Jezioro Burmistrzowskie to jeden z najlepiej zagospodarowanych akwenów w okolicy. Od 21 lat dba o niego Zygfryd Kasprowicz. Sadzi i kosi, sprząta, udostępnia teren wędkarzom i spacerowiczom. Co ma w zamian? Chaos i zniszczenie. - Z niedzieli na poniedziałek jacyś idioci poniszczyli tablice informujące o ekosystemie jeziora – mężczyzna z bólem pochyla się nad leżącymi na ziemi planszami. Leżą z połamanymi nogami, dwie moczą się w jeziorze. - Żeby jeden z drugim przeczytał, co tu jest napisane, ale nie, trzeba zniszczyć. To jest chamstwo – mówi pan Zygfryd, którego każda z tablic kosztowała około 600 złotych. Wokół jeziora ustawił ich dwanaście, zniszczonych zostało pięć. Na szczęście nie całkowicie, ale stojaki wymagają wymiany.
Incydenty chuligańskie nad Jeziorem Burmistrzowskim nie zdarzają się często, ale średnio raz w roku Z. Kasprowicz odnotowuje przykłady bezinteresownej głupoty. - Kiedyś piętnastoletnie dziewczyny pomazały mi farbą drzwi od wiaty i ławę. Dałem im rozpuszczalnik i szmaty i kazałam to czyścić. Trzy godziny je tu trzymałem. Płakały i zmywały – opowiada dzierżawca akwenu.
Nie zawsze jednak uda się złapać wandali na gorącym uczynku. Dlatego pan Zygfryd apeluje o uszanowanie jego pracy. W końcu wykonuje ją dla innych. Przy okazji złotowianin przypomina policji o jej obietnicy sprzed kilku lat, że będzie ona co jakiś czas nad Jezioro Burmistrzowskie zaglądać.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Rozwydrzone nastolatki są gorsze od chłopaków.
Rozwydrzone nastolatki są gorsze od chłopaków.