Reklama

Wielki Brat patrzy, czyli co rejestruje miejski monitoring

23/11/2015 18:30
Krótki rozbieg, wyskok i „dzwon”, czyli przyłożenie głową w... znak drogowy. A mówią, że głupota nie boli... Urzędnicy z Jastrowia montują film o wyczynach mieszkańców miasta. Będą też gościnne „występy”

Gdyby ktokolwiek pokusił się o utworzenie powiatowego plebiscytu pod nazwą „Głupota roku” młodzi gniewni z Jastrowia dla innych „śmiałków” z pewnością stanowiliby silną konkurencję. Ich wyczyn bowiem, pomijając już kwestie związane ze zwykłym wandalizmem, mógł mieć poważne konsekwencje zdrowotne. Nie dbając o nie krewcy mężczyźni, zdemolowawszy uprzednio kosz na śmieci i ławkę, przy ulicy Konopnickiej urządzili sobie „festiwal skoków”. Karkołomnych. Jak ochoczo wzięli w nim udział – doskonale widać na nagraniu z miejskiego monitoringu. Biegnie jeden z „gniewnych”, wyskakuje i uderza ręką w znak drogowy. Drugi, widocznie bardziej pomysłowy, modyfikuje wyczyn kolegi – w metalowy prostokąt uderza głową. Za nim koledzy-naśladowcy. Jeden z nich dokumentuje wydarzenie komórką. Ciekawe, czy wie, że równolegle dokonuje się inny zapis?

Przypuszczać można, że oka kamery świadoma nie była staruszka – jak wnioskujemy po liczbie podejść do kwietników i uważnym rozglądaniu się na boki – która z premedytacją okładała laską chryzantemy zdobiące wejście do jastrowskiego magistratu. Nie był to jednorazowy eksces – rośliny niszczone były przez dłuższy czas. Właśnie ten fakt skłonił strażników miejskich, współpracujących z urzędnikami, do skierowania na nie kamery. To był trafny ruch – zapisy z monitoringu obnażyły zaciekłość ponad osiemdziesięcioletniej mieszkanki Jastrowia, która nie wiedzieć czemu nie mogła spokojnie przejść obok kwietników. Co ją w nich tak denerwowało? Z uwagi na dolegliwości wieku nie udało się ustalić, wiadomo natomiast, że zięć staruszki, chcąc zadośćuczynić szkodzie, kwiaty odkupił.

Reklama

Z koniem nie było tak tanio. Po szkodach, jakich zwierzę wykonane z tworzywa doznało w 2011 roku, jego naprawą zająć musiała się firma spod Chojnic, specjalizująca się w budowie jachtów – rachunek, jaki wtedy wystawiono gminie, opiewał na około 2,5 tys. złotych. Po tym zajściu konia na stałe obserwować zaczęła kamera. Odtąd ci, których energia nazbyt mocno rozpiera, odpuścili sobie ten obiekt. Przejezdni – wręcz przeciwnie. Co rusz się przy nim fotografują. Nie ma w tym nic złego – promocja działa, jak ciężki jest to temat wie jednak tylko koń, którego spragnieni dobrego zdjęcia turyści regularnie usiłują dosiadać. M.in. dlatego podczas ostatniej sesji rady miejskiej jeden z radnych postawił wniosek o odnowienie pomnika, którego kondycja w ciągu ostatnich lat została nieco nadszarpnięta. Burmistrz Piotr Wojtiuk nie oponował. Wręcz przeciwnie – będąc świadomym popularności konia rozważa kwestię zakupu podobnego egzemplarza (ten, którego podarowali gminie Niemcy z partnerskiej gminy Steinfeld został wyprodukowany w Polsce) do wciąż urządzanego Parku Steinfeld. - Z pewnością byłby on ciekawym urozmaiceniem tego kompleksu – uważa Piotr Wojtiuk.

Kibice ucichli

Celem ataków wandali stał się także mural poprzednio zdobiący ścianę przy głównym skrzyżowaniu Jastrowia – litości dla niego nie mieli kibice, którzy na oczach całego miasta licytowali się, która drużyna jest górą: Legia czy Lech. Po zamalowaniu muralu o dyskusyjnej w opinii mieszkańców urodzie innym, nawiązującym do bukowińskich spotkań i wykonanym przez profesjonalistów, sprawa się uspokoiła. Burmistrz uznaje to za dobry prognostyk. W związku z tym (i pozytywnymi sygnałami) w przyszłym roku chciałby jeszcze bardziej ożywić ulice Jastrowia. W planach ma wykonanie dwóch murali – w Parku Steinfeld i na murze przy ul. Kilińszczaków (naprzeciwko sklepu Neonet). W pierwszym przypadku Piotr Wojtiuk chciałby postawić na właściwą kompleksowi grafikę związaną z naturą, w drugim – na motyw batalistyczny, nierozerwalnie powiązany z drugą po bukowińskich spotkaniach sztandarową imprezą Jastrowia – piknikiem militarnym.

Reklama

Czyżby znaki drogowe miały w sobie coś naprawdę irytującego? Jedni walą w nie głową, inni tablice, jedna po drugiej, przekręcają o 180 stopni lub powalają znaki na ziemię. Taki film też udało się nagrać

Przyłapani

Miejski monitoring jest kopalnią przykładów inwencji jastrowian – szkoda tylko, że głównie tej społecznie nie pochwalanej. By żądnym przygód uświadomić, że nawet gdy żaden z przechodniów na nich nie patrzy, oko kamery czuwa, że gadkę o bezkarności można włożyć między bajki i że anonimowość to dziś fikcja, urzędnicy we współpracy ze strażnikami miejskimi zdecydowali się przygotować film dokumentujący wyczyny jastrowian i przejezdnych. Znajdą się w nim nie tylko te związane z wandalizmem, ale też m.in. z ciekawymi (niestety nie godnymi naśladowania) sytuacjami drogowymi. Projekcja wkrótce.

Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

  • Awatar użytkownika
    25 - niezalogowany 2015-11-28 16:38:21

    To nie ma znaczenia, po prostu mają nasrane w głowach. Taki zawsze zachowuje się jak dzikie zwierze.

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Awatar użytkownika
    AbyIsMajLajf - niezalogowany 2015-11-26 16:36:47

    HAJS NA LAJKACH CHCĄ ROBIC

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Awatar użytkownika
    janek - niezalogowany 2015-11-25 08:50:25

    Nie tylko w Jastrowiu można by nakręcić takie filmy. W każdym mieście pewna grupa społeczna (18-25, bez pracy, po szkole, na garnuszku starszych) zachowuje się podobne. Jak nie ma alternatywy na picie w barze do upadłego to czego się spodziewać.

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo zlotowskie.pl




Reklama
Najnowsze wiadomości