O satysfakcji z pracy, zrozumieniu z samorządowcami i pomysłach na to, by wieść ciekawe i dobre życie z Adamem Pulitem, prezesem stowarzyszenia Przyjazna Edukacja rozmawia Mariusz Leszczyński
Przygotowując się do tej rozmowy zacząłem się zastanawiać, jaki jest główny cel istnienia Przyjaznej Edukacji, bo to, co robicie, zahacza o tak wiele dziedzin życia, że sam nie znalazłem jednoznacznej odpowiedzi. Dziesięć lat temu skoncentrowaliśmy się wyłącznie na edukacji. Chcieliśmy robić coś innego, alternatywnego niż program szkoły to przewidywał, angażując w to nie tylko uczniów, ale przede wszystkim nauczycieli. Po kilku latach zacząłem się zastanawiać, czy to ma dalszy sens, bo w pewnym momencie odniosłem wrażenie, że to, co proponujemy, niekoniecznie budzi już zainteresowanie adresatów naszych przedsięwzięć, mówię tu przede wszystkim o nauczycielach. Wtedy uznaliśmy, że trzeba robić coś dla siebie, dla własnej satysfakcji. Dziś Przyjazna Edukacja to przede wszystkim miejsce dla ludzi o różnych pasjach, którym chcemy stworzyć jak najlepsze warunki, by mogli się realizować. Nam to sprawia przyjemność, a i ludzie, z którymi współpracujemy, mogą czuć się spełnieni. I to w zasadzie jest obecnie główny cel naszej działalności. Niby proste, ale proste nie jest.
[[reklama]]
W Złotowie byliście prekursorami wśród organizacji pozarządowych. Byliście jednymi z pierwszych, którzy postanowili zaangażować zwykłych ludzi w coś innego aniżeli praca zawodowa i rodzina. Domyślam się, że nie było to łatwe, ale teraz, po tylu latach obserwujesz, że coś się jednak zmieniło? Zmieniło się wiele i to na plus. Ja sam zrozumiałem, że nie ma co czekać, aż ktoś zrobi coś za nas. Dziś wiem, że jeśli sami nie zadbamy o to, by wieść ciekawe życie w swoim mieście, to żadna instytucja za nas tego nie zrobi. Coraz więcej ludzi myśli w ten sam sposób, wystarczy spojrzeć, jak bardzo prężnie funkcjonują również i inne organizacje społeczne w tym mieście. Jeszcze kilka lat temu tego nie było, a obecnie jest tak, że w ciągu jednego dnia odbywa się kilka imprez, spotkań, festynów. To wszystko zaczęło tętnić własnym życiem.
Żyje, ale obaj wiemy, że jest wiele przeszkód. Myślę, że wynika to z niedojrzałych jeszcze relacji pomiędzy sektorami: samorząd - organizacje społeczne – przedsiębiorcy. Odczuwalny jest brak zrozumienia przedstawicieli samorządu, że wsparcie
To tylko fragment artykułu Mariusza Leszczyńskiego z AL 50/2013, s.8
Obserwuj nas na Google News
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Komentarze