Jury można było czarować urokiem, powłóczystym spojrzeniem spod rzęs. W wojsku ładna buzia nie przynosi profitów. - Tu liczą się wytrwałość i charakter – zaznacza Agnieszka Jesionowska-Łaskawiec. Zresztą na taryfę ulgową nie liczy. Wręcz przeciwnie. - Chcę udowodnić sobie i innym (głównie mężczyznom), że kobiety w wojsku dają radę, czasami lepiej niż niejeden facet – 24-latka pochodząca z Okonka, dziś mieszkanka Czarnego, potrafi zacisnąć zęby. I pasa. Jogging kilka razy w tygodniu, siłownia, basen... - Sport uprawiam prawie codziennie – zdradza nasza rozmówczyni. - Nie wyobrażam sobie żołnierza z oponą wokół pasa – dodaje. Zresztą o kondycję mundurowych dbają nie tylko oni sami, ale i armia. - Codziennie przed śniadaniem mamy tzw. zaprawę (czyli poranny rozruch fizyczny). W wojsku kładzie się nacisk przede wszystkim na sprawność. I na wygodę, nie modę (wyłączając sezon 2015, kiedy to kolor khaki promowali najwięksi projektanci). O szpilkach trzeba zapomnieć. Przynajmniej na czas służby. Kobiecości absolutnie zawiesić jednak się nie da. I dobrze. - Nie ukrywam, że uśmiechem można wiele zdziałać, na przykład załatwić wyjście na przepustkę – śmieje się pani Agnieszka.[[pay]]

W zieleni pani Agnieszce do twarzy. W mundurze również
Nasza rozmówczyni nie od zawsze marzyła o wojsku. Jako dziecko swoją uwagę kierowała raczej w stronę szkoły. - Chciałam być nauczycielką – wspomina. A że życiowej konsekwencji pani Agnieszce nigdy nie brakowało, pierwsze szlify w wymarzonym zawodzie zaczęła zdobywać dość szybko. Jako kilkulatka. - Moimi uczniami były głównie lalki i misie. Prowadziłam dziennik z wymyślonymi imionami, robiłam sprawdziany i śpiewałam z nimi piosenki – trudno odmówić naszej rozmówczyni profesjonalizmu. Kobieta jednak zmienną jest – w dorosłym życiu spacer po klasie Agnieszka Jesionowska-Łaskawiec postanowiła zamienić na spacer po wybiegu, a garsonkę na wieczorową kreację. Właśnie w niej podczas jednego z wyjść pojawiła się na scenie. Zresztą konkurs Miss Wielkopolski, w którym nasza rozmówczyni dotarła do półfinału, wymagał od niej nie tylko nienagannej prezencji, ale i umiejętności przystosowawczych (choć oczywiście żaden z jurorów rozkazywać jej nie śmiał). Inaczej niż w wojsku. Żołnierski żywot nie jest tak swobodny. - Osobiście nie mam żadnego problemu z wykonywaniem poleceń. Zresztą w wojsku rozkaz to rzecz święta – przypomina 24-latka. Żadne to dla niej zaskoczenie. Mąż pani Agnieszki, Paweł, również wybrał żołnierski chleb, wiedziała ona zatem, na jaki zawód się porywa.
- Konkurs Miss Wielkopolski zawsze będę wspominać z uśmiechem na twarzy, ponieważ udział w nim dodał mi sporo pewności siebie – to po pierwsze. Po drugie – w ślad za nim zaczęły spływać propozycje sesji fotograficznych. - Podczas nich nauczyłam się m.in., jak pozować do zdjęć i przede wszystkim nabrałam dystansu do własnej osoby – przyznaje pani Agnieszka, która, mimo wspomnianych profitów, przyszłości z wybiegiem i studiem fotograficznym nigdy nie zamierzała wiązać. - Praca w modelingu była dla mnie przede wszystkim odskocznią od dnia codziennego. Zawód modelki wymaga wielu poświęceń i wyrzeczeń, branża jest bardzo wymagająca. Jest to też krótkotrwałe zajęcie – zauważa. Praca w wojsku gwarantuje zdecydowanie bardziej pewną przyszłość, nie dlatego jednak nasza rozmówczyni zdecydowała się pójść w kamasze. Zaczęło się od gąsienic i podków, a więc od Zlotu Pojazdów Militarnych, rokrocznie odbywającego się w Bornem Sulinowie. To tam pani Agnieszka zakochała się w moro. – Zamarzyłam, by zostać żołnierzem. Zafascynował mnie ten świat – wspomina. I tu znów dała o sobie znać życiowa konsekwencja. Marzenie to nie uleciało z głowy wraz z ostatnim pojazdem militarnym, który zjechał z „tankodromu”. 24-latka od myśli przeszła do słów, a od słów do czynów. Pojechała do Wojskowej Komisji Uzupełnień i zgłosiła (popartą stosem dokumentów) chęć odbycia służby przygotowawczej. I to wszystko? Absolutnie. Potem była wojskowa komisja lekarska, rozmowy z psychologiem i testy psychologiczne, dopiero później powołanie do służby.
Agnieszka Jesionowska-Łaskawiec trafiła do Centrum Szkolenia Sił Powietrznych im. Romualda Traugutta w Koszalinie.
Trwająca 4 miesiące służba przygotowawcza składa się z dwóch kroków, jakie trzeba wykonać, by zostać zawodowym żołnierzem. Pierwszy z nich to kończące się egzaminami szkolenie podstawowe, które pani Agnieszka ma już za sobą, drugi – szkolenie specjalistyczne, które również kończy się egzaminami i opinią wojskową. - To praca moich marzeń. Wojskową drogę wybrałam świadomie, z pełną odpowiedzialnością wypowiedziałam więc słowa Roty. Jestem przekonana, że to był właściwy wybór – nasza rozmówczyni nie ma wątpliwości. Jej bliscy również. - Rodzina jest dla mnie ogromnym wsparciem. Wszyscy byli bardzo dumni, kiedy składałam przysięgę. Mówią, że do twarzy mi w mundurze – uśmiecha się. Marzenia? - Chciałabym pracować w batalionie reprezentacyjnym Wojska Polskiego – przyznaje pani Agnieszka. Rzeczywistość pisze dla niej jednak inny scenariusz. - W miejscowości, w której obecnie mieszkam, w Czarnem, mieści się jednostka wojskowa i to z nią zamierzam związać się zawodowo – słyszymy. Przynajmniej póki co, ponieważ – jak deklaruje 24-latka – jako że chce się zawodowo rozwijać, miejsce zamieszkania nie będzie jej ograniczać.
Jak wysoko nasza rozmówczyni mierzy? - Generałem raczej nie zostanę, więc w przyszłości chciałabym dojść chociaż do najniższego stopnia oficerskiego, czyli podporucznika – pani Agnieszka snuje plany na przyszłość. Możliwe do zrealizowania – wszystko zależy tylko od niej. No, prawie wszystko... – Chciałabym, by szeregowi zawodowi mogli służyć w wojsku dłużej niż 12 lat. Bardzo często jest tak, że po tym czasie odchodzi z wojska wielu wykwalifikowanych specjalistów, którym, z jakichś powodów, nie udało się dostać do szkoły podoficerskiej. Uważam też, że powinna wrócić obowiązkowa służba wojskowa dla wszystkich – pani Agnieszka ma odważne poglądy. Odwaga to zresztą jej drugie imię. I dobrze, bo to ona jest podstawą wolności, od tej z kolei już całkiem blisko do szczęścia.
Powodzenia!
fot. A. Jesionowska-Łaskawiec[[/pay]]
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Aguś jak ty świetnie wyglądasz w mundurze!
Twarda babka
Dziewczyna stworzona do munduru...rewelacja! !!
Piękna dziewczyna i to w mundurze. ..gratuluję odwagi i twardego charakteru. .powodzenia
Piękna, piękna. Na żywo wygląda jeszcze ładnie, ale w mundurze, to... hmm trochę mniej fajnie. Ale skoro taką wybrała drogę, to jedynie należy pogratulować
Przepraszam, ale jak dla mnie kobieta żołnierz ze sztucznymi rzęsami, doczepami, tipsami itp itd to nieporozumienie. Jeszcze bronzer na poluczkach. Kiedy ma czas na zrobienie makijażu ? A co jak się pobrudzi i rozmaże? Nie piszę tu konkretnie o tej Pani, o której jest artykuł ale sprawa wydaje mi się prosta : albo makijaż i szpilki albo mundur i błotko ????
Aguś jak ty świetnie wyglądasz w mundurze!
Twarda babka
Dziewczyna stworzona do munduru...rewelacja! !!