- Nie wyobrażam sobie, byśmy mieli dostosowywać wysokość ulgi do konkretnej osoby - optując za uzgodnieniem jednej, 70 proc. wysokości bonifikaty dla wykupujących lokale komunalne, mówił Piotr Wojtiuk
Radni nowej kadencji jastrowskiej rady miejskiej podczas grudniowego, wspólnego posiedzenia komisji stałych, które trwało ponad pięć godzin, wykazali się wyjątkową drobiazgowością. Sporo czasu zajęło im omawianie budżetu. Radnych ciekawiły również inne kwestie. Janinę Jędruch, zastępcę kierownika Miejsko-Gminnego Ośrodka Pomocy Społecznej, która omówiła programy Przeciwdziałania Przemocy w Rodzinie oraz Ochrony Ofiar Przemocy pytano m.in. o niebieskie karty – w jakich sytuacjach się je zakłada, a w jakich likwiduje, na jaką pomoc faktycznie mogą liczyć potrzebujący oraz ilu z nich rzeczywiście doświadcza przemocy, a ilu w przypływie emocji zgłasza rodzinne sprzeczki. Jeszcze dłużej (o programie profilaktyki i rozwiązywania problemów alkoholowych oraz przeciwdziałania narkomanii) mówiła sekretarz urzędu Renata Szewczyk, która – na życzenie radnych – informowała m.in. o ilości punktów, w których w Jastrowiu sprzedaje się alkohol, o tym, czy alkoholików przybywa, czy nie, poruszono też problem sprzedaży trunków nieletnim. Nie było to czcze gadanie. Jeden z radnych, Krzysztof Nagórski, przyznał, że w miarę możliwości chciałby się włączać w prace Gminnej Komisji zajmującej się wspomnianą problematyką. Na razie sporo pracy było podczas bieżącego spotkania. Jednego z ostatnich, bo, jak powiedział nowy przewodniczący rady Piotr Kurzyna, w kadencji 2014-2018 odejdzie się od dotychczasowego schematu spotkań. Wspólne posiedzenia komisji będą się odbywać rzadziej, w razie potrzeby, a nie jak wcześniej – co miesiąc. – Chciałbym, by poszczególne komisje pracowały głównie we własnym gronie i wyspecjalizowały się w zadaniach, które na nich ciążą – powiedział.
Jeden poziom
W porządku komisji znalazł się punkt dotyczący wyrażenia zgody na udzielenie bonifikaty (70 proc.) od ceny nieruchomości (mieszkania komunalnego). Radny Nagórski chciał poznać cel udzielania nabywcom ulg, pytał też, dlaczego nie sprzedaje się mieszkań za ich pełną wartość. Jak odpowiedział burmistrz Piotr Wojtiuk, ustawa o gospodarce nieruchomościami daje możliwość preferencyjnego traktowania lokali komunalnych, z czego w Jastrowiu się korzysta. Dodał, że gdyby nie stosowano ulg zainteresowania w temacie sprzedaży z pewnością by nie było. - Chodzi o to, by część naszego majątku oddawać mieszkańcom i uciekać od kosztów – szczerze przyznał burmistrz, przypominając m.in. o konieczności przeprowadzania remontów czy opłacania funduszu remontowego. Powiedział też, że stawka 70 proc. jego zdaniem jest właściwa, bo daje pewność, że mieszkania wykupują ludzie odpowiedzialni, tacy, których później stać na ich utrzymanie. Gdyby sprzedawano lokale za symboliczne pieniądze mogłyby się pojawić różnego rodzaju problemy z płatnościami oraz wtórny handel. Kolejna rzecz: - Nie możemy rozdawać majątku gminy. Trzeba mieć świadomość, że jest go coraz mniej – odnosząc się do ceny zaznaczył Piotr Wojtiuk. Jednocześnie przyznał, że jego zdaniem ustalenie stałej bonifikaty jest zasadne, bo po pierwsze: nie wyobraża sobie, by różnicować jej wysokość w zależności od osoby zainteresowanej kupnem, po drugie: daje ona potencjalnym nabywcom możliwość skalkulowania kosztów zakupu.
- Trzeba się pozbyć tego, do czego musimy dokładać – radny Adam Dzbuk zgodził się z burmistrzem. Ostatecznie wszyscy radni zgodzili się co do wysokości bonifikaty.
Korzystna opcja
Na mieszkańców noszących się z zamiarem wykupu komunalnego mieszkania czekają korzystne oferty. Jak powiedziała nam zajmująca się gospodarką gruntami i nieruchomościami Justyna Januszkiewicz z Referatu Gospodarki Komunalnej jastrowskiego magistratu, w bieżącym roku sprzedano dziesięć mieszkań komunalnych. W każdym wypadku cena zależna była od wielu czynników – m.in. od standardu mieszkania, położenia, rodzaju budynku, w którym się mieści (lokale w blokach są droższe niż te w kamienicach) i metrażu. Jedna z ostatnich transakcji: za mieszkanie położone w bloku o powierzchni 44 m² nabywca zapłacił 25.400 złotych. Inny przykład: mieszkanie 103 m², w kamienicy jednak, kosztowało niespełna 26.400 złotych.
Patrycja Kajewska
[[reklama]]
Obserwuj nas na Google News
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Komentarze