Reklama

Totalna ignorancja?

12/05/2015 09:21
- Jaką mogę mieć pewność, że szczątki brata zostały godnie wydobyte? - Dorota Szczerba uważa, że nikt nie powinien odbierać rodzinie prawa do uczestnictwa w ekshumacji. Ta odbyła się, nim jastrowianka dotarła na cmentarz w Okonku

Dorota Szczerba wraz z bliskimi zdecydowała, że zmarła w połowie kwietnia mama zostanie pochowana w miejscu, w którym przed ponad dwudziestu laty spoczął jej brat. Stąd potrzeba ekshumacji i pogłębienia grobu. - Chcieliśmy być przy wydobyciu szczątków. Najpierw pracowników Zakładu Gospodarki Komunalnej i Mieszkaniowej w Okonku poinformował o tym przedstawiciel firmy pogrzebowej, z usług której korzystaliśmy, a potem sami umówiliśmy się na to z grabarzem – opowiada Dorota Szczerba. Prace rozpoczęły się w piątek. - Tego dnia powiedziano nam, że zostaną one wykonane jedynie częściowo, a ekshumacja odbędzie się następnego dnia rano. Kiedy dotarliśmy w sobotę na cmentarz było już po wszystkim – pani Dorota ma o ten pośpiech ogromny żal. - Nie wiem, czy szczątki brata zostały wydobyte z szacunkiem, nie wiem, czy wszystkie zostały zebrane – wyjaśnia. I dodaje: - Mieli do nas telefony, mogli zadzwonić. Nie po to mama przez dwadzieścia lat płakała za bratem, który zginął tragicznie, żebyśmy teraz, po jej śmierci, nie mieli pewności, czy spoczął godnie.

Dyrektor ZGKiM Henryk Matuszczak oraz kierownik Paweł Maćkowiak zapewniają, że tak. - Każda ekshumacja odbywa się według ściśle określonych procedur, rygorystycznie ich przestrzegamy – wyjaśnia dyrektor. - Wszystkie szczątki, które znajdowały się w grobie, z pewnością zostały zabrane – dodaje. Dopowiada też, że jeśli rodzina chce być obecna przy ekshumacji, pracownicy Zakładu, właśnie po to, by uniknąć podobnych zarzutów, ściśle się do takiej woli stosują. Dlaczego więc tym razem stało się inaczej?

Czas, czas...

- Pracownik, który dokonywał ekshumacji, z uwagi na to, że pracował w ciężkim terenie uznał, że jeśli będzie czekał na przyjazd rodziny, nie zdąży z wykonaniem grobu głębiowego (2,20 m) do godziny 13.00. Na tę godzinę zaplanowany był pogrzeb, w tym samym grobie – tłumaczy kierownik Zakładu, dodając, że owe trudne warunki oznaczały osuwającą się ziemię, a więc potrzebę wykonania szalunków i zabezpieczenia sąsiednich pomników. Dodatkowo wyjaśnia, że przepisy oraz wytyczne Powiatowej Stacji Sanitarno-Epidemiologicznej nakazują, aby ekshumacja była wykonywana we wczesnych godzinach rannych. Zaznacza też, że po zebraniu szczątków mężczyzna poczekał na przyjazd rodziny zmarłego, której okazał zawartość urny. - Ze względu na to, że chcieli zobaczyć szczątki, poprosił o podejście do urny. Niestety, pani Dorota nie chciała nawet podejść. Drugiego pochówku dokonano wspólnie – wyjaśnia dyrektor. Kierownik dodaje, że grabarz miał też wyjaśnić jastrowianom przebieg całej procedury oraz przyczynę wcześniejszego zebrania szczątków zwłok. - Cała usługa została wykonana z najwyższą starannością oraz poszanowaniem, co może potwierdzić firma zlecająca usługę w imieniu pani Doroty. Nigdy nie spotkaliśmy się z podobnymi zarzutami. W ciągu roku nasz grabarz przygotowuje około 70 miejsc pod pochówki oraz wykonuje kilkanaście ekshumacji. Rodziny osób zmarłych zawsze darzą go dobrym słowem, chodź są w bardzo trudnych chwilach. Jest on znany z tego, że do czynności wykonywanych na cmentarzu podchodzi bardzo duchowo i emocjonalnie – zapewniają przedstawiciele okoneckiego ZGKiM. I dodają: - Już na początku naszych prac, związanych początkowo z przygotowaniem miejsca do wykopania grobu, pracownicy ZGKiM zostali wyzwani w sposób bardzo obraźliwy przez panią Dorotę, bez przyczyny. Przyjęli jednak jej zachowanie w sposób wyrozumiały, kierując się tym, że jest w bardzo trudnych chwilach życiowych. - W żadnym wypadku, to kłamstwo – pani Dorota zaprzecza tym słowom. Dodaje też, że członkowie rodziny, którzy byli z nią na cmentarzu mogą poświadczyć, że nikogo nie obrażała. Rozmowę z grabarzem zapamiętała inaczej. „Zostaliśmy w sposób chamski potraktowani przez pracownika” - napisała w skardze na działalność dyrektora ZGKiM, skierowanej do okoneckiej rady miejskiej. Zamieściła też cytat: „A co tam chcieliście oglądać, pękniętą czaszkę?” - w ten sposób miał się do jastrowian zwrócić grabarz, zapytany o to, dlaczego nie wstrzymał się z rozpoczęciem ekshumacji do ich przyjazdu.

Panią Dorotę zabolało jeszcze coś: fragmenty trumny brata zostały, jej zdaniem, niedbale odrzucone na kopiec z ziemią, którym miała zostać przysypana trumna jej mamy.
„Trumna brata poświęcona przez księdza leżała za grobem w piachu” - to znów fragment wspomnianego dokumentu. - Trzeba pamiętać, że nie ekshumujemy trumny, tylko szczątki – odpowiada Henryk Matuszczak. Dorota Szczerba ma inne zdanie. „W przypadku ekshumacji wykonywanej po upływie 20 lat od dnia pochowania wydobyte szczątki wraz z resztkami trumny umieszcza się w nowej trumnie” - cytuje informacje ze strony Infor.pl.

Rekompensata

Kierownik Zakładu zaznacza, że w związku z zaistniałym nieporozumieniem rachunek, jaki wystawiono chodzieskiej firmie, która świadczyła rodzinie usługę pogrzebową i z którą będzie się rozliczać rodzina zmarłej, znacząco zmniejszono. - Zgodnie z cennikiem ekshumacja kosztuje u nas 704,96 zł, tymczasem fakturę wystawiliśmy na 150 zł. W tej kwocie rodzina otrzymała też urnę – wyjaśnia kierownik. Usługa kopania grobu głębinowego została rozliczona zgodnie z cennikiem – do zapłaty naliczono 672,92 zł.

Zarzutów ciąg dalszy

W skardze, jaka 22 kwietnia wpłynęła do okoneckiego urzędu, pani Dorota porusza jeszcze jeden problem: „niekompetencji pracownicy ZGKiM”. „Pracownica nie potrafiła udzielić podstawowych informacji dotyczących kosztów wykopania grobu głębinowego, nie chciała wpuścić zakładu pogrzebowego na cmentarz […]. Nie chciała podać numeru telefonu do osoby kompetentnej” - opierając się o relację przedstawiciela firmy pogrzebowej napisała w skardze nasza rozmówczyni. Dodała też, że wspomniany numer udało się od niej wydobyć po trzeciej prośbie.
Co do kosztów – dyrektor Zakładu zaznacza, że z cennikiem każdy może się zapoznać, ponieważ jest on umieszczony na stronie internetowej Zakładu, wywieszony jest również na tablicy ogłoszeń przy cmentarzu. Co do zarzucanej niekompetencji natomiast: - Jak już zostało wspomniane, pani Dorota była w bardzo trudnych chwilach życiowych i działała bardzo impulsywnie oraz emocjonalnie. Kontakt dotyczący pochówku wykonywała firma z Chodzieży, która została upoważniona to tego celu. Bez problemu skontaktowała się z naszą siedzibą, a następnie z kierownikiem, który odpowiada za sprawy związane z cmentarzem, a co najważniejsze, zna techniczne możliwości oraz przepisy, które obowiązują na cmentarzu. Zostało wszystko uzgodnione, przekazano wszystkie niezbędne informacje, natomiast pani Dorota nie kontaktowała się z siedzibą ZGKiM. Wszystkie sprawy załatwiała wspomniana firma, u której można to potwierdzić. Jej właściciel nie znalazł czasu na rozmowę z redakcją.

Przeprosin nie było

Czy radni uznają skargę Doroty Szczerby za zasadną? Przekonamy się w najbliższym czasie.
Nasza rozmówczyni, zawiedziona postawą pracowników ZGKiM zaznacza, że gdyby ktoś za tę sytuację przeprosił, emocje pewnie by opadły, a całej sprawy w ogóle by nie było. Żadnej reakcji się nie doczekała. - Nie było żadnego telefonu. Ignorancja totalna.
Patrycja Kajewska

[[reklama]]
Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo zlotowskie.pl




Reklama
Najnowsze wiadomości