Rozmowy o planowanej budowie sześciu elektrowni wiatrowych w rejonie Skica/Kleszczyny oraz Świętej/Nowej Świętej, mimo ponad dwugodzinnej batalii na argumenty, miały niejednoznaczny finał.
My, młodzi, chcemy inwestycji
– to jeden z głosów, który pojawił się w końcu dyskusji. Innych o podobnym zabarwieniu było więcej. Zwolennicy wspomnianego zadania i jednocześnie – jak sami podkreślali – rozwoju gminy wyraźnie znużeni pytaniami tych, którzy mają co do niego spore wątpliwości, chcieli pokazania listy dołączonej do protestu, w którym zażądano od wójta zarzucenia wszelkich działań zmierzających do ulokowania na terenie samorządu jakichkolwiek farm wiatrowych. Swoim nazwiskiem sygnowało go ponad sto osób.
Chcemy zobaczyć, kto dał poparcie pod protestem
– rzucił jeden z mężczyzn uczestniczących w ubiegłotygodniowym zebraniu, które odbyło się w Kleszczynie i w którym udział wzięli również mieszkańcy sąsiednich wsi.
Po co? Żeby ci, co podpisali, zostali zlinczowani?
– zareagowała Krystyna Kosznik, która kompletowała listę.
Wszyscy tu chcemy „wiatraki”
– w słowo weszła jej jedna z pań. Sytuację załagodziła inna z mieszkanek wsi.
Mamy ważniejsze rzeczy na głowie niż ta dyskusja. Kleszczyna jest zaniedbana, a my zajmujemy się pierdołami
Reklama
– powiedziała. Następnie, odnosząc się do obaw zgłaszanych wcześniej przez Tadeusza Kuranta i dotyczących uciążliwego hałasu, na który w jego ocenie będą narażeni mieszkańcy wsi, powiedziała:
Panie Kurant, pan przez ponad trzydzieści lat pracował w szkole, więc najlepiej wie, jak wysoki w czasie przerw jest poziom hałasu. Turbiny będą pracować na wysokości stu pięćdziesięciu metrów i my na pewno nie będziemy ich słyszeć.
– Kobieta podsumowała też wypowiedź Krystyny Kosznik, obawiającej się uszkodzeń mechanicznych spowodowanych np. przez sople lodu, które jej zdaniem mogą oderwać się od łopat „wiatraka”[[pay]].
Nigdy w życiu żaden sopel się od skrzydła nie oderwie, ponieważ zim pozwalających na oblodzenie już nie mamy
– zauważyła. Wcześniej jeden z przedstawicieli inwestora, pracownik biura projektowego Centrum Rozwoju Energetyki Wide, odnosząc się do technologicznych aspektów konstrukcji „wiatraków”, mówił m.in. o tym, że takiego scenariusza, m.in. z uwagi na podgrzewane łopaty, nie ma się co obwiać.

Tadeusz Kurant pytał przedstawicieli inwestora m.in. o monitoring ptaków
Nim dyskusja rozwinęła się na dobre głos zabrał wójt gminy Złotów. Piotr Lach zaznaczył, że samorząd stara się znaleźć dla obu stron, a więc i dla inwestora, i dla mieszkańców, optymalne rozwiązanie. Podkreślił przy tym, że z szansy rozwoju z nieuzasadnionych przyczyn, szczególnie w tym rejonie, rezygnować nie chce, ponieważ pozyskać jakiegokolwiek innego inwestora zapewne będzie trudno. Mówiąc o tym Piotr Lach zauważył, że przedsiębiorcy za lokalizację dogodną dla swoich firm od kilku lat wybierają Blękwit – wieś, przez którą przebiega droga wojewódzka.
Dalej – wójt zaznaczył też, że rzadko kiedy zdarza się tak, że działalność gospodarcza jednocześnie jest dochodowa i absolutnie niekłopotliwa.
W Blękwicie w środku wsi jest stolarnia, w Józefowie mają wielką fermę świń, w Nowinach hodowlę kur, w Stawnicy są krowy...
– wyliczał.
Rozwój gospodarczy niestety nie pachnie
– dodał, przypominając, że samorządy powinny starać się o zwiększanie swoich dochodów, ponieważ unijne pieniądze powoli się kończą.
Za chwilę zostaniemy tylko my i nasze podatki
– powiedział.
Odniósł się jeszcze do jednego z koronnych argumentów podnoszonych przez przeciwników „wiatraków” – kwestii zatrudnienia.
Zaraz pewnie po raz kolejny usłyszymy, że energetyka wiatrowa nie daje miejsc pracy. To się zgadza, ale dochody, które z tytułu tej działalności może zyskać gmina, pozwalają nam, samorządowcom, zmieniać otoczenie wokół Państwa
Reklama
– za przykład pozytywnej zmiany Piotr Lach podał planowaną na ten rok budowę chodnika w Kleszczynie.

Wójt Piotr Lach przekonywał, że głos mieszkańców jest dla niego istotny
Zapraszając do dyskusji wójt nadmienił jeszcze:
Będziemy brali pod uwagę Państwa zdanie. Jeśli ono będzie różne od naszego – uszanujemy je. Na pewno nie posuniemy się do tego, by głosy mieszkańców ignorować, bo wówczas nasza funkcja byłaby wypaczona
– powiedział. W końcu oddał głos kierownikowi projektu, przedstawicielowi firmy CRE Wide Piotrowi Nowickiemu. Ten, zaznaczając, że firma, którą reprezentuje ma polski kapitał, pokrótce wyjaśnił, czym się ona zajmuje, od jak dawna monitoruje gminę Złotów i wskazał lokalizacje, w których stanąć mają turbiny. Przy tej okazji poinformował, że inwestor wycofał się z koncepcji budowy tej najbardziej kontrowersyjnej – „wiatrak”, który miał stanąć w rejonie Magbudu, nie powstanie. Powstać mają cztery w rejonie Świętej (jeden w Nowej Świętej ma już pozwolenie na budowę) oraz jeden w obrębie geodezyjnym Skic (bliżej Kleszczyny). Czy to informacja ostateczna? Piotr Nowicki nie ukrywał, że nie.
Procedura wciąż jest otwarta. Nie mamy jeszcze akceptacji Regionalnego Dyrektora dotyczącej wymienionych lokalizacji, więc jest to projekt ruchomy, przy czym liczymy, że do uzgodnienia dojdzie
– powiedział.

Zebranie cieszyło się sporą frekwencją, głos w dyskusji zabierało jednak tylko kilka osób
W części przeznaczonej na zadawanie pytań uaktywniło się kilka osób. Jakie kwestie frapowały zebranych?
Ewa Brożek:
Elektrownia ma być położona 1100 metrów od zabudowań w Nowej Świętej – to dla mnie za blisko. Zapoznałam się z projektem ustawy, który mówi, że bezpiecznie byłoby, gdyby ta odległość wynosiła trzy kilometry. To po pierwsze, a po drugie: jaki jest okres serwisowania turbin, jak długo państwa firma będzie się interesowała „wiatrakami”?
Reklama
CRE Wide:
Serwis jest prowadzony przez cały czas eksploatacji turbin, a więc przez dwadzieścia pięć lat, przy czym nie jest powiedziane, że np. w dwudziestym czwartym roku to właśnie my będziemy się tym zajmować, ponieważ firm świadczących tego typu usługi jest wiele. Sam producent turbin najczęściej na kilkanaście lat bądź na cały okres ich żywotności sprzedaje ubezpieczenie, które gwarantuje serwis.
Krystyna Kosznik:
To dlaczego podpisywaliście z rolnikami umowy na 29 lat?
CRE Wide:
Projekt realizujemy od trzech lat. Na budowę prawdopodobnie potrzebujemy jeszcze roku, liczymy więc, że przygotowanie go łącznie zajmie nam cztery lata. Dwadzieścia pięć lat wynosi żywotność turbiny, razem mamy więc dwadzieścia dziewięć. Wracając do poprzedniego pytania – projekt ustawy, o którym Pani wspomniała, tzw. bezpiecznej odległości trzech kilometrów nie wskazuje wprost. W dokumencie tym jest mowa o tym, że elektrownia wiatrowa od zabudowań mieszkalnych, obszarów cennych przyrodniczo i terenów leśnych może być lokalizowana w odległości nie mniejszej niż dziesięciokrotność wysokości „wiatraka” mierzonej od poziomu gruntu do najwyższego punktu budowli. Projekt, o którym rozmawiamy wywołał burzliwą dyskusję, ponieważ ingeruje w kwestie własnościowe dotyczące nieruchomości. Sądzę, że jest zbyt daleko idący w aspekcie prawnym i w takim kształcie nie zostanie przyjęty.
Reklama
Krystyna Kosznik:
Jaka jest odległość od wiatraka, który ma powstać w obrębie Skica do najbliższego zabudowania w Kleszczynie?
CRE Wide:
Około siedemset pięćdziesiąt metrów. Do szkoły – 1520 metrów.
Krystyna Kosznik:
Jeśli stanie się komuś nieszczęście, na przykład oderwie się od łopaty lód i w kogoś uderzy, kto będzie prawnie odpowiadał? Do kogo kierować roszczenia – do gminy, do inwestora czy do rolnika, który jest właścicielem gruntu?
CRE Wide:
Wypadki turbin wiatrowych owszem, zdarzają się, ale niezwykle rzadko, ponieważ są to inwestycje ściśle monitorowane. Może zdarzyć się, że np. w wyniku pożaru coś się od turbiny oderwie i uderzy np. w przejeżdżający pięćdziesiąt metrów dalej ciągnik, ale za tego typu zdarzenia nie może odpowiadać gmina, ponieważ to nie samorząd jest właścicielem turbiny, nie może też odpowiadać właściciel gruntu, bo on go tylko użycza pod inwestycję. Odpowiada inwestor, który jest od takich wypadków ubezpieczony.
Reklama
Krystyna Kosznik:
Załóżmy, że w chwili budowy turbin ktoś zrobi sobie wszelkie badania: neurologiczne, psychiatryczne itd., z których wynikać będzie, że wszystko jest w porządku. Co jeśli po kilku latach zdrowie się pogorszy, nastąpią zmiany i człowiek udowodni, że doszło do nich pod wpływem wiatraków?
CRE Wide:
Tego typu kwestia nie została opisana w literaturze światowej. Dotąd nikt nie był w stanie udowodnić, że neurologicznie jego organizm przestał prawidłowo funkcjonować na skutek bliskości turbin. Niemcy mają ich zdecydowanie więcej niż Polska, „wiatraki” funkcjonują tam w odległości około pół kilometra od zabudowań i nie ma doniesień o tym, że mieszkańcy doświadczają strat zdrowotnych. Pani mówi o skrajnych, podprogowych, nierejestrowalnych wydarzeniach, które mogą się pojawić za pięćdziesiąt lat, chociaż pięćdziesiąt lat wstecz się nie pojawiały.
Reklama
Krystyna Kosznik:
A co z wartością gruntu? Ona na pewno spadnie, ponieważ nikt nie chce kupować domów czy lokalizować swoich inwestycji w pobliżu „wiatraków”.
CRE Wide:
Nie ma ani jednego dokumentu na terenie Polski, który mówi o tym wprost, nie ma też zestawienia rzeczoznawców, z którego wynikałoby, jak kształtują się wartości nieruchomości przed i po pojawieniu się wiatraków. Przykład Margonina, gdzie powstało sześćdziesiąt turbin, jest wręcz odwrotny. To namacalny dowód na to, że wartość nieruchomości może wzrosnąć. Tam pojawiła się nowa moc w systemie elektroenergetycznym, która pozwoliła zasilać przemysł, firmy, które zaczęły powstawać w tym rejonie i tworzyć miejsca pracy. Oczywiście w internecie można wyczytać wiele informacji o spadku wartości gruntów, ale one nie są poparte żadnymi dokumentami.
Wójt Piotr Lach:
Ile jedna turbina kosztuje, jak poważne jest to zadanie, które inwestor ma zamiar zlokalizować w gminie Złotów?
CRE Wide:
Koszt jednej dwumegawatowej turbiny, a takie planujemy tu postawić, to od około 2,2 do 2,5 miliona euro. W ogólnym rozrachunku, w przypadku sześciu turbin mówimy więc o ogólnym koszcie w granicach 13–15 milionów euro. Turbiny będą przyłączone do stacji w Złotowie, dochodzi zatem koszt doprowadzenia do nich kilkunastu kilometrów kabla. Każdy kilometr kosztuje około 250 tysięcy złotych. Dalej – będziemy musieli też m.in. zbudować drogi dojazdowe do elektrowni. Wartość tej inwestycji to około 80–90 milionów złotych.
Krystyna Kosznik:
Ile na jednym wiatraku zarobi gmina?
CRE Wide:
Będziemy płacili podatek w wysokości 2% od wartości budowli, czyli od wartości fundamentu i wieży, co przy cenach od 2,2 do 2,5 milionów daje około 80–100 tysięcy złotych rocznie od sztuki. Dodatkowo będziemy regulować podatek od nieruchomości, ponieważ część gruntu trzeba będzie odrolnić. Kosztować nas będzie też każdy metr kabla położony w miejskiej czy powiatowej w drodze. W czasie budowy będziemy korzystać z usług lokalnych firm.
Tadeusz Kurant:
Nie byłoby całego zamieszania, gdyby to zebranie odbyło się w 2010 roku, a nie za pięć dwunasta, chwilę przed realizacją inwestycji. Co niektórzy może o niej wiedzieli, ale większość ludzi nie miała o tym pojęcia.
CRE Wide:
Gdyby spotkanie odbyło się w 2010 roku dziś padłoby pytanie, dlaczego wtedy a nie dziś. Nie mogliśmy rozmawiać z Państwem kilka lat temu, bo nie było o czym. Co mielibyśmy powiedzieć? Że gdzieś kiedyś będą jakieś turbiny? Na pewno byście byli Państwo niezadowoleni. Dziś mamy szerszą wiedzę, znamy konkrety, jesteśmy gotowi odpowiadać na wszelkie pytania. To nieprawda, że turbiny będą budowane za pięć dwunasta. Jeśli uda nam się je postawić do końca 2017 to będzie to nasz sukces.
Tadeusz Kurant (prezentując zdjęcie orła bielika umieszczone w albumie dotyczącym Krajny):
Z raportu wynika, że na tym terenie ornitolog zauważył wyłącznie ptaki wróblowate. A to co jest?
CRE Wide:
W raporcie oddziaływania na środowisko, o którym Pan mówi, jest mowa m.in. o orle bieliku. Mało tego – wykonany był screenning środowiskowy dedykowany bielikowi, przez pół roku prowadzono badania dla jednej pary tych ptaków, która gniazduje w okolicach Nowego Dworu. Raport ten wyłączył połowę gminy. Mało tego, w trakcie procedur na północy gminy dodatkowo wyłączyliśmy jeszcze trzy turbiny – dwie przy Nowym Dworze, właśnie z uwagi na obecność bielika i jedną w rejonie Franciszkowa, przez wzgląd na kolonię nietoperzy. W samym raporcie wskazano szereg stref wykluczeń. Nie jest tak, że mowa wyłącznie o wróblowatych.
Piotr Lach:
Jeśli macie Państwo w tej kwestii wątpliwości, uwagi można zgłaszać do gminy lub do Regionalnego Dyrektora Ochrony Środowiska.[[/pay]]
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Przede wszystkim atom. Zielona energia to tylko suplement.
W.R rozumiem nad morze nie jeździsz bo fale szumią (infra dzwięki), do lasu nie wchodzisz bo szumią Ci drzewa, które również wytwarzają infra dzwięki? Samochodem rozumiem też nie jeździsz bo w okolicy pełno tirów, które również wydzielają infra dzwięki i szkodzą Twojemu zdrowiu? .Rozumiem spaliny z transportu i nadmiar CO2 Ci nie przeszkadza? Chętnie natomiast wdychasz i delektujesz się CO2? Na wiejskich terenach rozumiem sprzęt rolniczy pracuję na bateriach fotowoltaicznych, który pracuje poniżej 10 dB?
Wszystko fajnie super z tymi wiatrakami... Tylko czy ktoś się kiedyś zastanowił nad ceną jednego wiatraka, a wartością energii wygenerowanej? Nawet przy założeniu że wiatraki nie będą się psuły i działały w 100% to i tak nie spłacą swojej wartości. My oczywiście nie patrzymy na to w ten sposób bo przecież Unia da kase to po co się w ogóle zastanawiać... Pytanie jest tylko skąd UE ma pieniądze? A no właśnie nie ma... PS. Tu nie chodzi o hałas, a o infra dźwięki, które są niesłyszalne dla człowieka ale czy nie szkodliwe? nie jestem pewien
Agroturystyka zaprasza.Piękna zieleń, zdrowe jedzenie,zwierzęta gospodarskie,niesamowite widoki m.in 6 zaj.....ch wiatraków- SAMA NATURA.Zapraszamy wszyskich turystów !
Musimy stawiać na energię odnawialną czy to się komuś podoba czy nie, nasze urządzenia których mamy coraz więcej (nawet te drogie i piękne) bez prądu są mało warte, no i nie da się wdychać tego smogu bez końca i konsekwencji dla zdrowia (oddziały onkologiczne przeżywają prawdziwe oblężenie). Pozdrawiam.
Przede wszystkim atom. Zielona energia to tylko suplement.
W.R rozumiem nad morze nie jeździsz bo fale szumią (infra dzwięki), do lasu nie wchodzisz bo szumią Ci drzewa, które również wytwarzają infra dzwięki? Samochodem rozumiem też nie jeździsz bo w okolicy pełno tirów, które również wydzielają infra dzwięki i szkodzą Twojemu zdrowiu? .Rozumiem spaliny z transportu i nadmiar CO2 Ci nie przeszkadza? Chętnie natomiast wdychasz i delektujesz się CO2? Na wiejskich terenach rozumiem sprzęt rolniczy pracuję na bateriach fotowoltaicznych, który pracuje poniżej 10 dB?
Wszystko fajnie super z tymi wiatrakami... Tylko czy ktoś się kiedyś zastanowił nad ceną jednego wiatraka, a wartością energii wygenerowanej? Nawet przy założeniu że wiatraki nie będą się psuły i działały w 100% to i tak nie spłacą swojej wartości. My oczywiście nie patrzymy na to w ten sposób bo przecież Unia da kase to po co się w ogóle zastanawiać... Pytanie jest tylko skąd UE ma pieniądze? A no właśnie nie ma... PS. Tu nie chodzi o hałas, a o infra dźwięki, które są niesłyszalne dla człowieka ale czy nie szkodliwe? nie jestem pewien