W pokaźnych rozmiarów szopce, a przede wszystkim w sercach Aliny i Mariusza Pietrzyków Dzieciątko Jezus rodzi się od ponad dekady. Wraz z Maryją, Józefem oraz Kacprem, Melchiorem i Baltazarem, którzy zgromadzili się u żłóbka, jednoczy też ludzi – zawsze w pierwszy dzień świąt, kiedy to wszyscy spotykają się przy stajence, by wspólnie kolędować. I podziwiać.
Szopka zachwyca przede wszystkim nocą, kiedy mrok rozświetlają setki lampek, za dnia również nie brakuje jednak oglądających. Gwiazda górująca nad konstrukcją widoczna jest z „jedenastki”, zdarza się więc, że przed domem naszych rozmówców parkują przejezdni. Zainteresowanie Pietrzyków cieszy – małżonkowie z radością przekazują oglądającym ducha Świąt Bożego Narodzenia.
By móc to uczynić do pracy zabierają się już dwa tygodnie przed 24 grudnia. Prędko? Może, oboje zaznaczają jednak, że budowa szopki przy „Szczęśliwej Trzynastce” (nasi rozmówcy prowadzą placówkę opiekuńczo-wychowawczą typu rodzinnego) pochłania wiele czasu. Mimo że pracuje przy niej nie tylko pan Mariusz – dzieciaki chętnie mu pomagają. Drewniana konstrukcja, przygotowanie sosenek, gałązek świerkowych i siana wypełniających wnętrze, montaż gwiazdy betlejemskiej, reflektora oraz lampek choinkowych, ustawienie żłóbka, figur... Tych Pietrzykowie mają coraz więcej. W tym roku do „zwierzyńca” dołączyły krowa i owca. - Co roku mówimy sobie, że to już koniec i co roku dokupujemy kolejne figury – śmieje się pani Alina. Dzieciątko otaczają więc, prócz pastuszka, osiołek, sarenki, a nawet dzik. Jest też anioł śpiewający kolędy (to kolejna nowość w szopce Pietrzyków) i... pluszaki. - Dla dzieci – informuje pan Mariusz. Każdy maluch, który odwiedzi z rodzicami szopkę, może jednego zabrać do domu.

Jak podoba Wam się szopka?
W okolicy domu Pietrzyków wzrok przyciąga nie tylko szopka. Jest też gigantyczny bałwan obok szopki i ten (równie wysoki) górujący nad furtką. Dalej – adwentowe wieńce oraz dziesiątki metrów światełek oplatających przydomowe drzewa. Skąd pomysł na tyle dekoracji? Wszystko zaczęło się ponad 10 lat temu, kiedy to w kościele ogłoszony został konkurs na najpiękniej przyozdobiony dom. Nasi rozmówcy od początku do końca trwania plebiscytu, a więc przez cztery lata, zajmowali w nim pierwsze miejsce. Potem konkurs się skończył, dekoracyjne „szaleństwo” jednak zostało. Wzbogacił je pomysł na szopkę. - Zobaczyłam podobną przypadkiem, w Bogdanowie obok Obornik – wspomina pani Alina. Okonczanka zakochała się w tej namiastce Betlejem i postanowiła – chcę mieć taką przy swoim domu. Jak to kobieta – dopięła swego. Oczywiście z pomocą bliskich – w budowę szopki, jak podkreśla nasza rozmówczyni, angażuje się przecież cała rodzina.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Do Ja Przez przypadek odkryłam szopkę, idąc na spacer z pieskiem. Ma pan racje,stanęłam jak wryta, wpatrując się jakiś czas a był już wieczór więc cały urok!!! Ukłony dla państwa Pietrzyków i całej gromadki!!!
Do Ja Przez przypadek odkryłam szopkę, idąc na spacer z pieskiem. Ma pan racje,stanęłam jak wryta, wpatrując się jakiś czas a był już wieczór więc cały urok!!! Ukłony dla państwa Pietrzyków i całej gromadki!!!
Cudowna szopka. Nie jestem z Okonka jednak przypadkowo skracałem sobie drogę, jadąc z Borucina do Złotowa - na chwilę się zatrzymałem przy szopce podziwiając ją! Brawo!
Do Ja Przez przypadek odkryłam szopkę, idąc na spacer z pieskiem. Ma pan racje,stanęłam jak wryta, wpatrując się jakiś czas a był już wieczór więc cały urok!!! Ukłony dla państwa Pietrzyków i całej gromadki!!!
Do Ja Przez przypadek odkryłam szopkę, idąc na spacer z pieskiem. Ma pan racje,stanęłam jak wryta, wpatrując się jakiś czas a był już wieczór więc cały urok!!! Ukłony dla państwa Pietrzyków i całej gromadki!!!
Cudowna szopka. Nie jestem z Okonka jednak przypadkowo skracałem sobie drogę, jadąc z Borucina do Złotowa - na chwilę się zatrzymałem przy szopce podziwiając ją! Brawo!