Reklama

Wiceburmistrz Lewandowski

10/01/2015 00:00
Lubi biegać, chodzić po górach, jeździć na rowerze i nartach oraz grać w piłkę nożną. Zawodowo zna się na problemach oświaty, przedsiębiorczości i pracy samorządów. Mówi o sobie jako o szczęśliwym mężu, ojcu oraz dziadku. Rozmowa z Józefem Lewandowskim, nowym zastępcą burmistrza Łobżenicy

Proszę o dokończenie zdania: Jeżeli chodzi o życie zawodowe, to Józef Lewandowski...
Przez czternaście lat pracował jako nauczyciel, jest samorządowcem z krwi i kości, bo od 1990 roku tj. od początku funkcjonowania tych struktur po przemianach ustrojowych. Jest też od zawsze zaangażowany w sprawy lokalne, od oświaty zaczynając, poprzez przedsiębiorczość, gospodarkę komunalną i energetyczną oraz ochronę zdrowia.

A prywatnie?
Jestem typem sportowca. Nie wyobrażam sobie życia bez aktywności fizycznej, bo ruch to dla mnie zdrowie. Mam tu na myśli nie tylko bieganie i grę w piłkę nożną. Od urodzenia, a to już trochę ponad pięćdziesiąt lat mieszkam w Osieku nad Notecią. Poza tym od ósmej klasy szkoły podstawowej jestem niezmiennie zakochany w jednej kobiecie, mojej żonie Małgorzacie, która jest filologiem, anglistą i rusycystą. Mamy jedną córkę, Weronikę, która jest chemikiem - pracownikiem instytutu naukowego w Poznaniu i mamą naszych dwóch wnuków, którzy bez wątpienia są dumą dziadka.

Samorządowiec z krwi i kości. Mnie Pana nazwisko kojarzy się głównie ze szczeblem władzy wojewódzkiej, ale nie tylko tam Pan pracował. Jak przebiegała Pana kariera zawodowa do początku grudnia, gdy trafił Pan do Łobżenicy?
W 1990 roku zostałem wybrany do Rady Miejskiej w Wyrzysku. Tam przez dwie kadencje pełniłem m.in. funkcję wiceprzewodniczącego rady i członka zarządu gminy. W latach 1995-2002 pracowałem jako zastępca burmistrza Gminy Wyrzysk. Wtedy już współpracowałem z Gminą Łobżenica np. razem z Wyrzyskiem chcieliśmy być w Wielkopolsce. W 2002 roku zostałem radnym sejmiku w Poznaniu i do 2006 roku pracowałem jako Członek Zarządu Województwa Wielkopolskiego. Lata 2007 do 2009 to doradzanie Zarządowi spółki - Wielkopolskiej Agencji Rozwoju Przedsiębiorczości. Od 2009 roku byłem prezesem Zarządu Wielkopolskiej Agencji Zarządzania Energią w Poznaniu, do której mam duży sentyment, gdyż budowałem ją od podstaw, od projektu składanego w Brukseli do Komisji Europejskiej.

Pierwsze spostrzeżenia po objęciu nowego urzędu?
Ten pierwszy tydzień poświęciliśmy na zapoznanie się z organizacją pracy w urzędzie. Obaj z burmistrzem pracujemy już nad jej usprawnieniem. W tym względzie podzielam pogląd nowego burmistrza, że tkwią tutaj duże rezerwy. Będziemy chcieli m.in. wprowadzić jednoosobową odpowiedzialność urzędników tak, by tej odpowiedzialności nie przerzucano jeden na drugiego. Chodzi o to, by urząd funkcjonował sprawnie nawet gdy burmistrza, czy mnie nie będzie w urzędzie, byśmy nie musieli pilnować nikogo w pracy, lecz by pracownicy wiedzieli co należy do ich obowiązków i że muszą się z tych obowiązków solidnie wywiązywać, przede wszystkim wobec mieszkańców gminy.

Jakie więc zadania postawił przed Panem Piotr Łosoś. Będzie Pan odpowiedzialny głównie za współpracę z województwem?
To także. Znam gminę i wielu mieszkańców dla których teraz mam pracować. Tutaj jest potencjał, który można uaktywnić. Burmistrz Piotr Łosoś bardzo wysoko ustawił sobie poprzeczkę i tego samego będzie wymagał od innych, także ode mnie. Będę się starał wykorzystać całą swoją wiedzę, doświadczenie, a także kontakty z poprzedniej pracy w Warszawie, Poznaniu i w Pile, teraz już na rzecz Gminy Łobżenica. Ponieważ w tej gminie funkcje wiceburmistrza i sekretarza są połączone, będę również zajmował się organizacją pracy urzędu. Jednak jednym z najpoważniejszych zadań, które mam przed sobą jest wcielanie w życie strategii rozwoju oświaty w gminie, której jestem współautorem. Ponieważ subwencja na cele oświatowe to ponad 50% całości budżetu gminy, musimy zadbać o to, by te pieniądze wydawane były efektywnie. Inna sprawa to środki unijne. Te były w Łobżenicy dobrze wykorzystane, ale jak to się mówi - zawsze może być jeszcze lepiej. Na pewno problemem jest bardzo duże zadłużenie gminy – ok. 50% budżetu. Dlatego dyscyplina budżetowa będzie dla nas bardzo ważna.

Czy to wiąże się z zamykaniem szkół. O Szkole Podstawowej w Luchowie debatowano już w takim kontekście. Były burmistrz sygnalizował też problem w SP w Fanianowie.
W Fanianowie faktycznie przyjdzie nam się zmierzyć z problemem. W tym roku do pierwszej klasy, razem z sześciolatkami poszło tam 27 dzieci, ale za rok będzie w pierwszej klasie o wiele mniej i tylko dwójka 7-latków. Należy więc już dzisiaj myśleć, jak to organizacyjnie rozwiązać. Jeśli chodzi o Luchowo, to tutaj należy kontynuować rozmowy z rodzicami, mieszkańcami i nauczycielami. I nie może to być rozmowa na zasadzie przekazania informacji o zamiarze zamknięcia szkoły. Chcemy te osoby traktować jak partnerów w dyskusji, po której pozostaną konstruktywne wnioski. Musimy wspólnie wypracować najlepsze rozwiązanie. Liczba uczniów nie zawsze jest problemem. W 2000 roku zaangażowałem się w ratowanie szkoły w Rudzie, w gminie Wyrzysk. Wówczas do tej szkoły w klasach I-III uczęszczało razem około 30 uczniów. Założyliśmy stowarzyszenie, dzięki któremu udało się tę szkołę ocalić. Działa ona do dziś, choć uczniów jest o połowę mniej niż czternaście lat temu. Szkoła została odnowiona, ma nowe wyposażenie, kotłownię, salkę gimnastyczną i plac zabaw.

Ten scenariusz będziecie chcieli powtórzyć w Gminie Łobżenica?
Nie. Rozwiązań może być wiele. To w największym stopniu będzie zależało od Rady Miejskiej i mieszkańców Luchowa. Od tego, co będą chcieli i czy będzie to korzystne dla dzieci. W Rudzie śp. sołtys, gdy wcielaliśmy ten projekt w życie powiedziała, że będzie się nam przyglądała. Ja odpowiedziałem, że to nie wystarczy, że musi przyłączyć się do nas i tak zrobiła. Jestem zwolennikiem uczciwej współpracy. Wszystko więc zależy głównie od woli samych zainteresowanych, czy w momencie jeśli pojawią się propozycję i możliwości takich rozwiązań, będą na nie gotowi. Czy będą chcieli się w nie zaangażować. Dobro dziecka jest dla rodziców najważniejsze, a tym dobrem jest dobra jakość i warunki kształcenia oraz bezpieczeństwo dzieci. Potem są finanse gminy, sprawy organizacyjne i zawsze zdrowy rozsądek.

Rozmawiał Sz. Chwaliszewski
fot. z archiwum J. Lewandowskiego

[[reklama]]
Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo zlotowskie.pl




Reklama
Najnowsze wiadomości