Główna nitka gazociągu przy Chojnickiej raz po raz wychodzi z ziemi. - To grozi tragedią - mówią mieszkający tam ludzie. Zwłaszcza, że obok biegnie linia energetyczna. - Niedawno był wybuch w Poznaniu - ostrzegają złotowianie
Gazociąg prowadzący na ulicę Chojnicką najpierw biegnie pod powierzchnią ziemi, potem w nasypie wznoszącym się blisko dwa metry ponad poziom gruntu. Rura z gazem raz po raz się wynurza. - Po każdym deszczu rury te są widoczne, a wystawione na działanie atmosfery z czasem pękają – o problemie mieszkańców Chojnickiej mówi radny Złotowa Krzysztof Koronkiewicz. Przy wspomnianym nasypie mieszkają państwo Kamińscy. Pan domu regularnie bierze łopatę i zasypuje rurę gazociągu. - To jest kilkadziesiąt centymetrów pod ziemią. Teraz gleba się osunęła, to jest bardziej przykryte, ale z biegiem lat wszystko będzie na wierzchu – boi się Gabriela Kamińska. Niebezpieczeństwo jest tym większe, że w nasypie, oprócz gazociągu, biegnie również linia energetyczna. Dlatego radny Koronkiewicz poprosił wiceburmistrza Złotowa, by ten wystosował pisma do właścicieli urządzeń, aby je właściwie zabezpieczyli. - Rury te powinny być w ziemi na głębokości nie mniej niż sześćdziesiąt centymetrów, a przy drodze wojewódzkiej co najmniej metr – podpowiada firmie Duon, do której należy wspomniany gazociąg, radny Koronkiewicz.
[[reklama]]
Kolizja z nasypem
Problem gazociągu powinien zostać rozwiązany ponad dwa lata temu, gdy przebudowywana była ulica Chojnicka. Wygląda jednak na to, że projektant nie przewidział, że w kilkudziesięciometrowym nasypie znajdują się wspomniane urządzenia. Wskazuje na to pismo Wielkopolskiego Zarządu Dróg Wojewódzkich w Poznaniu z października 2011 roku. - (...) w sprawie drogi zbiorczej prowadzącej do posesji Chojnickiej 11 informuję, że została ona skrócona z powodu występującej na wysokości ww. posesji kolizji z siecią energetyczną i telekomunikacyjną. Sieć telekomunikacyjna posadowiona jest w nasypie, w miejscu projektowanego dojazdu do podmiotowej posesji, znajduje się na wysokości 70 cm ponad projektowaną niweletą nawierzchni. Linia energetyczna EWN posadowiona jest na wspomnianym odcinku na głębokości około 40 cm poniżej niwelety drogi zbiorczej. Przebudowa tych kolidujących odcinków sieci nie została uwzględniona w dokumentacji projektowej i w kosztach budowy – do Urzędu Miejskiego w Złotowie napisał Krzysztof Jóźwiak z WZDW. Dodał, że na tę zmianę drogowcy dostali zgodę projektanta, który uznał ją za „nieistotne odstępstwo od projektu”. Jerzy Wiśniewski, który projektował przebudowę Chojnickiej, twierdzi dziś nieco inaczej: - Ten nasyp nie miał być rozebrany. [[nowa_strona]]
Po ponad dwóch latach od cytowanego pisma okazuje się, że późniejsze ustawienie słupka drogowego tuż przed nasypem, tak by państwo Kamińscy nie wjechali w gazociąg, to za mało. - Na razie nie mamy ogrodzenia, ale jak zrobimy bramę wjazdową, to w ten słupek wjedziemy – G. Kamińska pokazuje na biało-czerwony ogranicznik. Dłużej tak być nie może. Tak samo uważa wiceburmistrz Złotowa. - Skierujemy pismo do firmy i na pewno się tym zajmie. Na pewno należy to zakopać głębiej – uważa Jerzy Kołodziejczyk.
Okazuje się jednak, że pismo nie jest już konieczne. Po rozmowie z nami Krzysztof Wódz z firmy Duon deklaruje, że zajmie się problemem. - To jest główna nitka zasilająca osiedla. Musimy coś z tym zrobić i na pewno zrobimy - zapewnia kierownik biura obsługi technicznej zakładu dostarczającego gaz mieszkańcom osiedli położonych przy Chojnickiej. Pracownik firmy dodał, że podejmie w tej sprawie rozmowy z zarządem dróg wojewódzkich.
[[reklama]]
Równi i równiejsi
Nasyp może i zniknie, ale czy na jego miejscu powstanie taka sama droga dojazdowa, jaką mają inni mieszkańcy Chojnickiej? Wątpliwe. - Nam chodziło o to, żeby nas potraktowano jak całą resztę. Wszystkim zrobili pięknie, tak jak chcieli, a że ja się nazywam, jak nazywam, znajomości w urzędzie miasta ani nigdzie indziej nie mam, to mam, jak mam. Jak przyjdzie ulewa, to tu jest rwący potok. To położyli nam, żebyśmy w deszczu po kolana w błocie nie chodzili – Gabriela Kamińska pokazuje na płyty jumbo (ażurowe z betonu) ułożone wzdłuż posesji. - A tam zrobili rowek odpływowy i jest ekologicznie – kobieta wskazuje na róg jej działki. Na inny dojazd jednak sąsiedzi felernego nasypu liczyć nie mogą.
- To minimum ci państwo mają zrobione, a temat dla WZDW już się zakończył. Możemy jedynie zabezpieczyć skarpę, by ziemia z niej się nie obsypywała – mówi kierownik Rejonu Dróg Wojewódzkich w Złotowie Benedykt Stefankiewicz. Być może podejście drogowców zmieni się, gdy Duon będzie zakopywał rurę gazociągu. - Niech ci państwo podejdą do mnie i powiedzą, czego chcą. Możemy im pomóc, ale skromnymi środkami – proponuje B. Stefankiewicz.
Łukasz Opłatek
Obserwuj nas na Google News
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Komentarze