Przetacza ważącą ponad 320 kg oponę, podnosi samochody, a do tego ciągnie kilkunastotonowe ciężarówki. Ma 182 centymetry wzrostu, 130 kg wagi i aż 52 cm obwodu w bicepsie. Być może zbliża się do punktu zwrotnego w swojej karierze, o czym może przesądzić start w zbliżających się mistrzostwach Polski i Niemiec. Z Mateuszem Skrentnym rozmawia Piotr Steffen
Dwa lata temu pisaliśmy o Twojej sportowej pasji. Co zmieniło się przez ten czas? Przez pierwszy rok z racji wielu obowiązków trenowałem mniej intensywnie, ale stwierdziłem, że koniecznie muszę wrócić do tego sportu i od kilku miesięcy ponownie jestem w ciągłym treningu. Dzięki temu 5 sierpnia jadę na mistrzostwa Niemiec, które odbędą się w pobliżu Monachium, a 12 sierpnia pojadę na mistrzostwa Polski. W Niemczech będą to zawody bez podziału na kategorie, wystartuje w nich dziesięciu zawodników. Po prostu będą to zawody dla najsilniejszych ludzi w Niemczech. Nie było łatwo się tam dostać, bo przez kilka miesięcy brałem udział w cyklu zawodów, które były eliminacjami do mistrzostw. Ostatnie takie eliminacje, które były jednocześnie zawodami pucharowymi, odbyły się w połowie lipca. Chcąc zakwalifikować się do finału, musiałem na nich zająć przynajmniej szóste miejsce. Byłem drugi, tak więc nie było żadnego kłopotu z zakwalifikowaniem. [[reklama]]
Byłeś zaskoczony zajęciem tak wysokiej pozycji? Nie tylko ja, ogólnie mój wynik uznano na zawodach za niespodziankę. To mój największy dotychczasowy sukces w strongmence. Właśnie ten wynik został zauważony przez prezesa Polskiej Federacji Strongman, który zaprosił mnie do Tarnowskich Gór na mistrzostwa Polski Federacji Strongman Team Poland. W tych zawodach startują już naprawdę bardzo dobrzy zawodnicy, choćby Mateusz Baron, mistrz świata amatorów na prestiżowych zawodach organizowanych przez Arnolda Schwarzeneggera, czy Krzysztof Radzikowski, o którym powoli zaczyna się mówić jako o przyszłym mistrzu świata zawodowców, bo rzeczywiście jest obecnie klasyfikowany do pierwszej trójki globu. [[nowa_strona]] Można zatem powiedzieć, że na zawody w Polsce dostajesz dziką kartę. W zasadzie tak. Zostałem dostrzeżony podczas eliminacji w Niemczech i dostaję szansę. Te zawody także odbywają się w cyklu pucharowym. Jedne już były, kolejne będą 4 sierpnia. Miałem w nich również wziąć udział, ale nie mogę na nie jechać, bo dzień później startuję właśnie w Niemczech, a wiadomo, że w ciągu dwóch dni pokonać odległość między Polską a Niemcami (zawody odbędą się niemal na austriackiej granicy), do tego uczestniczyć w dwóch tak wymagających zawodach, nie byłoby prostym zadaniem. Musiałem wybrać. Ale 12 sierpnia będę w Polsce i nie odpuszczę. [[reklama]]
Podkreśliłeś, że będą to zawody zorganizowane w ramach Polskiej Federacji Strongman Team Poland. Ile jest w Polsce podobnych federacji? Kilka. Niemal wszystkie powstały w ostatnich latach. Dlaczego jest ich aż tyle, trudno mi powiedzieć.
Mistrzostwa tej federacji to wysoki poziom? O randze federacji świadczą zawodnicy, którzy w nich startują. W mojej ocenie Strongman Team Poland ma najlepszych zawodników, więc to będzie dla mnie bardzo duże wyzwanie.
Już dwa lata temu przekonywałeś, że w Polsce poziom strongmenki jest wyższy niż w Niemczech. Tak. Świadczą o tym liczby. W Niemczech jest około setka zawodników, w Polsce jest ich kilkuset. Dlatego na pewno zawody w Tarnowskich Górach będą trudniejsze i bardziej wymagające od tych w Niemczech. [[nowa_strona]] Na co liczysz w Niemczech i w Polsce? Nie jadę po konkretny wynik, jadę przede wszystkim po to, żeby się pokazać. W Tarnowskich Górach będzie stacja Canal Plus i chociaż relacja nie będzie szła na żywo, to mam nadzieję dobrze się wypromować. Wiadomo, widownia, sponsorzy itd. Przy okazji jeśli są chętni do sponsorskiej współpracy, jestem do niej bardzo chętny.
Zarówno mistrzostwa w naszym kraju jak i za zachodnią granicą będą dla Ciebie najważniejszymi dotychczasowymi zawodami w życiu? Oczywiście. Do tej pory w takich zawodach nie startowałem. [[reklama]]
W ostatnich miesiącach poprawiłeś osiągi? Tak. Pracowałem nie tyle nad siłą, co nad dynamiką, szybkością, kondycją i przede wszystkim wydolnością tlenową. Generalnie silny byłem już dwa lata temu, ale co z tego, skoro nie potrafiłem umiejętnie rozłożyć tych sił. A czasami na zawodach z ciężarami trzeba przecież biec półtorej minuty, podczas gdy ja już po 40 sekundach byłem wypalony. Poprawiłem też siłę ścisku, bo jeszcze niedawno miałem zdecydowanie za mało siły w palcach. Bardzo ciężko trenowałem pod tym względem i to były bardzo bolesne treningi, skupiające się na ćwiczeniu mięśni przedramienia. Ból bywa silny do tego stopnia, że łzy same mogą napłynąć do oczu. Gdy przez rok mniej trenowałem, dużo pracowałem, a ponieważ to było bardzo męczące i intensywne zajęcie, zrzuciłem blisko 30 kilogramów. Zupełnie inaczej wyglądałem, jak kulturysta. Niektórzy mówili, żebym przy tym został, proponowano mi nawet udział w zawodach kulturystycznych. Ale to nie było dla mnie. To nie ten sport, poza tym bardzo męczyła mnie kulturystyczna dieta, wytrzymałem na niej zaledwie trzy miesiące.
Uprawiając taki sport jak strongmenka nieustannie stawiasz organizm na granicy możliwości, to są przecież niebywałe obciążenia. Nie boisz się o swoje zdrowie? To prawda, dźwigamy ekstremalne ciężary i to jest maksymalny wysiłek. Trzeba uważać, niezwykle ważna jest odpowiednia rozgrzewka. Dlatego na treningach nigdy nie ćwiczy się na maksimum możliwości, raczej na poziomie 85-90% wysiłku startowego. Po to są też zabezpieczenia, ochraniacze na kolana, łokcie i nadgarstki, trzymające ciepło w stawach, dzięki czemu są one mniej narażone na kontuzje, i oczywiście pas na przeponie, zabezpieczający przed przepukliną. Poważniejszych kontuzji do dzisiaj na szczęście nie miałem. [[nowa_strona]] Pytałem raczej o dalekosiężne konsekwencje, o kręgosłup, serce itd. Mam kontakt z zawodnikami, którzy zakończyli już karierę, byli na szczycie, dzisiaj mają 40-50 lat. Zrzucili po 20-30 kg, regularnie ćwiczą, często przerzucają się na kulturystykę, choćby rekreacyjną, żeby to wszystko nie opadło i twierdzą, że czują się dobrze. Myślę, że potwierdza to, iż jest to sport jak wiele innych.
A jak to jest ze wspomagaczami w waszym sporcie? Wydaje się, że akurat w strongmence granice są bardzo daleko przesunięte. Sądzę, że w obecnych czasach chyba w ogóle nie ma czystych dyscyplin, jeśli chodzi o sport wyczynowców. Jak to możliwe, że człowiek przez lata biologicznie niewiele się zmienia, a jednak rekordy wciąż są poprawiane? Nie wiem, czy gdziekolwiek jest jakakolwiek granica. A jeśli o strongmenkę chodzi, nie będę się wypowiadał. Jeśli ktoś chce zgłębić tajniki, niech zacznie trenować, przeniknie środowisko i sam się przekona. To jest nasz krąg zamknięty, opinii publicznej nie będę do niego dopuszczał. [[reklama]]
Duży jesteś, zwracają na Ciebie uwagę na ulicy? Niezauważenie już nie przejdę, ale do tego się przyzwyczaiłem.
Często prowokują do bójek? Zdarza się, szczególnie na dyskotekach, bo w Berlinie dorabiam sobie jako ochroniarz.
Bywały już groźne sytuacje? Ja w ogóle nie piję, a wiadomo, wstawieni podchodzą. Gdy to jest w miarę kulturalne zachowanie, gdy chcą się posiłować na rękę czy po prostu kończy się na jakiejś głupiej gadce, nie ma problemu. Ale gdy ktoś przestaje być kulturalny, gdy zaczyna uwłaczać mojej godności, na to sobie nie pozwolę. Naprawdę zawsze staram się spokojnie kończyć takie sytuacje, ale wiadomo, jak to w życiu bywa.
Zdarzyło się, że ktoś odczuł skutki zaczepek? (Uśmiech) Wiadomo, jestem tylko człowiekiem. [[nowa_strona]] Mając taką posturę łatwiej czy trudniej znaleźć sobie dziewczynę? Co ja będę mówił? Cokolwiek bym powiedział mogłoby to zabrzmieć arogancko, dlatego niech panie oceniają wedle swoich gustów. [[reklama]]
Mateusz, zbliżasz się chyba do takiego momentu sportowego zaangażowania, kiedy trzeba będzie jasno określić plany na przyszłość. Albo podjąć się stałej pracy, a strongmenkę traktować jedynie jako hobby, albo postawić kropkę nad „i” dążąc w kierunku zawodowstwa. Mam tego świadomość. Jeśli nie uda się w tym roku, na pewno spróbuję jeszcze w kolejnym, może za dwa. Te dwa, trzy lata będą w każdym razie przełomowe. Jestem młody, myślę, że mam szansę, ale rzeczywiście chcąc myśleć o zawodowstwie, a mam takie plany, muszę zmaksymalizować wysiłki. Jestem na to gotowy. Wierzę, że pierwszym przełomem będą najbliższe zawody w Niemczech i w Polsce. Tam będą już zawodowcy, a ja czuję, że depczę im po piętach. Coraz częściej z nimi startuję, siedzę z nimi w namiocie, razem przygotowujemy się do zawodów, więc obserwuję to wszystko. Oni są już najczęściej koło trzydziestki, ja mam dopiero 24 lata i wiem, że mam ich na wyciągnięcie ręki, że już niebawem mogę ich chapnąć. Dlatego czuję, że to jest ten moment.
fot. P. Steffen i arch. M. Skrentnego
Obserwuj nas na Google News
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Komentarze