Wezwanie wiąże się ze sprawą wykrytych w kwietniu w zarządzaniu gminnymi finansami nieprawidłowości. Według przeprowadzonej kontroli wewnętrznej miała się ich dopuścić była skarbnik. Przeprowadzony za lata 2013 i 2014 audyt wykazał, że z gminnej kasy ubyło w tym czasie około 180 tys. złotych. Burmistrz Łobżenicy złożył do prokuratury doniesienie o podejrzeniu popełnienia przestępstwa zaboru, defraudacji lub wyłudzenia na szkodę gminy Łobżenica w wyniku działalności skarbnika gminy.
„Wskazać należy, że działania dotyczące poboru i nierozliczania zaliczek, tworzenia fikcyjnych list wypłat, wynagrodzeń bez istnienia umów będących podstawą naliczenia i wypłaty wynagrodzenia, pobierania gotówki z kasy wygenerowanej poprzez opisane mechanizmy przesuwania kwitariuszy przychodowych, nieprawidłowości w obrocie gotówkowym, niedobór gotówki w kasie itd. noszą znamiona nadużycia finansowego i działania na szkodę gminy Łobżenica przez ścisłe kierownictwo jednostki. Na podstawie uzyskanego wyniku badania można podejrzewać, że działania te były prowadzone poprzez nadużywanie stanowisk, kompetencji i uprawnień, m.in. wydawania poleceń nielegalnych działań pracownikom jednostki.”- zapisano we wnioskach końcowych audytu, prezentowanych podczas sesji dwa miesiące temu. Według obecnej wiedzy burmistrza Łobżenicy ta sprawa jest badana przez organy ścigania - policję i prokuraturę. Nie ma jednak informacji, na jakim etapie jest śledztwo.
- Działania prokuratury sprawdzają cały zakres tej sprawy. Tam wyjaśniane jest, czy doszło do popełnienia przestępstwa, czy też nie i kto za to dokładnie odpowiadał. To jeszcze zapewne trochę potrwa. Wysłane przez nas do byłej pani skarbnik wezwanie do zapłaty dotyczy bezpośrednio nadpłaconego w formie pobieranych przez nią zaliczek, w okresie od lutego 2014 r., do kwietnia 2015 r., wynagrodzenia. O te środki jako zarządzający gminą mieliśmy obowiązek wystąpić, o czym mówi Kodeks Cywilny i Kodeks Pracy. Pani skarbnik musi je zwrócić, niezależnie od tego, co w tym zakresie ustali prokuratura. Jeżeli pieniądze w kwocie 64,9 tys. złotych nie wpłyną do 4 listopada na konto gminy, występujemy na drogę cywilną - wyjaśnia P. Łosoś. Dodaje także, że część z pobranych w przedstawiony sposób środków, około 23 tys. złotych, odzyskano już wcześniej. - Tak jak już wspominałem, na moje biurko, krótko po wykryciu sprawy trafił list od pani skarbnik, w którym zobowiązuje się ona do spłaty tych pieniędzy. Napisała także oświadczenie, w którym zgodziła się, żeby z jej świadczenia wypłacanego z Zakładu Usług Społecznych w czasie zwolnienia chorobowego, na którym przebywała od kwietnia, co miesiąc pobierana była kwota 3000 zł, która wpływała do gminnej kasy. Dodatkowo 4000 zł należne jej z tytułu świadczenia urlopowego zostało pobrane przez gminę w momencie, gdy w październiku w trybie zwolnienia dyscyplinarnego zakończyła ona pracę w urzędzie – mówi burmistrz Piotr Łosoś.
Informacje te przekazał też radnym podczas czwartkowej sesji.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze