Choć Tymon Tymański w Jastrowiu nowego materiału Kur nie zaprezentował, to w zamian zmierzył się samotnie z legendarnym albumem P.O.L.O.V.I.R.U.S., co łatwym zadaniem z pewnością nie było
W sobotni wieczór, 24 sierpnia, na jastrowskim podwórku przy ul. Mickiewicza 1, po raz kolejny wystąpił Tymon Tymański. Po niedawnej reaktywacji zespołu Kury, miejscowi melomani mogli po cichu liczyć na okruchy nowego materiału tej formacji, ale tym razem artysta postanowił zabrać się za kultowy album P.O.L.O.V.I.R.U.S., którego obszerne fragmenty wykonał w pojedynkę. Jak karkołomne to zadanie, wie każdy, kto choć raz słyszał oryginalny materiał, wydany w 1998 roku. Swoisty rozrachunek z polską muzyką lat 80. i 90. nawiązuje stylistycznie m.in. do disco-polo („Śmierdzi mi z ust”), new romantic („Jesienna deprecha”), metalu („Trygław”), country („O psie”), poezji śpiewanej („Dlaczego”), techno („Nie martw się, Janusz”), reggae („Nie mam jaj”), rocka („Szatan”) czy też rapu („Kibolski”). Tymon nie zawiódł wielbicieli swojej twórczości i po raz kolejny udowodnił, jak wszechstronnym i nietuzinkowym jest muzykiem. Czy przy okazji kolejnych odwiedzin w Jastrowiu, artysta zaprezentuje nowe oblicze zespołu Kury, a może materiał z najnowszej, autorskiej płyty "Republikacje" (zawierającej reinterpretacje najciekawszych utworów grupy Republika), która swoją premierę będzie miała 20 września? Obyśmy przekonali się o tym jak najszybciej.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!