Reklama

Szukanie skarbnika

25/11/2012 00:00
Sesja nadzwyczajna Rady Miejskiej była zwołana tylko po to, żeby uchwalić jedną uchwałę - o odwołaniu skarbnika gminy Sabiny Wielgus. Tak też się stało

Już na samym początku radny Jan Czekała zapytał, co było powodem takiej nagłej decyzji?
Burmistrz Mieczysław Rapta stwierdził, że nie chciałby podawać powodów zwolnienia pani skarbnik, ale jeśli zajdzie taka potrzeba, to jest na to przygotowany.

- To nie jest nagła decyzja, ona dojrzewała już przez jakiś czas. Na początku kadencji zapowiedziałem, że ocena pracowników będzie przebiegała w czasie. Nikt z pracowników nie usłyszał ode mnie oceny w pierwszy tygodniu mojej pracy. Z oceną pani skarbnik czekałem bardzo długo. Właściwie była to ocena działu finansowego i nie jest ona korzystna- tłumaczył.

Dodał, że potwierdzają to również wyniki przeprowadzonego audytu. Mieczysław Rapta stwierdził, że dla dobra gminy i rzędu będzie lepiej, jeśli na stanowisku skarbnika zostanie przeprowadzona zmiana. - Chciałbym uniknąć wgłębiania się w szczegóły oceny pani skarbnik. Moje uwagi do jej pracy dotyczą dwóch płaszczyzn, pierwsza to jako kierownika wydziału. Kieruje wydziałem z własnej inicjatywy i wydział ten nie funkcjonuje jako zespół, brak współdziałania między innym wydziałami w urzędzie. Druga płaszczyzna to jest działalność skarbnika. Sprawozdania przez nią sporządzane są nieprawdziwe, robione w ostatniej minucie, a czasami i po terminie. Nie chcę działać tak, że ktoś mi przynosi za pięć trzecia coś do podpisania, bo jutro mija termin. Ten styl pracy mi nie odpowiada – oświadczył burmistrz. Podobnych uwag pod adresem Sabiny Wielgus wymienił więcej. Ogólnie mówiąc dotyczyły one spraw merytorycznych, nie wykonywania poleceń czy uwag pokontrolnych.

Zaległości


Do słów burmistrza odniosła się sama zainteresowana. Przyznała, że w części krytyka być może jest słuszna, ale wynikało to raczej ze złego zrozumienia intencji burmistrza. - Przecież mógł burmistrz powiedzieć, że nie możemy ruszyć z robotą bo „tylko na panią czekamy”, pewnie udałoby się niektóre sprawy przyśpieszyć – tłumaczyła się Sabina Wielgus. Jeśli zaś chodzi o funkcjonowanie wydziału, to przypomniała, że w lutym odeszła z wydziału jedna osoba, już wówczas pojawiły się problemy z bieżącym księgowaniem. Z kolei w czerwcu odeszła kolejna osoba z wydziału finansowego. Zaległości zatem rosły, a nie było możliwości przekazania części spraw innej osobie, bo były to wakacje i czas urlopów. Zaległości więc się nawarstwiały. We wrześniu została zatrudniona nowa osoba w dziale finansowym i próbuje nadrobić te zaległości, ale wymaga to czasu. Zdaniem pani skarbnik, do końca roku wszystko zostanie wyprowadzone na prostą.
[[reklama]]
W tej kwestii wypowiedziała się również przewodnicząca rady Lidia Sameć. Przyznała, że każdy może się mylić, ale zdarzało się, że projekty uchwał budżetowych były często w ostatniej chwili przedkładane i poprawiane. Z informacji jakie przedstawił burmistrz wynikało, że na 40 uchwał w sprawie zmian w budżecie, aż 19 było z uwagami Regionalnej Izby Obrachunkowej. - Nikt nie pyta kto zawinił, ale tak buduje się potem obraz władz gminy – stwierdziła przewodnicząca.

Z kolei wiceprzewodnicząca rady Małgorzata Marlewska oświadczyła, że przypominać każdemu pracownikowi, co ma zrobić spowoduje paraliż urzędu. - Za budżet odpowiada burmistrz, wiec to ustawodawca jemu dał prawo i możliwość dobierania sobie ludzi. I my jako rada powinniśmy to uszanować. Z tego co usłyszałam, to pan burmistrz nie widzi dalszej współpracy z obecną panią skarbnik – powiedziała. I zwróciła się do Sabiny Wielgus – A jak pani wyobraża sobie dalszą współpracę po tym co pani usłyszała. Bo jest przecież pewne, że konflikty dalej będą między wami. Pytana oświadczyła, że jeśli będą relacje pomiędzy nimi, tak jak to było tego dnia rano, to powinno być wszystko dobrze. - Pan burmistrz był dziś bardzo miły – uznała.
[[nowa_strona]]
Wydział podzielony

Mieczysław Rapta przypomniał, że pracy pani skarbnik przyglądał się cztery miesiące. - Nasze relacje są bardzo dobre, pani skarbnik jest miłą i grzeczną osobą, nigdy między nami nie doszło do ostrej wymiany zdań. Ale to się nie przekłada na jakość pracy. Pani skarbnik przyznała, że rozmawiamy, tylko że z tych rozmów nic nie wynika. Gdyby było inaczej, to tej sprawy dzisiaj by nie było. Moim zdaniem zmiana na funkcji skarbnika zajść musi, jeśli dzisiaj radni zadecydują inaczej, to zgłoszę ponowny wniosek na kolejnej sesji - stwierdził. O szczegółach nie chciał powiedzieć.

Radny Konrad Kopkiewicz z kolei zadał burmistrzowi kilka pytań. Na początku stwierdził, że za niewykonywanie poleceń przez podwładnego są najpierw stosowane różnego rodzaju kary, a nie od razu zwolnienie z pracy. – Jak to było możliwe, że w mniejszym składzie i w czasie urlopów dział miał funkcjonować normalnie. Poza tym jak Sabina Wielgus przejmowała funkcję po Januszu Mliczaku, to miała czas na zapoznanie się z pracą skarbnika. Teraz takiej możliwości innemu się nie daje. Poza tym komisja rewizyjna, której jestem przewodniczącym, pozytywnie oceniła protokoły z RIO. Zawsze znajdą się jakieś uwagi, ale w tym wypadku były one mało istotne. I co to znaczy, że wydział finansowy jest podzielony na dwie części? – pytał radny.

Mieczysław Rapta stwierdził, że przez cztery miesiące nie usłyszał od pani skarbnik o zwiększenie ilości pracowników w wydziale czy o nadgodziny. Dopiero we wrześniu, kiedy sytuacja stała się bardzo trudna, Sabina Wielgus zwróciła się o zatrudnienie dodatkowej osoby, na co został rozpisany konkurs i nowy pracownik został w nim wyłoniony. – Nie było skarg, że wydział finansowy nie daje sobie rady. Poza tym wydział finansowy charakteryzuje się najwyższą ilością wyjść w czasie, rekordzista ma dziewięć godzin poza urzędem w miesiącu. To jest odpowiedź na pytanie dotyczące organizacji pracy wydziału. Na czterdzieści uchwał w poprzedniej kadencji, aż dziewiętnaście miało uwagi RIO, sami państwo to oceńcie – mówił burmistrz.

[[reklama]]
Z pobudek merytorycznych


Radny Waldemar Suchanowski zwrócił natomiast uwagę na warunki w jakich skarbnik przyszło pracować. Jego zdaniem 50 procent petentów przychodzących do urzędu od razu idzie do pani skarbnik. – Jak w takich warunkach normalnie pracować? – pytał. Mówił również o tym, że gabinet skarbnika przypomina małą klitkę, a nie biuro trzeciej co do ważności osoby w urzędzie. Poza tym inne komórki w urzędzie, zdaniem radnego, również nie działają jak należy. Musimy dać też szansę, żeby pani skarbnik mogła tą osobę co po niej przyjdzie, nauczyć swojej pracy.

Zdaniem burmistrza, jeżeli skarbnik przyjmuje wszystkich petentów, to jest to strata czasu, powinna ich odesłać do właściwych osób. Przyznał jednocześnie, że warunki pracy są urągające, ale taka sytuacja istnieje już przynajmniej od 10 lat i nie da się jej w cztery miesiące zmienić. – Proszę mi wierzyć, że gdybym miał inne pobudki, niż merytorycznie, to wniosek o odwołanie pani skarbnik złożyłbym na pierwszym posiedzeniu rady po wyborach. Natomiast nie moglibyśmy puścić pracownika na emeryturę, zanim nie nauczy swojego następcy pracy – wyjaśniał.

- Mówi pan jak się postrzega panią skarbnik. A chciałabym zapytać, jak się postrzega pana po czterech miesiącach po wyborach? – zaczęła dosyć ostro radna Jolanta Grzonka. Jej zdaniem, niektóre decyzje podjęte przez Mieczysława Rapty nie były trafione, przypomniała przetarg na przedszkole czy wypowiedzenie umowy dla dyrektora ośrodka kultury. Mówiła też o kłopotach z funduszem sołeckim, zatrudnieniu kierowcy do Zakładu Gospodarki Komunalnej i Mieszkaniowej. – Miało być tak super, a nie jest – podsumowała.

Przewodnicząca rady Lidia Sameć zwróciła uwagę, że radna odbiega od tematu. – To nie jest wniosek o referendum w sprawie odwołania burmistrza – oświadczyła. A Mieczysław Rapta stwierdził, że większość zleceń na projekty (w tym na spalony dom i przedszkole) zostało podpisanych 24 kwietnia, czyli na miesiąc przed objęciem przez niego funkcji burmistrza. Na dodatek za część tych zleceń zostały wystawione faktury, chociaż nie zostały one zrobione. – To była jedna z przyczyn zmian w wydziale infrastruktury. Ja nie mogę też komentować wszystkich spraw osobowych w tak szerokim gronie – uznał.

Radny Bartłomiej Głowacki pytał, jak będzie z projektem budżetu, skoro skarbnik zostanie zwolniona. Burmistrz wyjaśnił, że budżet na przyszły rok zostanie na pewno zrobiony. Było to ostatnie pytanie dotyczące odwołania Sabiny Wielgus z funkcji skarbnika. Radni w tej sprawie podzieli się niemal w połowie, siedmiu z nich głosowało za jej odwołaniem, sześciu było przeciw, a dwie osoby się wstrzymały.

Zgodnie z kodeksem pracy Sabina Wielgus otrzyma trzymiesięczne wypowiedzenie bez świadczenia pracy.

Ryszard Mikietyński
Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo zlotowskie.pl




Reklama