Podczas orki gospodarze podjeżdżają bardzo blisko krawędzi traktów, po czym prowadzą uprawę w pasie drogowym. Trwający latami proceder powoduje, że granica systematycznie się przesuwa, w skrajnych przypadkach dochodząc do samej krawędzi dróg. Kilka miesięcy temu pisaliśmy o tym problemie w kontekście gminy Zakrzewo, opierając się na przypadku z Poborcza, gdzie jeden z rolników zniszczył w ten sposób pobocze drogi gruntowej, wyremontowanej za około 160 tys. zł.
Na jednej z ostatnich sesji Rady Gminy Lipka takim praktykom zaprotestował Tadeusz Maliszewski. Radnego z Lipki zbulwersował widok okrojonego pobocza przy dopiero co wyremontowanej drodze Wielki Buczek – Stołuńsko. Jeden z rolników zaorał ziemię w odległości zaledwie kilkudziesięciu centymetrów od bitumicznej krawędzi, podczas gdy pas drogi jest znacznie szerszy. Efekt jest wyraźnie widoczny w miejscu, gdzie stoi przydrożne drzewo. Ominięte szerokim łukiem ukazuje, w jaki sposób rolnicy prowadzą niezgodne z prawem praktyki.

Chodnik przy ulicy Spokojnej - rolnik uznał najwyraźniej, że rów odwadniający jest zbędny
Wójt Przemysław Kurdzieko przyznaje, że reakcja radnego Maliszewskiego nie była przesadzona. Samorządowcy regularnie muszą mierzyć się z problemem i upominać rolników. Na razie upominać, choć ostatecznością byłoby nakładanie opłat karnych za zajęcie pasa drogowego. Na razie urzędnicy nie chcą jednak tego robić, wychodząc z założenia, że w pierwszej kolejności trzeba dać możliwość ugodowego załatwienia sprawy. – Regularnie musimy interweniować, ale póki co rozmowy wystarczają. Rolnicy deklarują, że sytuacja się nie powtórzy i w całorocznym cyklu uprawy ziemi odtwarzają poprzedni stan. Po zasiewach widać, czy rolnik wywiązuje się ze swoich deklaracji, czy nadal uprawia ziemię poza swoim gruntem. Póki co upominanie jest skuteczne. Gdyby tak nie było, na pewno nakładalibyśmy opłaty za zajęcie pasa drogowego – mówi wójt, deklarując, że dotychczas we wszystkich przypadkach, o których wie, takie upominanie poskutkowało. Kurdzieko nie kryje, że gmina woli nie wchodzić w konfliktowe sytuacje, bo formalne odtwarzanie granic dróg też wiąże się z kosztami i jest to czasochłonny proces. Zwłaszcza w przypadku starych dróg.
Stąd samorządowcy apelują do rolników o rozsądek. W przypadku pobocza przy drodze Wielki Buczek-Stołuńsko urzędnicy także interweniowali, na co rolnicy zobligowali się, że nie będą kontynuować takich praktyk. W ostatnich miesiącach podobnie było chociażby w przypadku pobocza przy chodniku na ulicy Spokojnej w Lipce, gdzie jeden z właścicieli pola zlikwidował w pasie drogowym rów odwadniający.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
kasa, kasa, kasa! Bo 0,5 m wiecej pszenicy można zasiać...
To samo dzieje się na Międzybłociu. Dwa lata temu po takim procederze przyjechała równiarka i od nowa zrobiła drogę zgodnie z planami. Ale jeden uparty I.d.i.o.t.a znowu ja zaorał i z szerokości 9 metrów zrobił 1,5 metra.
kasa, kasa, kasa! Bo 0,5 m wiecej pszenicy można zasiać...
To samo dzieje się na Międzybłociu. Dwa lata temu po takim procederze przyjechała równiarka i od nowa zrobiła drogę zgodnie z planami. Ale jeden uparty I.d.i.o.t.a znowu ja zaorał i z szerokości 9 metrów zrobił 1,5 metra.