- Wszystko można byłoby rozgrzeszyć, ale jednej rzeczy rozgrzeszyć się nie da – ocenił były burmistrz Złotowa. - Postrzeganie powiatu legło w gruzach – uważa Stanisław Wełniak
Środowe (26.09.2018) posiedzenie Rady Powiatu Złotowskiego nie było ostatnim w tej kadencji, ale to na tej sesji radni przyjęli sprawozdanie z działalności rady w latach 2014–2018. Sprawozdanie okraszone kilkunastominutowym komentarzem, o jakie pokusił się radny Stanisław Wełniak. Stwierdził, że przedstawione statystyki niewiele obchodziłyby przeciętnego mieszkańca, który takie ma wyobrażenie o radzie, że to gremium, które raz na jakiś czas wspólnie zasiada do stołu, ale dla powiatu niewiele z tego wynika. Jak uznał Wełniak, rada ma niewielki wpływ na kształtowanie rzeczywistości i przyznał, że osobiście jest przeciwnikiem podziału władzy, który uwzględnia funkcjonowanie tego szczebla samorządu.
O samym sprawozdaniu powiedział, że jest niekompletne, ogólne i nie zawiera informacji, które choćby w jakimś stopniu odzwierciedliły zaangażowanie radnych. Np. to, ile i jakie zgłaszali interpelacje oraz wnioski czy choćby w jakich sprawach zabierali głos. Bo niektórzy czynili to bardzo rzadko, a byli być może i tacy, którzy przez cztery lata nie odezwali się ani razu. Nawet podczas komisji, które pracują w znacznie mniejszych gronach.
– Mówię to wprost, uczciwie, patrząc wszystkim w oczy – zaznaczył.
– Nie mam do nich pretensji, może taki był ich wybór, żeby w taki sposób wypełniać swój mandat – podkreślił jednak, że takie rzeczy powinny być pokazane w sprawozdaniu, bo jest to istotne dla oceny działalności rady i poszczególnych radnych.
Co do merytorycznej działalności…
– Oceniam ją na tyle, na ile jako rada mamy możliwości kształtowania rzeczywistości w powiecie – a jak dodał, są one niewielkie i o tym też powszechnie wiadomo.
– To potwierdza moje zdanie, że w Polsce trójstopniowy system władzy jest niepotrzebny. To przeżytek – skomentował.
Mimo to, zdaniem Stanisława Wełniaka, kilka błędów rada popełniła.
– Na co w trakcie kadencji również zwracałem uwagę – odniósł się szczególnie do uchwał, które dotyczyły finansów powiatu, w zakresie których samorząd ma spore problemy.
– Finansowe możliwości powiatu złotowskiego są tragiczne. Przez te cztery lata, przykro to mówić, ale nie było ofensywy starosty, zarządu, aby z tej sytuacji wyjść i przedstawić lepszy stan na koniec kadencji – stwierdził.
– Dlatego powinniśmy działać bardziej roztropnie. Mimo to większość postanowiła tak, jak postanowiła – nawiązał do sytuacji, w których o wielu sprawach decydowała przede wszystkim koalicyjna większość.
– Np. o pozbywaniu się majątku powiatu – zdaniem Stanisława Wełniaka wielkim błędem, zwłaszcza w takiej sytuacji finansowej, było nieodpłatne przekazanie gminie Krajenka obiektów oświatowych po szkole spożywczej.
– To był błąd. To było działanie przeciwko sobie – ocenił.
Odnosząc się do koalicji Porozumienia Samorządowego i Polskiego Stronnictwa Ludowego, które przez całą kadencję miały większość w radzie, Wełniak mówił także o złym traktowaniu pozostałej części rady powiatu. Zdaniem byłego burmistrza Złotowa koalicja praktycznie w ogóle nie liczyła się ze zdaniem mniejszości, nie brano go pod uwagę. Wełniak zaznaczył, że to jego subiektywne odczucie, ale raczej nie odbiegające od faktów.
– Rysiu… bo patrzysz mi w oczy – wyjaśnił, dlaczego zwraca się w tym momencie bezpośrednio do starosty… – jeżeli uda ci się nadal tutaj być, to żebyś wziął to sobie do serca – postulował Wełniak, zaznaczając, że jemu takie traktowanie nie zrobiło żadnej przykrości, bo w tym wieku i przy takim doświadczeniu trudno o taki efekt.
– Ale to burzy cały system – argumentował powód, dla którego dotknął tej kwestii.
– Owszem, pewne rzeczy leżą z tytułu odpowiedzialności po stronie tych, którzy rządzą, ale nie może być tak, że druga strona nie ma w zasadzie nic do powiedzenia. Musi być przynajmniej poczucie, że ta mniejszość ma coś do powiedzenia – uznał.

Członkowie powiatowej koalicji wysłuchali uwag S. Wełniaka, ale oprócz starosty nikt z nich nie zabrał głosu
Personalnie Stanisław Wełniak odniósł się też do pracy przewodniczącej rady.
– Gdyby pani bardziej obiektywnie prowadziła te obrady, wtedy można byłoby wystawić około piątki. Tak, myślę że zasłużyła pani na czwórkę – stwierdził do Jadwigi Harbuzińskiej–Turek. Wełniak przypomniał to, co mówił też przed miesiącami, że wciąż ma żal do przewodniczącej.
– Pani zabiegi do wyrzucenia Fidlera z rady były, moim zdaniem, złe – nawiązał do sytuacji, w której czyniono próby pozbawienia Tomasza Fidlera mandatu radnego dlatego, że jest prezesem koła łowieckiego, czym miał złamać zakaz prowadzenia działalności gospodarczej z wykorzystaniem mienia powiatu.
– Ja nie bronię Fidlera, bo on swoje też ma za uszami – Stanisław Wełniak przypomniał jednak, że przez długi czas Tomasz Fidler współpracował z obecnymi koalicjantami, był wicestarostą, wtedy te fakty nie przeszkadzały, a w pewnym momencie nagle zaczęły. Wełniak stwierdził wprost, że nie wie, czym było to spowodowane, czy jakimiś osobistymi niechęciami, czy czymś innym.
– Tego nie wiem i nie chcę dochodzić, natomiast takie sytuacje nie mogą mieć miejsca – spuentował. Podobnie ocenił sytuację, gdy kilka miesięcy trwało przyjmowanie ślubowania od Danuty Perłowskiej, gdy objęła mandat po śp. Romualdzie Duszarze. Przewodnicząca skomentowała, że w obu przypadkach postępowała zgodnie z formalnymi wymogami i tylko one były przyczyną zaistnienia tych sytuacji. Wełniaka to nie przekonało.
– Mówię o tym wszystkim po to, żebyśmy mogli sobie najzwyczajniej w świecie spojrzeć w oczy na ulicy i żeby na przyszłość takich sytuacji nie było – wyjaśnił.
– Wszystko można byłoby rozgrzeszyć, ale jednej rzeczy rozgrzeszyć się nie da – S. Wełniak nawiązał do konfliktu między Goławskim a jego zastępcą Danielem Sztychem w kontekście próby zwolnienia dyrektora wydziału budownictwa i otoczki sprawy, jaka z tego dalej powstała. Przypomnijmy, że w konsekwencji trafiła ona do prokuratury. Radny powołał się w tym względzie na społeczne opinie.
– Postrzeganie powiatu legło w gruzach – mówił o wizerunkowej klęsce powiatowego samorządu.
Po drugiej stronie odpowiedział jedynie Ryszard Goławski. Nie przemawiał tak długo jak przedmówca, z którym zresztą w wielu kwestiach się zgodził.
– Choć oczywiście nie ze wszystkim – zaznaczył starosta. Dodał, że część uwag Wełniaka była w trakcie kadencji brana pod uwagę, a jego opinii – jako doświadczonego samorządowca – zawsze słuchał z zainteresowaniem. Zaznaczył jednak, że…
– inna jest metodyka działania gminy, inna powiatu – mówił do wieloletniego burmistrza Złotowa. Podkreślił, że bardzo liczy na zapowiedzi premiera o zwiększeniu finansowania powiatów przez rząd, dzięki czemu sytuacja powiatu miałaby być w kolejnych latach lepsza. Podkreślił też, że sytuacja dotycząca zadłużenia powiatu w istotny sposób jest związana z faktem, że w mijającej kadencji, mimo wszystko, prowadzone były inwestycje.
– Zjechaliśmy też trochę z zadłużenia – starosta porównał, że było 20 mln zł, a na koniec kadencji będzie ponad 18 mln zł.
Zdaniem R. Goławskiego dowodem tego, że powiat stać na kompromisy, jest współpraca z gminami, dzięki czemu udało się na terenie powiatu realizować drogowe inwestycje. Starosta zapowiedział także, że na październikową, ostatnią w kadencji sesję, przygotuje dłuższą wypowiedź.
Piotr Steffen
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Niech spindala
...wstydu oszczędż. Zabierz Mira i idżcie na piwo do muzeum.
Niech spindala
...wstydu oszczędż. Zabierz Mira i idżcie na piwo do muzeum.