Reklama

W mundurze jej do twarzy

14/12/2015 18:30
Pastele i tiul zamieniła na wojskową zieleń, a sukienki na mundur. Pracę przed obiektywem na poranną zaprawę. Nawet wtedy wygląda świetnie. - Kobieta powinna dbać o siebie w każdej sytuacji, czy to na polu walki, czy na scenie w blasku fleszy – uważa Agnieszka Jesionowska-Łaskawiec. Półfinalistka konkursu Miss Wielkopolski poszła w kamasze

Jury można było czarować urokiem, powłóczystym spojrzeniem spod rzęs. W wojsku ładna buzia nie przynosi profitów. - Tu liczą się wytrwałość i charakter – zaznacza Agnieszka Jesionowska-Łaskawiec. Zresztą na taryfę ulgową nie liczy. Wręcz przeciwnie. - Chcę udowodnić sobie i innym (głównie mężczyznom), że kobiety w wojsku dają radę, czasami lepiej niż niejeden facet – 24-latka pochodząca z Okonka, dziś mieszkanka Czarnego, potrafi zacisnąć zęby. I pasa. Jogging kilka razy w tygodniu, siłownia, basen... - Sport uprawiam prawie codziennie – zdradza nasza rozmówczyni. - Nie wyobrażam sobie żołnierza z oponą wokół pasa – dodaje. Zresztą o kondycję mundurowych dbają nie tylko oni sami, ale i armia. - Codziennie przed śniadaniem mamy tzw. zaprawę (czyli poranny rozruch fizyczny). W wojsku kładzie się nacisk przede wszystkim na sprawność. I na wygodę, nie modę (wyłączając sezon 2015, kiedy to kolor khaki promowali najwięksi projektanci). O szpilkach trzeba zapomnieć. Przynajmniej na czas służby. Kobiecości absolutnie zawiesić jednak się nie da. I dobrze. - Nie ukrywam, że uśmiechem można wiele zdziałać, na przykład załatwić wyjście na przepustkę – śmieje się pani Agnieszka.[[pay]]

Reklama

W zieleni pani Agnieszce do twarzy. W mundurze również

Plany planami, życie życiem

Nasza rozmówczyni nie od zawsze marzyła o wojsku. Jako dziecko swoją uwagę kierowała raczej w stronę szkoły. - Chciałam być nauczycielką – wspomina. A że życiowej konsekwencji pani Agnieszce nigdy nie brakowało, pierwsze szlify w wymarzonym zawodzie zaczęła zdobywać dość szybko. Jako kilkulatka. - Moimi uczniami były głównie lalki i misie. Prowadziłam dziennik z wymyślonymi imionami, robiłam sprawdziany i śpiewałam z nimi piosenki – trudno odmówić naszej rozmówczyni profesjonalizmu. Kobieta jednak zmienną jest – w dorosłym życiu spacer po klasie Agnieszka Jesionowska-Łaskawiec postanowiła zamienić na spacer po wybiegu, a garsonkę na wieczorową kreację. Właśnie w niej podczas jednego z wyjść pojawiła się na scenie. Zresztą konkurs Miss Wielkopolski, w którym nasza rozmówczyni dotarła do półfinału, wymagał od niej nie tylko nienagannej prezencji, ale i umiejętności przystosowawczych (choć oczywiście żaden z jurorów rozkazywać jej nie śmiał). Inaczej niż w wojsku. Żołnierski żywot nie jest tak swobodny. - Osobiście nie mam żadnego problemu z wykonywaniem poleceń. Zresztą w wojsku rozkaz to rzecz święta – przypomina 24-latka. Żadne to dla niej zaskoczenie. Mąż pani Agnieszki, Paweł, również wybrał żołnierski chleb, wiedziała ona zatem, na jaki zawód się porywa.

Reklama

Wciągnęły ją gąsienice

- Konkurs Miss Wielkopolski zawsze będę wspominać z uśmiechem na twarzy, ponieważ udział w nim dodał mi sporo pewności siebie – to po pierwsze. Po drugie – w ślad za nim zaczęły spływać propozycje sesji fotograficznych. - Podczas nich nauczyłam się m.in., jak pozować do zdjęć i przede wszystkim nabrałam dystansu do własnej osoby – przyznaje pani Agnieszka, która, mimo wspomnianych profitów, przyszłości z wybiegiem i studiem fotograficznym nigdy nie zamierzała wiązać. - Praca w modelingu była dla mnie przede wszystkim odskocznią od dnia codziennego. Zawód modelki wymaga wielu poświęceń i wyrzeczeń, branża jest bardzo wymagająca. Jest to też krótkotrwałe zajęcie – zauważa. Praca w wojsku gwarantuje zdecydowanie bardziej pewną przyszłość, nie dlatego jednak nasza rozmówczyni zdecydowała się pójść w kamasze. Zaczęło się od gąsienic i podków, a więc od Zlotu Pojazdów Militarnych, rokrocznie odbywającego się w Bornem Sulinowie. To tam pani Agnieszka zakochała się w moro. – Zamarzyłam, by zostać żołnierzem. Zafascynował mnie ten świat – wspomina. I tu znów dała o sobie znać życiowa konsekwencja. Marzenie to nie uleciało z głowy wraz z ostatnim pojazdem militarnym, który zjechał z „tankodromu”. 24-latka od myśli przeszła do słów, a od słów do czynów. Pojechała do Wojskowej Komisji Uzupełnień i zgłosiła (popartą stosem dokumentów) chęć odbycia służby przygotowawczej. I to wszystko? Absolutnie. Potem była wojskowa komisja lekarska, rozmowy z psychologiem i testy psychologiczne, dopiero później powołanie do służby.

Agnieszka Jesionowska-Łaskawiec trafiła do Centrum Szkolenia Sił Powietrznych im. Romualda Traugutta w Koszalinie.

Reklama

Ja, żołnierz Wojska Polskiego...

Trwająca 4 miesiące służba przygotowawcza składa się z dwóch kroków, jakie trzeba wykonać, by zostać zawodowym żołnierzem. Pierwszy z nich to kończące się egzaminami szkolenie podstawowe, które pani Agnieszka ma już za sobą, drugi – szkolenie specjalistyczne, które również kończy się egzaminami i opinią wojskową. - To praca moich marzeń. Wojskową drogę wybrałam świadomie, z pełną odpowiedzialnością wypowiedziałam więc słowa Roty. Jestem przekonana, że to był właściwy wybór – nasza rozmówczyni nie ma wątpliwości. Jej bliscy również. - Rodzina jest dla mnie ogromnym wsparciem. Wszyscy byli bardzo dumni, kiedy składałam przysięgę. Mówią, że do twarzy mi w mundurze – uśmiecha się. Marzenia? - Chciałabym pracować w batalionie reprezentacyjnym Wojska Polskiego – przyznaje pani Agnieszka. Rzeczywistość pisze dla niej jednak inny scenariusz. - W miejscowości, w której obecnie mieszkam, w Czarnem, mieści się jednostka wojskowa i to z nią zamierzam związać się zawodowo – słyszymy. Przynajmniej póki co, ponieważ – jak deklaruje 24-latka – jako że chce się zawodowo rozwijać, miejsce zamieszkania nie będzie jej ograniczać.

Kariera... jednak nie oficera

Jak wysoko nasza rozmówczyni mierzy? - Generałem raczej nie zostanę, więc w przyszłości chciałabym dojść chociaż do najniższego stopnia oficerskiego, czyli podporucznika – pani Agnieszka snuje plany na przyszłość. Możliwe do zrealizowania – wszystko zależy tylko od niej. No, prawie wszystko... – Chciałabym, by szeregowi zawodowi mogli służyć w wojsku dłużej niż 12 lat. Bardzo często jest tak, że po tym czasie odchodzi z wojska wielu wykwalifikowanych specjalistów, którym, z jakichś powodów, nie udało się dostać do szkoły podoficerskiej. Uważam też, że powinna wrócić obowiązkowa służba wojskowa dla wszystkich – pani Agnieszka ma odważne poglądy. Odwaga to zresztą jej drugie imię. I dobrze, bo to ona jest podstawą wolności, od tej z kolei już całkiem blisko do szczęścia.
Powodzenia!

fot. A. Jesionowska-Łaskawiec[[/pay]]

Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

  • Awatar użytkownika
    Anka N - niezalogowany 2015-12-21 22:08:02

    Aguś jak ty świetnie wyglądasz w mundurze!

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Awatar użytkownika
    josep - niezalogowany 2015-12-17 00:26:21

    Twarda babka

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Awatar użytkownika
    m.m - niezalogowany 2015-12-15 16:21:38

    Dziewczyna stworzona do munduru...rewelacja! !!

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo zlotowskie.pl




Reklama
Najnowsze wiadomości