Protestujący czują się lekceważeni, samorządowcy powołują się na zapisy prawne, a ekolodzy twierdzą, że starosta pudruje rzeczywistość. Wójt ma mieszane uczucia, bo ci, którzy protestują, z drugiej strony pytają: co zrobić, żeby zarobić - wszak wiatraki na swojej ziemi to szansa na spore pieniądze
Zgodnie z przewidywaniami na czwartkowej sesji nie zabrakło dyskusji o wiatrakach. Przypomnijmy, że radna z Głomska Anna Szlum zainicjowała kilka tygodni temu akcję protestacyjną przeciwko lokalizowaniu wiatraków w wybranych przez inwestora miejscach w okolicach jej sołectwa. Kilka tygodni temu zapowiedziała też na naszych łamach, że będzie chciała wprowadzić dyskusję na ten temat na najbliższe obrady rady gminy. Sprzeciw takiemu pomysłowi zgłosił podczas sesji radny Zenon Nowakiewicz z Czernic, który uznał, że jedyną przyczyną zamieszania wokół wiatraków jest zawiść tych osób, które czują rozczarowanie faktem, iż wiatrowe konstrukcje nie są przewidziane do budowy na ich gruntach. Po wypowiedzi Nowakiewicza radna Szlum złożyła kolejny wniosek – tym razem o wykluczenie z dyskusji nad tą sprawą właśnie Nowakiewicza, bo, jak wyjaśniła – jest stroną w sprawie, gdyż stara się o postawienie wiatraków na swoich nieruchomościach. Przewodniczący rady Antoni Łosoś uznał taki wniosek za absurdalny, tłumacząc, że może być więcej radnych, których sprawa dotyczy w podobny sposób, a Anna Szlum wcale nie musi o tym wiedzieć. Gdyby nawet tak było, czy oznaczałoby to, że wszystkich tych radnych należy wyłączyć z takiej dyskusji? Antoni Łosoś uznał, że nie ma ku temu powodu. Co nam do tego?
Większość radnych w ogóle nie chciała nad sprawą dyskutować podczas czwartkowej sesji. Głównie dlatego, że wiele decyzji administracyjnych w sprawie budowy instalacji wiatrowych już zapadło i samorząd ma w zasadzie związane ręce. – Kilka takich decyzji zostało już wydanych i nie wiem, co ma rada gminy do prawomocnych decyzji administracyjnych – uzmysławiał Andrzej Ławniczak. – Jeżeli komitet protestacyjny, który powstał, ma zarzuty do tych decyzji, i ma argumenty, że naruszono prawo, niech kieruje swoje wnioski tam, gdzie powinien je kierować, bo rada nic w tej kwestii nie może uczynić – instruował. Radny podkreślił, że w jego ocenie dziwnym jest to, iż komitet zawiązał się pięć minut po uprawomocnieniu się tych decyzji. Decyzji, które, jak wtrącił w trakcie sesji obecny na niej starosta – bo to na tym szczeblu samorządu zapadają kluczowe formalności – w tej chwili są nieodwracalne. Ryszard Goławski wyjaśniał radnej Szlum i kilku obecnym na posiedzeniu mieszkańcom okolic Głomska, że jeśli na drodze formalnej nie ma zastrzeżeń do planów inwestora, samorząd powiatu nie ma możliwości blokowania procedury wydawania pozwoleń na budowę. Starosta zapowiedział wprost, że kierowany przez niego samorząd nie będzie teraz niczego odwracał. Bo to wiązałoby się ze zbyt realnym ryzykiem kosztów związanych ze stratami poniesionymi przez inwestora wskutek takich właśnie nieuzasadnionych działań powiatu.
Starosta wyjaśniał radnej Szlum, że jeśli na drodze formalnej nie ma zastrzeżeń do planów inwestora, samorząd powiatu nie ma możliwości blokowania procedury wydawania pozwoleń na budowę
Puder od starosty
Swoje trzy grosze próbowali dorzucić do sprawy obecni na sesji przedstawiciele złotowskich struktur Polskiego Koła Ekologicznego. Ich prezes Jerzy Wańke uznał nawet, że wypowiedzi starosty to pudrowanie rzeczywistości. – Pan starosta robi wrażenie, że wszystko jest ok. A niestety tak nie jest – ocenił, pytając, na jakiej podstawie prawnej wydawane są decyzje dotyczące budowy instalacji wiatrowych, skoro nie ma na to stosownej ustawy sejmowej, która powinna być podstawą formalnej drogi. Przewodniczący Łosoś przerwał wywód Jerzego Wańke, podkreślając, że na tej sesji radni i tak o niczym nie przesądzą, bo wcześniej zapadła decyzja, że dyskusja odroczona będzie do kolejnego posiedzenia. – Jeśli taka dyskusja w ogóle cokolwiek wniesie – poddawał pod wątpliwość przewodniczący, odnosząc się do słów Andrzeja Ławniczaka o tym, że teraz najwyraźniej jest już musztarda po obiedzie, skoro formalności zaszły tak daleko, że nie dają radnym możliwości działania. Niemniej padł wniosek, żeby na kolejną sesję przygotować dla radnych kompletną dokumentację dotyczącą planów inwestycyjnych w okolicach Głomska. Po raz kolejny padł też postulat o zorganizowanie spotkania, również z udziałem zainteresowanych mieszkańców, z przedstawicielami firmy, która chce inwestować w wiatraki na tych terenach.
Schizofrenia?
Trudno przypuszczać, żeby taka dyskusja wniosła do sprawy cokolwiek. Wydaje się, że rzeczywiście może być to zwyczajne bicie piany, z którego niewiele, jeśli w ogóle cokolwiek, wyniknie. Choć z drugiej strony, z góry też nie należy niczego przesądzać. Niemniej już przed sesją Henryk Dobrosielski przyznał w rozmowie z nami, że ma wobec protestu mieszane odczucia. Dlaczego? Jak zdradził, miała miejsce swego czasu sytuacja, kiedy w urzędzie pojawiły się osoby, które pytały o to, co trzeba zrobić, żeby na ich działce postawić wiatrak. Nie byłoby w tym nic dziwnego, gdyby nie fakt, że wedle relacji wójta miały to być osoby, których nazwiska figurują wśród popierających zainicjowany protest...
Piotr Steffen
Obserwuj nas na Google News
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Komentarze