Reklama

Tak, byłem ormowcem

28/01/2013 00:00
Łapią pasożytów, walczą z pijakami i elementem. Ormowcy. Powszechnie uważani są za członków organizacji zbrodniczej. W Złotowie mają "robić piękną robotę"

Szczęśliwy posiadacz niebieskiej książeczki
„W związku z przeprowadzonym dochodzeniem w sprawie p-ko Piotrowi K. zam. Złotów (...) o dokonanie kradzieży w kwocie 6.300 zł na szkodę prywatną ustaliłem, że wymieniony mimo posiadania poszukiwanego zawodu technika-mechanika nigdzie nie pracuje prowadząc pasożytniczy tryb życia. Ponadto posiada on wyjątkowo negatywną opinię środowiskową, utrzymuje kontakty z elementem pasożytniczym i pijakami.
Mając na uwadze powyższe okoliczności proszę o objęcie Piotra K. oddziaływaniem profilaktycznym przez tamt. Komisję.
Prokurator Rejonowy Jerzy Reszkowski”

Takich pism jak to z 21 października 1980 roku, kierowanych do Komisji ds. Indywidualnej Profilaktyki Społecznej przy Spółdzielni Mieszkaniowej „Piast” w Złotowie, jest wiele. Bo też ormowcy działają sprawnie.
[[reklama]]
Jednym z nich jest Zygmunt Wojtuń – nauczyciel z osiemnastoletnim stażem. Seria E nr 590 173 – to numery w jego niebieskiej książeczce. - Ponieważ byłem społecznikiem i interesowały mnie sprawy dzieci i młodzieży, to dyrektor Władysław Rzeczycki zaproponował mi wstąpienie do ORMO. W ORMO z naszej szkoły byli Tadeusz Horst, Lucjan Czachorowski, Józef Kopeć – Z. Wojtuń wertuje strony legitymacji z pieczątkami orła bez korony.
Z rozrzewnieniem wspomina działalność rezerw milicji.
[[nowa_strona]]
Jaka organizacja? Zbrodnicza?
Bardzo dużo złego wyrządzono tej organizacji – oburza się były milicjant, Ryszard Walkowiak, gdy pytamy o ORMO. - Czym innym była jej działalność w dużych miastach, a czym innym w takich miasteczkach jak Złotów – dodaje.

Ochotnicza Rezerwa Milicji Obywatelskiej powstaje 21 lutego 1946 r. Walczy z przestępczością i pilnuje porządku. Jej członkowie pomagają w niszczeniu podziemia niepodległościowego czy prześladowaniu opozycji. W szczytowym okresie do rezerw milicji należy 450 tysięcy osób.
W lutym 2011 Polityka w tekście Piotra Osęka pisze o ORMO: Stanisław Radkiewicz, minister bezpieczeństwa publicznego, w rozkazie dziennym z okazji trzeciej rocznicy utworzenia organizacji, pisał: „ORMO potrafi skupić w swych szeregach najdzielniejszych ludzi spośród klasy robotniczej, spośród biednych i średniorolnych chłopów, spośród młodzieży pracującej. (...) Ileż szlachetnej nienawiści do imperializmu, do dawnego kapitalistycznego ustroju i systemu wyzysku człowieka przez człowieka, ileż cennych i pięknych marzeń i tęsknot przepaja serca tej ponad stutysięcznej armii ormowców”.
[[reklama]]
Z. Wojtuń: - Ale to nie była organizacja przestępcza. Ja nie mówię, że wszystko było w porządku. A dziś co się słyszy o CBA? Że prawidłowo gonili 82–latka w nocy? I to w kraju demokratycznym.
R. Walkowiak: - Politycy w Warszawie nie odróżniają ORMO od ROMO – Rezerwowych Oddziałów Milicji Obywatelskiej. To były jednostki na wypadek „w” powoływane do służby wojskowej. W Złotowie za moich czasów były dwa zgrupowania ROMO. Do ochrony zakładów pracy, urzędów publicznych.

Na przełomie lat 70–tych i 80–tych w Złotowie działają dwa komitety osiedlowe : nr 1 i nr 2. Ormowcy patrolują ulice, pilnują porządku. Komitet Osiedlowy nr 1 strzeże ulic: Brzozowa, Plac Wolności, Norwida, Grochowskiego, Moniuszki, Boh. Westerplatte, Słowackiego, Nieznanego Żołnierza, Aleja Piasta, Kolejowa, droga do Świętej, Świerczewskiego, Kr. Jadwigi, Kujańska, 600–lecia, Kopernika, Plut. M. Robaka, Polna, Rogatki, Wodociągi, Zielna, Strażnica Kolejowa, Za Dworcem.

O delegowanie członków Ochotniczej Rezerwy Milicji Obywatelskiej ze Złotowa do Komisji w piśmie z 29 czerwca 1977 roku prosi Komitet Frontu Jedności Narodu. Kandydatów należy uzgodnić z komitetami Polskiej Zjednoczonej Partii Robotniczej. Sprawa jest pilna. Wojewódzki Sztab ORMO w Pile kandydatów chce znać do 20 lipca. Żąda tego Komendant Wojewódzki ORMO ppłk rez. mgr Adam Nawrocki.
- To była bardzo duża pomoc dla policji. Szedł policjant i ormowiec. To byli po prostu ludzie bez uprawnień, ale którzy wspomagali milicję. Nieraz ludzie wyskakiwali z pięściami, nożem, siekierą, to ormowcy pomagali ich obezwładnić – R. Walkowiak zdążył poznać złotowskich ormowców. Do miejscowej komendy trafił z Piły w połowie lat 80–tych.
[[nowa_strona]]
Jednoręki bandyta
- Chłopak zwariowany, kaleczy się. Jakaś schadzka ma być. Chcemy ich nakryć na gorącym uczynku – informuje notatka Zygmunta Wojtunia z 29 maja 1981 roku.

Inne wspomnienie ormowca: - W Krajnie była gra hazardowa. To chyba był jednoręki bandyta. I były skargi do MO, że dzieci tam tracą pieniądze. Przypilnowaliśmy tego i za naszą interwencją zostały zlikwidowane te gry.

Członkowie ORMO patrolują ulice Złotowa. Chodzą po dwóch, trzech. Dzieci mogą być na dworze do dziewiętnastej zimą i do dwudziestej pierwszej latem. Najchętniej odwiedzają dworce. – Wyłapywaliśmy wałęsające się dzieci, spisywaliśmy je i wysyłaliśmy do domu. Jak to była recydywa, to zawiadamialiśmy szkołę i odwiedzaliśmy rodzinę – członkiem jednostki do spraw nieletnich Z. Wojtuń był dwanaście lat.

ORMO złote chwile przeżywa na początku lat 80–tych. W Stanie Wojennym jednostki te znowu czują się potrzebne. Piotr Osęk, Polityka, luty 2011: - ORMO patrolowała ulice, zamalowywała opozycyjne napisy, zbierała ulotki, przekazywała „informacje o zaistniałych zgromadzeniach”. Aktywiści sprawdzali, czy przestrzegana jest godzina policyjna – m.in. nie dopuszczając do ustawiania się nocą kolejek przed sklepami. Znów, jak w latach 40., ormowcy ruszyli do walki z prywatną inicjatywą w ramach „działań na froncie antyspekulacyjnym”. Nazwy ogólnopolskich akcji ORMO z tego okresu mówią same za siebie: „Spokój”, „Porządek”, „Rynek”.
[[reklama]]
W Złotowie ma być inaczej. - Ja nie spotkałem się z negatywną opinią mieszkańców wobec ORMO. Pretensje były, ale żebyśmy my jako milicja musieli cokolwiek wyjaśniać w działaniu ORMO, tego nie było – Ryszard Walkowiak broni lokalnej, jak to określa, organizacji pozarządowej.
To nic, że w kraju nazywają ich sługusami władzy, donosicielami, którzy na lizusostwo mówią „praca społeczna”.

- Jak ludzie widzieli, że w ORMO jest ich sąsiad, to się jako tako zachowywali – Ryszard Walkowiak podkreśla zasługi formacji. - Jak w zakładzie pracy wiedzieli, że ten jest w ORMO, to uważali, żeby nie popełniać błędów. Ormowcy nic nie musieli robić, wystarczyło, że byli. I wcale się z tym nie kryli – wspomina.

Tymczasem Zygmunt Wojtuń kontroluje domy „patologiczne”. Specjalna legitymacja otwiera mu każde drzwi. Nikt nie nazywa tego rewizją.

- Ja mogłem wejść wszędzie i nigdy nie było z tego powodu pretensji – chwali się emerytowany nauczyciel. Sprawdzanie, czy dzieci są odżywione, ubrane i chodzą do szkoły uważa za swą powinność. - Działałem w ORMO na rzecz dzieci. To było takie przedłużenie mojej powinności jako nauczyciela. Czy to nie wspaniałe? – mężczyzna bez cienia wstydu patrzy w oczy rozmówcy.
Bo w latach 80–tych był członkiem władzy. A do władzy ludzie mieli respekt. - Jak człowiek widział milicjanta, to ze stu metrów kłaniał się: dzień dobry, panie władzo. A jak miał ręce w kieszeni, to je wyjął – złotowianin żywo gestykuluje.
[[nowa_strona]]
Z teczki ormowca
"Ankieta ORMO ze stycznia 1979 roku. Złotów. Ilość elementu z marginesu – 93 w tym: 24 nieletnich, 45 alkoholików, 17 pasożytów, 7 innych."

Wszystkie „wizyty” ormowcy zapisują. Składają sprawozdania. - Mieliśmy od milicji cały spis ludzi, którymi trzeba się zająć. Mieliśmy też listę osób postronnych, z którymi myśmy pracowali – były radny powiatu chwali się, że był jednym z najaktywniejszych członków ORMO. Mimo że jednym z najmłodszych.
[[reklama]]
Wytyczne złotowskiego ormowca:

„czynności podejmowane w ramach oddziaływania profilaktycznego odnotowuje się w specjalnie w tym celu prowadzonych zeszytach, zakładanych odrębnie dla każdej z osób objętych takim oddziaływaniem(...)

Zeszyty czynności w ramach oddziaływania profilaktycznego oraz zawarte w nich informacje mają charakter poufny(...)

W przypadku stwierdzenia, że oddziaływanie profilaktyczne komisji okazało się skuteczne, a odstąpienie osoby, objętej tym oddziaływaniem, od niewłaściwego trybu życia ma charakter trwały, zeszyt podejmowanych czynności ulega likwidacji.”
[[nowa_strona]]
By ludzie byli ludźmi

Sukcesów wychowawczych Z. Wojtuń ma mieć wiele. – Myśmy wspaniałą robotę robili. Miałem satysfakcję, bo nasza praca przynosiła bardzo dobre efekty. Wszystkie dzieci, z którymi miałem do czynienia, wyszły na dobrą drogę – pedagog wertuje oliwkową teczkę z wyblakłym napisem „Członkowie ORMO Komisji Profilaktyki Społecznej przy Komitetach Osiedlowych nr 1 i 2”.

Złotowianin nie wstydzi się tego, co robił do roku 1989. W listopadzie Obywatelski Klub Parlamentarny przedstawia w Sejmie projekt ustawy o rozwiązaniu ORMO. Popierają go także posłowie PZPR. Zygmunt Wojtuń jest wściekły. Jest radnym rady wojewódzkiej. A tam zarzucają mu, że jako ormowiec miał przywileje, profity. – A co z tego mieliśmy? Raz w roku było święto i myśmy tam byli zapraszani jako formacja. Tam mieliśmy za darmo dobrą wyżerkę i popitkę też. Raz do roku – chętnie podkreśliłby to uderzeniem w rozłożone na stole papiery. W dowody tego co robił. - To robiliśmy z własnej, nieprzymuszonej woli. Ja to robiłem dla dobra dzieci – denerwuje się staruszek.
[[reklama]]
Dla wielu działalność ORMO była realizacją orwelowskiej koncepcji wzajemnego pilnowania społeczeństwa przez jej członków. Działacz złotowskiej formacji żałuje, że nie ma organizacji społecznych do spraw nieletnich i pilnowania porządku. - W niektórych miejscowościach samorzutnie powstają straże obywatelskie. To, co robiliśmy kiedyś, dzisiaj też by się przydało – stwierdza stanowczo Z. Wojtuń.

Łukasz Opłatek
Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo zlotowskie.pl




Reklama
Najnowsze wiadomości