Boże Narodzenie to nie tylko kolędy i dzielenie się opłatkiem. Na Krajnie był to czas zabobonów i wróżb, głównie dotyczących zamążpójścia i płodności
O tym, że zbliża się adwent, świadczyła organizacja na Krajnie Koziego Czwartku. Na trzy dni przed pierwszą niedzielą adwentu mieszkańcy spotykali się na hucznej zabawie. Towarzyszył jej pochód przebierańców, wśród których nie mogło zabraknąć tytułowej kozy. - Była ona motywem przewodnim tego dnia. Symbolizowała płodność, której poświęcano w tym czasie dużo uwagi – mówi Martyna Bokiniec, etnolog z Muzeum Ziemi Złotowskiej.
Płodna musiała być przede wszystkim ziemia. Dlatego przed świętami nie wolno było jej orać ani wyrzucać na nią obornika. Danie jej odpoczynku miało sprawić, że będzie ona bardzo żyzna w przyszłym roku. Płodne miały być także drzewa owocowe. - Gospodarz, który chciał, żeby jego drzewa owocowe obrodziły, wychodził z żoną do sadu i obuchem siekiery uderzał w pień. Mówił przy tym: jak nie dasz owoców, to cię zetnę – opowiada etnolog pochodząca z Zakrzewa. Ja chcę męża
W okresie świątecznym mieszkanki Krajny chętnie pytały o to, czy i kiedy znajdą męża. Wróżono na przykład z siana. - Jeżeli panna wyciągnie spod obrusa źdźbło zielone, to w zapusty przywdzieje wianek ślubny, gdy zwiędłe, to będzie musiała na męża jeszcze trochę poczekać. Żółte to całkiem zła wróżba, bo kobieta umrze jako stara panna.
Wróżb dotyczących zamążpójścia było mnóstwo. Kilka z nich podaje M. Bokiniec:
Marzysz o zamążpójściu? Nabierz na łyżkę kutię i rzuć ją do góry. Jeżeli ziarna przylgną do sufitu, to znaczy, że szybko wyjdziesz za mąż.
Dziewczęta stoją w kole, w którym jest pies i rzucają chleb. Której chleb będzie pierwszy zjedzony, ta najszybciej wyjdzie za mąż.
Dziewczęta odliczają sztachety w płocie bądź stopy pomiędzy palikami stawiając pytanie, czy wyjdą za mąż. Wyliczają: „tak”, „nie”.
W trakcie sprzątania izby śmieci należy zamiatać od drzwi w stronę środka, aby nie odganiać kawalerów.
Jeśli chcesz się przekonać, czy w nowym roku zakochasz się, zjedz jabłko i policz pestki. Jeśli ich liczba jest parzysta, to odpowiedź jest pozytywna. Jeśli pestek jest więcej niż sześć, to twoje szczęście będzie podwójne.
Pochmurne niebo wróży zamążpójście pannom starym i bogatym. Jasne młodym i biednym. Panny w wigilię wychodziły na dwór i słuchały szczekania psa. Z której strony dochodził głos, z tej nadejdzie kawaler.
Krajna z duchami
Kawaler przyjdzie prędzej czy później, natomiast duchy były obecne w życiu mieszkańców Krajny na co dzień. Kult zmarłych przodków był bardzo silny, a w okresie Adwentu jeszcze się nasilał. - Dlatego nie można było szyć, by przypadkiem nie ukłuć jakiejś duszy. Jak siadano trzeba było duszę delikatnie zepchnąć, żeby jej nie przycisnąć – śmieje się etnolog z MZZ. - W wigilię nowego roku o północy natomiast ludzie zapalali świecę i po jej zgaszeniu obserwowali, w którą stronę kierował się dym. Jak ku drzwiom, to wiadomo było, że ktoś wyjdzie z domu (czytaj: umrze) – dopowiada M. Bokiniec.
Jajka jak gwiazdy
Wiele wróżb mieszkańców Krajny dotyczyło gospodarstwa. Wróżono na przykład z nieba. Jeśli w Sylwestra pada śnieg, to całe lato będzie deszczowe.
Niebo w wigilię: jak dużo gwiazd, to dużo jajek. Jak było widać Drogę Mleczną, to zbędzie dużo mleka.
Jasny dzień obiecywał, że kury będą się dobrze niosły, a pochmurny gwarantował obfitość mleka.
Od 13 grudnia (św. Łucji) do 24 grudnia każdy dzień symbolizował poszczególne miesiące roku. Jaki dany dzień, taki dany miesiąc przyszłego roku.
W Boże Narodzenie w drodze z domu do kościoła ścigano się wozami konnymi. Kto pierwszy dojechał miał zapewnione powodzenie w gospodarstwie.
Więcej na temat tradycji Bożonarodzeniowych na Krajnie dowiedzieć się można w Muzeum Ziemi Złotowskiej. Wystawa Tradycje Bożego Narodzenia jest już otwarta.
Łukasz Opłatek
Foto: www.sxc.hu
Obserwuj nas na Google News
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Komentarze