Mieszkańcy ulicy Kwiatowej, Promykowej i Słonecznej, którzy protestowali w sprawie budowy budynku wielorodzinnego przy Kwiatowej (pisaliśmy o tym w ostatnich numerach), otrzymali w ostatnich dniach pisma z magistratu. Burmistrz postanawia wznowić postępowanie w sprawie wydania decyzji o warunkach zabudowy dla tej inwestycji, z uwagą, że mieszkańcy wskażą interes prawny, wraz z ewentualnym przytoczeniem przepisów prawa, z których ów interes prawny jest wywodzony, co umożliwi mu prowadzenie dalszych czynności. Wiceburmistrz Małgorzata Chołodowska przyznała jednocześnie, że komisja urbanistyczno–architektoniczna, która kilka dni temu analizowała przypadek przy Kwiatowej, nie dopatrzyła się nieprawidłowości, nie znalazła uchybień przy wydawaniu przez burmistrza decyzji zezwalającej na postawienie budynku wielorodzinnego.
Do tematu odnieśli się miejscy radni, którzy w ubiegłym tygodniu obradowali podczas komisji stałych rady miejskiej. Puenta ich wypowiedzi była spójna – w mieście trudno mówić obecnie o architektoniczo–urbanistycznym ładzie. Radny Krzysztof Kulasek ocenił, że od jakiegoś czasu dominuje budowanie gdzie popadnie i ewidentnie brakuje w tym względzie przemyślanej perspektywy, a sytuacja z Kwiatowej, gdzie pozwala się na stawianie budynku wielorodzinnego, to ewidentny tego przykład. Jak uznał radny, w mieście dominuje zasada wpychania nowych budynków gdzie się da, a za przykład podał również inwestycję powstającą przy ulicy Łowieckiej, gdzie kilka miesięcy temu doszło do katastrofy budowlanej, a gdzie inwestycja od jakiegoś czasu już powstaje.
To też nijak wygląda, widzę, że ciągną do góry trzecią kondygnację
– radny porównywał, że powstająca konstrukcja nie pasuje do sąsiedniej zabudowy.
Był kiedyś architekt miejski, który określał zasady. Tam, gdzie są domki jednorodzinne trzymano się mniej więcej jednakowych planów. Teraz to wygląda na całkowicie wolną amerykankę
– wrócił do przypadku na Kwiatowej, uznając, że w mieście jest pod względem budownictwa coraz mniej spójności.
Może nie powinienem się wypowiadać, bo mówię o konkurencji, ale…
Reklama
– rozpoczął swoją wypowiedź radny Stanisław Wojtuń.
Wydaje mi się, że wydając tę decyzję można było znaleźć zarówno argumenty za, jak i można było znaleźć argumenty, żeby odmówić
– odniósł się do decyzji o warunkach zabudowy dotyczącej inwestycji mającej powstać przy Kwiatowej.
Faktycznie, jeżeli to jest zabudowa jednorodzinna, wokół są same domy jednorodzinne, to budowanie budynku wielorodzinnego nie bardzo pasuje, patrząc nawet urbanistycznie
– dodał radny, który od lat deweloperką zajmuje się na co dzień.
Zdaję sobie sprawę, że w Złotowie ład urbanistyczny wygląda kiepsko
– Stanisław Wojtuń podpisał się pod wcześniejszymi słowami Krzysztofa Kulaska. Nawiązując do centrum miasta wspomniał m.in. o ulicy Westerplatte, która w jego ocenie powinna wyglądać zupełnie inaczej.
Chyba nie do końca burmistrz zdawał sobie sprawę z tego, z jaką to się spotka reakcją mieszkańców
– ponownie odniósł się do protestu mieszkańców z Kwiatowej.
Zawsze jest tak, że jak się buduje, sąsiad ma coś przeciwko, to też jest prawda
Reklama
– radny uznał jednak, że w tym przypadku ewidentnie można zrozumieć protestujących mieszkańców. Zauważył, że zezwolenie na postawienie budynku wielorodzinnego w tym miejscu, gdzie przewiduje się dwadzieścia sześć mieszkań, zupełnie zdaje się nie uwzględniać problemu, jaki za chwilę pojawi się z miejscami parkingowymi.
No i trzeba zwrócić uwagę również na to, że wydając taką decyzję rodzi się jednocześnie precedens. Teraz każdy, kto będzie chciał budować, będzie się powoływał na wydaną pozytywną decyzję choćby w tym przypadku
Reklama
– dodał przewodniczący rady Krzysztof Żelichowski. Do sprawy odniósł się również Jerzy Kołodziejczyk. Były wiceburmistrz miasta podkreślił, że owszem, terenu, na którym miałaby stanąć inwestycja nie obejmuje plan zagospodarowania przestrzennego, ale kiedyś był i obowiązywał dla tej części miasta. Jerzy Kołodziejczyk podkreślił, że przez lata przewidywano tam wyłącznie budownictwo jednorodzinne z usługami.
Przy podejmowaniu takiej decyzji chyba należało do tego sięgnąć i rozpatrzeć sprawę również w kontekście tego, że ludzie, którzy przez lata się tutaj budowali, mieli określony cel. Kupili działki, żeby mieszkać w domku i mieć naokoło spokój. Tutaj tego spokoju nie będzie, sytuacja zmieni się bardzo mocno
Reklama
– przewidywał, co będzie się działo przy Kwiatowej, gdy powstanie inwestycja.
W zabudowie prawie zwartej
– dodał radny Roman Głyżewski, nawiązując do tego, jak wygląda tutejsza zabudowa, która kształtowała się na okolicznych uliczkach przez trzydzieści lat.
Wieloletni zastępca burmistrza Stanisława Wełniaka zapytał wprost Adama Pulita, czy jest szansa na to, aby zgodnie z wolą mieszkańców okolicznych uliczek sprawa inwestycji nabrała nowego biegu.
Czekamy na pismo ze strony mieszkańców
– odpowiedział burmistrz.
To będzie jedna z trudniejszych decyzji
– dodał Adam Pulit. Wszystko wskazuje na to, że obojętnie jaka by nie była, strona, dla której będzie ona niepomyślna, będzie się od niej odwoływać do Samorządowego Kolegium Odwoławczego, a dalej być może również na drodze sądowej.
[[/pay]]
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze