Co roku to samo. Mieszkańcy krzyczą i pomagają sobie, gdy trzeba kogoś wyciągnąć z grzęzawiska. Najgorzej mają najstarsi, niekiedy odcięci od świata. Czy gminy wspólnymi siłami rozwiążą problem?
Wiosna to oprócz cieplejszej temperatury również wzrost liczby telefonów od mieszkańców, którzy liczą na interwencję gazety w sprawie dróg. Takich telefonów jest czasami kilka w ciągu tygodnia i to chyba z każdej gminy, bo nie ma takiej, która po zimie nie walczyłaby ze skutkami roztopów. Nie brak takich odcinków, gdzie bez pomocy ciężkiego sprzętu auto grzęźnie na dobre. Gorzej, gdy autem takim jest karetka, straż jadąca do pożaru czy szkolny autobus. W ubiegłym roku zdarzało się, że trzeba było wyciągać gimbusa tonącego w błocie, w tym roku stan niektórych gminnych dróg jest równie kiepski.
– Niektóre odcinki rzeczywiście stanowią niebezpieczeństwo – potwierdza dyrektor Zespołu Szkół w Lipce Bernard Kaczmarek, a dyrektor Zakładu Gospodarki Komunalnej Bartosz Sadowski pytany o to, czy stan najgorszych odcinków jest tylko zły czy dramatyczny, przyznaje, że są fragmenty, które można nazwać tragicznymi. [[reklama]] Odcięci od świata
Jedną z takich dróg jest trakt prowadzący na wybudowanie Batorówka. Kilka tygodni temu na komisji komunalnej Rady Gminy Lipka był zresztą jeden z jej użytkowników, Krzysztof Pardela. Uświadamiał radnych, z czym mierzą się miejscowi. I to nie tylko w okresie roztopów, ale po każdych silnych opadach deszczu. Kłopot jest tym większy, jeśli droga prowadzi do osób starszych, często zdanych wyłącznie na siebie. Bywają okresy, że ludzie ci, bez pomocy innych, byliby odcięci od świata. Przez wiele kolejnych lat na bieżąco łatano drogi wszelkimi materiałami, ale efekt był ten sam – po czasie wszystko i tak topiło się w błocie, a po kolejnej zimie problem powracał. Choć, jak podkreśla dyrektor Sadowski, część odcinków, która wcześniej była remontowana, nie wygląda tak źle. Największy problem jest tam, gdzie drogi nie były utwardzane, a gdzie na dodatek nie ma rowów odprowadzających wodę. To już w większości wina rolników, którzy regularnie grabią grunt pod własne uprawy kosztem coraz większego zwężania dróg. Tak jest zresztą nie tylko w przypadku odcinków gruntowych, ale również w przypadku bezpośredniego sąsiedztwa asfaltu. Wystarczy przypomnieć regularnie powracający problem z drogą na Wersk (gmina Zakrzewo), gdzie rolnicy swoimi uprawami podeszli ponoć maksymalnie pod krawędź jezdni.
Raz a dobrze
W obu gminach zapadły decyzje, aby w przyszłym roku część lub całość funduszu sołeckiego przeznaczyć na drogi, a konkretnie na zakup sprzętu. To jednak dopiero za rok. A co z tegorocznymi roztopami?
W Lipce na poprawę dróg potrzeba jakieś 150-200 tys. zł. Na razie jest kilkadziesiąt, za które będzie zakupione kilkaset ton materiału. Wójt zapewnia, że w dalszej części roku znajdzie w budżecie dodatkowe fundusze. W tym roku samorząd odejdzie jednak od tłucznia wapiennego, zastąpi go kamienny. Prace mają się rozpocząć w ciągu najbliższych dni, jak długo potrwają - trudno ocenić. – Prosimy o cierpliwość. Prace będziemy prowadzić systematycznie – apeluje do mieszkańców dyrektor ZGK w Lipce. W pierwszej kolejności drogi mają być jednak należycie odwodnione, a zatem odtworzone będą rowy. – Musimy zacząć od tego, bo będziemy ładować materiał w nieskończoność, a wszystko będzie się topić – mówił na piątkowej komisji komunalnej radny Jacek Bieluszko.
Koszty przywracania dróg do należnego stanu są jednak ogromne. Dlatego w pierwszej kolejności będą remontowane najgorsze odcinki, po których jeździ szkolny autobus. Dyrektor Sadowski oszacował, że są to najczęściej odcinki liczące 200-300 metrów, łącznie jakieś trzy kilometry.
Wójt Kurdzieko przyznaje, że ma już dość corocznej walki z drogami. Będzie zachęcał, żeby zdecydowaną większość, a może nawet całość przyszłorocznego funduszu inwestycyjnego gminy przeznaczyć na remontowanie dróg. – Odejść od wszelkich drobnych inwestycji, skumulować maksymalną ilość pieniędzy i załatwić temat raz a dobrze – mówił do radnych na komisji. [[nowa_strona]] W gminie Zakrzewo z roztopami będą walczyć głównie za sprawą pieniędzy, jakie na ten rok sołectwa przeznaczyły właśnie na remontowanie dróg. Tak zadecydowała zresztą większość sołectw. Do tego dojdzie pula od gminy (łącznie w budżecie na drogi przewidziano 145 tys. zł). Poza tym w gminie wciąż czekają na docelową strategię remontowania dróg gruntowych, która powstaje od dłuższego czasu, ale wciąż nie jest gotowa. – Wszystko rozciągnęła w czasie długa zima – mówi wójt. – Lada dzień wyjadę w trasę i dokończymy prace nad tym dokumentem – mówi przewodniczący komisji infrastruktury Rady Gminy Zakrzewo Edmund Kabattek. Niby asfalt
Warto podkreślić, że wójtowie gmin Lipka i Zakrzewo, a także kilku innych samorządowców rozmawiali niedawno z przedstawicielami firmy, która proponuje innowacyjne metody remontowania dróg. Efektem ma być asfalt… nie do końca będący asfaltem. Na ostatniej sesji Rady Gminy Zakrzewo zainteresowanie produktem wyrażał Henryk Dobrosielski. Podkreślał też atrakcyjność finansową oferty – metoda ma być dziesięciokrotnie tańsza od tradycyjnego asfaltu. – Jeśli normalnie kilometr kosztuje milion złotych, tutaj koszt wychodzi 100 tys. zł – podawał przelicznik.
Z takimi danymi nie do końca zgadza się wójt Kurdzieko, który mówi, że wedle jego kalkulacji koszt kilometra proponowanego produktu to jakieś 300 tys. zł. Wójt gminy Lipka mówi zresztą wprost, że nie jest zainteresowany metodą, nie ma do niej przekonania. Tym bardziej, że gotowa nawierzchnia ma sporo ograniczeń ze względu na tonaż pojazdów, jakie mogą się po niej poruszać. – W mojej ocenie na terenie gminy Lipka nie ma żadnej drogi, na którą nadaje się ten rodzaj nawierzchni – przekonuje.
– Nie można tak wszystkiego od razu negować – kilka dni po sesji powiedział nam wójt gminy Zakrzewo, dodając, że owszem, również jest sceptyczny wobec zaproponowanej metody, ale jest ona kusząca. – Zapłacić za metr kwadratowy 200 zł a 65 zł to w końcu różnica. Dlatego chcę poprosić firmę o próbkę drogi, dla nich w celach reklamowych, dla nas dla możliwości sprawdzenia – zdradza wójt, dodając, że idealnym polem doświadczeń byłby plac pod planowany w Zakrzewie parking przed cmentarzem. – Lub jakiś kawałek, np. 200 metrów konkretnej drogi – rzuca inną propozycję. [[reklama]] Będzie porozumienie?
Wracając do tego, że w obu gminach zapadły decyzje, aby w przyszłym roku część lub całość wartości funduszu sołeckiego przeznaczyć na zakup sprzętu drogowego, warto dodać coś jeszcze. Na piątkowej komisji komunalnej radni z Lipki przedstawili następującą propozycję: – Jest nonsensem, aby dwie sąsiednie gminy kupowały taki sam sprzęt. Czy nie lepiej, żeby jeden samorząd kupił jedną maszynę, drugi kolejną i wzajemnie się uzupełniać? – To bardzo dobry pomysł. Musimy przedyskutować go z radnymi i wójtem – przyznaje Edmund Kabattek. Mniej optymistycznie do propozycji podchodzi sam Henryk Dobrosielski, przyznając, że nie za bardzo widzi to, jak dzielono by pracą sprzętu, gdyby w tym samym czasie był on potrzebny w obu gminach. – Po prostu z góry należałoby ustalić zasady współpracy – uważa Jacek Bieluszko. Czy powstanie takie porozumienie?
Piotr Steffen
Obserwuj nas na Google News
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Komentarze