Reklama

Wiatraki na cenzurowanym

13/03/2016 18:30
W południowej części gminy Złotów, w rejonie Nowej Świętej, Świętej i Skica (bliżej Kleszczyny) stanąć mają elektrownie wiatrowe. Część mieszkańców uważających, że ta lokalizacja (zbyt bliska domostwom i dwóm szkołom) przyniesie im szereg negatywnych konsekwencji zdrowotnych oraz ekonomicznych – protestuje

Protest, podpisany przez ponad sto osób, do urzędu, którym kieruje Piotr Lach, wpłynął w poniedziałek 29 lutego. Mieszkańcy Kleszczyny i Świętej zażądali w nim od wójta zawieszenia wszelkich postępowań administracyjnych związanych z umożliwianiem lokalizowania elektrowni wiatrowych na terenie gminy do czasu uregulowania kwestii prawnych w tym zakresie przez Parlament. Swój postulat protestujący uzasadniają zaleceniem Departamentu Zdrowia Publicznego Ministerstwa Zdrowia, w którym zapisano, że bezpieczna lokalizacja „wiatraków” to taka, z której odległość do najbliższych zabudowań wynosi minimum dwa kilometry.

W przypadku turbin, które mają się pojawić w krajobrazie gminy Złotów, rekomendacja ta nie znajduje zastosowania.

Reklama

Od elektrowni, która ma stanąć za Magbudem [obręb geodezyjny Skic – przyp. red.] do szkoły będzie jakieś 800-900 metrów. Od miejsca, w którym teraz siedzimy, trochę ponad kilometr

– informuje Krystyna Kosznik, mieszkanka Kleszczyny, która obok Tadeusza Kuranta, Anny Szlum, reprezentującej stowarzyszenia „Natura i zdrowie” i „Nasza Ziemia” oraz Jerzego Wańke ze złotowskiego koła Polskiego Klubu Ekologicznego najbardziej zaangażowała się w ruch przeciwko „wiatrakom”.

Nie jesteśmy generalnie przeciwko elektrowniom wiatrowym, ale przeciwko budowaniu ich w takich lokalizacjach

Reklama

– nasi rozmówcy są co do tego zgodni. Powód? Szereg przypadłości zdrowotnych, jakie ich zdaniem mogą dotknąć osoby mieszkające w bezpośrednim sąsiedztwie „wiatraków”. Wśród nich Tadeusz Kurant wymienia m.in. syndrom turbin wiatrowych, który objawia się zaburzeniami nastroju, irytacją oraz agresywnością przechodzącą w depresję, różnego rodzaju alergie oraz zaburzenia krążenia[[pay]].

W imieniu protestujących występuje głównie Tadeusz Kurant

Czyżby władzom było obojętne, czy ludzie będą chorować, czy nie?

Reklama

- pyta Krystyna Kosznik.

Konsekwencje zdrowotne to pierwsza rzecz. Druga – degradacja środowiska naturalnego i krajobrazu, kolejna – spadek wartości gruntów i nieruchomości położonych w sąsiedztwie turbin.
Jak podkreślają protestujący, ostatni punkt niesie ze sobą następstwa w postaci zahamowania rozwoju budownictwa mieszkaniowego, które obecnie, szczególnie w rejonie Świętej, przeżywa prawdziwy rozkwit. Jak mówi Tadeusz Kurant, wizją obecności „wiatraków” szczególnie rozgoryczeni są właśnie nowi mieszkańcy wspomnianej wsi.

Reklama

Wielu z nich kupiło gminne działki i nikt słowem nie wspomniał im, że w ich rejonie planowana jest taka inwestycja

– tłumaczy.

Gdyby podczas transakcji kupna-sprzedaży wiadomo było jaka będzie bliskość planowanych turbin wiatrowych ceny sprzedanych przez gminę działek były by znacząco niższe.

Pierwsze słyszą

Nasi rozmówcy mają do urzędników pretensje, że o budowie wiatraków społeczeństwa nie informowano szeroko. Wójt Piotr Lach ten argument nie do końca przyjmuje, ponieważ, jak mówi, temat ten poruszany był podczas ostatnich zebrań wiejskich, i to nie tylko w Kleszczynie. Krystyna Kosznik podanie tak ważnej informacji w trakcie zebrania, podczas którego wybierano sołtysa wsi, uważa za niewłaściwe.

Reklama

Każdy zaaferowany był wyborami i ta wiadomość puszczona została mimo uszu

– uważa kobieta. Uważa też, że do kwestii „wiatraków” urzędnicy powinni podejść zdroworozsądkowo. Konkretnie – obwieszczenia dotyczące prowadzonego postępowania o wydanie decyzji o środowiskowych uwarunkowaniach wywiesić na tablicach informacyjnych nie tylko we wsiach, w obrębie geodezyjnym których turbiny staną, ale i w sąsiednich.

Co z tego, że „wiatrak”, który ma powstać za Magbudem administracyjnie wybudowany zostanie w obrębie Skica, skoro do tej miejscowości jest ze dwa kilometry, a do Kleszczyny kilkaset metrów

Reklama

– wyjaśnia. Informacji o zebraniu wiejskim, jakie w sprawie wiatrakowej inwestycji ma się odbyć w Kleszczynie 9 marca nie przyjmuje dobrze.

To wyłącznie zabieg PR-owy – ponieważ wszelkie procedury już trwają i są na ukończeniu. Ja sam dowiedziałem się o tym jakieś trzy tygodnie temu

– podkreśla pan Tadeusz.

Wątpliwości jest więcej

Nasi rozmówcy są przekonani o tym, że turbiny negatywnie będą oddziaływać nie tylko na ludzi, ale i na zwierzęta, a zwłaszcza ptaki.

Z raportu oddziaływania na środowisko, który zresztą przygotowano na zlecenie inwestora, a więc pewnie i w jego interesie wynika, że w rejonie „wiatraków” nie gniazdują gatunki chronione, co nie jest prawdą

Reklama

– Tadeusz Kurant wymienia m.in. orlika krzykliwego, objętego w Polsce ścisłą ochroną gatunkową i gniazdującego w promieniu trzech kilometrów od Kleszczyny. Dalej: nietoperze.

Stwierdzono, że na tym terenie nie występują. Ciekawe, bo siedzą one m.in. na moim podwórku

– wtrąca Krystyna Kosznik podając również informację o sokole wędrownym.

Argumentów nasi rozmówcy w zanadrzu mają więcej. Pierwszy: zatrudnienia „wiatraki” generować nie będą. Drugi: kto, po okresie użytkowania, weźmie na siebie koszty związane z utylizacją turbin oraz rekultywacją terenu, na którym je posadowiono?

Reklama

Przepisy nie mówią o tym, kto ma to zrobić

– wyjaśnia Tadeusz Kurant, dodając, że przedstawiciel inwestora, z którym na ten temat rozmawiał przekazał mu, że firma, którą reprezentuje, nie posiada funduszu gwarancyjnego, w ramach którego można by wspomniane działania wdrożyć. - Kiedy dzierżawa gruntów się skończy zostawią ludzi z tymi „wiatrakami” i koniec. Gmina, czyli my wszyscy będziemy musieli zapłacić za utylizację i rekultywację.

Należy zaznaczyć, że inwestor, który współpracuje z gminą Złotów to spółka z ograniczoną odpowiedzialnością o kapitale zakładowym 50 tysięcy złotych, która planując inwestycję na kilkadziesiąt milionów złotych

Reklama

–  podkreśla mężczyzna – nie posiada  żadnego funduszu gwarancyjnego na utylizację wiatraków i rekultywacje terenu, roszczenia odszkodowawcze z powodu utraty wartości nieruchomości czy też negatywnego wpływu na zdrowie człowieka.

Kolejna rzecz – protestujący uważają, że nie zostały wykorzystane wszystkie możliwości analizy oddziaływania turbin wiatrowych na teren gminy.

Nie dokonano Oceny Oddziaływania na Środowisko. Prosimy o wykonanie tej procedury.

Jakie korzyści?

Krążą plotki jakoby dzięki wiatrakom miał być tańszy prąd.

Reklama

Niektórzy tak myślą, a to bzdura

– zaznacza pani Krystyna.

Jest wręcz przeciwnie. Prąd będzie dużo droższy, ponieważ to droga, nieekonomiczna technologia i za to zapłacimy podwójnie w rachunkach.  W pierwszej kolejności zapłacimy  za te wiatraki, bo budowane są z dotacji publicznych – czyli naszych własnych pieniędzy

– słyszymy. 

Kilkaset tysięcy dla gminy

Piotr Lach zaznacza, że samorząd nie zamierza „uszczęśliwiać” mieszkańców gminy na siłę.

Staramy się szukać lokalizacji opartych na kompromisie

– wyjaśnia. Jednocześnie zastrzega, że wiatrakowa inwestycja, o której mowa, to dla samorządu szansa na rozwój oraz wpływy szacowane na poziomie kilkuset tysięcy złotych rocznie (gmina pobierać będzie podatek w wysokości 2% od wartości każdego fundamentu i masztu wiatraka – gondola z łopatami nie jest traktowana jako budowla).

Zapytany o możliwość wysłuchania woli protestujących i odstąpienia od rozmów z inwestorem Piotr Lach wyjaśnia, że w przypadku głębokiego sprzeciwu gotów jest postąpić według niej, jego zdaniem nie będzie to jednak ścieżka dla gminy korzystna.

Mieszkańcy muszą wiedzieć, że rezygnując z pewnych rozwiązań z nieuzasadnionych przyczyn, świadomie rezygnują z pewnego tempa rozwoju

– zaznacza, dodając, że jeśli samorząd w kategorii biznesowego partnera ma być traktowany z powagą, nie może ciągle blokować proponowanych inwestycji (przypomnijmy, w wyniku protestu mieszkańców Blękwitu  Piotr Lach odstąpił od sprzedaży działki, na której miała powstać baza magazynowo-transportowa Sanikontu). Proponowanych, bo, jak wyjaśnia wójt, to nie gmina zabiegała o inwestora, a inwestor, najpierw dokonawszy rozpoznania w zakresie możliwości dzierżawy gruntu oraz planów zagospodarowania, zwrócił się do samorządu z wnioskiem o wydanie decyzji środowiskowych.

Z jednej z dwóch lokalizacji w obrębie Skica firma zrezygnowała. Nasi rozmówcy chcieli mieć tę informację na piśmie. W przypadku tej drugiej oraz czterech elektrowni, które posadowione mają zostać w rejonie Świętej, toczy się postępowanie o wydanie decyzji o uwarunkowaniach środowiskowych.

Jeśli idzie o „wiatrak” w rejonie Nowej Świętej – wydano już pozwolenie na budowę.

Subiektywizmu nie będzie

Argumenty o negatywnym oddziaływaniu na zdrowie wójt nie do końca przyjmuje. Jak mówi, w Europie, gdzie „wiatraki” funkcjonują od dziesięcioleci, dolegliwości, które dziś wskazują protestujący, nie wystąpiły. Zaznacza przy tym, że sam tego, czy lokalizacje proponowane przez inwestorów są właściwe, subiektywnie oceniać nie będzie.

W tym zakresie opieramy się na ustaleniach fachowców oraz na przepisach prawa

– zaznacza, dodając, że sytuacją dla samorządów idealną byłoby, gdyby pojawiły się jasne regulacje prawne.

Pewnie kilka z zapisów byłoby dla gmin niekorzystnych, ale przynajmniej mielibyśmy wiedzę i precyzyjnie nakreśloną ścieżkę postępowania w przypadku lokalizacji turbin

– podsumowuje.

***

W rejonie geodezyjnym Skic (bliżej Kleszczyny) inwestor ma zamiar posadowić jedną turbinę. Cztery mają stanąć w obrębie Świętej (dwie na południowy-zachód od nowego osiedla w kierunku Kleszczyny i dwie na północ od trasy Święta-Nowa Święta), ponadto jedna (obręb Nowa Święta), i na tę wydano już pozwolenie na budowę, zlokalizowana ma zostać w połowie drogi między Świętą a Nową Świętą. Kolejne turbiny wiatrowe w przyszłości mają powstać w okolicach Pieczynka i Blękwitu[[/pay]]

Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

  • Awatar użytkownika
    navi - niezalogowany 2016-03-15 21:38:43

    dodaj do tego zależność wiatr wiatrak budynek, Dodatkowo ruch obrotowy ziemi wokół osi oraz w okol słońca i wyjdzie że efekt stroboskopowy ,aby faktycznie wystapił może minąć parę lat.

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Awatar użytkownika
    qp - niezalogowany 2016-03-15 00:36:36

    Wiatrak plus panele fotowoltaiczne. Jednak na chwilę obecną koszt jest zbyt wysoki dla Kowalskiego, to jest jeszcze zabawa dla bogatych. Energia to niezły pieniądz do jej producentów i sprzedawców. Nie prędko takie rozwiązania będą ogólnie dostępne finansowo, niestety.

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Awatar użytkownika
    Ziomek - niezalogowany 2016-03-14 17:44:11

    jednak mam wrażenie, że skala mikro w odpowiedniej skali składa się na makro. Uważam, że bezwzględnie trzeba wspierać i stawiać na źródła odnawialne takie czy inne, nawet jeśli nie będą w pełni wydajne przez kilka dniu w roku.

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo zlotowskie.pl




Reklama
Najnowsze wiadomości