Z trzech różnych stron przez miasto przetoczyły się barwne orszaki. Pomimo niesprzyjającej aury nie brakowało chętnych do oglądania tego widowiska
Kolorowe balony i flagi - stroje sugerujące, że oto na łobżenickie ulice nagle trafili ludzie żyjący ponad 2000 lat temu – tak w kilku słowach opisać można to, co działo się w mieście w minioną niedzielę. Miejscem, do którego przybywały orszaki Trzech Króli, był w tym roku park miejski. Tam stanęła szopka, w której wraz z mieszkańcami Łobżenicy oczekiwała Święta Rodzina. Orszak żółty wyruszał spod cmentarza parafialnego. Jego przygotowaniem zajmowało się sołectwo Luchowo, Strzeleckie Bractwo Kurkowe z Łobżenicy oraz 14. Drużyna Starszoharcerska „Bratnie Dłonie” z Łobżenicy. Orszak niebieski spotkał się przy Banku Spółdzielczym. Formowali go mieszkańcy sołectwa Wiktorówko, a także członkowie Bractwa Świętego Wojciecha wraz z ministrantami i Mariankami z Górki Klasztornej. Orszak biało-czerwony, przygotowywany między innymi przez łobżenickich strażaków, ruszał spod remizy OSP. Szli w nim również uczniowie klasy wojskowej z Zespołu Szkół Ponadgimnazjalnych z Łobżenicy. Gdy Trzej Królowie: Kacper, Melchior i Baltazar, przechodząc ulicami Łobżenicy dotarli do stajenki - wręczyli przywiezione ze sobą dary: mirrę, kadzidło i złoto. Później nadszedł czas na wspólne kolędowanie. Tegoroczne widowisko przygotowane z okazji Święta Objawienia Pańskiego, zwanego zwyczajowo Świętem Trzech Króli, podsumował ks. Karol Glesmer, proboszcz łobżenickiej parafii, mówiąc, że w Diecezji Bydgoskiej Łobżenica jest jedynym miastem, gdzie organizuje się taki pochód. Wyraził też zadowolenie, że mieszkańcom miasta i okolic chce się chcieć, bo bez ich pomocy i zaangażowania niemożliwym byłoby podjęcie takiego przedsięwzięcia.
Tekst i zdjęcia: Sz. Chwaliszewski [[reklama]] Jak to jest stać się na chwilę królem?
Ks. Kazimierz Świderski MSF, rektor Sanktuarium w Górce Klasztornej, orszak niebieski
Jest to dla mnie uczucie niezwyczajne, zdecydowanie wolę być poddanym niż królem, który rządzi i panuje. Zgodnie z kapłańskim powołaniem moją rolą jest służyć ludziom. Dziś jest taki dzień, który pokazuje, że nawet ci rządzący powinni służyć i pomagać ludziom – zwłaszcza najbiedniejszym. Cieszę się, że w naszej okolicy w to święto odbywa się takie widowisko, które przybliża ludzi do wydarzeń z Betlejem.
Piotr Grochowski, mieszkaniec Łobżenicy, uczeń technikum elektrycznego w Bydgoszczy, orszak żółty
Bardzo przyjemnie jest zostać na chwilę królem, można się chociażby przejechać konno. W tej roli występuję po raz pierwszy. Wcześniej króla grał mój tata, teraz mi przekazał tę rolę. Nie wiem jeszcze czy to już tak na stałe, czy tylko w tym roku – to się pewnie okaże następnym razem. Jeżeli dostałbym propozycję uczestniczyć w tym widowisku jako król jeszcze raz – bardzo chętnie się tego podejmę. To miłe doświadczenie. Fajnie też, że pomimo tak brzydkiej pogody przyszło naprawdę sporo osób
Obserwuj nas na Google News
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Komentarze