Reklama

Tajemnica Jana Przybylskiego

03/10/2014 13:13
Przewodniczący rady Jan Przybylski wysłał pismo do CBA. Co napisał? Tajemnica. Michał Kruszyński, mimo długiej wymiany zdań, nie wyciągnął z niego ani słowa. - Jest Pan nieodpowiedzialny! - orzekł radny, przyznając, że miał zamiar postawić wniosek o odwołanie J. Przybylskiego z funkcji

Końcówka czwartkowego, wspólnego posiedzenia komisji stałych jastrowskiej rady miejskiej była bardzo dynamiczna – temperaturę podkręcił wątek Centralnego Biura Antykorupcyjnego, a konkretniej: pisma, jakie przewodniczący Jan Przybylski skierował do tej instytucji. Korespondencja – przypomnijmy – jest pochodną wniosku, jaki w sierpniu tego roku wpłynął do biura rady. Służby specjalne wniosły o podjęcie uchwały dotyczącej wygaśnięcia mandatu burmistrza Piotra Wojtiuka. Rzecznik prasowy CBA Jacek Dobrzyński uzasadniał wówczas: „w efekcie czynności kontrolujący ustalili, że mężczyzna w okresie objętym kontrolą był jednocześnie członkiem zarządu-sekretarzem   w  zarządzie koła łowieckiego w Jastrowiu, które prowadzi działalność gospodarczą. Osoby wymienione w art. 1 i 2, w okresie zajmowania stanowisk lub pełnienia funkcji, o których mowa w tych przepisach, nie mogą m.in. prowadzić działalności gospodarczej na własny rachunek lub wspólnie z innymi osobami, a także zarządzać taką działalnością lub być przedstawicielem czy pełnomocnikiem w prowadzeniu takiej działalności […]. Zgodnie z art. 5 ust. 1 pkt. 3 ustawy antykorupcyjnej, naruszanie zakazów, o których mowa w art. 4 przez osoby pełniące funkcję wójta (burmistrza, prezydenta miasta) powoduje wygaśniecie ich mandatu” - informował „Aktualności”.


  W Jastrowiu wniosek CBA nie został poddany pod głosowanie.
J. Przybylski, z upoważnienia radnych, wystosował za to pismo
do wojewody, w którym poprosił o jego interpretację prawną.
W trakcie czwartkowej komisji poinformował,
że odpowiedzi dotąd nie otrzymał
.


W Jastrowiu wniosek CBA nie został poddany pod głosowanie. J. Przybylski, z upoważnienia radnych, wystosował za to pismo do wojewody, w którym poprosił o jego interpretację prawną. W trakcie czwartkowej komisji poinformował, że odpowiedzi dotąd nie otrzymał (dotarła ona do urzędu w poniedziałek 22 września). Przyznał też, że w związku z targającymi nim wątpliwościami z własnej inicjatywy zredagował także pismo do Centralnego Biura Antykorupcyjnego. Ta informacja zelektryzowała radnych. - Jakiej treści to było pismo? - chciał wiedzieć Michał Kruszyński. - To moja inicjatywa, moje pismo – nie zamierzając zdradzać szczegółów odparł przewodniczący. - Pana inicjatywa jako Jana Przybylskiego czy jako przewodniczącego Jana Przybylskiego? – nie ustępował M. Kruszyński. Jego rozmówca również, radny Kruszyński zażądał więc, by przewodniczący powiedział, czy w nagłówku wpisał „Rada Miejska”. Po krótkiej wymianie zdań oburzony Jan Przybylski spytał, czy zdaniem radnych nie miał prawa pisać do CBA. Z odpowiedzią pospieszył mu przedmówca: - Nie, nie miał pan prawa pisać bez uzgodnienia z radą miejską. - Przewodniczący rady miejskiej, dzięki państwa poparciu, organizuje pracę rady. Jeśli mam poddać pod głosowanie uchwałę, to nie mogę mieć wątpliwości co do jej słuszności. Miałem wątpliwości, więc napisałem do CBA – tłumaczył J. Przybylski, na kolejne z pytań odpowiadając, że treść dokumentu ujawni radnym w odpowiednim czasie.

[[reklama]]


Jan Przybylski nie zdradził radnym treści pisma, które zredagował do CBA

Byle do listopada

- CBA to nie mali chłopcy do bicia, jak to przedstawił burmistrz Piotr Wojtiuk, tylko poważna instytucja, za którą stoi sztab prawników. Istnieje coś takiego jak droga służbowa. Dlaczego CBA występuje do rady miejskiej? Ponieważ jest ona odpowiednim organem do podjęcia takiej uchwały. Dopiero później zostaje ona przekazana wojewodzie, który uznaje jej zasadność bądź niezasadność. To co zastosowaliście państwo, czyli wysłanie zapytania do wojewody, to jest gra na zwłokę, gra na czas, żeby do listopada dociągnąć – radny Kruszyński nie bawił się w subtelności. Kolejny raz powtórzył też, że przewodniczący nie ma prawa zatajać przed radnymi treści pisma, bo nie miało ono charakteru prywatnego. - Wybraliśmy Pana, teraz żałuję tego wyboru. Nie ukrywam, że nosiłem się z zamiarem przedstawienia wniosku o odwołanie Pana ze stanowiska, ale wiem, że ten wniosek i tak by nie przeszedł – zwrócił się do J. Przybylskiego.
- Zdarzało się, że CBA myliło adresatów – w rozmowę włączył się Krzysztof Bzowski, podając za przykład artykuł zamieszczony w samorządowym piśmie "Wspólnota". - Rada miejska nie ma prawa zajmować się tą sprawą – orzekł. - Oczywiście – wtórował mu burmistrz. - Gdybym zdefraudował jakiekolwiek pieniądze, popełnił jakiekolwiek przestępstwo, to sam bym się podał do dymisji. Cała ta sprawa, wie Pan doskonale – zwrócił się do radnego Kruszyńskiego – jest donosem szytym grubymi nićmi. Zawierał one wiele innych elementów – zdradził burmistrz, dodając, że pisano w nim o jego dochodach, nieruchomościach i transakcjach, które przeprowadzał. - Nic się nie sprawdziło, więc żeby wyjść z twarzą znaleziono ten problem. Niech Pan nie mówi, że gramy na zwłokę – zwrócił się do M. Kruszyńskiego. - Gdyby wybory były za rok, to tej sprawy by nie było – dyskusję próbował uciąć Władysław Cielas.

  To co zastosowaliście państwo, czyli wysłanie zapytania do wojewody,
to jest gra na zwłokę, gra na czas, żeby do listopada dociągnąć.

radny M. Kruszyński


Pewni swego?

Piotr Wojtiuk miał jeszcze dla radnych przestrogę. - Jesteście Panowie pewni, że nie łamiecie jakiejś tam ustawy? A może Ci, którzy są w zarządach Stowarzyszeń i korzystają z dotacji gminnej też łamią jakieś przepisy? Może pojawi się zaraz jakaś interpretacja – zastanawiał się. Oburzył się Jacek Szlenkier, członek Wielkopolskiego Stowarzyszenia Społeczno-Gospodarczego (należy do niego również Michał Ludwisiak). - Czy my zarobkujemy? - spytał. - A czy ja zarobkuję? - powtórzył Piotr Wojtiuk. - Każdemu swojemu wyborcy, każdemu obywatelowi mogę spojrzeć w twarz. Niczego nie zdefraudowałem, niczego nie ukradłem, niczego nie ustawiłem. Jestem człowiekiem czystym […]. Wyjątkowo czystym, bo CBA sprawdziło wszystkie moje dochody, nieruchomości, pisałem oświadczenia jeszcze raz. Jestem sprawdzony do cna – podsumował.

Patrycja Kajewska
Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo zlotowskie.pl




Reklama