Tomasz Kondas poddawany jest intensywnej kuracji, dzięki której ma pokonać nowotwór. Leczy się jednak nie w Monachium, na co zbierano pieniądze, a we Wrocławiu
To co niemożliwe, stało się możliwe. Terapia, na którą Tomasz Kondas potrzebował 2 mln złotych, może być prowadzona w Polsce. Złotowianin chory na nowotwór Ewinga nie pojechał więc do prywatnej kliniki w Monachium, ale do Wrocławia.
- Od wojewódzkiego konsultanta do spraw onkologii otrzymałem dwie propozycje: Wrocław lub Lublin. Wysłaliśmy dokumenty i zapytanie do Dolnośląskiego Centrum Transplantacji Komórkowych i odpowiedź stamtąd była pozytywna. Będą mnie leczyć – mówi młody złotowianin. Od dyrektora placówki, prof. Andrzeja Lange, usłyszeli, że DCTK stara się dorównać takim placówkom jak ta w Monachium.
- Zdecydowaliśmy się na leczenie w Polsce, bo nie wiedzieliśmy, kiedy i czy w ogóle uzbieramy te dwa miliony – T. Kondas uzasadnia decyzję o wyborze placówki w Polsce.
Punkt zero
Do placówki na Śląsku złotowianin trafił 11 września. Tam pobrano mu szpik, bo w przyszłości ma on mieć wykonany przeszczep autologiczny. - Jestem już po bardzo ciężkiej chemii, przebywam w komorze zapewniającej pełną sterylność i czeka na mnie kolejny cykl chemii – opowiada Tomek. Kolejnymi etapami kuracji będą pobranie od chorego komórek macierzystych i jeszcze jedna chemioterapia. - To będzie tak zwany punkt zero, osiągnięty przy pomocy wysokiej dawki chemii. Następnie wszczepią mi moje własne komórki macierzyste.
Terapia we Wrocławiu odbywa się według procedury, którą proponowano złotowianinowi w Niemczech. Całe leczenie potrwać ma około trzech miesięcy.
Pieniądze się przydadzą
Wiele osób zadaje sobie i innym pytanie, w jaki sposób wykorzystane zostaną pieniądze, które mieszkańcy powiatu (i nie tylko) przekazali na rzecz Tomasza Kondasa. Skoro leczony jest za pieniądze z NFZ, to nie potrzebuje już ponad dwóch milionów, które mimo ogromnego zaangażowania nadal były odległym celem. Nie do końca. - Na dzisiaj nie potrafię powiedzieć, czy nie będziemy musieli sprowadzić jakichś leków z zagranicy. Poza tym pozostaje kwestia postawienia mnie na nogi, co jest chyba największym marzeniem, ponieważ póki co nadal nie mogę chodzić. Być może będzie do tego potrzebna jakaś eksperymentalna terapia, lecz póki co wraz z najbliższymi skupiam się na walce z nowotworem – kontynuuje Tomek.
Pieniądze na leczenie 21-latka zebrane są na dwóch kontach: w fundacji Złotowianka oraz na prywatnym koncie złotowianina. W fundacji ma on ok. 214 tys. zł, ale to nie wszystko, nadal nie wiadomo bowiem, ile pieniędzy spłynie z 1%. Ile mężczyzna zebrał prywatnie, tego nie wiadomo. - Pieniędzy jest mnóstwo, nie wiem dokładnie ile – twierdzi T. Kondas. Zaznacza jednak, że wszystkie datki niewykorzystane na leczenie i rehabilitację przeznaczone zostaną na pomoc dla innych podopiecznych Złotowianki lub innych organizacji charytatywnych.
Teraz jednak najważniejsza jest walka o życie i na tym skupiają się najbliżsi i znajomi Tomasza. Kciuki za powodzenie terapii trzymają pewnie także wszyscy ci, którzy dołożyli swój grosz do akcji „Pomagamy Tomkowi”.
Łukasz Opłatek
Obserwuj nas na Google News
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Komentarze