Reklama

Trzej Królowie w Łobżenicy

13/01/2013 00:00
Z trzech różnych stron przez miasto przetoczyły się barwne orszaki. Pomimo niesprzyjającej aury nie brakowało chętnych do oglądania tego widowiska

Kolorowe balony i flagi - stroje sugerujące, że oto na łobżenickie ulice nagle trafili ludzie żyjący ponad 2000 lat temu – tak w kilku słowach opisać można to, co działo się w mieście w minioną niedzielę. Miejscem, do którego przybywały orszaki Trzech Króli, był w tym roku park miejski. Tam stanęła szopka, w której wraz z mieszkańcami Łobżenicy oczekiwała Święta Rodzina. Orszak żółty wyruszał spod cmentarza parafialnego. Jego przygotowaniem zajmowało się sołectwo Luchowo, Strzeleckie Bractwo Kurkowe z Łobżenicy oraz 14. Drużyna Starszoharcerska „Bratnie Dłonie” z Łobżenicy. Orszak niebieski spotkał się przy Banku Spółdzielczym. Formowali go mieszkańcy sołectwa Wiktorówko, a także członkowie Bractwa Świętego Wojciecha wraz z ministrantami i Mariankami z Górki Klasztornej. Orszak biało-czerwony, przygotowywany między innymi przez łobżenickich strażaków, ruszał spod remizy OSP. Szli w nim również uczniowie klasy wojskowej z Zespołu Szkół Ponadgimnazjalnych z Łobżenicy. Gdy Trzej Królowie: Kacper, Melchior i Baltazar, przechodząc ulicami Łobżenicy dotarli do stajenki - wręczyli przywiezione ze sobą dary: mirrę, kadzidło i złoto. Później nadszedł czas na wspólne kolędowanie. Tegoroczne widowisko przygotowane z okazji Święta Objawienia Pańskiego, zwanego zwyczajowo Świętem Trzech Króli, podsumował ks. Karol Glesmer, proboszcz łobżenickiej parafii, mówiąc, że w Diecezji Bydgoskiej Łobżenica jest jedynym miastem, gdzie organizuje się taki pochód. Wyraził też zadowolenie, że mieszkańcom miasta i okolic chce się chcieć, bo bez ich pomocy i zaangażowania niemożliwym byłoby podjęcie takiego przedsięwzięcia.

Tekst i zdjęcia: Sz. Chwaliszewski
[[reklama]]
Jak to jest stać się na chwilę królem?

Ks. Kazimierz Świderski MSF, rektor Sanktuarium w Górce Klasztornej, orszak niebieski

Jest to dla mnie uczucie niezwyczajne, zdecydowanie wolę być poddanym niż królem, który rządzi i panuje. Zgodnie z kapłańskim powołaniem moją rolą jest służyć ludziom. Dziś jest taki dzień, który pokazuje, że nawet ci rządzący powinni służyć i pomagać ludziom – zwłaszcza najbiedniejszym. Cieszę się, że w naszej okolicy w to święto odbywa się takie widowisko, które przybliża ludzi do wydarzeń z Betlejem.

Piotr Grochowski, mieszkaniec Łobżenicy, uczeń technikum elektrycznego w Bydgoszczy, orszak żółty

Bardzo przyjemnie jest zostać na chwilę królem, można się chociażby przejechać konno. W tej roli występuję po raz pierwszy. Wcześniej króla grał mój tata, teraz mi przekazał tę rolę. Nie wiem jeszcze czy to już tak na stałe, czy tylko w tym roku – to się pewnie okaże następnym razem. Jeżeli dostałbym propozycję uczestniczyć w tym widowisku jako król jeszcze raz – bardzo chętnie się tego podejmę. To miłe doświadczenie. Fajnie też, że pomimo tak brzydkiej pogody przyszło naprawdę sporo osób
Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo zlotowskie.pl




Reklama
Najnowsze wiadomości