Reklama

"Trzeba stawiać sobie wysokie cele" - rozmowa z Damianem Sudołem

19/04/2016 17:10
Juniorzy Sparty Złotów (U16-U19) trenowani przez wychowanka klubu Damiana Sudoła ostro namieszali tej jesieni. Wygrali wszystkie swoje mecze i z bilansem bramkowym 49-4 awansowali do rozgrywek grupy mistrzowskiej OZPN. Co złotowskim juniorom przyniesie piłkarska wiosna? Czy pójdą za ciosem?

Przygoda Damiana Sudoła z piłką nożną zaczęła się prozaicznie, w szkole podstawowej. Jako sportowego idola młodości były golkiper Sparty bez wahania wymienia Gianluigiego Buffona. Do dziś jest też wiernym fanem Barcelony. Na nabór do SP nr 3 zaciągnął go kolega – trenerami byli tam wtedy Andrzej Bednarek i Eligiusz Sawicki. Najlepsi dostawali się potem do Sparty – tam Sudoł przeszedł szczeble młodzieżowe, aż do juniorów.

Później zainteresowali się mną w MKP Piła (ówczesna IV liga). Potem była przygoda z Pogonią Połczyn Zdrój w okręgówce, po czym wróciłem do Złotowa, do Sparty. Grałem może z dwa sezony i złapałem kontuzję kolana

Reklama

– podsumowuje swoją zawodniczą karierę, którą zakończył w wieku 25 lat. Stał zawsze na bramce, choć krótko zdarzyło mu się grać też jako napastnik. Jest absolwentem gorzowskiego AWF–u. Jeszcze na czwartym roku studiów, trochę przez przypadek, jako świeżo upieczony instruktor piłki nożnej objął swoją pierwszą drużynę juniorów – KS Wawrów. Ta przygoda trwała tylko pół roku. Po skończonych studiach, jako trener 2 klasy piłki nożnej, po powrocie w rodzinne strony Sudoł został trenerem trampkarzy w Zakrzewie. Spędził tam cztery lata. W ostatnim sezonie z juniorami zajęli trzecie miejsce w lidze. Jeszcze w trakcie pracy w Zakrzewie pojawiła się propozycja objęcia posady trenera trampkarzy w rodzinnym Złotowie. Początki były ciężkie – chłopcy mieli wcześniej innych trenerów (Mariusz Ziatyk, Katarzyna Ziółkowska), a dzieci nie lubią zmian. Najpierw byli trampkarze młodsi z utalentowanego rocznika 1999 – około połowa chłopaków pracuje z Damianem do dziś. Potem doszły roczniki ‘98 i ‘97, od września dołączyli zawodnicy z rocznika 2000. To już czwarty rok pracy ze złotowską młodzieżą, z czego 18 miesięcy z juniorami.

A jesień była piękna tego roku

Do tego momentu z juniorami wygraliśmy wszystko, co było możliwe. Moi zawodnicy zrozumieli chyba, o co mi chodzi, jaką mam wizję jako trener. Patrzę na futbol nowocześnie, czerpię z różnych trenerów i chciałbym chociaż cząstkę tego wpoić swoim chłopakom

Reklama

– mówi Sudoł. Konsekwentnie, z meczu na mecz forsował swoją wizję. Z czasem zawodnicy coraz lepiej ją sobie przyswajali, a dzięki pracy i zaangażowaniu początkowe problemy powoli stawały się bez znaczenia. W rundzie jesiennej na treningach było 15–20 zawodników, było z kim pracować.

Kolektyw jest największą siłą zespołu. Są indywidualności, natomiast właściwie na każdej pozycji jest 2, 3 zawodników, którzy ze sobą rywalizują, a rywalizacja podnosi umiejętności

– klaruje trener. To chyba właśnie w atmosferze, jaką Sudołowi udało się stworzyć wokół grupy, należy upatrywać sukcesu zespołu.

Reklama

Wyniki są efektem pracy od najmłodszych lat

– podkreśla złotowianin. Ustawienie 1,4,2,3,1 – czyli wyjściowe ustawienie Spartan, które w zależności od obrazu spotkania można modyfikować, również okazało się niezwykle skuteczne.

To najodpowiedniejsze ustawienie dla naszego zespołu, biorąc pod uwagę skład, jakim dysponuję

– wyjaśnia Sudoł.

Stawiać sobie wysokie cele

W grupie finałowej spotkają się po trzy najlepsze zespoły z jesiennych grup. Co o rywalach myśli trener Sudoł?

Łobżenica to godny przeciwnik, z Jastrowiem i Wysoką wygraliśmy jesienią, Trzcianka to również solidny zespół, Leżenica powinna być w naszym zasięgu, Sokół Damasławek to też nieprzypadkowa drużyna, a Nielba z nazwy jest groźna, ale jak będzie to zobaczymy

Reklama

– uśmiecha się.

Uważam, że organizacyjnie jest to zrobione fatalnie. My ligę zaczynamy dopiero 16 kwietnia, a kończymy ją już 4 czerwca – jedynie półtora miesiąca gry, potem znów tylko treningi aż do listopada. W szkoleniu dzieci i młodzieży zmierzamy nie w tym kierunku, w którym powinniśmy. Równie pożyteczne i tańsze byłyby cztery dobre sparingi z wymagającymi zespołami

– podkreśla trener.

Dostaliśmy się i musimy swój obowiązek wypełnić. Wygrana w grupie mistrzowskiej daje przepustkę do ligi wojewódzkiej i taki sobie stawiam cel jako trener

Reklama

– podsumowuje Damian Sudoł.

Trzeba zawsze stawiać sobie wysokie cele, wszystko zweryfikuje boisko. Jest to pewna presja dla zawodników, ale to już ten wiek, że sami muszą sobie z nią poradzić. Będąc bezpośrednim zapleczem seniorów muszą się do takich oczekiwań dostosowywać

– nie ukrywa Sudoł. Ale nasi juniorzy w tej kwestii nie oglądają się chyba zanadto na trenera i wygrać chcą głównie dla siebie. To, czy ostatecznie zwycięska drużyna weźmie udział w rozgrywkach wojewódzkich uzależnione jest głównie od finansów.

Reklama

Już wkrótce Damian Sudoł i jego juniorzy będą mieli szansę zawojować grupę finałową OZPN (fot. Sparta Złotów)

Po naukę do najlepszych

Damian Sudoł nie wybiega za daleko w przyszłość. O pracy z seniorami na razie nie myśli. Trzeba najpierw przejść wszystkie szczeble nauki, zanim wskoczy się do głębszej wody. Świetną okazją do podniesienia umiejętności był staż zorganizowany przez Legię Warszawa – w wyjeździe pomogła Sparta. Inicjatywa Legia Couching to staże trenerskie od najmłodszych roczników do tych najstarszych. Jakie wrażenia?

Reklama

Legia to najlepiej poukładany organizacyjnie klub w Polsce. Nawet przedszkolaki w jednolitych uniformach robią wrażenie. Wygląda to już jak na zachodzie

– wspomina trener złotowskich juniorów.

Jedyny minus to baza treningowa, przy Łazienkowskiej są tylko dwa boiska

– dodaje. Pojechał, bo chciał poznać model pracy Legii.

Mimo że władze w PZPN–ie się zmieniły to systemu szkolenia nadal nie ma u nas żadnego. Każdy sobie rzepkę skrobie

– mówi Sudoł. Nie ukrywa, że woli niemiecki system, gdzie są sposoby szkolenia wszystkich grup wiekowych, jasno określone cele i rozliczanie z efektów.

Reklama

Legia swój model wypracowuje na podstawie obserwacji klubów zagranicznych. W pewnym sensie jest to eksperyment, który można udoskonalać. Nie ma tam presji na wynik, dominuje nastawienie na systematyczność, konsekwencję i cierpliwość. Przez trzy dni na „Żylecie” odbywały się wykłady, prezentacje i dużo obserwacji. Stażyści poznawali modele i systemy gry, obserwując zajęcia zespołów młodzieżowych – centralnej ligi juniorów i drugiego zespołu. Były też zajęcia praktyczne, zwiedzanie stadionu, obiektów sztabu Legii. To oczywiście inne realia, ale wiele da się przenieść na lokalny grunt

– podkreśla trener naszych juniorów.

Reklama

Legia organizować będzie jeszcze bloki stażów trenerskich w zależności od grupy wiekowej. Chciałbym wziąć udział w bloku juniorskim, jeśli tylko będzie taka możliwość.

Młody trener starej daty

Wiek zawodników sprawia, że przed trenerem juniorów jeszcze wiele wyzwań. Jak unikać napięć i konfliktów?

Czasem można się nie zgadzać – zawsze trzeba szczerze ze sobą porozmawiać. Ja chętnie pytam o zdanie swoich podopiecznych, wolę poznać ich wyobrażenia i dostosować do nich metody swojej pracy. Trzeba oczywiście zachować pewien dystans, wspólny szacunek i zaufanie. Bez zaufania do siebie nie będzie dobrych, powtarzalnych wyników

Reklama

– zaznacza Sudoł.

A pieniądze?

Pieniądze przeszkadzają. Ten poziom rozgrywek powinien być w pełni amatorski. Wpajam swoim chłopakom, że mają doceniać to, co mają. Są kluby, które o takim zapleczu jak Sparta mogą tylko pomarzyć. Ważna jest dla mnie kwestia tożsamości z klubem, z miastem. Dziś każdy żyje własnym życiem, w pogoni za pieniądzem, za karierą. Chciałbym, żeby poza celem sportowym był w tym też jakiś cel wychowawczy. Można mnie chyba, mimo młodego wieku, nazwać trenerem starej daty. Być może dzięki głębszej tożsamości piłkarze w przyszłości nie odejdą tak łatwo za pieniądzem. Sam byłem zawodnikiem, który to przeżył, wiem, że nie da się dorobić na tym poziomie. Są rzeczy ważniejsze od stu złotych

– reasumuje Damian Sudoł.

Wiosna będzie nasza

Do rozgrywek w grupie finałowej zgłoszonych jest 28 zawodników.

Grali dotąd dwa sparingi: z Łobżenicą u siebie wysoko wygrali, w meczu z Chojniczanką było odwrotnie. Zespół z Chojnic to wymagający rywal, drugi zespół swojej grupy w lidze wojewódzkiej. Chciałem, żeby to był trudniejszy, ograny przeciwnik, żeby chłopcy zobaczyli, że jest do czego równać, że jest jeszcze nad czym pracować

– mówi trener Sparty.

Trenują na dużym Orliku, który niestety jest nieco węższy i krótszy od pełnowymiarowych obiektów. Mecze o punkty rozgrywać będą na stadionie przy ul. Wioślarskiej.

Chcielibyśmy jeszcze zagrać ze dwa sparingi, może z zespołem z okręgówki, z A klasy… bez presji na wynik, typowe szlifowanie założeń taktycznych. Najlepsi, wyróżniający się zawodnicy pomagać będą starszym kolegom [Szymon Osada, Wojciech Osada i Karol Grelewski przeszli już chrzest bojowy w niedzielnym meczu z Kaczorami – red.]. Jeśli będzie taka potrzeba, w meczach o najwyższe cele będę mógł z nich skorzystać

– uspokaja trener złotowskich juniorów.

Z Damianem Sudołem rozmawiał Leszek Chełmowski

Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

  • Awatar użytkownika
    fikimiki - niezalogowany 2016-04-20 15:04:31

    Legia to stara .......

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo zlotowskie.pl




Reklama
Najnowsze wiadomości