Rowerzyści wpadają w turbulencje, klną, ale jadą dalej... chodnikiem, który w Blękwicie na odcinku przed Złotowem zapadł się wyjątkowo paskudnie
Na szerokości 6 kostek brukowych i długości kilkunastu metrów można sobie zrobić krzywdę. Zwłaszcza wtedy, kiedy, tak jak mężczyzna, który powiadomił nas o sprawie, chodnikiem jedzie się wieczorem lub nocą, bez świadomości zagrożenia. Wytrzęsie człowieka – to jedno, gorzej, jak ktoś upadnie, zęby wybije, nie daj boże przewróci się na jezdnię.
Rozbiorą, zbudują
Pierwszy sygnał był taki, że chodnikowa „rynienka” jest pozostałością po robotach ziemnych, które prowadzono w końcówce ubiegłego roku i które oparły się o inwestycję energetyczną – ze Złotowa do Krajenki ciągnięto nową linię. Drugi z głosów przedstawił inną wersję – podobno na chodnik wjechała ciężarówka, kiedy kierowca zorientował się jednak, jakie szkody powoduje – wrócił na jezdnię.
[[reklama]]
Tak czy siak, trakt znajdujący się w pasie drogi wojewódzkiej został uszkodzony i bez dwóch zdań kwalifikuje się do poprawki.
Jak poinformował nas Benedykt Stefankiewicz, kierownik Rejonu Dróg Wojewódzkich w Złotowie wiosną chodnik na całej szerokości ma być przez inwestora - Eneę, rozebrany i położony na nowo. Tymczasem obiecał skontaktować się z przedstawicielami zakładu i podjąć interwencję w sprawie przedmiotowego, szczególnie problematycznego odcinka.
– Przejazd po chodniku nie powinien być przyczyną takich spustoszeń – ocenił, dodając, że po robotach energetycznych najprawdopodobniej podbudowa kostki nie została odpowiednio zagęszczona. – Będziemy naciskać – w kontekście Enei obiecuje B. Stefankiewicz, przyznając, że zależy mu na jak najszybszej naprawie pechowego odcinka chodnika.
Patrycja Koplin
Obserwuj nas na Google News
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Komentarze