Od 1000 uczestników impreza nazywana jest imprezą masową. W powiecie takich spotkań prawie nie ma, bo są kosztowne i trudniejsze w organizacji. Masówkami nie są np. Euro Eco Meeting czy Agro Targi. - Organizatorzy boją się tego określenia jak święconej wody - twierdzą strażacy
Przyjdzie kto chce
W sezonie letnim w powiecie odbywa się kilka dużych imprez. Jest Euro Eco Meeting, są Agro Targi czy Festiwal Piosenki Czerwonokrzyskiej w Krajence. Żadna z nich nie jest imprezą masową, choć spełniają one część wymogów formalnych. Zgodnie z ustawą (art. 3 pkt 1) imprezą masową jest impreza artystyczno-rozrywkowa lub sportowa, jeżeli ma charakter masowy. Impreza artystyczno-rozrywkowa jest imprezą masową, jeżeli liczba miejsc dla uczestników wynosi nie mniej niż 1000 na stadionie lub terenie otwartym oraz 500 w hali sportowej lub w innym budynku – czytamy w ustawie o organizacji imprez masowych. W wypadku imprez sportowych liczba miejsc wynosi nie mniej niż 1000 na stadionie lub innym terenie otwartym oraz 300 w hali lub innym budynku. W 2011 r. rozszerzono definicję tego, co rozumie się jako imprezę artystyczno-rozrywkową - jest nią także zorganizowane publiczne oglądanie przekazu telewizyjnego na ekranach lub urządzeniach umożliwiających uzyskanie obrazu o przekątnej przekraczającej 3 m. Mowa tu o transmisji odbywającej się na stadionie mieszczącym co najmniej 1000 osób lub w hali sportowej albo w innym budynku mogących pomieścić co najmniej 500 osób.
Najczęściej organizatorzy imprez tłumaczą, że nie wiedzą, ile osób przyjdzie na daną imprezę. Podają też, że ich szacunek to 999 osób. I to wystarcza. – Organizatorzy przysyłają nam tylko zawiadomienia, że dana impreza się odbędzie, ale nie zgłaszają jej jako masowej – twierdzi asp. Kazimierz Wiebskowski z KP PSP w Złotowie. – Odpowiadamy, że to podchodzi pod imprezę masową, a oni tylko przyjmują to do wiadomości – dodaje.
Do sądu z niedowiarkami
Największą złotowską imprezą jest Euro Eco Meeting. I choć można szacować, że bierze w nim udział jednorazowo więcej niż 1000 osób, to Urząd Miejski w Złotowie nie zgłasza jej jako masowej. Informacji takich nie otrzymuje ani straż pożarna, ani policja. - W amfiteatrze obiekt jest zamknięty, a impreza masowa nie dotyczy obiektów zamkniętych typu teatry, amfiteatry – utrzymuje burmistrz Złotowa. W amfiteatrze przebywać może jednocześnie niemal 2 tys. ludzi. - Nikt tego nie kwestionuje, że to nie jest impreza masowa, a jeśli tak, to my pójdziemy do sądu. Są już na to orzeczenia – upiera się Stanisław Wełniak.
Do sądu trafił dyrektor Gminnego Ośrodka Kultury w Lipce. W 2008 roku, podczas tamtejszego widowiska batalistycznego, ranna została kobieta. Lech Wiśniewski, dyrektor GOK-u: - Gdybym wtedy nie miał dopiętych spraw formalnych, to pewnie prokurator postawiłby mi zarzuty. Dlatego dziwię się organizatorom, którzy nie zgłaszają imprez masowych.
Uniknąć obowiązków
W przypadku każdej imprezy organizator musi zapewnić jej uczestnikom bezpieczeństwo. Lech Wiśniewski: - Jak jest strażak, to warto by był na naszej imprezie, to samo z policją i służbami medycznymi. To tylko kwestia kilku dokumentów.
W przypadku imprezy masowej służba porządkowa i informacyjna musi liczyć co najmniej 10 osób na 300 uczestników i 1 osobę na kolejnych 100 uczestników. Łącznie nie może być ich mniej niż 20% osób bawiących się. Niesie to ze sobą koszty. – Organizatorzy boją się tego określenia jak święconej wody – o słowie „masowa” mówi strażak z KP PSP w Złotowie. Boją się także obowiązków. – Muszą opracować instrukcję organizacyjną, sprawdzić sprzęt zabezpieczenia przeciwpożarowego, drogi ewakuacyjne, przewody wentylacyjne itd. – informuje aspirant Wiebskowski.
To po imprezie
Są przypadki, gdy zgłoszenie imprezy jako masowej mogłoby oznaczać jej koniec. Dotyczy to EEM organizowanego na Placu Paderewskiego. - Nie ma tego jak zrobić. Nie można zamknąć ludzi, żeby do domów nie weszli. To jest fizycznie niewykonalne – burmistrz Wełniak mówi ogrodzeniu terenu imprezy i dodaje: - Wymogi formalne na placu spełniamy, bo teren imprezy jest wyznaczony – dodaje.
W każdym przypadku, niezależnie od tego, jak duża jest to impreza i jak jest nazwana, najważniejsze jest bezpieczeństwo jej uczestników. Póki nic się nie dzieje, nikt organizatorów czepiał się nie będzie.
Łukasz Opłatek
Obserwuj nas na Google News
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Komentarze