Reklama

Terapia krzykiem

15/04/2016 13:10
Dobry kibic to wierny kibic. Taki, który trwa przy swojej drużynie bez względu na wynik, na dobre i na złe. - Z piłką jest jak z małżeństwem. Trzeba być wiernym – kibice z Jastrowia wahań nastrojów nie miewają

Jaki powinien być piłkarz, dla którego warto przyjść na stadion?

Dobry technicznie, szybki, bramkostrzelny

– Zygmunt Kownacki wymienia bez wahania.

A propos szybkości – powinien mieć też dobre przyspieszenie, żeby w ostatniej chwili mógł wydrzeć piłkę przeciwnikowi

– uzupełnia Jan Saczuk. I najważniejsze: musi mieć talent.

Konkrety?

Pięknie grają Michał Fertikowski, Michał Pinkowski i Jan Turkowiak

– precyzują nasi rozmówcy. Kibice, można by rzec, rasowi, bowiem rzadko kiedy zdarza im się nie zasiąść na stadionie, kiedy ich ukochane drużyny wychodzą na murawę. A że kibicują aż trzem zespołom, po pierwsze o kolizję terminów nie trudno, po drugie: w sezonie mają co robić.

Reklama

Iskra Szydłowo, Polonia Jastrowie i GLKS Wysoka. Jeździmy na mecze tych drużyn, w których grają nasi znajomi

– wyjaśniają panowie. I wcale nie mówimy tu o dwuosobowym składzie. Tradycyjną już piątkę z zawodnikami po meczu, prócz Zygmunta Kownackiego i Jana Saczuka przybijają też Zbigniew Najdek, Hieronim Paczyński i Józef Wlizło. Ostatni z kibiców, dawny trener Polonii Jastrowie jest fenomenem co najmniej na skalę powiatu.

Ma 89 lat, a energii mu nie brakuje

– chwalą go koledzy. Zdrowie jednak, jak w przypadku każdego z nas, czasami szwankuje. Sezon grypowy w minioną środę ostatnich dwóch panów zatrzymał w domach. Pierwsza, żelazna trójka tradycyjnie zasiadła jednak na trybunach – tym razem w Złotowie, gdzie na boisku Iskra Szydłowo spotkała się ze Spartą Złotów. Kto wygra?

Reklama

Wiadomo, Iskra. Widzieliśmy, jak rozpoczęli sezon. To mocny, zgrany zespół. Chłopaki mają potencjał na trzecią ligę

– oceniają nasi rozmówcy. Ich prognozy? Sprawdziły się, choć spartanie poradzili sobie na boisku lepiej niż ci obstawiali. Wynik: 3:2 dla Szydłowa.

Na dopingu

Kibice z Jastrowia do tych najcichszych nie należą.

Stadion jest po to, żeby sobie pokrzyczeć. Wesprzeć drużynę, a przy okazji wyrzucić z siebie nadmiar energii. To taka nasza terapia

– śmieje się Jan Saczuk. Panowie maksymalnie ją sobie wydłużają. Na trybunach zasiadają nie chwilę przed pierwszym gwizdkiem sędziego, a już pół godziny wcześniej, kiedy na murawie trwa jeszcze rozgrzewka.

Reklama

Trzeba się przygotować do meczu, wczuć w klimat

– uzasadnia Zygmunt Kownacki. I dać sygnał zawodnikom, że kibice są, że zapewnią im doping. Ten nie ustaje

nieważne, czy drużyna wypada lepiej, czy gorzej. Bo dobry kibic to wierny kibic

– tak uważają nasi rozmówcy. Taki, który będzie krzyczeć wtedy kiedy jest dobrze i wtedy kiedy jest źle.

Zawodnicy są nam za to wdzięczni. Zdarza się, że dziękują za energię, której dodajemy im, dopingując

– słyszymy.

A serce, zdrowie?

Faktycznie, nerwy czasami ponoszą. Zwłaszcza w sytuacjach podbramkowych. Rzuty karne też są ekscytujące, ale nieco mniej, bo w 90% kończą się bramką, więc człowiek w pewnym sensie zna wynik sytuacji

Reklama

– wyjaśniają panowie, którzy w stadionowe szaleństwo „wpadli” jakieś pięć lat temu.

Zresztą, większe żeśmy w życiu stresy przechodzili

– uśmiechają się.

Właśnie, zapomnielibyśmy o sędziach... Ci też potrafią podnieść ciśnienie.

Zdarza się, że niesprawiedliwie sędziują, a wtedy im się od nas dostaje

– zaznaczają kibice.

Może nie często, ale bywa, że to oni wygrywają mecze, znają wynik jeszcze zanim piłkarze wyjdą z szatni

– jak się okazuje, podobne praktyki mają miejsce nie tylko w skali krajowej. A propos niej.

Reklama

Reprezentacja Polski wreszcie dobrze stoi. Mamy topowych zawodników, na pewno wyjdziemy z grupy...

– na boisku zamieszanie pod bramką, więc na sekundę wątek się urywa.

Widzi Pani, było gorąco

– sytuacja z boiska jest potwierdzeniem wcześniejszych zapewnień o dobrej dyspozycji piłkarzy Iskry.

A ich rodzima Polonia?

Po kryzysie jest tam nieźle. Mają dwadzieścia pięć punktów, są na trzecim miejscu w tabeli. Wyprzedza ich Orkan Śmiłowo z trzydziestoma  punktami, a na czele stoi Pogoń Łobżenica, która ma trzydzieści osiem punktów.

Reklama

Sportowe koło musi się kręcić

Kiedy piłkarski sezon się kończy, jastrowianie nie pauzują.

Zimą jeździmy na mecze kobiecej siatkówki. Kibicujemy PTPS Piła

– tłumaczą. Jest coś jeszcze. Czarny sport, który pochłonął ich bez reszty.

Stałem się fanatykiem żużla

– Jan Saczuk nie boi się do tego przyznać.

A koszty? Karnet na speedway sporo kosztuje, wejścia na mecze piłkarskie co prawda nie są biletowane, ale trzeba na nie dojechać czasami kilkadziesiąt kilometrów w jedną stronę...

Robimy zrzutkę na paliwo i wszystko gra

– tłumaczą panowie.

Reklama

Poza tym, jak jedziemy do Piły czy Szydłowa, to w Krępsku obowiązkowo robimy przystanek na obiad i kawę

– dodają. Słusznie. Głośny doping kosztuje przecież sporo energii.

Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo zlotowskie.pl




Reklama
Najnowsze wiadomości