Parę pomysłów na to już miałem. Nie udało się i teraz koledzy śmieją się, że zmienią statut klubu i wpiszą mi do niego dożywotnią prezesurę, jak w Korei Północnej. Zapewniam, że tak nie będzie. Zresztą robię wszystko, by do zarządu wchodzili młodzi ludzie. Jest nas czterech około 60-tki ( Wiktor Kaaz, Zygmunt Gappa, Jan Wojciechowski), jest Darek Wojtasik i kilka osób około 30-tki. Dawid Sierechan jest moim zastępcą. Łukasz Doroszuk jest kierownikiem drużyny seniorów. A Wojciech Banach pełni funkcję sekretarza.
Było ostro, bo też pieniędzy dostaliśmy mniej niż rok wcześniej. Zastanawialiśmy się co robić - szkolić piłkarzy, czy tylko trawę na boisku kosić? Może wójt się wystraszył, a może go przekonałem (mieliśmy kilka spotkań) i w kolejnym roku pieniędzy było trochę więcej. Niestety w materii sportowej wójt nie czuje się zbyt mocno. Co niektórzy radni też nie rozumieją jakie klub musi spełnić wymogi grając w strukturach PZPN-u. Sport na naszym poziomie jest w 100% amatorski, ale amatorszczyzna w sporcie skończyła się dawno temu.
Reklama
Pytanie powinno brzmieć ile w nią wkładam. Na jednym zebraniu ktoś się wychylił i rzucił kwotę, co moja żona przeczytała w gazecie i później miałem hecę. W takie kluby wkłada się nie tylko pieniądze, ale przede wszystkim swój wolny czas. Sam lubię usiąść na kosiarkę i kosić boisko, mogę wtedy wiele spraw przemyśleć. Mogę poświęcić czas dla klubu, bo sam jestem sobie szefem, nie muszę być w firmie od 7 do 15.
Kilkadziesiąt tysięcy złotych spokojnie.
Nie nazywam tego poświęceniem. Mam satysfakcję, że coś robię i widać tego efekty. Proszę spojrzeć na nasz stadion i zaplecze, mamy czym się pochwalić. Poza tym ta działalność to możliwość spotkania z kolegami. Kiedyś, gdy przyjeżdżała do nas Krajenka czy Tarnówka, to była duża szansa na bitkę po meczu. A dziś to są spokojne spotkania przy kawie.
Reklama
Mam rodzinę we Francji. Gdy zobaczyłem jak tam wyglądają obiekty i szkolenie, to wiedziałem, że mamy wiele do zrobienia. U nas można było usiąść i się rozpłakać. Przede wszystkim mam na myśli infrastrukturę klubową, bo piłkarzom nigdy nie można było odmówić sportowej ambicji.
Mieliśmy z chłopakami kilka spotkań „Pod Sosną”, bo wiedzieliśmy, że z inicjatywą nie wyjdzie przecież wójt, że życie tego klubu zależy od nas. W tym czasie zmieniały się przepisy dotyczące organizacji sportu kwalifikowanego, ale też infrastruktury: szatni, toalet, ogrodzenia obiektu. No i znalazł się taki jeden nawiedzony jak ja, który chciał klub wprowadzić w nowe czasy.
Reklama
Żona dopóki nie działała w Kole Gospodyń Wiejskich, to mnie nie rozumiała i psioczyła. A teraz widzi, że chcąc działać społecznie trzeba poświęcić swój prywatny czas.
Tak jest o połowę taniej. Gmina np. daje nam materiał, ale mówi: zróbcie. I robimy, choć naszym zadaniem jest szkolenie zawodników, a nie bycie ekipą remontowo-budowlaną. Pogadałem jednak z chłopakami, że to w naszym interesie i działamy.
Poniekąd ich rozumiem, bo mają pracę, studia, nie mają czasu.
Zgadza się, ale ciężko z młodymi dyskutować i przedstawiać im kwoty. Oni chcą dostać buty, stroje i grać. Reszta ich nie obchodzi.
Reklama
Za pracą. Skończyłem „Rolniczak”, odbyłem staż w pegeerze z Złotowie, a potem trafiłem w kamasze. Po wyjściu do cywila znajoma podpowiedziała, że w Zakrzewie szukają kogoś do Spółdzielni Kółek Rolniczych. Miałem dobry dojazd, pociągiem lub autobusem, więc się zdecydowałem. To był rok 1978. Kierownik jednak wziął mnie w samochód i zawiózł do Śmiardowa Złotowskiego, gdzie były obory. Zostałem tam zootechnikiem, studiów wtedy nie trzeba było mieć, a absolwenci „Rolniczaka” byli rozchwytywani.
Tak, ale jak to za komuny, niby budowali, ale przez pół roku mury urosły może o metr. Wtedy zgarnął mnie śp. już prezes Skrentny z Górznej. Od poniedziałku miałem być u niego magazynierem. Dał mi mieszkanie, przeniosłem się. Na pół roku, bo po tym czasie wicedyrektor SKR Zakrzewo poinformowała mnie, że mieszkanie dla mnie w Śm. Złotowskim jest gotowe. Piękny czas – do pracy blisko, na ryby blisko, na grzyby.
Po kilku latach jednak nowy dyrektor wysłał mnie do pracy w wylęgarni. Taki nakaz, a ja nie wiedziałem nawet gdzie ta wylęgarnia jest.Reklama
Panie pracowały tam w fartuszkach, było czysto i ciepło. Lęgliśmy tylko kaczki, w które zaopatrywaliśmy całe województwo pilskie. Zarobki, w porównaniu do pegeerów, mieliśmy bardzo dobre. Kierownikiem wylęgarni byłem do upadku eskaeru.
Wziąłem kredyt i od syndyka kupiłem budynki gospodarcze w Drożyskach Wielkich. Wielu moich znajomych robiło w tym czasie to samo. Znałem rynek, miałem kontakty, ale w uruchomienie zakładu musiałem włożyć masę pieniędzy. Lata 90-te były kiepskie, nie było koniunktury. Odżyłem, tak jak rolnicy, po wejściu Polski do Unii Europejskiej. Kto przetrzymał lata 90-te, ten był na plusie.
Reklama
To był fuks, szczęście. Choć żyłkę biznesmena miałem już w szkole średniej, bo jako rodzinny zespół muzyczny graliśmy na imprezach. Grałem ja, moi dwaj bracia, ojciec i różni koledzy.
Nie mam czasu. Zostać radnym i nie uczestniczyć w komisjach, to mijałoby się z celem. Mógłbym mieć dylemat, czy kosić boisko, bo jutro ma padać, czy iść na sesję. Powiem wprost, że czekam na zmianę w samorządzie. W ubiegłym roku na sport w gminie było 67 tys. zł, a w tym 60 tys. złotych. To idzie w złym kierunku.
Będziemy o pewnych rzeczach mówić podczas walnego, które odbędzie się 23 lutego. Złożymy pewne propozycje do przemyślenia – dla przyszłego wójta i radnych. Mamy też wizję funkcjonowania klubu i sportu w gminie.
Reklama
W kompleksie mamy boiska, szatnie, Orlika, halę, powstaje promenada. To wszystko powinno być spięte i wraz z miejscami noclegowymi stanowić jedną całość. Z tym, że my jako klub nie mamy pieniędzy i nawet nie możemy robić takich inwestycji. Zwłaszcza, że mówimy o dużych pieniądzach.
Nie tyle one zabierają, ale pieniądze przeznaczone przez gminę na sport ulegają zmniejszeniu.
Tak jak to jest w Tarnówce. Co to za problem dojechać z Kujana czy Wiśniewki do Zakrzewa? Rozumiem ambicje działaczy w tych wsiach, ale w gminie Złotów kluby dostają znacznie mniej pieniędzy niż te nasze i żyją.
Poza tym trzeba odróżnić całoroczną działalność klubu od jedno- czy dwudniowych turniejów, które pochłaniają duże pieniądze. Teraz na międzynarodowy turniej gmina daje 5 tys. złotych. My na turniej z okazji 90-lecia klubu, w którym brało udział około 100 chłopaków, otrzymaliśmy z gminy 1000 zł. My w ubiegłym roku wnioskowaliśmy o 38 tys. zł, dostaliśmy 35 tys. zł. Na ten rok chcieliśmy 38 660, dostaliśmy 32,5 tys. złotych. Tak to nie może funkcjonować. Stowarzyszenie „Gimzak” z którym ściśle współpracujemy prowadzi szkolenie piłkarskie dzieci od 7 roku życia. Jest to szkolenie systematycznie prowadzone przez kwalifikowanych trenerów. Rocznik najstarszy tzn. 12-13 latkowie, zaczynają grać jako młodzicy w naszym klubie co wiąże się z dodatkowymi kosztami. Jeżeli my ich nie obejmiemy dalszym szkoleniem, to ambitni rodzice będą ich wozić do szkółek piłkarskich w innych miejscowościach.Reklama
To jest miłość utopijna. Sam nie miałem kiedyś możliwości grania w piłkę, bo w młodych latach w weekendy grałem na weselach. Swego czasu jednak żyłem złotowskim sportem. Mieszkałem na ulicy Bohaterów Westerplatte, więc gdy z braćmi wychodziliśmy rano w niedzielę do kościoła, to wracaliśmy wieczorem. Tyle się w „Sparcie” działo. Dlatego przeważnie nie dochodziliśmy dalej jak do al. Mickiewicza...
Myślę, że tak. Mamy jeszcze 6 lat do tego Jubileuszu. W ciągu tego czasu może się wiele wydarzyć.
Rozmawiał Łukasz Opłatek[[/pay]]
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Co chcesz od iskry. Przynajmniej coś ostatnio wygrali. Chłopaki z krulewskiej wsi i tak by zjechali Jedność na boisku.
ale dojebałes z tą iskrą xDDD
Mówisz o tej amatorskiej lidze gdzie może grać jeden zrzeszony.... brawo Ty
Was ist das iskra. Kamienie z boiska pozbierane. Zeby nie Eugen to juz dawno by nowe osiedle powstalo.
Iskra iskrzy, Jedność kwiczy
W gminie i tak żądzi iskra. wygrali ostatnio ligę na hali w Złotowie.
wiecznie a klasa. na zakrzewo to maloooooooo
jedność, jedność ajejajejaooooooooooo!
Co chcesz od iskry. Przynajmniej coś ostatnio wygrali. Chłopaki z krulewskiej wsi i tak by zjechali Jedność na boisku.
ale dojebałes z tą iskrą xDDD
Mówisz o tej amatorskiej lidze gdzie może grać jeden zrzeszony.... brawo Ty