Czy w XXI wieku możliwe jest, by za toaletę służyło wiadro, a za wannę miska? Możliwe i to w centrum miasta
Tam, gdzie król piechotą chodzi Edward Miller wybiera się kilka razy dziennie. Droga królów prowadzi z mieszkania na poddaszu na podwórko. Wprost do zielonego toi toia. Pan Edward jest jedynym prywatnym właścicielem takiego przybytku w Złotowie. By skorzystać z wygódki wystarczy, że pokona rząd schodów, przejdzie kilkanaście metrów chodnikiem i wyjdzie na zaplecze domu. - Częściowo zapoznałem się ze standardem i warunkami w jakich przebywają lokatorzy mieszkań socjalnych. Warunki te są, w niektórych przypadkach, nie do przyjęcia. Nie myślałem, że to wygląda aż tak źle - o sytuacji kilkudziesięciu mieszkańców miasta mówi burmistrz Adam Pulit. Burmistrz właśnie zamknął jedno z nich. Przy ulicy Wojska Polskiego. - W mieszkaniu nie było toalety. Zbliżając się już czuło się odór... - opisuje je włodarz miasta i przyznaje: - Wielokrotnie mamy do czynienia z ładną, wyremontowaną fasadą, a zaplecze domów przypomina budownictwo wielorodzinne Hiszpanii. Jakieś poprzyklejane konstrukcje...
Falujący sufit
Tak właśnie wygląda budynek, w którym mieszka Edward Miller z żoną i jej braćmi. Od frontu świeża elewacja, od tyłu zatęchłe szopy i otwarty na oścież toi toi. - Szczury tam biegają - skarży się 49-latek, który mieszka tam od blisko dekady. Przez ten czas niewiele zmienił w mieszkaniu ""odziedziczonym"" po teściowej i związanym wąskim korytarzem. Piece kaflowe, nieszczelne okna, westfalka, na której jego żona gotuje obiad i wodę do mycia. W kuchni nowe meble wiszą na drewnianej żerdzi przytwierdzonej do krzywych ścian. Nad nimi sufit przypominający dach namiotu po burzy. - Nie będę odsuwać tapczanu, bo tam aż czarno od grzyba - twierdzi mężczyzna. Piec w pokoju jest zimny.
[[reklama]]
Najbardziej wstydliwym miejscem lokalu socjalnego (o obniżonym standardzie i czynszu) jest wnęka w korytarzu. Ją domownicy odwiedzają zamiast toi toia. Raz na jakiś czas tylko ktoś musi wylać zawartość ustawionego w kącie wiadra. Zlewki z obiadu, mocz, woda po kąpieli w misce.
- Każdy się podmyje i tyle - pan Edward oprócz braku ubikacji pochwalić się może brakiem wanny i prysznica. - To nie jest standard na dzisiejsze czasy - oburza się burmistrz Złotowa Adam Pulit.
Lokator chce, miasto musi?
W ubiegłym roku MZGL wybudował toalety w dwóch mieszkaniach dotąd pozbawionych takiego ""luksusu"". Będzie to robić nadal w miejscach, gdzie jest to technicznie możliwe. - Jest to duży problem, bo nie wszędzie da się wydzielić miejsce na toalety tak, by spełniały one wymagane dziś warunki techniczne - zauważa kierownik MZGL Jarosław Bobek. U Edwarda Millera możliwość taka jest, ale chętnych do zbudowania toalety nie ma. MZGL tego nie robi, bo lokator zalega z opłatami. Mieszkańcy nie budują łazienki, bo liczą na miasto, a poza tym boją się ruszyć chylącą się ku upadkowi konstrukcję. - O, to wszystko zaraz spadnie - E. Miller podpiera pięściami sufit. - A ubikacji nie robię, bo nawet szwagier, który jest murarzem z wieloletnim doświadczeniem, nie chciał się tego podjąć - dodaje złotowianin. Sytuacja wydaje się być patowa. - Wiele zależy od ludzi i ich gospodarności. Chętnie zakupimy niezbędne do poprawy warunków materiały, ale sami mieszkańcy muszą poczuć odpowiedzialność za swoje lokum i spróbować coś zrobić. Chcemy im pomóc, ale w przypadku, gdy lokatorzy tych mieszkań socjalnych, nieustannie zadłużają je, wydawałoby się w sposób dosyć beztroski, to nie możemy tam dodatkowo inwestować - twierdzi burmistrz Adam Pulit. Zwraca on uwagę na to, że wielu z tych lokatorów ma silnie wyrobioną postawę roszczeniową. - Żądają byśmy np. wymienili im drzwi. Wymieniamy i okazuje się, że wstawiliśmy nie takie... - samorządowiec podaje przykład.
Ruiny do wyburzenia
Mimo to miasto nie może zostawić tych ludzi na pastwę losu. Zdaniem włodarzy Złotowa należy budować w mieście nowe lokale socjalne, ze standardem przystającym do XXI wieku i stopniowo wyprowadzać ludzi ze starych, zdewastowanych budynków. - Takie miejsca są na Starym Rynku, Grochowskiego, Nowym Rynku, Placu Kościuszki - J. Bobek wymienia lokalizacje domów bez toalet. - Często te mieszkania zajmują centralne miejsca w mieście. Trzeba więc znaleźć dla ich lokatorów inne miejsce, a te ruiny burzyć i albo teren sprzedać, albo samemu budować tam coś nowego - uważa A. Pulit. Zapowiada przy tym, że oprócz budynku socjalnego powstającego przy ulicy Kościelnej, miasto wybuduje w tej kadencji jeszcze jeden taki dom. Zasada ma być taka, że do nowych lokali trafią lokatorzy, którzy dbają o mieszkania i nie zalegają z opłatami, a na ich miejsce wprowadzani będą inni. Poza tym na lokale socjalne miasto przeznaczać ma mieszkania, które miały być sprzedawane. - Miasto musi podnosić ludziom standard życiowy - mówi burmistrz Pulit - ale pomoc osobom potrzebującym musi zawsze polegać na działaniach z nimi, a nie za nich, ponieważ w tym drugim przypadku jest to droga donikąd.
Łukasz Opłatek
Obserwuj nas na Google News
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Komentarze