Protest, podpisany przez ponad sto osób, do urzędu, którym kieruje Piotr Lach, wpłynął w poniedziałek 29 lutego. Mieszkańcy Kleszczyny i Świętej zażądali w nim od wójta zawieszenia wszelkich postępowań administracyjnych związanych z umożliwianiem lokalizowania elektrowni wiatrowych na terenie gminy do czasu uregulowania kwestii prawnych w tym zakresie przez Parlament. Swój postulat protestujący uzasadniają zaleceniem Departamentu Zdrowia Publicznego Ministerstwa Zdrowia, w którym zapisano, że bezpieczna lokalizacja „wiatraków” to taka, z której odległość do najbliższych zabudowań wynosi minimum dwa kilometry.
W przypadku turbin, które mają się pojawić w krajobrazie gminy Złotów, rekomendacja ta nie znajduje zastosowania.
Od elektrowni, która ma stanąć za Magbudem [obręb geodezyjny Skic – przyp. red.] do szkoły będzie jakieś 800-900 metrów. Od miejsca, w którym teraz siedzimy, trochę ponad kilometr
– informuje Krystyna Kosznik, mieszkanka Kleszczyny, która obok Tadeusza Kuranta, Anny Szlum, reprezentującej stowarzyszenia „Natura i zdrowie” i „Nasza Ziemia” oraz Jerzego Wańke ze złotowskiego koła Polskiego Klubu Ekologicznego najbardziej zaangażowała się w ruch przeciwko „wiatrakom”.
Nie jesteśmy generalnie przeciwko elektrowniom wiatrowym, ale przeciwko budowaniu ich w takich lokalizacjach
Reklama
– nasi rozmówcy są co do tego zgodni. Powód? Szereg przypadłości zdrowotnych, jakie ich zdaniem mogą dotknąć osoby mieszkające w bezpośrednim sąsiedztwie „wiatraków”. Wśród nich Tadeusz Kurant wymienia m.in. syndrom turbin wiatrowych, który objawia się zaburzeniami nastroju, irytacją oraz agresywnością przechodzącą w depresję, różnego rodzaju alergie oraz zaburzenia krążenia[[pay]].

W imieniu protestujących występuje głównie Tadeusz Kurant
Czyżby władzom było obojętne, czy ludzie będą chorować, czy nie?
Reklama
- pyta Krystyna Kosznik.
Konsekwencje zdrowotne to pierwsza rzecz. Druga – degradacja środowiska naturalnego i krajobrazu, kolejna – spadek wartości gruntów i nieruchomości położonych w sąsiedztwie turbin.
Jak podkreślają protestujący, ostatni punkt niesie ze sobą następstwa w postaci zahamowania rozwoju budownictwa mieszkaniowego, które obecnie, szczególnie w rejonie Świętej, przeżywa prawdziwy rozkwit. Jak mówi Tadeusz Kurant, wizją obecności „wiatraków” szczególnie rozgoryczeni są właśnie nowi mieszkańcy wspomnianej wsi.
Wielu z nich kupiło gminne działki i nikt słowem nie wspomniał im, że w ich rejonie planowana jest taka inwestycja
– tłumaczy.
Gdyby podczas transakcji kupna-sprzedaży wiadomo było jaka będzie bliskość planowanych turbin wiatrowych ceny sprzedanych przez gminę działek były by znacząco niższe.
Nasi rozmówcy mają do urzędników pretensje, że o budowie wiatraków społeczeństwa nie informowano szeroko. Wójt Piotr Lach ten argument nie do końca przyjmuje, ponieważ, jak mówi, temat ten poruszany był podczas ostatnich zebrań wiejskich, i to nie tylko w Kleszczynie. Krystyna Kosznik podanie tak ważnej informacji w trakcie zebrania, podczas którego wybierano sołtysa wsi, uważa za niewłaściwe.
Każdy zaaferowany był wyborami i ta wiadomość puszczona została mimo uszu
– uważa kobieta. Uważa też, że do kwestii „wiatraków” urzędnicy powinni podejść zdroworozsądkowo. Konkretnie – obwieszczenia dotyczące prowadzonego postępowania o wydanie decyzji o środowiskowych uwarunkowaniach wywiesić na tablicach informacyjnych nie tylko we wsiach, w obrębie geodezyjnym których turbiny staną, ale i w sąsiednich.
Co z tego, że „wiatrak”, który ma powstać za Magbudem administracyjnie wybudowany zostanie w obrębie Skica, skoro do tej miejscowości jest ze dwa kilometry, a do Kleszczyny kilkaset metrów
Reklama
– wyjaśnia. Informacji o zebraniu wiejskim, jakie w sprawie wiatrakowej inwestycji ma się odbyć w Kleszczynie 9 marca nie przyjmuje dobrze.
To wyłącznie zabieg PR-owy – ponieważ wszelkie procedury już trwają i są na ukończeniu. Ja sam dowiedziałem się o tym jakieś trzy tygodnie temu
– podkreśla pan Tadeusz.
Nasi rozmówcy są przekonani o tym, że turbiny negatywnie będą oddziaływać nie tylko na ludzi, ale i na zwierzęta, a zwłaszcza ptaki.
Z raportu oddziaływania na środowisko, który zresztą przygotowano na zlecenie inwestora, a więc pewnie i w jego interesie wynika, że w rejonie „wiatraków” nie gniazdują gatunki chronione, co nie jest prawdą
Reklama
– Tadeusz Kurant wymienia m.in. orlika krzykliwego, objętego w Polsce ścisłą ochroną gatunkową i gniazdującego w promieniu trzech kilometrów od Kleszczyny. Dalej: nietoperze.
Stwierdzono, że na tym terenie nie występują. Ciekawe, bo siedzą one m.in. na moim podwórku
– wtrąca Krystyna Kosznik podając również informację o sokole wędrownym.
Argumentów nasi rozmówcy w zanadrzu mają więcej. Pierwszy: zatrudnienia „wiatraki” generować nie będą. Drugi: kto, po okresie użytkowania, weźmie na siebie koszty związane z utylizacją turbin oraz rekultywacją terenu, na którym je posadowiono?
Przepisy nie mówią o tym, kto ma to zrobić
– wyjaśnia Tadeusz Kurant, dodając, że przedstawiciel inwestora, z którym na ten temat rozmawiał przekazał mu, że firma, którą reprezentuje, nie posiada funduszu gwarancyjnego, w ramach którego można by wspomniane działania wdrożyć. - Kiedy dzierżawa gruntów się skończy zostawią ludzi z tymi „wiatrakami” i koniec. Gmina, czyli my wszyscy będziemy musieli zapłacić za utylizację i rekultywację.
Należy zaznaczyć, że inwestor, który współpracuje z gminą Złotów to spółka z ograniczoną odpowiedzialnością o kapitale zakładowym 50 tysięcy złotych, która planując inwestycję na kilkadziesiąt milionów złotych
Reklama
– podkreśla mężczyzna – nie posiada żadnego funduszu gwarancyjnego na utylizację wiatraków i rekultywacje terenu, roszczenia odszkodowawcze z powodu utraty wartości nieruchomości czy też negatywnego wpływu na zdrowie człowieka.
Kolejna rzecz – protestujący uważają, że nie zostały wykorzystane wszystkie możliwości analizy oddziaływania turbin wiatrowych na teren gminy.
Nie dokonano Oceny Oddziaływania na Środowisko. Prosimy o wykonanie tej procedury.
Krążą plotki jakoby dzięki wiatrakom miał być tańszy prąd.
Niektórzy tak myślą, a to bzdura
– zaznacza pani Krystyna.
Jest wręcz przeciwnie. Prąd będzie dużo droższy, ponieważ to droga, nieekonomiczna technologia i za to zapłacimy podwójnie w rachunkach. W pierwszej kolejności zapłacimy za te wiatraki, bo budowane są z dotacji publicznych – czyli naszych własnych pieniędzy
– słyszymy.
Piotr Lach zaznacza, że samorząd nie zamierza „uszczęśliwiać” mieszkańców gminy na siłę.
Staramy się szukać lokalizacji opartych na kompromisie
– wyjaśnia. Jednocześnie zastrzega, że wiatrakowa inwestycja, o której mowa, to dla samorządu szansa na rozwój oraz wpływy szacowane na poziomie kilkuset tysięcy złotych rocznie (gmina pobierać będzie podatek w wysokości 2% od wartości każdego fundamentu i masztu wiatraka – gondola z łopatami nie jest traktowana jako budowla).
Zapytany o możliwość wysłuchania woli protestujących i odstąpienia od rozmów z inwestorem Piotr Lach wyjaśnia, że w przypadku głębokiego sprzeciwu gotów jest postąpić według niej, jego zdaniem nie będzie to jednak ścieżka dla gminy korzystna.
Mieszkańcy muszą wiedzieć, że rezygnując z pewnych rozwiązań z nieuzasadnionych przyczyn, świadomie rezygnują z pewnego tempa rozwoju
– zaznacza, dodając, że jeśli samorząd w kategorii biznesowego partnera ma być traktowany z powagą, nie może ciągle blokować proponowanych inwestycji (przypomnijmy, w wyniku protestu mieszkańców Blękwitu Piotr Lach odstąpił od sprzedaży działki, na której miała powstać baza magazynowo-transportowa Sanikontu). Proponowanych, bo, jak wyjaśnia wójt, to nie gmina zabiegała o inwestora, a inwestor, najpierw dokonawszy rozpoznania w zakresie możliwości dzierżawy gruntu oraz planów zagospodarowania, zwrócił się do samorządu z wnioskiem o wydanie decyzji środowiskowych.
Z jednej z dwóch lokalizacji w obrębie Skica firma zrezygnowała. Nasi rozmówcy chcieli mieć tę informację na piśmie. W przypadku tej drugiej oraz czterech elektrowni, które posadowione mają zostać w rejonie Świętej, toczy się postępowanie o wydanie decyzji o uwarunkowaniach środowiskowych.
Jeśli idzie o „wiatrak” w rejonie Nowej Świętej – wydano już pozwolenie na budowę.
Argumenty o negatywnym oddziaływaniu na zdrowie wójt nie do końca przyjmuje. Jak mówi, w Europie, gdzie „wiatraki” funkcjonują od dziesięcioleci, dolegliwości, które dziś wskazują protestujący, nie wystąpiły. Zaznacza przy tym, że sam tego, czy lokalizacje proponowane przez inwestorów są właściwe, subiektywnie oceniać nie będzie.
W tym zakresie opieramy się na ustaleniach fachowców oraz na przepisach prawa
– zaznacza, dodając, że sytuacją dla samorządów idealną byłoby, gdyby pojawiły się jasne regulacje prawne.
Pewnie kilka z zapisów byłoby dla gmin niekorzystnych, ale przynajmniej mielibyśmy wiedzę i precyzyjnie nakreśloną ścieżkę postępowania w przypadku lokalizacji turbin
– podsumowuje.
***
W rejonie geodezyjnym Skic (bliżej Kleszczyny) inwestor ma zamiar posadowić jedną turbinę. Cztery mają stanąć w obrębie Świętej (dwie na południowy-zachód od nowego osiedla w kierunku Kleszczyny i dwie na północ od trasy Święta-Nowa Święta), ponadto jedna (obręb Nowa Święta), i na tę wydano już pozwolenie na budowę, zlokalizowana ma zostać w połowie drogi między Świętą a Nową Świętą. Kolejne turbiny wiatrowe w przyszłości mają powstać w okolicach Pieczynka i Blękwitu[[/pay]]
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
dodaj do tego zależność wiatr wiatrak budynek, Dodatkowo ruch obrotowy ziemi wokół osi oraz w okol słońca i wyjdzie że efekt stroboskopowy ,aby faktycznie wystapił może minąć parę lat.
Wiatrak plus panele fotowoltaiczne. Jednak na chwilę obecną koszt jest zbyt wysoki dla Kowalskiego, to jest jeszcze zabawa dla bogatych. Energia to niezły pieniądz do jej producentów i sprzedawców. Nie prędko takie rozwiązania będą ogólnie dostępne finansowo, niestety.
jednak mam wrażenie, że skala mikro w odpowiedniej skali składa się na makro. Uważam, że bezwzględnie trzeba wspierać i stawiać na źródła odnawialne takie czy inne, nawet jeśli nie będą w pełni wydajne przez kilka dniu w roku.
No to co proponujesz aby mieć swoją energię elektryczna i aby obniżyć jej koszt za 1kWh ?
Budowa farm wiatrowych na dużą skalę jest pomysłem niepoważnym i nieuzasadnionym jesli chodzi o produkcję energii. Wiatrak sprawdzi się w skali mikro, indywidualnie, ale nie makro. Żaden normalny kraj nie oprze swojej gospodarki energetycznej na źródłach odnawialnych. Już 20% udział w produkcji energii np. z wiatru jest niestabilny do utrzymania ciągłości dostaw. Wystarczy wyobrazić sobie kilka bezwietrznych dni i mamy niezły problem. Do tego problem nadwyżki energii z farm, niemożność jej magazynowania i niska stabilność jej produkcji po prostu wykluczają ją z gry. Niektóre kraje już się obudziły po chwili zachwytu. I nie jest to problem zaściankowości, zacofania czy tym podobnych argumentów. Takie są fakty.
Namiot to przenośnia, co to za różnica czy dom, namiot,lepianka czy willa blisko wiatraka...? Szkodliwość oddziaływania taka sama. Pozdrawiam
proszę się zastanowić, co to za argumenty i kto dzisiaj mieszka w namiocie i bezpośrednim sąsiedztwie wiatraków, no jak takie będzie nasze podejście i stanowisko w temacie odnawialnych źródeł energii, to pewnie faktycznie za chwilę będziemy mieszkać i to może nawet w ziemiankach.
Generalnie same wiatraki są ok, tyle, że nie tak blisko domostw, także jestem przeciwny ich lokalizacji obok Świętej...Jeśli ktoś uważa że nie szkodzą - może rozbić obok nich namiot, pomieszkać z tydzień i wtedy zapraszam go do dyskusji. Jest taki odważny? Może Pan Wójt lub inna decyzyjna osoba?
Atom to najlepsze źródło energii. W tym zacofanym kraju nie ma jeszcze ani jednej.
Obracające się łopaty wirnika turbiny wiatrowej rzucają na otaczające je tereny cień, powodując tzw. efekt migotania . Z efektem migotania cieni mamy do czynienia głównie w krótkich okresach dnia, w godzinach porannych i popołudniowych, gdy nisko położone na niebie słońce świeci zza turbiny, a cienie rzucane przez łopaty wirnika są mocno wydłużone. Jest on szczególnie zauważalny w okresie zimowym, kiedy to kąt padania promieni słonecznych jest stosunkowo mały
Faktycznie,Niemiecka enegria pochodząca z siłowni wiatrowych to jakieś 7 procent całej energii wykorzystywanej przez ten kraj.To gra nie warta świeczki. Lepiej wspierać indywidualnych prosumentow i mikro siłownię.Jedno jest pewne, znakomita większość mieszkańców nie chce sąsiedztwa wiatraków.Ps.tzw.dobra zmianna jest oporna na lobby biznesu OZE jak i innych Greenpeace-ów i tym podobnych..
Słyszałam świetną opinię,odciąć prąd w okresie letnich przesileń (takich jak zeszłego lata)wszystkim protestującym przeciwko wiatrakom. Zaraz im się rozjaśni...we łbach...
Zaścianek! I tyle!
A co to jest ten efekt stroboskopowy i jak często wystepuje??????
To jak im wiatraki przeszkadzaja to niech sraja dalej do wiadra, priora swoje pranie w rzece i myja sie w misce. Wiecej tym zacofanej spolecznosci nie potrzeba.
nasze zacofanie jako regionu chyba nie zna granic, to się w głowie nie mieści. Jak tak dalej będzie, to chyba wszyscy młodzi logicznie myślący i patrzący w przyszłość będą zmuszeni wyjechać z kraju. Pamiętajcie, że trucie się węglem z kopcących kominów nie jest zdrowe nawet jeśli niektórzy myślą, że to już prawie rodzinna tradycja, to mimo wszystko powinniśmy z tym skończyć i przestać wdychać to rakotwórcze gęste powietrze. Proszę nie myślcie w kategoriach czysto polskich, jestem przeciw bo wiatrak stanie na polu sąsiada a nie moim, no trudno, nie to jest najważniejsze, to wszystko przemija, ważne jest dobro i zdrowie przyszłych pokoleń. Stawiajmy na źródła odnawialne !!!
nasze zacofanie jako regionu chyba nie zna granic, to się w głowie nie mieści. Jak tak dalej będzie, to chyba wszyscy młodzi logicznie myślący i patrzący w przyszłość będą zmuszeni wyjechać z kraju. Pamiętajcie, że trucie się węglem z kopcących kominów nie jest zdrowe nawet jeśli niektórzy myślą, że to już prawie rodzinna tradycja, to mimo wszystko powinniśmy z tym skończyć i przestać wdychać to rakotwórcze gęste powietrze. Proszę nie myślcie w kategoriach czysto polskich, jestem przeciw bo wiatrak stanie na polu sąsiada a nie moim, no trudno, nie to jest najważniejsze, to wszystko przemija, ważne jest dobro i zdrowie przyszłych pokoleń. Stawiajmy na źródła odnawialne !!!
A słyszeli o infradżwiękach i efekcie stroboskopowym?
Inne kraje się rozwijają ale my nie bo żabki muszą spacerować zamiast postawić wiatrak,który potrzebuje tylko wiatr aby się kręcił i produkował dla nas energię tańszą niż ta,która sprowadzamy z zagranicy. A w Czarnobylu,"Mieszkanko" to była Elektrownia atomowa z czterema potężnymi reaktorami i nie wypowiadaj się o czymś jak nie masz zielonego o tym pojęcia.
Wolicie atom,chcecie powtórki z Czarnobyla.
dodaj do tego zależność wiatr wiatrak budynek, Dodatkowo ruch obrotowy ziemi wokół osi oraz w okol słońca i wyjdzie że efekt stroboskopowy ,aby faktycznie wystapił może minąć parę lat.
Wiatrak plus panele fotowoltaiczne. Jednak na chwilę obecną koszt jest zbyt wysoki dla Kowalskiego, to jest jeszcze zabawa dla bogatych. Energia to niezły pieniądz do jej producentów i sprzedawców. Nie prędko takie rozwiązania będą ogólnie dostępne finansowo, niestety.
jednak mam wrażenie, że skala mikro w odpowiedniej skali składa się na makro. Uważam, że bezwzględnie trzeba wspierać i stawiać na źródła odnawialne takie czy inne, nawet jeśli nie będą w pełni wydajne przez kilka dniu w roku.