Wszystko zaczyna się od lekcji wychowania fizycznego. Tu od razu widać, kto jest sprawny, kto silny, kto radzi sobie z ruchem gorzej. Tu także można poznać charaktery - kto ambitny, kto leniwy. Tu też widać, jak zmienia się nasze podejście do spraw otyłości
Chipsy królują
Małgorzata Ziatyk, nauczyciel wychowania fizycznego w ZSS nr 1 w Złotowie: - W dużej mierze słabsza frekwencja na zajęciach WF-u jest podyktowana zwyczajnie lenistwem młodych ludzi. Za duże zainteresowanie komputerem, a za małe czynnym ruchem. I w skali lat to się pogłębia. Jeśli chodzi o gimnazjum ludzi otyłych jest mniej, w podstawówce jest to dużo większy problem. Procentowo trudno mi jest to określić, ale na przestrzeni lat jest to zdecydowanie tendencja zwyżkowa. Co jest powodem? Dieta. W szkole chipsy, słodkie bułki tylko potęgują problem. Zamiast jeść normalne kanapki dzieciaki kupują śmieciowe rzeczy. Mamy w programie nauczania w klasie III gimnazjum specjalne pogadanki na lekcjach wychowania fizycznego na temat kultury i higieny żywienia i na nich uświadamiamy młodzież przed zagrożeniami, m.in. przed otyłością.
Są też przypadki, gdy dzieci otyłe bardzo chcą się ruszać i fajnie się obserwuje, jak dziecko chudnie i trzyma formę.
To tylko fragment artykułu z AL 33/2013, s.19
Obserwuj nas na Google News
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Komentarze