Reklama

To procentuje!

26/09/2014 09:30
Wymienili posadzkę w kościele, zrobili nowe schody, zamontowali monitoring. To efekt doskonałych relacji z księdzem proboszczem. - Kto wie, co by było, gdyby był inny kapłan - mówią parafianie

Kilkadziesiąt tysięcy złotych – tyle wydano ostatnio na remont kościoła w Wielkim Buczku. Najdroższa była posadzka, kosztowała około czterdziestu tysięcy złotych. Ale i też problemów było z nią najwięcej, wszystko przez to, że kościół wpisany jest do rejestru zabytków. Dlatego też wojewódzki konserwator zabytków zażądał, aby posadzka pod każdym względem była podobna do poprzedniej, tak wielkością jak i kolorem. Problem w tym, że na rynku takich płytek nie było. – Jakoś udało się nam je zdobyć. Paweł Klimek założył nam posadzkę po najmniejszych kosztach jakie tylko były możliwe – tłumaczy Jan Gołła, przewodniczący rady parafialnej. Przyznaje, że pieniądze na nią pochodzą z różnych źródeł. Starostwo Powiatowe w Złotowie dało na ten cel dziesięć tysięcy złotych, Rada Gminy Lipka - dwanaście tysięcy złotych, parafianie zebrali na razie ponad siedem tysięcy. Dalej zbierają, bo zabrakło. – Nie było łatwo zebrać tyle pieniędzy, bo wioska nie za bogata. Mamy ustalone, że co kwartał zbieramy na remont kościoła. Ale czego się nie robi dla naszego ukochanego księdza proboszcza Tadeusza Kolona. Gdyby na jego miejscu był inny ksiądz, nie wiem, czy ludzie by dawali – dodaje.

- Mamy prawdziwą radę parafialną, nie tylko taką na papierze. To ona podejmuje najważniejsze decyzje, ona ma swoją kasę, do której ksiądz Kolon się nie wtrąca. Widzimy, jak on cierpi. Odprawia msze na wózku - kupiliśmy mu taki pojazd, którym może się poruszać. W czasie jubileuszu jego święceń kapłańskich płakał kościół pełen ludzi, ksiądz też płakał. Posiadanie takiego kapłana procentuje – dodaje Maria Łopian, która zajmuje się świątynią: sprząta, dekoruje, pierze szaty liturgiczne.

[[reklama]]


Kościół, to jest to, co w Wielkim Buczku mamy najcenniejsze - twierdzą Maria Łopian i Jan Gołła

Udało się również zrobić nowe, zewnętrzne, dwupoziomowe schody prowadzące do kościoła. Jedne założyła firma ze Złotowa, drugie, większe, wraz z poręczami, firma pana Manikowskiego z Zakrzewa. W sumie kosztowały trzynaście tysięcy złotych. – Tysiąc złotych do tych schodów dołożył Bank w Lipce, którego szefem jest Norbert Klimek wywodzący się z Buczka Wielkiego. Trzy tysiące dostaniemy z gminy, radni podjęli już uchwałę w tej sprawie – wymienia Jan Gołła. Niedawno, dzięki Nadleśnictwu Lipka, wokół kościoła został zamontowany monitoring.
Jedną z pilniejszych spraw, które trzeba załatwić, jest zakup czujników przeciwpożarowych. Parafianie mają jeszcze w pamięci pożar sprzed dwóch lat, kiedy to kościół omal nie spłonął. Maria Łopian i Jan Gołla uważają, że to, iż ogień się nie rozprzestrzenił, to istny cud. – Bo jak inaczej wytłumaczyć fakt, że spaliła się gumowa wykładzina, a stojących obok choinek ogień nawet nie tknął? – tłumaczą. Ale lepiej nie czekać na kolejny cud, tylko przeciwdziałać.

– To, że kościół nie spłonął, to był jeden cud, drugi to ten, że nasz ksiądz, po takiej strasznej chorobie wrócił do nas i odprawia msze – mówi na odchodne Maria Łopian.

Ryszard Mikietyński
Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo zlotowskie.pl




Reklama
Najnowsze wiadomości