zagrywki przed wyborami. Rozwalcie Złotów i już. Goławski do pługa,Kasprowicz do lasu. Tak oceniam tych dwóch panów, bo ich znam.
Cyrk na kółkach w tym starostwie , robią co chcą, wrzucają na stołki swoich ludzi, którzy nie mają pojęcia o zajmowanym stanowisku. No ale układ poszedł na koncie się pieniądze zgadzają to co tam
Podzielam Twoją wypowiedz kolego ! Samą prawdę piszesz !!
Śmiech na sali z tych Panów. Sami pośmiewisko z siebie robią.
Przecież to jest paranoja co wyprawia starosta... zniszczył pan życie kilku ludziom, a karma wraca... ostatnie podrygi tych "panow"... niech wracaja w "gumioki"
Starosta Goławski odpłynął już dawno. Nie panuje nad starostwem jak i nad szpitalem Złotowskim. Pan Karpowicz powinienem dawno już pożegnać się że stołkiem. Tak samo dzieje się w szpitalu. Ta pani która jest dyrektorem szpitala to co wyprawia to się w głowie nie mieści. Ona myśli, że szpital jest jej prywatny. Jestem tylko ciekaw kiedy nastąpi to , że pracownik poda ją do sądu o mobbing. Ta pani nie ma zielonego pojęcia o pracy z ludźmi. Szpital za jej kadencji leci na pysk za jej postępowanie. ( oddział dziecięcy - brakuje lekarzy ! , brak pielęgniarek w szpitalu , pojedyńcze dyżury pielęgniarek ) . Panie starosto obudzi się pan ??
Starosta Goławski odpłynął już dawno. Nie panuje nad starostwem jak i nad szpitalem Złotowskim. Pan Karpowicz powinienem dawno już pożegnać się że stołkiem. Tak samo dzieje się w szpitalu. Ta pani która jest dyrektorem szpitala to co wyprawia to się w głowie nie mieści. Ona myśli, że szpital jest jej prywatny. Jestem tylko ciekaw kiedy nastąpi to , że pracownik poda ją do sądu o mobbing. Ta pani nie ma zielonego pojęcia o pracy z ludźmi. Szpital za jej kadencji leci na pysk za jej postępowanie. ( oddział dziecięcy - brakuje lekarzy ! , brak pielęgniarek w szpitalu , pojedyńcze dyżury pielęgniarek ) . Panie starosto obudzi się pan ??
To już nie urząd to cyrk !!!
Nie wiem jak to możliwe. Może to jak wygrana w lotto? Panie z wydziału były miłe i zadzwoniły, że pozwolenie czeka.
Fidler na starostę !jedyny kompetentny na to miejsce
A tak narzekano na dyrektora J.Teusza. Tak to jest już.