Uprzedzając chciałbym coś wyjaśnić. Kiedyś takie słowa powiedział nieżyjący już Adam Hanuszkiewicz, że sztuką nie jest wejść na scenę, ale z niej zejść. Coś w życiu się zaczyna, coś się kończy. Ja już to mówiłem w 2010 r., jak odchodziłem z urzędu burmistrza po 29 latach. Razem z 7 latami w radzie powiatu to będzie 36-37 lat w samorządzie. Wystarczy. Niech przychodzą młodzi. Jak zaczynałem na funkcji naczelnika, zostałem powołany przez wojewodę w 1982 r., to miałem 31 lat, także też byłem młody. Taka jest kolej rzeczy. Ja mam już wnuka 20-letniego. Koniec, definitywny koniec. Wiem to już od dawna.
Koledzy rzeczywiście mają dużo do powiedzenia, ale tak to jest, że ze strony opozycji jest łatwiej. Tak się stało, że starosta i jego ugrupowanie zaproponowali mi funkcję przewodniczącego komisji samorządowej i na to przystałem, bo opozycja, która liczy cztery osoby, nic wielkiego poza dyskusją nie wnosi. Może koledzy mają inne spojrzenie, ja natomiast mam taki charakter, że nie lubię się kłócić o rzeczy, których nie da się zmienić, a szukanie problemów nie zawsze mi odpowiada.
Reklama
Nie chcę źle oceniać dyrektor szpitala. Znam ją osobiście i widać, że jest zaangażowana. Jest jak jest, a po niedawnej sytuacji, w której sędziowie trybunału orzekają we własnej sprawie, to dla mnie jest normalne. Z tego co się orientuję to dyrektor Harbuzińska świetnie sobie radzi w szpitalu.
Jesteśmy takim narodem, że ciągle coś widzimy złego. Co ona jest winna, że jest córką swojej matki albo co jest matka winna, że ma córkę, która jest lekarzem i ubiegała się o stanowisko dyrektora? Oczywiście zawsze jakiś niesmak pozostaje, bo ludzie gadają, ale jeśli to funkcjonuje dobrze, to ja nie widzę problemu.
Reklama
Prawo temu nie przeszkadzało. Faktem jest, że ordynacja wyborcza tego nie zabrania. Nie jest to mądre, ale prawo jest prawem. W PUP ogłoszony był nabór na wolne stanowisko, było dwóch kandydatów i przeszedłem normalną procedurę rekrutacyjną. Byłem zwykłym inspektorem do spraw kontroli, ale najpierw zostałem radnym i tak to było kojarzone. Przepracowałem tam 5 lat i starałem się dobrze wypełniać moje obowiązki. A nie widzi pan co na szczeblu państwa się dzieje, jakie kolesiostwo? Na dole jest może mniej niż tam.
Powiem panu coś, o czym się nie mówi, a ludzie powinni to wiedzieć. Po odejściu ze stanowiska burmistrza nie można przez rok pracować na terenie gminy. Z mocy prawa, ze względu na to, że jako burmistrz miało się wpływ na wysokość ustalania podatków lokalnych. Gdybym w 2010 r. wystartował na burmistrza, to wygrałbym te wybory bez problemu, nie miałbym z kim przegrać, ale chciałem po 29 latach dać pole do popisu innym. Po drugie nie ukrywam, że człowiek po takim okresie pracy czuje się osobą zmęczoną i wyeksploatowaną. To nie była praca, że wyszedłem z domu o 7 i wróciłem po 15. Gdyby policzyć te wszystkie godziny to wcale stawka godzinowa wynagrodzenia nie byłaby tak duża. W 2010 r. odszedłem z myślą, że sobie jakoś poradzę do emerytury. Brakowało mi wtedy 5 lat, w międzyczasie zrobiło się sześć. Żebym wtedy wiedział, że będzie ta zmiana, wydłużony okres, to być może ubiegałbym się o jeszcze jedną kadencję.
Reklama
Można powiedzieć, że byłem siedem kadencji, choć jako naczelnik nie byłem z wyboru. Nie chciałbym, żeby było, że mówię pod siebie, ale uważam, że burmistrz czy wójt, którego wybierają mieszkańcy gminy i mają do niego zaufanie, powinien mieć nieograniczoną ilość kadencji, jeżeli się sprawdza. Ustawodawca chciał ograniczyć to do 8 lat. Powiem więc, że zanim taki nowy burmistrz pozna ludzi (nie mówię tylko o gminie, ale poza, bo przede wszystkim tam są kontakty potrzebne), to miną mu cztery lata. To jest krótki okres, myk i nie ma. Także uważam, że takie decyzje powinny należeć nie do polityków, a do mieszkańców, wyborców. Nadto uważam, że on w drugiej kadencji już wie, że to koniec i będzie chciał tylko dotrwać do końca. A tak jest mobilizacja, że trzeba coś zrobić, bo za dwa lata czy za rok wybory.
Nie chcę na swoim podwórku oceniać, czy mój poprzednik lub następca coś zrobił lepiej czy gorzej i mieć pretensje. Nie chciałbym się w to angażować. Każdy ma swój punkt widzenia. Wójtowie, burmistrzowie mojego pokolenia mierzyliśmy się z innymi problemami. Po transformacji ustrojowej trzeba było nadrabiać zaniedbania poprzedniego systemu. Jak zostawałem naczelnikiem to proszę sobie wyobrazić, że w mieście nie było wodociągów, kanalizacji i gazu. Miasto Jastrowie jest bardzo rozwleczone, jego kształt mi się nie podoba. Podoba mi się kształt Złotowa, bo jest takim kółeczkiem, a w Jastrowiu są cztery długie ulice i rodzi to wiele problemów, szczególnie jeśli chodzi o pas drogi krajowej, gdzie jakiekolwiek działania wymagają szeregu uzgodnień. Miliony szły pod ziemię, ale moim zdaniem infrastruktura to podstawa rozwoju. Następca, widać, się stara. Robi to, co do niego należy.
Reklama
Nie chciałbym podpowiadać. Nie wiem zresztą, czy by mnie słuchał. Nigdy o nic nie pytał, nie mamy takiego kontaktu. Kawy zresztą nigdy nie wypiliśmy nawet w moim, a obecnie jego gabinecie. Nie krytykuję go, stara się. Dobrze mu życzę, niech sobie chłopak radzi, jest młodym człowiekiem.
Obecnemu burmistrzowi jest zawsze łatwiej wygrać. Nie słyszałem o jakimś kontrkandydacie, choć może ktoś się zgłosi. Były w Jastrowiu osoby, które tradycyjnie startowały. Realnie myślę, że nikt nie jest w stanie mu zagrozić, chyba że o kimś nie wiem lub jednak zmienią coś w tej ordynacji, bo nie można być pewnym, że ten temat nie powróci przed wyborami.
Reklama
Tematy omawiane na tych sesjach dotyczą spraw bardzo dobrze mi znanych. Podejmowanie uchwał w sprawie bonifikaty przy sprzedaży jakiejś nieruchomości czy dalszej dzierżawy, np. niewielkich ogródków przydomowych w mieście. Uważam, że tego typu sprawy są zbędne, żeby zajmowała się tym rada. Powinna upoważnić burmistrza, ja bynajmniej takie upoważnienie miałem. Ale takie uchwały są podejmowane i sesje się ciągną godzinami, a nie wnoszą nic konkretnego z punktu widzenia gminy. Rzadko uczestniczę, ale jestem zorientowany, co się dzieje.
W radzie powiatu staram się być w miarę aktywny. Dużo rzeczy dzieje się poza sesją, na której, patrząc z boku, widzi się tylko kolejne głosowania, bez dyskusji. Ale szerokie i trudne dyskusje są nie raz na komisjach właśnie. Natomiast jeśli chodzi o sprawy z okręgu wyborczego, to boli mnie to, że nie zrobiliśmy ani jednego metra bieżącego drogi powiatowej na drodze Brzeźnica-Sypniewo, a docelowo Nadarzyce. To droga o bardzo dużym znaczeniu. My jako radni, mówię o całej trójce z Jastrowia, nic nie możemy w tej kwestii zrobić, a nasi wyborcy mają do nas o to żal. To są jednak wielkie miliony, a nie parę groszy czy pół miliona. Drogę Jastrowie - Brzeźnica udało się zrobić ze starostą Jaskólskim jak jeszcze byłem burmistrzem. Ta droga jest najważniejszym celem dla gminy. W międzyczasie zrobiono kilka drobniejszych rzeczy, w dużej mierze przy współpracy z Piotrem Wojtiukiem. Walczymy o odcinek Brzeźnica-Sypniewo, ale na razie nie ma efektów i wątpię, czy będą w tej kadencji. Natomiast z innych zadań pozostaje trudny temat szkoły, która z różnych przyczyn, przede wszystkim niżu demograficznego, ma słaby nabór, ale jakoś to jeszcze funkcjonuje. Udało nam się natomiast przekształcić dom dziecka w stowarzyszenie i wykorzystać na jego cel budynek szkoły. Naszym sukcesem, całej trójki było to, że skutecznie zabiegaliśmy o wybudowanie sali przy SOSW. Dla nich ta sala jest bardzo potrzebna i jestem wdzięczny staroście, że udało się pozyskać na ten cel środki.
Reklama
Często monitujemy temat na komisjach, na sesjach, ale ciągle są odpowiedzi, że nie ma pieniędzy. Czekamy na ogłoszenie kolejnego naboru wniosków. Może do końca kadencji jednak uda się coś zrobić.
Oczywiście ma pan rację, to nie chodzi o to, że nie mamy siły przebicia. Jednak powiat jako instytucja jest bez pieniędzy. Nie ma własnych dochodów. Jeśli nie uzyska środków zewnętrznych to z własnych środków nie zrobi tej drogi. To już zależy od operatywności zarządu, starosty, oni prowadzą rozmowy. Dla zwykłego wyborcy liczą się jednak efekty, szczególnie tego z Sypniewa, Nadarzyc, którzy codziennie tamtędy jeżdżą. Jeżeli tego nie zrobimy to będzie nasza wielka porażka.
Reklama
Najpierw były starania powiatu, to gmina się nie zgodziła, bo nie odpowiadały jej warunki. Jak w zeszłym roku gmina wystąpiła z inicjatywą, to zarząd powiatu oficjalnie tej sprawy nie przedstawił na sesji. Uznali, że zgodnie z prawem to zarząd gospodaruje mieniem powiatu i nie musieli tego przedstawiać. Wcześniej była jeszcze propozycja, żeby przekazać tę szkołę dla potrzeb WTZ. No to gmina - nie krytykuję, nie oceniam - nie wzięła tej szkoły i wybudowała sobie nowy budynek. Nie dogadali się dwaj panowie.
Ale ja nie jestem na tyle władny, żeby ich dyscyplinować. Jestem daleki od oceniania tego.
Reklama
Rozmawiał Tomasz Guhs[[/pay]]
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
U Kurzyny w sklepie jest przeważnie pracownik, a wiem (pisane było na złotowskie.pl), że ma on swoją firmę reklamową i nie sprzedaje złomu :-)
Znam osobiście, Cenię i szanuję. Porządny człowiek, mądry, kulturalny i uczynny. Ale, aby wygrać szranki z Wojtiukiem, faktycznie za mało popularny chyba
To już nie chodzi o rankingi, ale tak się dzieje faktycznie, że hamulcem miasta jest przeważnie ambicja niektórych ludzi i brak komunikacji, dialogu oraz pokory. Zobacz co się dzieje w Jastrowiu, burmistrz tak sobie ustawił w radzie część ludzi, że nie muszą myśleć, tylko mają wykonywać jego strategie (nie swoją). Specjalnie do komitetu zebrał ludzi popularnych, ale bez wiedzy merytorycznej. My tak wybraliśmy i co z tego , że 40% radnych powie coś mądrego, skoro jak włodarz zadecyduje, że trzeba zrobić złotą klamkę w jego pokoju, to tak będzie. Przykre to i przerażające
No właśnie. To w podtekście miałam na myśli. Mamy najgorszą lokatę z miast powiatu złotowskiego. Nie aspirujemy do pozycji Złotowa , nie aspirujemy nawet do pozycji Krajenki czy Okonka. Ambicje włodarzy zaspokaja wyższe miejsce o kilka pozycji od Wysokiej , gorsza o prawie trzysta miejsc od Złotowa nie razi. Oto cała mentalność władzy Jastrowia.
Może Złotów to nie ta kategoria, ale Okonek i Krajenka na pewno, a one są przed Jastrowiem. Może więc czas skończyć z tym samozachwytem.
Dobra pozycja. Złotów nie ta kategoria a za Jastrowiem: 313. Wysoka, 374. Wyrzysk, 417. Wieleń, 432. Gołańcz, 464. Łobżenica, 619.Złotów gm.841. Lipka i wiele innych miejscowości.
XV edycja Rankingu Zrównoważonego Rozwoju Jednostek Samorządu Terytorialnego: 1. Polkowice 4. Złotów 212. Krajenka 298. Okonek 301. Jastrowie Gdyby ktoś miał wątpliwości
Jakiego sklepu ? Co ty człowieku wypisujesz ?
To dlaczego swojego sklepu nie wpisałeś na listę zabytków?
Żeby mieć pojęcie o czym się pisze pieniaczu, trzeba znać podstawowe pojęcia i różnice dotyczące zabytków i obiektów wpisanych do ewidencji.
W tych 11 zabytkach mieszczą się kościoły cmentarze i parki. Budynków mieszkalnych jest mnie niż 5.
Na stronie Wojewódzkiego Konserwatora Zabytków w Poznaniu jest wykaz zabytków Jastrowia. Jest ich 11! Nie 11%, a 11 sztuk. Natomiast w gminnej ewidencji jest ich ponad 100. Należy więc zapytać "skąd się wzięły i jakiemu to celowi służy?" A może chodzi o to, żeby prosić Jaśnie Pana o pozwolenie na remont?
Byli jeszcze gorsi! na przykład tacy, którzy porzucali zawód nauczycielski żeby zostać etatowymi sekretarzami PZPR.
Jeśli ktoś w stanie wojennym został burmistrzem to tylko czerwony partyjny beton.Sprawdzony komuch.
Po pierwsze nie głosuj na wojtiuka.
Jastrowie lepiej wyglądało gdy opuściła je w 1945 roku niemiecka armia. Póżniej to miasto wyglądało tylko gorzej. Wojtiuk nic nie zmienił. Czas na na włodarza. Broń Boże jakiś import z wałcz czyli niejaki Kurzyna. To nieszczęście.
przed wojną powstało 70% Jastrowia a zabytków jest 10 % miasta miernoto gorszego sortu
Od zabytków "człowieku marny" jest wojewódzki konserwator zabytków. Wytłumacz mi jednak "marny człowieku" dlaczego na tej liście nie umieściłeś własnego sklepu i domu teściowej, wszak te obiekty powstały też przed wojną.
Józek Kopytko jeździł po Sikorze jak po burej suce.
Tęsknie za komuną...
I co podatek ci umorzył ?
historii i zabytków nie zmienisz człowieku marny
Wszystkich mieszkańców miasta i gminy Jastrowie zachęcam do zapoznania się ze Studium Uwarunkowań i Kierunków Zagospodarowania Przestrzennego Gminy i Miasta Jastrowie. Na stronach 54-67 jest wykaz obiektów znajdujących się w rejestrze Gminnej Ewidencji Zabytków. Może się okazać, że wasza posesja została (bez waszej wiedzy) wciągnięta do gminnej ewidencji zabytków przez urzędników magistratu. To rodzi określone następstwa, dlatego warto byłoby się zastanowić czy wybrani przez was radni nie powinni opowiedzieć się przeciw temu dokumentowi.
Nic już nie pomogą. To obsesja. !!
Nic już nie pomogą. To obsesja. !!
Obecny też prowadził sklepik i to z miernym skutkiem, dlatego dodatkowo skupował złom.
W tej historyjce jest może trochę racji, ale pewne historie trzeba skorygować. Obecny burmistrz "był, a jednocześnie nie był w opozycji razem z JHT" przeciwko Sikorze. Obecny zachowywał się jak Czerepach z serialu Rancho. Niektórzy już tak mają, że dla stołka będą zmieniali poglądy jak rękawiczki.
Piotr, wariatem, to zdaje się jest twój brat.
O wiele lat za późno
juz nie pomagają zwariowałem do reszty
durny TY
tzn cienki bolek czy co
Zbyszek tabletki, przypominam !!!
Beata skończ już pisać te bzdury. Zacznij oswajać się z myślą, że powrócisz za ladę sklepową.
ot mądrego henia to i warto przeczytac
Ta, sprzedaje pasze dla ryb
Nadzieja, tylko głupia nadzieja. I nic więcej....
A kto to ten Kurzyna ? Zna go ktoś ?
Oj widzę że wyciagany jest już kazdy kandydat, Nagórski, Pokajewicz, Kurzyna, Antoniewicz. Naprawdę niech pojawi sie jakiś kandydat który cos osiągnął ma jakieś doświadczenie zawodowe czy samorządowe. A nie każdy z nich prowadzi jakis sklepik i zaraz go na kandydata. Obecny burmistrz dla mnie jest okey, sporo zrobił i Jastrowie sie rozwija wystarczy zobaczyć na miejsca pracy. Cale szczęście ze Sikora odszedl.
To prawda,nie wiem być może w tamtych czasach nie było funduszy unijnych jak teraz ale w Jastrowiu nie działo się praktycznie nic,i jak pan Ryszard wychodzi ze switą na miasto ,wyglądało to jakby prezydent Polski szedł ,czuło się niższość ,ten jest jakiś luźniejszy jest i dużo się dzieje
Byłem kiedyś z pewną sprawą u Ryśka i zostałem bardzo mile przyjęty. To jest fajny facet a nie tak jak ten obecny WIELKI PIOTR który wszystkich traktuje jak baranów. Jeszcze tylko rok i zjazd.Czas na młodych np.Kurzuna. Dino miało być przepustką do trzeciej kadencji ale będzie sznurkiem z pętlą i zapadnią pod stopami.
Sikorę gdy robił za pracownika w SKR skaperowała PZPR na naczelnika Jastrowia, a w tamtych czasach kto nie był czerwony ,,z krwi i kości"" nie dostawał takich nominacji. Po transformacji ustrojowej w 1989 r. jako farbowany lis zaczął nagle klęczeć w pierwszym rzędzie na mszy w kościele tak jak inne jastrowskie komuchy (np. zadeklarowani komuniści i wrogowie Kościoła za czasów PRL: ona były naczelnik, on dyrektor większego zakładu i lektor PZPR, często deklarował ,,byłem czerwony i będę czerwony""). Przez 29 lat szefowaniu w Jastrowiu praktycznie dla miasta nic Sikora nie zrobił, była przez ten okres totalna stagnacja. Jako ,,dobry pływak"" przed emeryturą załatwił sobie ,,ciepłą posadkę"" w PUP, myśli że mieszkańcy nie pamiętają. Obecny burmistrz jaki jest taki jest, ale w przeciwieństwie do Sikory coś w mieście i gminie się pozytywnego dzieje, nie tylko zebrania integracyjne jak dawniej (radni zasypiali twarzami w sałatce warzywnej) i preteksty nadania JPII honorowego mieszkańca Jastrowia by wyjechać za podatnika pieniądze z rodziną do Watykanu. PS - ,,wykopał"" dziś przewodniczącą Rady Powiatu JH-T gdy była dyrektorką szkoły podstawowej (jako radna miejska ,,zalazła jemu za skórę"" będąc w opozycji do niego wraz z obecnym burmistrzem z którego dla uciszenia zrobił dyrektorem ZGM)
Rysiek, co to za bajki, całe szczęście że mamy innego burmistrza Jastrowie się rozwinęło a u ciebie to komuna była
w koncu
U Kurzyny w sklepie jest przeważnie pracownik, a wiem (pisane było na złotowskie.pl), że ma on swoją firmę reklamową i nie sprzedaje złomu :-)
Znam osobiście, Cenię i szanuję. Porządny człowiek, mądry, kulturalny i uczynny. Ale, aby wygrać szranki z Wojtiukiem, faktycznie za mało popularny chyba
To już nie chodzi o rankingi, ale tak się dzieje faktycznie, że hamulcem miasta jest przeważnie ambicja niektórych ludzi i brak komunikacji, dialogu oraz pokory. Zobacz co się dzieje w Jastrowiu, burmistrz tak sobie ustawił w radzie część ludzi, że nie muszą myśleć, tylko mają wykonywać jego strategie (nie swoją). Specjalnie do komitetu zebrał ludzi popularnych, ale bez wiedzy merytorycznej. My tak wybraliśmy i co z tego , że 40% radnych powie coś mądrego, skoro jak włodarz zadecyduje, że trzeba zrobić złotą klamkę w jego pokoju, to tak będzie. Przykre to i przerażające