Tata dziewczynki to zawodowy żołnierz, od miesięcy przebywa w szkole wojskowej i do domu przyjeżdża jedynie na weekendy. Mama pracuje w służbie zdrowia, w chwili zdarzenia także jest w pracy. Przeziębiona Zosia zostaje tego dnia w domu. Pod jednym dachem mieszkają z nimi babcia i dziadek. Kilka dni wcześniej babcia wraca do Tarnówki z oddziału długoterminowego w złotowskim szpitalu. Przed świętami złamała nogę, ma też chorobę Parkinsona. Wnuczka siada z dziadkami do śniadania. 77–letni mężczyzna chce zmierzyć małżonce ciśnienie, bo od rana źle wygląda. Nagle 69–letnia kobieta słabnie. Jej ciało robi się bezwładne, głowa opada na ramię, brak swobodnego dostępu powietrza powoduje, że zaczyna charczeć.
W pierwszej chwili myślałam, że babcia sięga coś z podłogi
Reklama
– mówi dziewczynka. To głównie jej postawa przez najbliższe minuty najprawdopodobniej zdecyduje o tym, że babcia przeżyje.

W trudnej sytuacji jedenastolatka zachowała zimną krew. Dzięki temu jej babcia żyje
Blada kobieta nie odpowiada na pytania, dziewczynka zachodzi do niej od drugiej strony stołu.
Powiedziałam dziadkowi, że babcia ma zamknięte oczy, żeby podniósł ją na krzesło i wyprostował głowę
– opowiada jedenastolatka. Mężczyzna próbuje ocucić małżonkę. Sądzi, że tylko chwilowo zasłabła i obejdzie się bez wzywania pogotowia.
Babci głowa ciągle opadała, strasznie charczała
– relacjonuje Zosia, która szybko orientuje się, że dłużej nie można czekać. Dzwoni pod 999, przedstawia się i wzywa pomoc. Tego dnia na drogach jest bardzo ślisko. Karetka przyjeżdża po dwudziestu minutach. Czas oczekiwania dłuży się w nieskończoność. Dziewczynka dzwoni jeszcze do mamy. Ona także ją instruuje, co należy zrobić. Wnuczka z dziadkiem wykonują zalecenia. Udrażniają drogi oddechowe, ponieważ ciało babci jest wiotkie i dziadek nie jest w stanie sam położyć kobiety. Jest tym trudniej, że seniorka ma w biodrze endoprotezę. Przyjeżdżają ratownicy medyczni. Pierwsze podejrzenia wskazują na udar, kobieta długo nie odzyskuje przytomności. Po czasie okazuje się, że przyczyną zasłabnięcia jest bardzo obniżone ciśnienie. Po doświadczeniach ostatnich tygodni kobieta wciąż nie jest sobą, ale wróciła do domu. Rodzice Zosi nie mają żadnej wątpliwości, że dziewczynka uratowała babci życie.
Gdyby nie jej reakcja, mama by się udusiła
– mówi Katarzyna Siemaszko.
Jakby Zosia poszła do szkoły, dziadek by tego nie opanował
– przyznaje Artur Siemaszko.
Tak się złożyło, że kilka dni wcześniej rozmawiałyśmy o tym, że babcia wraca ze szpitala. Pytałam Zosię, czy gdyby coś się przytrafiło, umiałaby się zachować. Zapewniła, że tak. Dzień wcześniej oglądałyśmy jeszcze fragment programu „Na ratunek”. Co za zbieg okoliczności
– przyznaje mama dziewczynki. Gdy, leżąc, babcia złapała już oddech, było wiadomo, że nie ma potrzeby przeprowadzenia resuscytacji krążeniowo–oddechowej. Dziewczynka przyznaje, że gdyby była taka konieczność wie, jak ją przeprowadzić.
Na początku bardzo się bałam, ale później trochę się uspokoiłam
– wspomina zdarzenie dziewczynka, która instruowała dziadka do przyjazdu służb ratowniczych.
Dziadek był chyba mocno zestresowany całą sytuacją. Gdyby nie było takiej reakcji Zosi, moja mama mogła się udusić. Po dwudziestu minutach niedotlenienia teraz byłaby rośliną
– mówi mama dziewczynki.
Ta sytuacja potwierdza, że nieraz dorosła osoba nie potrafi zachować się jak dziecko
– mówi Artur Siemaszko. Jego małżonka dodaje…
Jestem przekonana, że gdyby nie Zosia, w sobotę mielibyśmy pogrzeb.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
WIELKIE BRAVA
to sie chwali. zachowac zimna krew zamiast placzu i paniki, ktore w niczym kompletnie nie pomoga. applause
Brawo, ja moim dzieciom też puszczam program Na ratunek 112, mam nadzieję, że gdy będą może kiedyś mieć w życiu taką sytuację, będą co najmniej potrafili zachować się jak Zosia. Oczywiście oprócz programu uświadomienie i sprawdzanie wiedzy. Uważam, że jesteśmy coraz bardziej świadomi, szczególnie dzieci.
Gratuluję takiej wnuczki :)
Brawo Zosiu,gratuluje odwagi oraz pozdrawiam babcie :)
WIELKIE BRAVA
to sie chwali. zachowac zimna krew zamiast placzu i paniki, ktore w niczym kompletnie nie pomoga. applause
Brawo, ja moim dzieciom też puszczam program Na ratunek 112, mam nadzieję, że gdy będą może kiedyś mieć w życiu taką sytuację, będą co najmniej potrafili zachować się jak Zosia. Oczywiście oprócz programu uświadomienie i sprawdzanie wiedzy. Uważam, że jesteśmy coraz bardziej świadomi, szczególnie dzieci.