Lubi biegać, chodzić po górach, jeździć na rowerze i nartach oraz grać w piłkę nożną. Zawodowo zna się na problemach oświaty, przedsiębiorczości i pracy samorządów. Mówi o sobie jako o szczęśliwym mężu, ojcu oraz dziadku. Rozmowa z Józefem Lewandowskim, nowym zastępcą burmistrza Łobżenicy
Proszę o dokończenie zdania: Jeżeli chodzi o życie zawodowe, to Józef Lewandowski...
Przez czternaście lat pracował jako nauczyciel, jest samorządowcem z krwi i kości, bo od 1990 roku tj. od początku funkcjonowania tych struktur po przemianach ustrojowych. Jest też od zawsze zaangażowany w sprawy lokalne, od oświaty zaczynając, poprzez przedsiębiorczość, gospodarkę komunalną i energetyczną oraz ochronę zdrowia.
A prywatnie?
Jestem typem sportowca. Nie wyobrażam sobie życia bez aktywności fizycznej, bo ruch to dla mnie zdrowie. Mam tu na myśli nie tylko bieganie i grę w piłkę nożną. Od urodzenia, a to już trochę ponad pięćdziesiąt lat mieszkam w Osieku nad Notecią. Poza tym od ósmej klasy szkoły podstawowej jestem niezmiennie zakochany w jednej kobiecie, mojej żonie Małgorzacie, która jest filologiem, anglistą i rusycystą. Mamy jedną córkę, Weronikę, która jest chemikiem - pracownikiem instytutu naukowego w Poznaniu i mamą naszych dwóch wnuków, którzy bez wątpienia są dumą dziadka.
Samorządowiec z krwi i kości. Mnie Pana nazwisko kojarzy się głównie ze szczeblem władzy wojewódzkiej, ale nie tylko tam Pan pracował. Jak przebiegała Pana kariera zawodowa do początku grudnia, gdy trafił Pan do Łobżenicy?
W 1990 roku zostałem wybrany do Rady Miejskiej w Wyrzysku. Tam przez dwie kadencje pełniłem m.in. funkcję wiceprzewodniczącego rady i członka zarządu gminy. W latach 1995-2002 pracowałem jako zastępca burmistrza Gminy Wyrzysk. Wtedy już współpracowałem z Gminą Łobżenica np. razem z Wyrzyskiem chcieliśmy być w Wielkopolsce. W 2002 roku zostałem radnym sejmiku w Poznaniu i do 2006 roku pracowałem jako Członek Zarządu Województwa Wielkopolskiego. Lata 2007 do 2009 to doradzanie Zarządowi spółki - Wielkopolskiej Agencji Rozwoju Przedsiębiorczości. Od 2009 roku byłem prezesem Zarządu Wielkopolskiej Agencji Zarządzania Energią w Poznaniu, do której mam duży sentyment, gdyż budowałem ją od podstaw, od projektu składanego w Brukseli do Komisji Europejskiej.
Pierwsze spostrzeżenia po objęciu nowego urzędu?
Ten pierwszy tydzień poświęciliśmy na zapoznanie się z organizacją pracy w urzędzie. Obaj z burmistrzem pracujemy już nad jej usprawnieniem. W tym względzie podzielam pogląd nowego burmistrza, że tkwią tutaj duże rezerwy. Będziemy chcieli m.in. wprowadzić jednoosobową odpowiedzialność urzędników tak, by tej odpowiedzialności nie przerzucano jeden na drugiego. Chodzi o to, by urząd funkcjonował sprawnie nawet gdy burmistrza, czy mnie nie będzie w urzędzie, byśmy nie musieli pilnować nikogo w pracy, lecz by pracownicy wiedzieli co należy do ich obowiązków i że muszą się z tych obowiązków solidnie wywiązywać, przede wszystkim wobec mieszkańców gminy.
Jakie więc zadania postawił przed Panem Piotr Łosoś. Będzie Pan odpowiedzialny głównie za współpracę z województwem?
To także. Znam gminę i wielu mieszkańców dla których teraz mam pracować. Tutaj jest potencjał, który można uaktywnić. Burmistrz Piotr Łosoś bardzo wysoko ustawił sobie poprzeczkę i tego samego będzie wymagał od innych, także ode mnie. Będę się starał wykorzystać całą swoją wiedzę, doświadczenie, a także kontakty z poprzedniej pracy w Warszawie, Poznaniu i w Pile, teraz już na rzecz Gminy Łobżenica. Ponieważ w tej gminie funkcje wiceburmistrza i sekretarza są połączone, będę również zajmował się organizacją pracy urzędu. Jednak jednym z najpoważniejszych zadań, które mam przed sobą jest wcielanie w życie strategii rozwoju oświaty w gminie, której jestem współautorem. Ponieważ subwencja na cele oświatowe to ponad 50% całości budżetu gminy, musimy zadbać o to, by te pieniądze wydawane były efektywnie. Inna sprawa to środki unijne. Te były w Łobżenicy dobrze wykorzystane, ale jak to się mówi - zawsze może być jeszcze lepiej. Na pewno problemem jest bardzo duże zadłużenie gminy – ok. 50% budżetu. Dlatego dyscyplina budżetowa będzie dla nas bardzo ważna.
Czy to wiąże się z zamykaniem szkół. O Szkole Podstawowej w Luchowie debatowano już w takim kontekście. Były burmistrz sygnalizował też problem w SP w Fanianowie.
W Fanianowie faktycznie przyjdzie nam się zmierzyć z problemem. W tym roku do pierwszej klasy, razem z sześciolatkami poszło tam 27 dzieci, ale za rok będzie w pierwszej klasie o wiele mniej i tylko dwójka 7-latków. Należy więc już dzisiaj myśleć, jak to organizacyjnie rozwiązać. Jeśli chodzi o Luchowo, to tutaj należy kontynuować rozmowy z rodzicami, mieszkańcami i nauczycielami. I nie może to być rozmowa na zasadzie przekazania informacji o zamiarze zamknięcia szkoły. Chcemy te osoby traktować jak partnerów w dyskusji, po której pozostaną konstruktywne wnioski. Musimy wspólnie wypracować najlepsze rozwiązanie. Liczba uczniów nie zawsze jest problemem. W 2000 roku zaangażowałem się w ratowanie szkoły w Rudzie, w gminie Wyrzysk. Wówczas do tej szkoły w klasach I-III uczęszczało razem około 30 uczniów. Założyliśmy stowarzyszenie, dzięki któremu udało się tę szkołę ocalić. Działa ona do dziś, choć uczniów jest o połowę mniej niż czternaście lat temu. Szkoła została odnowiona, ma nowe wyposażenie, kotłownię, salkę gimnastyczną i plac zabaw.
Ten scenariusz będziecie chcieli powtórzyć w Gminie Łobżenica?
Nie. Rozwiązań może być wiele. To w największym stopniu będzie zależało od Rady Miejskiej i mieszkańców Luchowa. Od tego, co będą chcieli i czy będzie to korzystne dla dzieci. W Rudzie śp. sołtys, gdy wcielaliśmy ten projekt w życie powiedziała, że będzie się nam przyglądała. Ja odpowiedziałem, że to nie wystarczy, że musi przyłączyć się do nas i tak zrobiła. Jestem zwolennikiem uczciwej współpracy. Wszystko więc zależy głównie od woli samych zainteresowanych, czy w momencie jeśli pojawią się propozycję i możliwości takich rozwiązań, będą na nie gotowi. Czy będą chcieli się w nie zaangażować. Dobro dziecka jest dla rodziców najważniejsze, a tym dobrem jest dobra jakość i warunki kształcenia oraz bezpieczeństwo dzieci. Potem są finanse gminy, sprawy organizacyjne i zawsze zdrowy rozsądek.
Rozmawiał Sz. Chwaliszewski
fot. z archiwum J. Lewandowskiego
[[reklama]]
Obserwuj nas na Google News
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Komentarze