Krzysztof Żelichowski zrezygnował z członkostwa w klubie w ubiegły wtorek.
„Jednocześnie informuję, że oddaję się do dyspozycji Członków Klubu w kwestii dalszego pełnienia funkcji przewodniczącego Rady Miejskiej w Złotowie. Jeśli Członkowie Klubu wycofają swoją rekomendację dla pełnionej przeze mnie funkcji przewodniczącego rady, niezwłocznie z niej zrezygnuję”
- zakomunikował Alicji Andrzejewskiej, dziękując jednocześnie byłym i obecnym członkom klubu za kilkanaście lat współpracy.
Nasza rozmowa miała miejsce w czwartek rano. Tego samego dnia wieczorem odbyło się spotkanie klubu „Zadbajmy o Złotów”, po którym w piątek rano Krzysztof Żelichowski zakomunikował, że rezygnuje z funkcji przewodniczącego Rady Miejskiej w Złotowie. Nie uzasadnił swojej decyzji. Wniosek o rezygnację z funkcji przewodniczącego rady ma złożyć na najbliższej sesji.
***
Kilka. Zapanowało zaskoczenie. Prawda jest jednak taka, że zastanawiałem się nad tym od jakiegoś czasu. Można powiedzieć, że nawet od kilku miesięcy rozważałem, czy nie wystartować w wyborach z własnego komitetu.
To wynikało z pewnego psychicznego zmęczenia, można powiedzieć wypalenia. Za dużo było w ostatnim czasie rzeczy, w których w klubie nie zawsze była zgoda. Niezależnie już nawet od sytuacji z prawyborami. To moje zmęczenie wynikało również z napięcia, jakie jest od długiego czasu między mną, jako przewodniczący rady, a burmistrzem. Inaczej wyobrażałem sobie tę współpracę na początku kadencji. Dlatego już jakiś czas temu podjąłem decyzję również taką, że w przyszłej kadencji, oczywiście jeśli mieszkańcy wybiorą mnie na radnego, nie będę przewodniczącym rady miejskiej. Niezależnie od tego, czy zostałbym w klubie „Zadbajmy o Złotów”, czy też nie.
Reklama

[[pay]]
Klub składa się z kilkunastu osób, każdy ma swoje przemyślenia. Ilu ludzi, tyle pomysłów, ale jeżeli już należy się do klubu, podpisało się deklarację, to trzeba być w tym konsekwentnym. Dlatego staraliśmy się iść razem i wspólnie mówić o tym, co nas boli. O swoich prywatnych przemyśleniach rozmawialiśmy właściwie tylko w klubie, a nie na zewnątrz i to też trochę mi przeszkadzało.
Nie. Żeby sprawa była jasna: nadal nie popieram tego, co robi burmistrz. To jest zupełnie inna bajka. Już kiedyś powiedziałem, że z burmistrzem jest mi nie po drodze i to podtrzymuję. Nie tędy droga. Burmistrz powinien wyznaczać kierunki i próbować porozumieć się z radą, a nie na siłę forsować swoje wizje.
Reklama
To była przysłowiowa kropla, która przepełniła czarę goryczy. Spotykaliśmy się dosyć często w ostatnich miesiącach, tymczasem ostatnie tygodnie to kompletne zamieszanie. Wolę startowania na burmistrza zgłosił pan Jaskólski, który później się wycofał. Po tym sytuacja z Mariolą Wegner, która także się wycofała i zastąpił ją pan Maksimczyk. Zupełnie na początku była też sytuacja z konferencją prasową klubu i pismem skierowanym do jednego z lokalnych portali. Więcej było z tego szkody niż pożytku. Od początku mówiłem, że jeśli nie mamy konkretnej, wyrazistej osoby chcącej ubiegać się o fotel burmistrza, lepiej wystartować do wyborów jako klub bez kandydata.
Ciężko zdecydować się komuś na kandydowanie na burmistrza czy wójta przy takich ograniczeniach, jakie obecnie mają być wprowadzone choćby w kontekście dwóch kadencji, a teraz zarobków. Dla mnie to jedno, wielkie nieporozumienie.
Reklama
Od dwunastu lat jestem w klubie. Uważam, że zrobiliśmy dużo dobrego dla miasta. Jasne, zawsze były tarcia, różne inwestycje różnie mogły się potoczyć, mogły być inaczej zrobione, ale zasadniczy cel zawsze był ten sam: działać dla dobra mieszkańców i bardzo wiele spraw udało się dokonać. Tyle że chciałbym mieć już psychiczny spokój, że to co robię jest wyłącznie moją decyzją. Jeśli klub będzie miał ciekawe inicjatywy, zawsze je poprę.
Nie chcę wyciągać takich spraw przy okazji tej rozmowy. Faktem jest natomiast, że ostatnimi czasy coś najzwyczajniej pękło. W poniedziałek było spotkanie, na którym wewnętrznie głosowaliśmy i decydowaliśmy, kto wystartuje na burmistrza. Skoro wygrała to Mariola Wegner, która zadeklarowała, że w stu procentach wystartuje na burmistrza, wydaje mi się, że to powinno zostać zaakceptowane. Nawet jeśli miałoby dojść do zmiany, powinni o tym decydować wszyscy. Tymczasem po czterech dniach dochodzi do zmiany decyzji w okolicznościach, o których wielu członków klubu nic nie wie. Osobiście nie podjąłbym tej decyzji w taki sposób.
Reklama
Złość. Na całą sytuację. Przyszedł pan Jaskólski – odszedł, wybraliśmy Mariolę – zrezygnowała… Fakt, pan Maksimczyk też miał poparcie w klubie, tylko sposób załatwienia tej sprawy bardzo mi się nie podobał.
Z większością będę miał okazję porozmawiać dopiero podczas posiedzenia klubu, mam nadzieję, że zrozumieją moje stanowisko. Tym bardziej, że ja nie zmieniam poglądów, zapatrywań na sprawy miasta.
Nie. To ostateczna decyzja. Nie ma już dla mnie powrotu do klubu, w najbliższych wyborach najprawdopodobniej wystartuję jako niezależny kandydat.
Reklama
To od ludzi zależy, mam nadzieję, że dla nich nie będzie to miało znaczenia. Nie zmieniam sposobu postrzegania miasta. Wyszedłem jedynie z założenia, że jeśli ma się wątpliwości, trzeba się szanować i nie można ustępować.
Biorę pod uwagę ewentualność, że w najbliższej przyszłości coś może się wydarzyć.
Mam nadzieję, że nie. Względem siebie wyrzuty sumienia mam tylko o to, że zaangażowałem innych. Ściągnąłem Jacka Lewandowskiego, Jarka Białkowskiego, rozmawiałem z Wojtkiem Buczkiem i względem tych osób jest mi nieswojo. Nie oszukujmy się, nie wszyscy chcieli od razu kandydować i to były również niełatwe rozmowy. Udało się ich jednak przekonać, a teraz dochodzi do sytuacji, że najpierw do czegoś ich namawiam, a teraz sam rezygnuję. W ich ocenie na pewno nie wygląda to w porządku. Jestem jednak takim człowiekiem, że źle bym się czuł w sytuacji, gdybym dłużej trwał w tym, co się wydarzyło.
Reklama
Powiem szczerze, że Mirosław Jaskólski nie był moim faworytem i już w poprzednich wyborach miałem takie przekonanie. Owszem, ma wiedzę, ma doświadczenie, ale brakuje mu tego czegoś. Również do tego, żeby postawić kropkę nad „i” i wygrać wybory. Poza tym jego osoba to też była taka wrzutka w ostatniej chwili: telefon, „ja bym z wami wystartował”. Wiemy, co było później. Naturalną kandydatką, pomimo tego, że było rozważanych kilka kandydatur, była rzeczywiście Mariola Wegner. Też od lat bardzo zaangażowana, działająca w samorządzie i w klubie. Ale też wiemy, jak z nią wyszło. Pan Maksimczyk wszedł do tego grona w ostatniej chwili, ale muszę przyznać, że w mojej ocenie to ciekawa kandydatura.
Pojawiły się nazwiska Wojciecha Buczka i Krystiana Cichańskiego.
Reklama
Przyznaję, że najchętniej myślałem o Krystianie Cichańskim.
Ma jednak pracę i podjął decyzję, że nie chce startować. Między innymi właśnie w odniesieniu do jego osoby wychodzą te zależności finansowe, o których mówiłem na początku, które powodują, że osoby, które mogłyby zabiegać o taką funkcję, nie decydują się na to.
Otrzymał propozycję, ale podjął taką decyzję.
Nie było jeszcze takiej decyzji. Naturalnym kandydatem do tej roli wydaje się Stanisław Wełniak. On zawsze był członkiem klubu i jest w tym gronie najbardziej doświadczonym samorządowcem.
Reklama
Były jedynie luźne rozmowy, nie było żadnych deklaracji. Wydaje mi się jednak, że od początku Stanisław Wełniak nie brał na poważnie pod uwagę takiego rozwiązania.
Gdy burmistrzem był Stanisław Wełniak nie miałem żadnych zastrzeżeń. Dobrze mi się z nim pracowało i sądzę, że nie tylko mi. Współpracowały z nim przecież różne rady, również ta, w której większość mieli radni PiS z tak zwanymi radnymi niezależnymi. Wtedy też były zgrzyty, ale wszystko się jakoś kręciło i program był realizowany. Ostatnie lata nie są tak dobre pod kątem inwestycji. Jeśli natomiast są robione, to przede wszystkim zadania z programu klubu „Zadbajmy o Złotów”. Wcale nie byliśmy hamulcowymi, jak próbowało się o nas mówić. Wystarczy spojrzeć na listę inwestycji, które proponowali radni, nie tylko z naszego klubu.
Reklama
Oddałem się w tym względzie do dyspozycji klubu. Jeśli będzie wola, żebym zrezygnował, to zrezygnuję.
[[/pay]]
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Rezygnuje, ale będzie pchać się wyrzej :/
Uważam, że Wełniak był super. Szkoda, że nie chce startować. Kto wtedy nie przyjechał do Złotowa, to każdy podziwiał, że piękny.
I dużo inwestycji schlastanych, vide część rehabilitacyjna pływalni. I kilka innych spraw. Budowanie bez udziału funduszy unijnych to też porażka Wełniaka.
A za Wełniaka stawał się gorszy? Obecne władze lansują się na drobnicy, nie ma dużych inwestycji. Poprzedni burmistrz nie skupiał się na konkursach międzygminnych, tylko na efektywnym działaniu, budowaniu. Nie musiał opowiadać, że coś robi, bo było to widoczne. To takie działanie pod elektorat. I to pokazywanie się w mediach.
No wreszcie ! Czas już na niego!a burmistrz niech dalej robi to co ma robić. Złotów staje się lepszy!
Łaskawca się znalazł,
G8 - 1=7?
Rezygnuje, ale będzie pchać się wyrzej :/
Uważam, że Wełniak był super. Szkoda, że nie chce startować. Kto wtedy nie przyjechał do Złotowa, to każdy podziwiał, że piękny.
I dużo inwestycji schlastanych, vide część rehabilitacyjna pływalni. I kilka innych spraw. Budowanie bez udziału funduszy unijnych to też porażka Wełniaka.