Dyskusja na ten temat po raz pierwszy odbyła się na sierpniowej sesji Rady Miejskiej, na której gościł starosta złotowski. Podczas tego spotkania zaproponował on radnym rozważenie dofinansowania remontu drogi powiatowej Borucino–Podgaje. Wówczas inwestycji tej stanowczo sprzeciwiła się przede wszystkim Jolanta Grzonka, która od lat zabiega o modernizację innej trasy, Pniewo–Ciosaniec.
Sprawa swój finał miała na wrześniowej sesji. Do porządku obrad wprowadzony został punkt dotyczący udzielenia powiatowi wsparcia finansowego na remont drogi w Podgajach. Po burzliwych dyskusjach radni przyjęli uchwałę, ale nie jednogłośnie. Troje radnych: Jolanta Grzonka, Tomasz Duszara i Eugeniusz Stopa zagłosowali za jej odrzuceniem. Ponadto swój sprzeciw dotyczący remontu drogi, o której wcześniej nie było mowy w ustaleniach z powiatem, a także opóźnieniem zapowiadanej modernizacji na odcinku między Ciosańcem a Pniewem, radni wyrazili na ubiegłotygodniowej sesji Rady Powiatu Złotowskiego. Więcej na ten temat już jutro na portalu.
Gmina na remont drogi powiatowej nr 1012P wyda 10 tys. zł. Koszt całego przedsięwzięcia to 26 tys. zł. Prace będą dotyczyć ponad 150–metrowego odcinka od osiedla Polnego w Podgajach w kierunku Borucina. W ramach tego przedsięwzięcie na bruk położona zostanie nakłada asfaltowa o szerokości 4 metrów. Roboty w tym miejscu mają zacząć się na początku października.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Na początku października a już jest 17
O tak,droga Pniewo - Ciosaniec to kompletna tragedia.
Gieniu, Ty się ciesz, że w Radzie Gminy zasiadasz, bo byś stołka w Starostwie nie utrzymał.
Zachęcam wszystkich do zakładania spraw cywilnych o odszkodowanie związane z uszkodzeniem pojazdu na drodze powiatowej Ciosaniec-Pniewo to bardzo proste i nie ma się czego bać mamy do tego prawo! Kwestie utrzymania właściwego stanu nawierzchni w Polsce reguluje ustawa o drogach publicznych z 21 marca 1985 r. O czym pamiętać na miejscu zdarzenia? Gdy dojdzie do uszkodzenia auta w wyniku złego stanu technicznego drogi, należy zebrać jak najwięcej dowodów i świadków zdarzenia. Odpowiedzialność zarządcy drogi opiera się bowiem na zasadach wskazanych w Kodeksie cywilnym (art. 415), w myśl których „kto z winy swej wyrządził drugiemu szkodę, obowiązany jest do jej naprawienia". Oczywiście ciężar udowodnienia, że powstanie szkody w postaci uszkodzenia podwozia, koła czy felgi nastąpiło na skutek wjechania w wyrwę znajdującą się na drodze, spoczywa na osobie poszkodowanej. Najlepiej jest wezwać na miejsce zdarzenia funkcjonariuszy policji lub straży miejskiej, którzy następnie sporządzą notatkę służbową. Oczywiście istnieje ryzyko, że policja dopatrzy się jakiegoś przewinienia z naszej strony i może się to skończyć mandatem, dlatego warto sprawdzić, czy na miejscu zdarzenia znajdują się na przykład znaki ostrzegające przed złymi warunkami na jezdni i ograniczające dopuszczalną prędkość. Ważne jest poza tym, by zebrać (w miarę możliwości) oświadczenia świadków zdarzenia wraz z ich danymi osobowymi oraz wykonać dokładną dokumentację zdjęciową obrazującą zły stan nawierzchni drogi i uszkodzenia samochodu powstałe w związku z wjechaniem w dziurę. Jak zgłosić szkodę? W celu zgłoszenia uszkodzenia auta kierowca powinien udać się do właściwego zarządu dróg. Jego pracownik albo sam przyjmie od nas dokumenty i przekaże je firmie ubezpieczeniowej, w której zarządca drogi wykupił polisę OC, albo odeśle nas do niej bezpośrednio. Po przyjęciu zgłoszenia ubezpieczyciel wskazuje rzeczoznawcę, który szacuje wysokość odszkodowania, dokonuje oględzin i sporządza kosztorys naprawy. - Jeśli sytuacja jest nagła a my nie mamy czasu na wdrażanie długotrwałej procedury lub uszkodzenia nie są zbyt duże, możemy samodzielnie zająć się naprawą. Warsztat samochodowy, w którym będzie ona miała miejsce, powinien wystawić fakturę VAT wraz ze specyfikacją dokonanych czynności naprawczych, która następnie trafia do ubezpieczyciela – radzi Agnieszka Janowicz-Colletti z firmy D.A.S. Zobacz też: Walec dla ubogich, czyli polscy drogowcy w akcji. Zobacz film Na co nie musimy się zgadzać? Zgodnie z art. 361 Kodeksu cywilnego, przysługujące nam odszkodowanie powinno odpowiadać wysokości doznanej szkody, co oznacza, że mamy prawo do pełnego odszkodowania. Jeśli więc polisa OC zarządcy drogi przewiduje ograniczenia co do wysokości odszkodowania (np. z powodu franszyzy czy udziału własnego), wówczas powinniśmy ponownie zwrócić się do właściwego zarządu drogi z wnioskiem o wyrównanie odszkodowania za szkodę a w przypadku braku porozumienia z ubezpieczycielem możemy wystąpić do sądu z powództwem cywilnym. W uzasadnionych przypadkach, poza naprawieniem szkód rzeczywistych (naprawa auta, ale także holowanie, wynajęcie pojazdu zastępczego czy ekspertyza rzeczoznawcy) możemy również domagać się od zarządcy drogi rekompensaty utraconych korzyści, które moglibyśmy osiągnąć, gdyby nie doszło do zdarzenia (nie dojechaliśmy na ważne spotkanie, nie dostaliśmy pracy lub ją straciliśmy, zostaliśmy narażeni na dodatkowe koszty). Trzeba jednak pamiętać, że udowodnienie tej części odszkodowania jest niezwykle trudne i często wiąże się z koniecznością prowadzenia długiego sporu na drodze sądowej. W takiej sytuacji przydaje się ubezpieczenie ochrony prawnej. Źródło: D.A.S. Towarzystwo Ubezpieczeń Ochrony Prawnej
Szanownych włodarzy powiatu zapraszam do przejażdżki droga Ciosaniec - Pniewo po pierwszych opadach śniegu i nie tylko. Przewiduje się wiele atrakcji w tym: urwanie koła, wyginanie felg, uszkadzanie zawieszenia, wypadanie do rowu, konfrontację z drzewami, jazdę na czołówkę z braku pobocza, urywanie lusterek, mijanie z autobusami i ciężarówkami, jazda na oblodzonej i niczym nie posypanej drodze. A wszystko to już przy prędkości 50 km/h bo większej nie da się osiągnąć.
Na początku października a już jest 17
O tak,droga Pniewo - Ciosaniec to kompletna tragedia.
Gieniu, Ty się ciesz, że w Radzie Gminy zasiadasz, bo byś stołka w Starostwie nie utrzymał.