Gmina Okonek po raz kolejny w dobie pandemii wychodzi na zewnątrz z propozycją pomocy. Po Szpitalu Powiatowym przyszedł czas na złotowski Sanepid
Na początku kwietnia informowaliśmy o tym, że gmina Okonek, odpowiadając na apel dyrektor Szpitala Powiatowego im. Alfreda Sokołowskiego w Złotowie, przekazała 50.000 zł na potrzeby złotowskiej lecznicy. Pieniądze te przeznaczone zostały na zakup środków ochrony osobistej oraz doposażenia nowego ambulansu.
Wówczas władze Okonka jako pierwsze w powiecie zdecydowały się na taką formę wsparcia, a za ich przykładem poszły pozostałe gminy. Być może będzie tak i tym razem. W ostatnim czasie burmistrz Andrzej Jasiłek oddelegował do pomocy w złotowskim Sanepidzie część swoich pracowników. Zrobił to z własnej inicjatywy po konferencji prasowej Wojewody Wielkopolskiego, który zwrócił się w niej z apelem do wszystkich samorządów, aby nawzajem sobie pomagały.
– Następnego dnia usiedliśmy i postanowiliśmy, że cztery urzędniczki z gminy będą dojeżdżały do Sanepidu, żeby ich wspomóc – mówi A. Jasiłek.
Od 28 października jedna pracownica urzędu miejskiego i trzy pracownice Warsztatu Terapii Zajęciowej, nad którym burmistrz również sprawuje pieczę, jeżdżą do Złotowa, aby pomagać tamtejszym pracownikom w przygotowywaniu dokumentacji związanej z zachorowaniami na koronawirusa.
– Panie będą tam do 6 listopada, jednak jeśli Sanepid będzie potrzebował dalszej pomocy, to rozważę czy takiej im nie udzielić na dłuższą metę – mówi A. Jasiłek. A taka pomoc wydaje się być nieoceniona, gdyż pracownicy tej instytucji pracują czasami nawet do 2 czy 3 w nocy.
– Burmistrz zadzwonił, że może nam pomóc, gdyby była taka potrzeba i z niej skorzystałyśmy. Jest to dla nas bardzo konkretne, istotne wsparcie. Cztery panie oddelegowane przez gminę Okonek pomagają nam w przygotowywaniu dokumentacji związanej z zachorowaniami na koronawirusa. Są z nami na miejscu, w siedzibie powiatowej stacji Sanepidu, mają wydzielony pokój, w którym wspólnie pracują. Panie rozpoczęły pracę w poprzednią środę, będą z nami jeszcze przez cały ten tydzień – mówi Monika Skowrońska z Powiatowej Stacji Sanitarno–Epidemiologicznej w Złotowie.
Hubert Nowak
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Bardzo ładne podejście ,biedny zawsze gotowy do pomocy ,nasi złotowscy urzędnicy są bardzo zapracowani szczególnie UM i Starostwo oj pracują ciężko,oj pracują.
Z czym wy się tam tym sanepidzie nie wyrabiacie?Może redaktor poda stan zatrudnienia w tym urzędzie jeśli można.
No nie Burmistrz zadzwonił. A jak to zrozumieć ma zwykły Polak który czy to epidemia czy nie, idzie do pracy i musi ją wykonać bez żadnych gratyfikacji za wzmożoną jej ilość. Boże przecież urzędnikom trzeba pomóc, nauczycielom, piosenkarzom, aktorom którzy obracają milionami trzeba pomóc a tym którzy faktycznie wytwarzają PKB pracownikom produkcyjnym nic tylko podnoszenie opłat bo epidemia. Czy to nie kompletne wariactwo aby wykorzystywać epidemie do podnoszenia płac w tym okresie. A czy w tym temacie nie powinni wypowiedzieć się mieszkańcy miasta którzy doskonale wiedzą jak przebiega załatwianie ich spraw które zgłaszają w Sanepidzie. Oni są traktowani jak intruzi bo zmusili pracowników sanepidu do kontroli a zatem i wyjścia z budynku. Przecież kiedy nie było epidemii to tam w sanepidach większa cisza niż w kościele bo nawet kartki wniosków nie szeleszczą gdyż kawę trzeba wypić. Tam nie ma określonych przerw w pracy. W związku z tym interesanci czekają na odpowiedź która zamiast im pomóc to ich pogrąża bardziej niż to miało miejsce przed złożeniem wniosku. Co to za kraj w którym wszyscy urzędnicy robią łaskę petentom mówiąc że są zmuszeni do podjęcia dodatkowych działań. Do czego zmuszani skoro jak każdy podjęli się pracy nie tylko w czasie społecznego spokoju. Przecież dla tej instytucji taka sytuacja nie powinna stanowić żadnego zaskoczenia. W tym chyba rzecz aby to wreszcie zrozumieć że teraz ochrony i wsparcia potrzebują wszyscy nie tylko ci co zarabiają średnią krajową i więcej a do tego po pracy bezpośrednio korzystają z usług tych którym żadne dodatkowe przywileje nie przysługują ( między innymi ekspedientek, sprzedawców, sprzątaczek tych wewnętrznych jak i zewnętrznych i innych pracowników szerokiego rynku pracy ) czyli tych którzy szczególnie muszą zadbać o nich choćby w trakcie robienia zakupów. Koronawirus dotyka wszystkich jednakowo i jednakowe powinno być do tego podejście.
Bardzo ładne podejście ,biedny zawsze gotowy do pomocy ,nasi złotowscy urzędnicy są bardzo zapracowani szczególnie UM i Starostwo oj pracują ciężko,oj pracują.
Z czym wy się tam tym sanepidzie nie wyrabiacie?Może redaktor poda stan zatrudnienia w tym urzędzie jeśli można.
No nie Burmistrz zadzwonił. A jak to zrozumieć ma zwykły Polak który czy to epidemia czy nie, idzie do pracy i musi ją wykonać bez żadnych gratyfikacji za wzmożoną jej ilość. Boże przecież urzędnikom trzeba pomóc, nauczycielom, piosenkarzom, aktorom którzy obracają milionami trzeba pomóc a tym którzy faktycznie wytwarzają PKB pracownikom produkcyjnym nic tylko podnoszenie opłat bo epidemia. Czy to nie kompletne wariactwo aby wykorzystywać epidemie do podnoszenia płac w tym okresie. A czy w tym temacie nie powinni wypowiedzieć się mieszkańcy miasta którzy doskonale wiedzą jak przebiega załatwianie ich spraw które zgłaszają w Sanepidzie. Oni są traktowani jak intruzi bo zmusili pracowników sanepidu do kontroli a zatem i wyjścia z budynku. Przecież kiedy nie było epidemii to tam w sanepidach większa cisza niż w kościele bo nawet kartki wniosków nie szeleszczą gdyż kawę trzeba wypić. Tam nie ma określonych przerw w pracy. W związku z tym interesanci czekają na odpowiedź która zamiast im pomóc to ich pogrąża bardziej niż to miało miejsce przed złożeniem wniosku. Co to za kraj w którym wszyscy urzędnicy robią łaskę petentom mówiąc że są zmuszeni do podjęcia dodatkowych działań. Do czego zmuszani skoro jak każdy podjęli się pracy nie tylko w czasie społecznego spokoju. Przecież dla tej instytucji taka sytuacja nie powinna stanowić żadnego zaskoczenia. W tym chyba rzecz aby to wreszcie zrozumieć że teraz ochrony i wsparcia potrzebują wszyscy nie tylko ci co zarabiają średnią krajową i więcej a do tego po pracy bezpośrednio korzystają z usług tych którym żadne dodatkowe przywileje nie przysługują ( między innymi ekspedientek, sprzedawców, sprzątaczek tych wewnętrznych jak i zewnętrznych i innych pracowników szerokiego rynku pracy ) czyli tych którzy szczególnie muszą zadbać o nich choćby w trakcie robienia zakupów. Koronawirus dotyka wszystkich jednakowo i jednakowe powinno być do tego podejście.