Jeszcze w tym roku miejsce, w którym bawią się dzieci w szkole na Gajowej ma być zabezpieczone. W przyszłym roku plac może zostać zagospodarowany
Na niedawnych zebraniach z rodzicami uczniów klas I-III, którzy uczą się w budynku na ulicy Gajowej, powrócił ponoć temat zorganizowania placu i małego boiska na terenie za szkołą. Ponoć, bo jak mówi dyrektor Zespołu Szkół w Lipce Bernard Kaczmarek, przeanalizował wnioski z zebrań z rodzicami i takiego postulatu nie znalazł. Przewodniczący Rady Gminy Lipka Krzysztof Olczak przyznaje jednak, że dotarły do niego głosy rodziców, którzy apelowali o zorganizowanie w obrębie terenu znajdującego się za budynkiem szkoły placu dla najmłodszych. – Wiadomo, że nie może być mowy o większym boisku do piłki, bo nie będzie na nie miejsca. Chodzi jednak o montaż urządzeń do zabawy i zwykłej bramki – mówi przewodniczący rady, podkreślając, że od lat dzieciom biegającym za piłką zamiast bramki musi wystarczać siatka od płotu. Jak mówi Krzysztof Olczak, temat został przedstawiony radnym, a ci mieli wyrazić wstępną akceptację przeznaczenia środków na zagospodarowanie terenu.
Dyrektor Kaczmarek podkreśla, że plac nie jest zupełnie pusty, bo jest wyposażony w małą trampolinę, z której dzieci często korzystają. Jak można jednak wywnioskować z głosów, jakie dotarły do przewodniczącego rady, w opinii rodziców takich urządzeń, które szczególnie w okresie wiosenno-letnim mogą uatrakcyjnić najmłodszym czas spędzany na przerwie, jest jednak niewiele. – Pomyślimy nad czymś. Sądzę, że nie trzeba będzie angażować na ten cel wielkich pieniędzy – dodaje wójt Przemysław Kurdzieko.
[[reklama]] Zabezpieczą jeszcze w tym roku
Kolejna kwestia dotycząca terenu za szkołą związana jest z bezpieczeństwem. W miejscu, gdzie dzieci często biegają podczas przerwy, m.in. za piłką, ponad grunt wystają elementy kanalizacji (np. betonowy krąg), które w opinii niektórych stwarzają niebezpieczeństwo. W ostatnim czasie dotarły do nas apele o poruszenie tej kwestii na łamach „Aktualności”. Dyrektor Kaczmarek zapewnia jednak, że do tej pory nikt nie zgłaszał mu takich uwag i przekonuje, że elementy są należycie zabezpieczone. Pytanie, czy w ogóle powinny znajdować się w miejscu, gdzie podczas przerw czas spędzają dziesiątki uczniów.
Przewodniczący Olczak przyznaje, że on również otrzymał uwagi od rodziców o tym, że wspomniane elementy nie są należycie zabezpieczone. – Chyba nie powinno tak być, zwłaszcza, że dzieci zachowują się tu bardzo żywiołowo – mówi radny, a na co dzień strażak, więc osoba, która w zakresie bezpieczeństwa sporo może powiedzieć. – Lepiej dmuchać na zimne – puentuje. Przewodniczący komisji komunalnej Jacek Bieluszko dodaje, że część radnych konsultowała już temat z wójtem, jeszcze w tym roku miejsce ma być zabezpieczone, a w przyszłym roku radni postarają się o wyodrębnienie budżetowych pieniędzy, za które będzie można zagospodarować plac za szkołą. Wójt dodał, że będzie na ten temat rozmawiać z dyrektorem Kaczmarkiem. Przyznał, że wcześniej nie wiedział o tej sprawie. – Nikt mi tego nie zgłaszał, a nie jestem w stanie mieć wiedzy na temat każdej studzienki w gminie – mówi Przemysław Kurdzieko.
Piotr Steffen
Obserwuj nas na Google News
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Komentarze