Reklama

Tyłek w wiadrze

11/03/2015 08:21
Czy w XXI wieku możliwe jest, by za toaletę służyło wiadro, a za wannę miska? Możliwe i to w centrum miasta

Tam, gdzie król piechotą chodzi Edward Miller wybiera się kilka razy dziennie. Droga królów prowadzi z mieszkania na poddaszu na podwórko. Wprost do zielonego toi toia. Pan Edward jest jedynym prywatnym właścicielem takiego przybytku w Złotowie. By skorzystać z wygódki wystarczy, że pokona rząd schodów, przejdzie kilkanaście metrów chodnikiem i wyjdzie na zaplecze domu. - Częściowo zapoznałem się ze standardem i warunkami w jakich przebywają lokatorzy mieszkań socjalnych. Warunki te są, w niektórych przypadkach, nie do przyjęcia. Nie myślałem, że to wygląda aż tak źle - o sytuacji kilkudziesięciu mieszkańców miasta mówi burmistrz Adam Pulit. Burmistrz właśnie zamknął jedno z nich. Przy ulicy Wojska Polskiego. - W mieszkaniu nie było toalety. Zbliżając się już czuło się odór... - opisuje je włodarz miasta i przyznaje: - Wielokrotnie mamy do czynienia z ładną, wyremontowaną fasadą, a zaplecze domów przypomina budownictwo wielorodzinne Hiszpanii. Jakieś poprzyklejane konstrukcje...

Falujący sufit

Tak właśnie wygląda budynek, w którym mieszka Edward Miller z żoną i jej braćmi. Od frontu świeża elewacja, od tyłu zatęchłe szopy i otwarty na oścież toi toi. - Szczury tam biegają - skarży się 49-latek, który mieszka tam od blisko dekady. Przez ten czas niewiele zmienił w mieszkaniu ""odziedziczonym"" po teściowej i związanym wąskim korytarzem. Piece kaflowe, nieszczelne okna, westfalka, na której jego żona gotuje obiad i wodę do mycia. W kuchni nowe meble wiszą na drewnianej żerdzi przytwierdzonej do krzywych ścian. Nad nimi sufit przypominający dach namiotu po burzy. - Nie będę odsuwać tapczanu, bo tam aż czarno od grzyba - twierdzi mężczyzna. Piec w pokoju jest zimny.

[[reklama]]

Najbardziej wstydliwym miejscem lokalu socjalnego (o obniżonym standardzie i czynszu) jest wnęka w korytarzu. Ją domownicy odwiedzają zamiast toi toia. Raz na jakiś czas tylko ktoś musi wylać zawartość ustawionego w kącie wiadra. Zlewki z obiadu, mocz, woda po kąpieli w misce.
- Każdy się podmyje i tyle - pan Edward oprócz braku ubikacji pochwalić się może brakiem wanny i prysznica. - To nie jest standard na dzisiejsze czasy - oburza się burmistrz Złotowa Adam Pulit.

Lokator chce, miasto musi?

W ubiegłym roku MZGL wybudował toalety w dwóch mieszkaniach dotąd pozbawionych takiego ""luksusu"". Będzie to robić nadal w miejscach, gdzie jest to technicznie możliwe. - Jest to duży problem, bo nie wszędzie da się wydzielić miejsce na toalety tak, by spełniały one wymagane dziś warunki techniczne - zauważa kierownik MZGL Jarosław Bobek. U Edwarda Millera możliwość taka jest, ale chętnych do zbudowania toalety nie ma. MZGL tego nie robi, bo lokator zalega z opłatami. Mieszkańcy nie budują łazienki, bo liczą na miasto, a poza tym boją się ruszyć chylącą się ku upadkowi konstrukcję. - O, to wszystko zaraz spadnie - E. Miller podpiera pięściami sufit. - A ubikacji nie robię, bo nawet szwagier, który jest murarzem z wieloletnim doświadczeniem, nie chciał się tego podjąć - dodaje złotowianin. Sytuacja wydaje się być patowa. - Wiele zależy od ludzi i ich gospodarności. Chętnie zakupimy niezbędne do poprawy warunków materiały, ale sami mieszkańcy muszą poczuć odpowiedzialność za swoje lokum i spróbować coś zrobić. Chcemy im pomóc, ale w przypadku, gdy lokatorzy tych mieszkań socjalnych, nieustannie zadłużają je, wydawałoby się w sposób dosyć beztroski, to nie możemy tam dodatkowo inwestować - twierdzi burmistrz Adam Pulit. Zwraca on uwagę na to, że wielu z tych lokatorów ma silnie wyrobioną postawę roszczeniową. - Żądają byśmy np. wymienili im drzwi. Wymieniamy i okazuje się, że wstawiliśmy nie takie... - samorządowiec podaje przykład.

Ruiny do wyburzenia

Mimo to miasto nie może zostawić tych ludzi na pastwę losu. Zdaniem włodarzy Złotowa należy budować w mieście nowe lokale socjalne, ze standardem przystającym do XXI wieku i stopniowo wyprowadzać ludzi ze starych, zdewastowanych budynków. - Takie miejsca są na Starym Rynku, Grochowskiego, Nowym Rynku, Placu Kościuszki - J. Bobek wymienia lokalizacje domów bez toalet. - Często te mieszkania zajmują centralne miejsca w mieście. Trzeba więc znaleźć dla ich lokatorów inne miejsce, a te ruiny burzyć i albo teren sprzedać, albo samemu budować tam coś nowego - uważa A. Pulit. Zapowiada przy tym, że oprócz budynku socjalnego powstającego przy ulicy Kościelnej, miasto wybuduje w tej kadencji jeszcze jeden taki dom. Zasada ma być taka, że do nowych lokali trafią lokatorzy, którzy dbają o mieszkania i nie zalegają z opłatami, a na ich miejsce wprowadzani będą inni. Poza tym na lokale socjalne miasto przeznaczać ma mieszkania, które miały być sprzedawane. - Miasto musi podnosić ludziom standard życiowy - mówi burmistrz Pulit - ale pomoc osobom potrzebującym musi zawsze polegać na działaniach z nimi, a nie za nich, ponieważ w tym drugim przypadku jest to droga donikąd.

Łukasz Opłatek
Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo zlotowskie.pl




Reklama
Najnowsze wiadomości