Reklama

Trzej seniorzy piłki nożnej

08/05/2017 13:00
O odejściu z Iskry Szydłowo i powrocie do Sparty Złotów, o sportowych aspiracjach, szansach awansu do IV ligi i murawie na Wioślarskiej - rozmowa z Michałem Fertikowskim, Michałem Pinkowskim i Janem Turkowiakiem

Wszyscy jesteście wychowankami Sparty Złotów. Jak zaczynaliście swoją przygodę z piłką?

Jan Turkowiak:

Zacząłem grać jak miałem 9 lat u trenera Andrzeja Bednarka w UKS–ie przy Szkole Podstawowej nr 3. Do Sparty trafiłem do trampkarzy, których trenował wtedy Mariusz Ziatyk. Jako junior grałem u trenera Łyjaka, kilka lat występowałem w Kadrze Wielkopolski. Wtedy też pierwszy raz graliśmy razem z Fertysiem. W seniorach zadebiutowałem jak miałem 16 lat. W IV lidze zespół prowadził wtedy Adam Ziółkowski. Dużo klubów się do mnie odzywało, ale jakoś nie wyrażałem zainteresowania, chyba się bałem. Przeszedłem testy w Pelikanie Niechanowo (III liga) i GKS Tychy (I liga). W GKS byłem przez tydzień. Z trenerem Tomaszem Hajto mieliśmy część główną treningów, bo za pozostałe części odpowiadali inni trenerzy. Ostatecznie nie zaproponowali mi nic. Myślę, że na moją niekorzyść wpływ miało za małe doświadczenie na tak wysokim poziomie.

Reklama

Michał Pinkowski:

Zaczynałem od Sparty, potem była Amica Wronki, gdzie trafiłem dzięki trenerowi Ziółkowskiemu. Na testy pojechaliśmy wspólnie z Wojtkiem Gollą i Radkiem Barabaszem. Dostaliśmy się Radek i ja. Wojtek potem trafił do Lecha Poznań. Ja we Wronkach spędziłem trzy miesiące, ale ciężko było mi to połączyć z obowiązkami szkolnymi. Może dałbym radę to jakoś pogodzić, ale wtedy zdecydowałem, że wracam do Złotowa. Krótko przed maturą miałem też propozycję z Arki Gdynia, ale ze względu na szkołę również nie zdecydowałem się na wyjazd. Do kadry Polski powoływany byłem od U–14 do U–21. Podobnie jak Jasiu grałem też w wielkopolskiej kadrze wojewódzkiej, gdzie udało się z chłopakami dwukrotnie wywalczyć tytuł Mistrza Polski w drużynie grałem między innymi z Bartkiem Bereszyńskim czy Marcinem Kamińskim. W seniorach Sparty grałem za trenera Ziółkowskiego i Ludewicza.

Reklama

Michał Fertikowski:

W Sparcie grałem do trampkarza starszego. Stamtąd trafiłem do Lecha Poznań, gdzie spędziłem 6 lat jako junior młodszy i starszy. Tam też skończyłem szkołę sportową. Przytrafiła mi się kontuzja, a po jej wyleczeniu po raz pierwszy wróciłem do Sparty. Z juniorami, z trenerem Karolem Szwedą graliśmy wtedy w lidze wojewódzkiej. W Kadrze Wielkopolski grałem przez trzy sezony. W kadrze Polski grałem od U–15 do U–17. Byłem pierwszym rocznikiem Marcina Dorny, to pod jego skrzydłami wykreowali się Zieliński czy Milik. Później trafiłem do III–ligowego Fogo Luboń. Jako lewy obrońca grałem tam z półtora roku, aż do rozwiązania klubu. Trafiłem do Sokoła Kleczew (III liga), ale długo tam nie zabawiłem, skończyło się na barażach do II ligi. Stamtąd powędrowałem do Nielby Wągrowiec (III liga), gdzie jako lewoskrzydłowy grałem m.in. z Jędrzejem Wiśniewskim, Krzyśkiem Wojciechowskim i Marcinem Ankudowiczem. Była przez chwilę szansa na niemieckie Goslarer SC, ale ostatecznie trafiłem do Szydłowa.

Reklama

Jak wspominacie przygodę z Iskrą Szydłowo?

Jan Turkowiak:

Można powiedzieć, że znudziły mnie występy w okręgówce. Graliśmy w Złotowie na siłę, nie mieliśmy ludzi. Zainteresowanie mną wyraził trener Kowalski z Szydłowa. Warunki, które zaproponował wydały mi się korzystne, więc postanowiłem spróbować, tym bardziej, że wtedy byłem młody i myślałem o graniu na coraz to wyższym poziomie.

Michał Fertikowski:

W piłkarskim żargonie „młody” to znaczy młodzieżowiec, czyli zawodnik do 21 lat. Teraz Jasiu jest już stary. (śmiech)

Jan Turkowiak:

Zagrałem cały pierwszy sezon, potem złapałem kontuzję. Trzymiesięczna przerwa dłużyła mi się niemiłosiernie. Co mecz kontuzja się odnawiała, wróciłem dopiero na pięć ostatnich meczów rundy, a potem był powrót do Złotowa. Wróciłem, bo męczyły mnie już dojazdy tam, poza tym chciałem zacząć układać sobie życie tutaj, znaleźć pracę, klub. I to mi się udało.

Reklama

Michał Pinkowski:

Od chwili wypożyczenia grałem tam przez całą rundę. Potem do uszu trenera doszło, że razem z Fertysiem chcieliśmy pójść do Łobżenicy, co nie było prawdą. Od tego momentu z grą w pierwszym składzie bywało różnie. W sumie to mogło być około 30 występów. Bramki nie strzeliłem, ale z obowiązków obrońcy wywiązywałem się dobrze (śmiech).

Michał Fertikowski:

Ten czas wspominam bardzo dobrze. Spędziłem go tam sporo, choć już pod koniec z gry często wykluczała mnie praca lub odnawiająca się kontuzja. Co istotne, w Szydłowie klub był mocny finansowo. Czwartoligowe drużyny nie zawsze mają podobny budżet. Kluby z Wysokiej czy Łobżenicy nie dysponują nawet połową podobnych środków.

Reklama

Jak opisalibyście laikowi różnicę pomiędzy okręgówką a wyższymi ligami?

Michał Pinkowski:

Rzecz dotyczy głównie organizacji. W IV lidze nie ma już miejsca na przypadkowość. Dochodzą też kwestie finansowe i związana z tym odpowiedzialność.

Jan Turkowiak:

Czwarta liga to także bardziej doświadczeni zawodnicy. Kończy się chaos na boisku, a trenerzy i piłkarze starają się to wszystko jakoś ze sobą poukładać.

Jaka jest atmosfera w złotowskim klubie? Tworzycie teraz prawdziwy zespół?

Jan Turkowiak:

W szatni jesteśmy zespołem. Każdy każdego wspiera, myślimy pozytywnie.

Michał Pinkowski:

My nie tylko spotykamy się trzy razy w tygodniu plus mecz. Na co dzień też się widujemy, pomagamy sobie, jeśli ktoś potrzebuje pomocy, jesteśmy przyjaciółmi.
Michał Fertikowski: Nie mamy presji, nie musimy wygrać ani awansować.

Reklama

Jan Turkowiak:

Ja myślę, że da się coś zrobić z piłką w Złotowie. Fajnie by było pograć jeszcze w wyższej lidze, mamy na to zespół, nasze miasto na to zasługuje, wspomóc mogliby nas zawodnicy, którzy wyjechali za lepszą piłką. Myślę, że znaleźli by się do tego chętni.

Michał Pinkowski:

Teraz najważniejszy jest awans, wbrew gadaniu, że nie ma pieniędzy, że się nie uda.

Wierzycie trenerowi Sudołowi?

Michał Fertikowski:

No tak, zresztą widać, że on postawił dużo na trenerski fach. Ciągle się rozwija, uczy się, na treningach też to wychodzi. Kwestia dopięcia tego na boisku zależy od doświadczenia zdobytego w seniorskiej piłce. Damiana oceniam bardzo pozytywnie i na boisku, i poza nim, widać, że ma sposób na dotarcie do każdego zawodnika. Jak trzeba skrytykuje, ale wysłucha też każdej opinii i wiele rzeczy bierze pod uwagę.

Reklama

Jan Turkowiak:

Trener ma często wiele uwag, ale nigdy bez powodu.

Czy Sparta jest już składem na IV ligę?

Michał Pinkowski:

Jesteśmy w stanie wygrać naszą grupę. Wierzę, że Śmiłowo gdzieś się potknie [dzień po naszej rozmowie Orkan przegrał u siebie z Polonią Chodzież 1:2 – red.]. My na pełnej mobilizacji damy radę wygrać wszystko do końca. Gdyby udało się wywalczyć awans piłkarze wywodzący się stad, a grający teraz gdzie indziej z pewnością by się zastanowili, czy nie wrócić na stare śmieci. Problemem będzie już na pewno mocna drużyna Skoków w barażu.

Reklama

Jan Turkowiak:

Najgorzej dostać się do IV ligi. Mamy teraz bardzo fajny, młody zespół, z silnym środkiem pola. Jeśli tylko murawa pozwala to gra nam się świetnie, co chyba najlepiej widać po wynikach.

Murawa na Wioślarskiej daje się Wam we znaki?

Jan Turkowiak:

Może ludzie z zewnątrz tego nie widzą, ale piłka tu bardzo przeszkadza. Kibice chcą dobrych wyników, my też chcemy grać fajną piłkę, a nie zawsze się niestety da.

Michał Fertikowski:

Jest twardo, nie wałują tego i nie podlewają, a piłka tak sobie skacze. My wbrew pozorom nie mamy „fizycznego zespołu”. Było to widać w meczu z Okonkiem, gdzie w 80% grają wielkie chłopy. Na tym boisku trzeba zapomnieć o finezyjnej grze i nastawić się na walkę, inaczej się nie da. Tak to wygląda, że naszym największym wrogiem jest własne boisko.

Reklama

Michał Pinkowski:

Kiedy wyszliśmy na boisko w Szamocinie i zobaczyliśmy, że bez problemu można tam grać z pierwszej piłki, to piłka sama „chodziła” i mogliśmy wreszcie zagrać tak, jak oczekuje od nas trener Sudoł. Obronę Sokół ma nie gorszą od Okonka, a chłopaki robili z nimi co chcieli. W Szydłowie po sezonie boisko też nie wyglądało najlepiej, ale dało się je doprowadzić do dobrego stanu.

Jan Turkowiak:

Dosypali piachu, zrobili dosiewki i dało się normalnie grać. Tutaj chyba nie ma komu się tym zająć. Nie dziwi, że trener Sudoł po dwóch meczach „u siebie” musiał zmienić taktykę.

Reklama

Michał Fertikowski:

To może brzmieć, jakbyśmy próbowali wytłumaczyć nasze słabsze występy, ale w ogólnej opinii zespołu nie ma innego wytłumaczenia takich przegranych, jak chociażby ze słabszym piłkarsko Włókniarzem. Naszym największym błędem w meczu z Okonkiem była gra schematem, który nie pasował do warunków, w jakich przyszło nam zagrać. Gdybyśmy zagrali prostą piłkę do przodu, to raczej byśmy tego meczu nie oddali.

Michał Pinkowski:

Gdyby boisko było do grania, a my sami byśmy się mobilizowali na 100%, to z tą drużyną moglibyśmy coś osiągnąć. Gra w piłkę to także gra detali, na wynik składają się takie szczegóły jak stan murawy czy nawet sama piłka. Z szacunkiem dla wszystkich zespołów z okręgówki wydaje mi się, że piłkarsko zagrozić może nam jedynie Śmiłowo. Szkoda że do grona naszych przeciwników zaliczyć też musimy własne boisko.

Rozmawiał Leszek Chełmowski

Michał Fertikowski

23 lata, pomocnik. Absolwent Liceum Sportowego w Poznaniu, początkujący trener, miłośnik aktywnego trybu życia (gra w tenisa ziemnego, pływa, jeździ rowerem). W kadrze trenera Sudoła gra jako „10”, czyli podwieszony napastnik. Kibic Sparty i Manchesteru Utd.

Michał Pinkowski

25 lat, obrońca. Absolwent ZSE o profilu humanistycznym, ale na boisku rzadko odstawia nogę. Amator wędkarstwa, dobrego towarzystwa i gier wideo, wciąż szuka tej jedynej. W Sparcie gra na środku obrony bądź na lewej obornie. Kibic Sparty i Arsenalu Londyn.

Jan Turkowiak

21 lat, pomocnik. Absolwent Liceum Sportowego w Poznaniu, najbardziej bramkostrzelny z całej trójki. Miłośnik muzyki na żywo (Bastille, Pharrel Williams), piłki halowej i gier wideo. Lewy pomocnik w kadrze trenera Sudoła. Kibic Sparty i Barcelony.

Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo zlotowskie.pl




Reklama
Najnowsze wiadomości