Poznali się w okolicznościach poniekąd zawodowych. We wrześniu 1965 roku miało miejsce otwarcie szkoły 1000–lecia w Kleszczynie i ośrodka zdrowia. Ona nauczycielka i radna, on działacz młodzieżowy. W czasie uroczystości jeden z „oficjeli” stwierdził: „Jesteście dla siebie stworzeni”.
7 listopada tego samego roku w Liceum Pedagogicznym odbywał się zjazd absolwentów. Pani Teresa pojechała tam z przyjaciółmi, bawiła się dobrze, ale była sama. Tego dnia w Złotowie były dwie uroczystości: obchody rocznicy wybuchu Rewolucji Październikowej oraz wspomniany już zjazd, na który zaproszony był również ów przedstawiciel „młodzieżówki”.
Każde czasy mają swoje święta, uroczystości i bohaterów. A ja mojego bohatera spotkałam tuż pod szkołą
– mówi pani Teresa.
To jest Józek
– powiedział kolega, który ucieszył się, że znalazł dla mnie partnera do zabawy.

O jubileuszach par małżeńskich pamiętają władze Złotowa. Prezent od miasta wręcza burmistrz Adam Pulit
Młodzi podali sobie ręce, zatańczyli i... pani Teresa pojechała do domu. A następnego dnia zaczęły się poszukiwania panny niczym w bajce o Kopciuszku. Bo piorun strzelił w młodych od razu
Ja nie mogłam bez niego żyć, a on beze mnie
– zapewnia pani Teresa.
Pan Józef pojechał więc do Kleszczyny i uparcie szukał ukochanej. O jego skuteczności świadczy fakt, że pół roku później – 27 marca 1966 – pani Teresa i pan Józef stanęli przed urzędnikiem stanu cywilnego.
Józek mnie porwał i zawiózł do urzędu. Pamiętam, że padał wtedy deszcz ze śniegiem. Uroczystość mieliśmy bardzo skromną. Gości podejmowaliśmy w Skicu, w domu u mojej mamy
– pani Teresa chętnie odpowiada na pytania, a mąż potwierdza jej słowa.
Naszymi świadkami byli koledzy: Edek Reguła i Gutek Janda. Jeden to nauczyciel „Ogólniaka”, drugi prokurator
– pan Józef śmieje się, że żartów ze składania obietnic być więc nie mogło.
Jak poważne było to zobowiązanie pokazują wspólnie spędzone lata. 2 kwietnia tego roku Teresa i Józef Cichy obchodzili Złote Gody. Medale za długoletnie pożycie małżeńskie przyznane przez Prezydenta RP wręczył im burmistrz Złotowa, Adam Pulit. Spotkanie było okazją, by zapytać jubilatów o przepis na wspólne życie.
Miłość oraz kilogram cierpliwości, dwa kilogramy wyrozumiałości i tyle samo tolerancji oraz zaufania
– podaje pani Teresa.
I życzliwości
– jak zawsze dopowiada pan Józef.
Państwo Cichy dochowali się córki i trójki wnucząt.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
tylko pogratulować sto lat
Gratulacje dla mojej pani od języka polskiego w latach 1984-86. No i jej małżonka.
tylko pogratulować sto lat
Gratulacje dla mojej pani od języka polskiego w latach 1984-86. No i jej małżonka.