Gminy należące do Związku Gmin Krajny pokryły zobowiązania zlikwidowanego ZUW „Krajna”. 160 tys. zł to jednak nie koniec. Związek zapłacił też składki zusowskie za rok 2009. Bałaganu w finansach i dokumentach jest jednak więcej, dlatego zarząd Związku poprosił o kontrolę Rzecznika Dyscypliny Finansów. W piśmie z 23 marca ZGK wskazał, że kierownik zakładu wodociągowego Józef Walczyński nie płacił za faktury, ale w tym samym czasie wypłacał pracownikom w ratach trzynaste pensje. „Trzynastki” poszły, a ZGK, który jest spadkobiercą „Krajny”, został z niezapłaconymi rachunkami.
- Rzecznik nie dopatrzył się tu naruszenia prawa, bo te pieniądze i tak należało wypłacić – 14 sierpnia, podczas posiedzenia zarządu ZKG, mówił kierownik biura Związku Andrzej Ruta. - Rzecznik uznał, że nie można za to winić kierownika.
Do wyjaśnienia pozostają jednak inne problemy, które wykazał zlecony przez Związek audyt.
Z kontroli przeprowadzonej przez Alicję Pląsek wynika m.in., że ZUW „Krajna” nie prowadził windykacji. - Nie było żadnego upomnienia, ale jest 147 tys. zł zaległości, z tego 43 tys. zł przeterminowanych – podał A. Ruta. Biuro ZGK wysłało już ponad 400 wezwań do zapłaty na kwotę około 43 tys. złotych. Z tego na jego konto wpłynęło prawie 17 tys. złotych. Kolejne niemal 14 tys. zł klienci zapłacili bez wezwań. Nadal jednak Związek ma problem z dotarciem do wielu osób, ponieważ nie ma ich adresów. Ich zaległości to ponad 60 tys. złotych.
- Takie rzeczy wychodzą, kiedy pracownicy nie mają kontroli. Panie z księgowości wiedziały, że Regionalna Izba Obrachunkowa robi kontrolę raz na cztery lata. Wiedziały, kiedy ona będzie i się mobilizowały, by w tym roku dokumenty prowadzić starannie – zauważyła Alicja Pląsek.
Największą niewiadomą dla wójtów i burmistrzów są jednak składniki mienia, których nie mogą się doliczyć. Chodzi o trzy pompy i zbiornik na azotany. - Nie biorę pod uwagę, że kierownik to posprzedawał. To pewnie jest bałagan w papierach – twierdził podczas piątkowego spotkania wójt gminy Złotów Piotr Lach. - Tylko dlaczego to my mamy tego szukać? Potraktowali nas jak gówniarzy – włodarz mówił o byłym kierowniku i księgowej ZUW „Krajna”. - Ich działalność naraziła gminy na koszty – zauważył z kolei burmistrz Łobżenicy Piotr Łosoś. - Potem musieliśmy przekonywać radnych, że trzeba zapłacić 30 tys. zł i używać idiotycznych argumentów, pomijając te merytoryczne – dodał burmistrz Łobżenicy. - Dlatego coś musimy zrobić. To nie powinno ujść bezkarnie – mówił o nieprawidłowościach w rozliczeniu zakładu w ogóle.
W toku dyskusji włodarze zauważyli, że być może za bardzo wierzyli dżentelmeńskiej umowie między byłym burmistrzem Złotowa Stanisławem Wełniakiem a byłym kierownikiem Józefem Walczyńskim. Likwidacja zakładu trwała ponad rok, ale zrobiona została źle.
Dlatego wójtowie i burmistrzowie zamierzają wezwać byłego kierownika i księgową „Krajny” do złożenia wyjaśnień. Jeśli okażą rozliczenie wspomnianych pomp, to dobrze. - Jeśli nie, to ktoś postawi im zarzuty – zapowiedział P. Lach. Samorządowcy mówią o niedopełnieniu obowiązków i narażaniu firmy na straty. Czy wskazane osoby odpowiedzą na wezwanie? Wątpliwe. - Prosiłam księgową, by przyszła i wyjaśniła te sprawy, ale odmówiła. Dziwię się jej, że nie chciała tego skończyć – poinformowała zebranych Alicja Pląsek.
Zarząd związku zapowiada, że w tej sytuacji nie odpuści. Ten kto nawarzył piwa powinien je wypić. - Nie może być tak, że te osoby chodzą dumne i wyprostowane, i jeszcze odgrywają rolę pokrzywdzonych, a my zastanawiamy się nad podstawowymi kwestiami, które wynikają z ich pracy – stwierdził wójt Lach.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze