Gdyby ktokolwiek pokusił się o utworzenie powiatowego plebiscytu pod nazwą „Głupota roku” młodzi gniewni z Jastrowia dla innych „śmiałków” z pewnością stanowiliby silną konkurencję. Ich wyczyn bowiem, pomijając już kwestie związane ze zwykłym wandalizmem, mógł mieć poważne konsekwencje zdrowotne. Nie dbając o nie krewcy mężczyźni, zdemolowawszy uprzednio kosz na śmieci i ławkę, przy ulicy Konopnickiej urządzili sobie „festiwal skoków”. Karkołomnych. Jak ochoczo wzięli w nim udział – doskonale widać na nagraniu z miejskiego monitoringu. Biegnie jeden z „gniewnych”, wyskakuje i uderza ręką w znak drogowy. Drugi, widocznie bardziej pomysłowy, modyfikuje wyczyn kolegi – w metalowy prostokąt uderza głową. Za nim koledzy-naśladowcy. Jeden z nich dokumentuje wydarzenie komórką. Ciekawe, czy wie, że równolegle dokonuje się inny zapis?
Przypuszczać można, że oka kamery świadoma nie była staruszka – jak wnioskujemy po liczbie podejść do kwietników i uważnym rozglądaniu się na boki – która z premedytacją okładała laską chryzantemy zdobiące wejście do jastrowskiego magistratu. Nie był to jednorazowy eksces – rośliny niszczone były przez dłuższy czas. Właśnie ten fakt skłonił strażników miejskich, współpracujących z urzędnikami, do skierowania na nie kamery. To był trafny ruch – zapisy z monitoringu obnażyły zaciekłość ponad osiemdziesięcioletniej mieszkanki Jastrowia, która nie wiedzieć czemu nie mogła spokojnie przejść obok kwietników. Co ją w nich tak denerwowało? Z uwagi na dolegliwości wieku nie udało się ustalić, wiadomo natomiast, że zięć staruszki, chcąc zadośćuczynić szkodzie, kwiaty odkupił.
Z koniem nie było tak tanio. Po szkodach, jakich zwierzę wykonane z tworzywa doznało w 2011 roku, jego naprawą zająć musiała się firma spod Chojnic, specjalizująca się w budowie jachtów – rachunek, jaki wtedy wystawiono gminie, opiewał na około 2,5 tys. złotych. Po tym zajściu konia na stałe obserwować zaczęła kamera. Odtąd ci, których energia nazbyt mocno rozpiera, odpuścili sobie ten obiekt. Przejezdni – wręcz przeciwnie. Co rusz się przy nim fotografują. Nie ma w tym nic złego – promocja działa, jak ciężki jest to temat wie jednak tylko koń, którego spragnieni dobrego zdjęcia turyści regularnie usiłują dosiadać. M.in. dlatego podczas ostatniej sesji rady miejskiej jeden z radnych postawił wniosek o odnowienie pomnika, którego kondycja w ciągu ostatnich lat została nieco nadszarpnięta. Burmistrz Piotr Wojtiuk nie oponował. Wręcz przeciwnie – będąc świadomym popularności konia rozważa kwestię zakupu podobnego egzemplarza (ten, którego podarowali gminie Niemcy z partnerskiej gminy Steinfeld został wyprodukowany w Polsce) do wciąż urządzanego Parku Steinfeld. - Z pewnością byłby on ciekawym urozmaiceniem tego kompleksu – uważa Piotr Wojtiuk.
Celem ataków wandali stał się także mural poprzednio zdobiący ścianę przy głównym skrzyżowaniu Jastrowia – litości dla niego nie mieli kibice, którzy na oczach całego miasta licytowali się, która drużyna jest górą: Legia czy Lech. Po zamalowaniu muralu o dyskusyjnej w opinii mieszkańców urodzie innym, nawiązującym do bukowińskich spotkań i wykonanym przez profesjonalistów, sprawa się uspokoiła. Burmistrz uznaje to za dobry prognostyk. W związku z tym (i pozytywnymi sygnałami) w przyszłym roku chciałby jeszcze bardziej ożywić ulice Jastrowia. W planach ma wykonanie dwóch murali – w Parku Steinfeld i na murze przy ul. Kilińszczaków (naprzeciwko sklepu Neonet). W pierwszym przypadku Piotr Wojtiuk chciałby postawić na właściwą kompleksowi grafikę związaną z naturą, w drugim – na motyw batalistyczny, nierozerwalnie powiązany z drugą po bukowińskich spotkaniach sztandarową imprezą Jastrowia – piknikiem militarnym.

Czyżby znaki drogowe miały w sobie coś naprawdę irytującego? Jedni walą w nie głową, inni tablice, jedna po drugiej, przekręcają o 180 stopni lub powalają znaki na ziemię. Taki film też udało się nagrać
Miejski monitoring jest kopalnią przykładów inwencji jastrowian – szkoda tylko, że głównie tej społecznie nie pochwalanej. By żądnym przygód uświadomić, że nawet gdy żaden z przechodniów na nich nie patrzy, oko kamery czuwa, że gadkę o bezkarności można włożyć między bajki i że anonimowość to dziś fikcja, urzędnicy we współpracy ze strażnikami miejskimi zdecydowali się przygotować film dokumentujący wyczyny jastrowian i przejezdnych. Znajdą się w nim nie tylko te związane z wandalizmem, ale też m.in. z ciekawymi (niestety nie godnymi naśladowania) sytuacjami drogowymi. Projekcja wkrótce.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
To nie ma znaczenia, po prostu mają nasrane w głowach. Taki zawsze zachowuje się jak dzikie zwierze.
HAJS NA LAJKACH CHCĄ ROBIC
Nie tylko w Jastrowiu można by nakręcić takie filmy. W każdym mieście pewna grupa społeczna (18-25, bez pracy, po szkole, na garnuszku starszych) zachowuje się podobne. Jak nie ma alternatywy na picie w barze do upadłego to czego się spodziewać.
To pewnie imigranci!! - DO PARYŻU!!!!!!!!
To nie ma znaczenia, po prostu mają nasrane w głowach. Taki zawsze zachowuje się jak dzikie zwierze.
HAJS NA LAJKACH CHCĄ ROBIC
Nie tylko w Jastrowiu można by nakręcić takie filmy. W każdym mieście pewna grupa społeczna (18-25, bez pracy, po szkole, na garnuszku starszych) zachowuje się podobne. Jak nie ma alternatywy na picie w barze do upadłego to czego się spodziewać.