Diagnoza: nowotwór jest jak zderzenie z betonową ścianą. Kiedy postawiona jest dziecku, choruje cała jego rodzina
Ewa Kajewska, mieszkanka Smolnicy, do 13 roku życia była przepełnioną energią nastolatką. Uwielbiała jeździć na rowerze, grała w piłkę nożną. – Potrafi grać też na mandolinie. Jest członkiem zespołu Frygi – dodaje z dumą ojciec dziewczynki. Uczęszczała do szkoły w Łąkiem, lecz za nauką nie przepadała. – Byłam raczej średnią uczennicą. Wolałam spędzać czas z koleżankami na świeżym powietrzu – podkreśla uśmiechnięta Ewa, patrząc na fotografie w albumie. Upadki i siniaki nie były jej obce. – Często się przewracałam. Trochę bolało, ale zaraz przestawało i zapominałam o tym– dodaje. W styczniu ubiegłego roku ból nogi jednak nie mijał. – Myśleliśmy, że Ewa znowu gdzieś się uderzyła, że to zwykłe stłuczenie. Pojechaliśmy do lekarza rodzinnego, który przepisał na obrzęk nogi maść – mówi Małgorzata Kajewska, mama dziewczynki. Leczenie objawowe jednak nie pomogło, wręcz przeciwnie – spowodowało większy ból. – Noga sukcesywnie zwiększała swoją objętość. Pojechaliśmy ponownie do lekarza, który skierował Ewę na szczegółowe badania – relacjonuje ze łzami w oczach matka.
[[reklama]]
To było jak wyrok
Państwo Kajewscy przez całe życie prowadzili przydomowe gospodarstwo. – Nadszedł kryzys. Ceny trzody chlewnej zaczęły diametralnie spadać. Musiałem wyjechać zagranicę, aby zarobić na przysłowiowy chleb – mówi ojciec dziewczynki...
To tylko fragment artykułu Karoliny Rolbieckiej z AL 14/2014, s. 14
Obserwuj nas na Google News
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Komentarze